15/03/2026
Drodzy,
historia.
Wczoraj. Piękny, słoneczny dzień. Robimy spacer z psieckiem jak co dzień. Również jak co dzień podczas spaceru mamy kilka przystanków. Na odwiedziny w Kwiaciarnia Kaktusik - Czi nigdy nie odpuszcza radosnych powitajek, na dzień dobry z Panią Marysią co sprzedaje najlepsze marchewki, na pogaduszki z sąsiadkami (okazuje się, że z pies jest wytrychem do ludzkiej socjalizacji, relacje się ścielą jak grzyby po deszczu). I tak sobie stoimy, ja, sąsiadka, Sonia i Czika. My sobie gadu gadu, psiecka sobie coś swojego.
Na skrzyżowanie chodników nadciąga gromada człowieków, już widzimy że na twarzach chmury gradowe.
"Czy TO tak musi stać na środku"🤦 - pyta Pan (mając na mysli psy) w jego założeniu retorycznie, mierzy mnie i sąsiadkę pogardliwym wzrokiem od stóp po głowy i kręci głową z dezaprobatą. Akurat tak się składa, jak to się zwykle składa, ze wyglądam jak kloszard, mam na sobie różowe adidasy, spodnie od dresu i kocobluzę. Można na mnie patrzeć z góry szczególnie mając na sobie marynarkę i buty z oślepiająco błyszczącymi czubami. I totalnie mnie to NIE OBCHODZI.🙆♀️💁♂️
Ciśnie mi się na usta, choć Pan wcale nie zaprosił do dyskusji "a zna Pan rozmiar swojego kija w dupie?".
Jednak. Kurtuazyjnie milczę, co zwykle robię, kiedy przekalkuluję, ile energii bedzie mnie kosztowała dekompensacja poprzez wypowiedzenie tej myśli.
Całe szczęście jest ze mną sąsiadka. Uff. Nie oszalałam. Jej porozumiewawcze spojrzenie w moja stronę daje mi tyle wsparcia. Potem sobie śmieszkujemy.
Kurtyna opada.
Dalej tak sobie myślę, ze jak człowiek sie nałyka z powietrzem złej energii to chodzi jak balon napompowany. Elektryzuje otoczenie i czasem pęka w najmniej spodziewanym momencie. Ale DLACZEGO MA NAS TO OBCHODZIC?
Ostatnio staję się głosem ważniejszym dla siebie niż jakikolwiek inny głos.
CO TAK NAPRAWDĘ POWINNO NAS OBCHODZIĆ?
Czy to co ludzie powiedzą na temat mojego wyglądu?
Czy to co ludzie pomyślą na temat moich wyborów?
Czy to co ludzie zrobiliby na moim miejscu?
Czy to co ludzie podpowiedzieliby mi ze swojego doświadczenia?
Czy to jak ludzie chcieliby żebym żyła?
Czy to, że ludzie mieliby życzenie żebym się dopasowała?
Chyba nie. 🤷♀️🤷
ŻYCZĘ WAM DRODZY ZEBY WAS OBCHODZIŁO TO CO CHCIELIBYŚCIE ŻEBY WAS OBCHODZIŁO A NIE TO CO KTOŚ POWIEDZIAL, ŻE POWINNO WAS OCHODZIĆ.
Oznajmiam, że:
-> często wychodzę z domu ubrana w randomowe rzeczy, nic do pary, rzeczy ktore noszę w totalnie różnych okolicznościach, tu wystaje, tam gdzieś nogawka za krótka
-> gadam z psieckiem na spacerach, ona odpowiada i tylko ja to słyszę i rozumiem
-> tak. Mój pies idzie po chodniku na długiej smyczy, korzysta z kazdego kawalka bruku jakby jutra miało nie być 🐕
-> nie lubię rowerzystów jeżdżących po chodnikach i w głowie oceniam ich ekspensywnosc bardzo źle 🚴♀️🚴♂️
-> mój pies śpi ze mną w łóżku. Na mojej poduszce. Na mojej głowie. Leży też czasem na stole i nikt jej nie przegania.
-> moj królik 🐇 roznosi siano po całym domu i nie można byłoby sie dziwic ze jest w bucie albo w szafie. Mam też piach w łóżku i nie zawsze go odkurzam.
-> uznaję równość wszystkich żywych stworzeń, żabki i dżdżownicy też. I myślę, ze ten chodnik jest tak samo dla mnie, dla Pana jak i dla psów, kotów, gołębi i myszy.
Nie potrzebuje rozgrzeszenia.
Często się zastanawiam, nad tym, że ludzie wzajemnie zbyt czesto rzucają sobie wrogie spojrzenia, oceniają, fukają i bucują i zupelnie nie umiem wyjaśnić tego zjawiska na poziomie społecznym 👩🏫
Przejmuje mnie jednak bardziej to, ze MY zakotwiczeni w powinnosciach, musizmach, osadzeni w ryzach i tak krążący po torach elektrycznej kolejki wciąż jednym wyznaczonym przez innych ludzi szlakiem, ocenieni ładujemy sobie wagon toksycznego towaru i ciągniemy go przez życie, usilnie próbując korygować siebie poprzez dopasowanie. Przejmuje mnie to bo z praktyki pracy wiem z jakim cierpieniem wiąże sie ciągnięcie ciężaru ocen i negacji, dewaluacji, ignorancji, unieważniania a w konsekwencji niszczącej samokrytyki.