16/08/2026
Ponad 11 lat temu wszedłem do świata fizjoterapii dziecięcej z przekonaniem, że chcę pomagać.
Dzisiaj wiem, że pomaganie to coś więcej niż wykonywanie terapii według określonej metody. To ciągła nauka, pokora i świadomość, że każde dziecko, które trafia do mojego gabinetu, jest inne i wymaga indywidualnego spojrzenia.
Przez te lata było tysiące godzin terapii, wiele szkoleń, egzaminów, wyjazdów i wieczorów spędzonych nad książkami. Vojta, NDT Bobath, Bobath Baby, a teraz również droga do osteopatii.
Mimo tych wszystkich szkoleń, certyfikatów, z perspektywy czasu wiem, że największymi nauczycielami były i są dzieci.
To one pokazują mi, że postęp nie zawsze wygląda tak, jak sobie wyobrażamy.
Czasem jest nim pierwszy obrót. Pierwszy samodzielny siad. Pierwszy krok. Czasem jest nim mniejszy ból, większy komfort albo uśmiech rodzica, który po wielu trudnych miesiącach zaczyna znowu wierzyć.
Praca z dzieckiem z niepełnosprawnością nie polega na „naprawianiu”.
To wspólna droga dziecka, rodziców i terapeuty. Droga pełna małych kroków, które dla rodzin często znaczą wszystko.
To zdjęcie powstało podczas kolejnego turnusu rehabilitacyjnego dla dzieci na Podhalu.
Po każdym takim wyjeździe wracam zmęczony, ale też z ogromną wdzięcznością. Bo mimo tylu lat pracy nadal potrafię zatrzymać się i pomyśleć: jak wiele można nauczyć się od małego człowieka.
I chyba właśnie dlatego nadal to robię.
Bo za każdą nową wiedzą, każdym szkoleniem i każdą godziną nauki stoi ktoś konkretny… Dziecko. Rodzina. Ich historia. ❤️
TG