19/05/2022
"Wskaźniki śmiertelności w zaburzeniach odżywiania, o których mówiono kiedyś, że to dziesięć procent, dziś zatrzymują się na poziomie dwóch-trzech procent. Ale śmierć następuje nie w okresie rozwojowym, tylko później. I o ile mamy w Polsce jakieś programy leczenia zaburzeń odżywiania osób do osiemnastego roku życia, o tyle osoby dorosłe zupełnie nie mają gdzie się zgłosić. Oczywiście są prywatne ośrodki, ale nie każdego stać na dwadzieścia tysięcy za sześć tygodni terapii.
Myślę, że to jest dramat, ponieważ wiele wartościowych, mądrych, wspaniałych kobiet umiera albo żyje w stanie chronicznego zawieszenia między życiem a śmiercią. Wyizolowane, zamknięte w domach, skazane na relacje z rodzicami, mogłyby żyć pełnią życia, gdyby w odpowiednim momencie dostały pomoc. Zwłaszcza że kryteria ICD-11 zmieniły się teraz tak, że anoreksję możemy rozpoznać już przy BMI 18,5, co oznacza, że kryterium wagi przestaje być tak istotne, ważne jest teraz kryterium emocji. Badania wskazują, że im wcześniej zacznie się interwencja, tym większa jest szansa na wyleczenie."
dr Maciej Pilecki, "Stany Ostre" Marta Szarejko
fot Annie Spratt