Monika Robson- The Intuitive Emotional Alchemist

Monika Robson- The Intuitive Emotional Alchemist Empowering transformation through hypnotherapy, taking you from where you are to where you want to be

***To dopiero mój trzeci rysunek. Więc zdecydowanie nie będę udawać, że już „znam” neurografikę. 😉 Ale zaczynam rozumieć...
25/08/2026

***

To dopiero mój trzeci rysunek.

Więc zdecydowanie nie będę udawać, że już „znam” neurografikę. 😉

Ale zaczynam rozumieć, dlaczego tak bardzo mnie zatrzymała.

Od dawna fascynuje mnie to, co dzieje się w człowieku pod powierzchnią tego, co świadome. Przekonania, wewnętrzne historie, sposoby patrzenia na siebie i świat, które nieustannie wpływają na nasze samopoczucie i jakość życia.

I właśnie w neurografice zaciekawiło mnie to, że zamiast słów pojawia się… linia.

Biorę temat, który jest we mnie żywy ... problem, napięcie, coś, co uwiera. Ręka jest w ruchu i w pewnym momencie problem przestaje być jednym wielkim „czymś”. Zaczyna się rozkładać na części, nabierać kształtu, głosu.

I gdzieś w trakcie tego procesu zaczyna się we mnie rozmowa.

Odzywa się część mnie ze swoją emocją, przekonaniem, własną wersją rzeczywistości.
I tutaj dzieje się coś, co jest dla mnie naprawdę ciekawe.

Przestaję patrzeć przez nią i zaczynam widzieć ją.

Widzę, czego się boi. W co wierzy. Jaką historię sobie opowiada. I zaczynam dostrzegać, jak bardzo właśnie z tej perspektywy wyrasta problem, z którym usiadłam do rysowania.

Ta część jest moja.
Ale nie jest całą mną.

I dopiero wtedy pojawia się przestrzeń, żeby spojrzeć na to inaczej. Nie dlatego, że zmuszam się do „pozytywnego myślenia”, tylko dlatego, że nie jestem już zamknięta w jednej wersji rzeczywistości.

I może właśnie to najbardziej porusza mnie teraz w neurografice.

Nie to, czy rysunek „zmienia rzeczywistość”.
Bardziej to, czy podczas rysowania ja zaczynam inaczej tę rzeczywistość widzieć.

Bo czasami coś, co przez lata wydawało się prawdą o mnie, okazuje się starym przekonaniem powtarzanym tak długo, że przestałam w ogóle zauważać, że można je zakwestionować.

Na razie dopiero poznaję neurografikę.

Po prostu rysuję i obserwuję tę rozmowę, która odbywa się gdzieś pomiędzy kartką a mną… albo moimi wewnętrznymi demonami. 😉

💚 M.

***

Czasem wydaje Ci się, że problem polega na tym, że za mało chcesz....⠀⠀Że gdybyś naprawdę była zdecydowana, to już dawno...
14/07/2026

Czasem wydaje Ci się, że problem polega na tym, że za mało chcesz....
⠀⠀

Że gdybyś naprawdę była zdecydowana, to już dawno zrobiłabyś ten krok, podjęła decyzję, zakończyła relację, zaczęła działać, postawiła granicę albo wreszcie wybrała siebie.
⠀⠀

Tylko że bardzo często to wcale nie wygląda tak, że jedna część Ciebie chce, a Ty ją po prostu sabotujesz. Często w środku są dwie części.
⠀⠀

Jedna mówi:

„Chcę zmiany”, „Jestem gotowa”, „Nie chcę już tak żyć”, „Chcę ruszyć do przodu”.
⠀⠀

A druga odpowiada:

„Zaczekaj”, „To może być niebezpieczne”, „A co, jeśli znowu się rozczarujesz?”, „A co, jeśli stracisz coś, co dziś daje Ci choć odrobinę bezpieczeństwa?”.
⠀⠀

I wtedy pojawia się napięcie.
⠀⠀

Jednego dnia czujesz siłę, robisz plany, podejmujesz decyzję i wiesz, czego chcesz. A następnego wycofujesz się, zaczynasz wątpić, odkładasz wszystko albo wracasz do tego, co dobrze znane.
⠀⠀

Z zewnątrz może to wyglądać jak brak konsekwencji. Od środka często wygląda to jak przeciąganie liny.
⠀⠀

Jedna część ciągnie Cię w stronę nowego życia, a druga próbuje zatrzymać Cię w miejscu, które zna i rozumie.
⠀⠀

I może właśnie tutaj pojawia się dobra wiadomość. Nie musisz pokonywać tej drugiej części. Nie musisz jej uciszać, zawstydzać ani zmuszać do współpracy. Bo bardzo możliwe, że ona nie chce zniszczyć Twojego szczęścia. Ona po prostu próbuje Cię ochronić.
⠀⠀
Może przed porażką. Może przed odrzuceniem. Może przed stratą kontroli. Może przed uczuciem, którego kiedyś nie potrafiłaś unieść.
⠀⠀

I wiesz co?
⠀⠀

Nie sądzę, że wolność polega na tym, żeby tę część uciszyć. Myślę, że zaczyna się wtedy, kiedy przestajesz traktować ją jak wroga.
⠀⠀

Kiedy zamiast pytać: „Dlaczego znowu mnie blokujesz?”, zaczynasz pytać: „Przed czym próbujesz mnie ochronić?”.
⠀⠀

To jedno pytanie potrafi zmienić bardzo dużo.
⠀⠀

Nagle zamiast wewnętrznej wojny pojawia się rozmowa.
⠀⠀

I kiedy zaczynasz rozumieć, że pod oporem często kryje się potrzeba ochrony, w środku robi się więcej miejsca.

A gdy pojawia się więcej zgody, decyzje przestają być tak wyczerpujące. Nie dlatego, że znikają wszystkie lęki, ale dlatego, że nie musisz już zużywać całej swojej energii na walkę z samą sobą.
⠀⠀

I właśnie to najbardziej lubię obserwować podczas sesji.
⠀⠀

Nie moment, w którym ktoś staje się „idealnie pewny siebie”, tylko ten, w którym po raz pierwszy mówi: „Już rozumiem, przed czym ta część próbowała mnie chronić.”
⠀⠀

Bo od tego momentu zmiana przestaje być walką, a zaczyna być współpracą. I mam poczucie, że właśnie z takiej współpracy rodzą się najtrwalsze zmiany.
⠀⠀

💚 M.


***

Często słyszę od ludzi: „Nie wiem, czemu tego nie robię. Przecież to jest proste”.⠀I właśnie w tym zdaniu jest dużo bólu...
16/06/2026

Często słyszę od ludzi: „Nie wiem, czemu tego nie robię. Przecież to jest proste”.

I właśnie w tym zdaniu jest dużo bólu, bo kiedy coś wygląda na proste z zewnątrz, człowiek zaczyna szybko obwiniać siebie. Myśli, że jest leniwy, niesłowny, niezorganizowany. Że znowu zawala.

Ale w pracy z podświadomością bardzo często widać coś innego. Człowiek nie unika samego zadania. On unika stanu, który pojawia się w ciele, kiedy ma to zadanie zacząć.

To może być napięcie w brzuchu, ścisk w klatce, ciężkość w głowie, nagłe zmęczenie, rozproszenie albo potrzeba zajęcia się czymkolwiek innym.

Z zewnątrz wygląda to jak brak dyscypliny. Od środka często wygląda to jak próba ucieczki od napięcia.

- Ktoś odkłada napisanie wiadomości, bo boi się reakcji drugiej osoby.
- Ktoś nie zaczyna projektu, bo już na starcie czuje presję, że musi zrobić go idealnie.
- Ktoś nie siada do dokumentów, bo samo spojrzenie na nie uruchamia chaos i poczucie porażki.

I tu zaczyna się ważna różnica.

Jeśli problem jest w organizacji, pomoże lista zadań. Jeśli w zmęczeniu, pomoże odpoczynek.

Ale jeśli problem jest w emocjonalnej reakcji zapisanej głębiej, sama organizacja może nie wystarczyć.

Bo wtedy nie walczysz z kalendarzem. Walczysz z napięciem, lękiem, wstydem, poczuciem oceny albo z dawnym doświadczeniem porażki i odrzucenia.

W hipnoterapii nie chodzi o „motywowanie” człowieka na siłę. Chodzi o dotarcie do miejsca, w którym ta reakcja powstała, zrozumienie, przed czym podświadomość próbuje chronić, i zmianę reakcji organizmu od środka.

Kiedy zmienia się wewnętrzna reakcja, zmienia się też zachowanie.

Nie przez przymus.
Nie przez karanie siebie.
Tylko dlatego, że zadanie przestaje być odczuwane jako zagrożenie.

💚M.

***

Zastanawiałaś się kiedyś… kim jesteś, kiedy zdejmiesz wszystkie role?🎭⠀Wyobraź sobie aktorkę. Na przykład Meryl Streep.⠀...
29/04/2026

Zastanawiałaś się kiedyś… kim jesteś, kiedy zdejmiesz wszystkie role?🎭

Wyobraź sobie aktorkę. Na przykład Meryl Streep.

W jednym filmie gra Mirandę Priestly, chłodną królową świata mody. W innym gra Donnę z Mamma Mia, wolną kobietę śpiewającą na greckiej wyspie. W jeszcze innym wciela się w Margaret Thatcher, Żelazną Damę.

Czy to są trzy różne osoby? Czy wciąż ta sama aktorka… tylko w różnych historiach?

A teraz spójrz na siebie.

To życie, które teraz przeżywasz - Twoje imię, ciało, emocje, relacje, historia.
Może być jedną z ról.
Nie mniej ważną. Nie "na niby". Ale wciąż rolą.

Bo może jesteś kimś więcej niż tylko tą jedną opowieścią ...
Może jesteś świadomością, która doświadcza, a nie tylko postacią, która przeżywa.

Trochę jak z ubraniami. Zakładasz dziś jeden sweter, jutro inny. Żaden z nich nie jest Tobą. Ale każdy pozwala Ci poczuć coś innego. I może właśnie po to tu jesteśmy na Ziemi, żeby doświadczać różnych wersji siebie.

---
W nurcie pracy terapeutycznej i duchowej coraz więcej osób odkrywa, że nasza historia nie zaczyna się i nie kończy na jednym życiu. Że dusza niesie pamięć wykraczającą poza jedną biografię.

Ja sama przychylam się do tego spojrzenia … zwłaszcza kiedy w sesjach pojawiają się obrazy i odczucia, które nie należą do tego życia … czy to są inne wcielenie, czy pamięć pokoleniowa (transgeneracyjna)… kto wie 😉

Nie musisz w to wierzyć.
Wystarczy, że przez chwilę… to rozważysz.

💚M.
---

🪄 Obraz stworzony przy pomocy AI, jako ilustracja do mojej refleksji 😊

Nie każde źródło naszego bólu zaczyna się w dzieciństwie.Czasem zaczyna się dużo wcześniej… zanim pojawiły się słowa.—⠀W...
07/04/2026

Nie każde źródło naszego bólu zaczyna się w dzieciństwie.
Czasem zaczyna się dużo wcześniej… zanim pojawiły się słowa.




W trakcie naszej pracy klientka, będąc w hipnozie, cofnęła się do momentu, gdy była jeszcze pod sercem swojej mamy. I to właśnie tam zetknęła się z odrzuceniem, złością i brakiem przyjęcia.


To, co dla dorosłych bywa „tylko słowami”, dla dziecka staje się pierwszą prawdą o sobie.


To właśnie w takich momentach rodzą się pierwsze przekonania:
„jestem niechciana”,
„jest ze mną coś nie tak”,
„nie zasługuję na miłość”,
„nie mam prawa istnieć w pełni”.


To nie są świadome myśli.
To są zapisy w ciele i układzie nerwowym.


Z tego miejsca rodzi się jeszcze coś … ogromna lojalność.


Tak mała istota, chcąc pozostać w więzi, rezygnuje z samej siebie, by przetrwać w tym, co czuje wokół siebie. Robi to z miłości, która jeszcze nie umie rozróżnić, co jest jej prawdą, a co cudzym bólem.


A potem przez całe życie człowiek wiernie realizuje ten dawny zapis, jakby był nim prowadzony: odrzuca siebie, sabotuje swoje szczęście, wchodzi w trudne relacje, przyciąga dramat, żyje w poczuciu winy albo braku prawa do lekkości.


I nie dlatego, że „coś z nim jest nie tak”, ale dlatego, że kiedyś uwierzył w historię, która nigdy nie była jego prawdą.


Właśnie dlatego warto schodzić głębiej. Tam, gdzie powstał pierwszy zapis. Tam, gdzie podświadomość nadal przechowuje stare decyzje, emocje i lojalności.


Bo kiedy docierasz do źródła, możesz przestać karać siebie za objawy i zacząć naprawdę się uwalniać.


Czasem odpowiedź nie jest w tym, co robisz teraz, ale w tym, co zostało zapisane tak głęboko, że nawet tego nie pamiętasz - a nadal tym żyjesz.


Twoja historia mogła zacząć się w bólu, ale nie musi się w nim kończyć.


Pamiętaj, że jestem.

💚M.




*** Ilustracja została wygenerowana przez AI i ma charakter symboliczny.***

🤍 Chłód, kontrola, wycofanie, odrzucenie - czasem to nie brak uczuć, ale sposób chronienia siebie.⠀Niektórzy nie uciekaj...
31/03/2026

🤍 Chłód, kontrola, wycofanie, odrzucenie - czasem to nie brak uczuć, ale sposób chronienia siebie.



Niektórzy nie uciekają od bliskości dlatego, że im nie zależy. Czasem uciekają, bo coś w nich bardzo silnie podpowiada, że bliskość nie jest bezpieczna.



To nie musi być świadoma decyzja. Często bardziej przypomina wewnętrzny przymus, impuls, odruch, który uruchamia się szybciej niż refleksja. Ktoś może chcieć być blisko, a jednocześnie czuć w sobie napięcie, lęk albo potrzebę wycofania, jakby coś od środka kazało mu się schować, zamknąć albo odsunąć drugą osobę.



Niektórzy odrzucają pierwsi nie dlatego, że nic nie czują, tylko dlatego, że noszą w sobie silny lęk przed odrzuceniem. Niektórzy milkną, znikają emocjonalnie albo zaczynają podejrzewać nie dlatego, że są chłodni czy źli, ale dlatego, że ich psychika nauczyła się, że tak jest bezpieczniej.



Jeśli ktoś przez długi czas żył w napięciu, chaosie, krytyce, odrzuceniu albo nieprzewidywalności, mógł wykształcić w sobie bardzo silny mechanizm ochronny. I później ten mechanizm działa nawet wtedy, gdy zagrożenia już nie ma.



On już NIE chroni - tylko rani.



Najtrudniejsze jest to, że taka osoba często nie myśli: mam schemat, który mną rządzi. Ona raczej czuje, że po prostu taka jest. Że musi uważać. Że nie może się za bardzo odsłonić. Że lepiej wycofać się pierwszym ruchem, zanim zaboli bardziej.



Z zewnątrz może to wyglądać jak dystans, chłód, kontrola albo odpychanie innych, ale od środka to często jest życie w ciągłej gotowości, napięciu i trudności z zaufaniem.



To, co kiedyś mogło pomagać przetrwać, z czasem zaczyna niszczyć bliskość i relacje.



I to NIE jest wymówka do ranienia innych.

Ale może pomóc zrozumieć, że pod chłodem często jest lęk, pod kontrolą niepewność, pod wycofaniem strach, a pod odrzuceniem bardzo silna potrzeba bycia przyjętym.



Czasem zmiana zaczyna się dopiero wtedy, gdy zamiast pytać „co z tobą jest nie tak?”, zaczynamy pytać „co wydarzyło się w twoim życiu, że musisz aż tak się chronić?”



💚 M.

🛡️ Czy czujesz ciężar zbroi, którą nazywasz „sobą”?⠀⠀Nie, nie jesteś tym, co o sobie powtarzasz.⠀ㅤㅤTo, że od lat mówisz:...
24/03/2026

🛡️ Czy czujesz ciężar zbroi, którą nazywasz „sobą”?
⠀⠀
Nie, nie jesteś tym, co o sobie powtarzasz.
⠀ㅤㅤ
To, że od lat mówisz:
⠀ㅤ
„jestem niewystarczająca”,
„jestem trudna”,
„jestem nieudacznikiem”,
„jestem taka, owaka”
ㅤㅤ
nie oznacza, że to jest prawda o Tobie.
ㅤㅤ
Podczas jednej z sesji przyszedł do mnie bardzo mocny wgląd:
większość ludzi nie żyje z poziomu swojej Esencji, tylko z poziomu nałożonych ról, programów i tożsamości, w które uwierzyli.
ㅤㅤ
I właśnie z tym najczęściej do mnie przychodzicie.
Nie z prawdą o sobie. Tylko z tym, co zostało Wam wgrane i co wiernie odtwarzacie.
ㅤㅤ
W tym wglądzie było bardzo wyraźne, że funkcjonujemy tu jak w pewnego rodzaju grze. Życie jak szachownica. Na niej ustawione postacie - identyczne, powtarzalne, jak żołnierze. Każda z nich trzyma tarczę z symbolem. Jak etykietę. Jak definicję. Czekające na rozkaz, by zacząć działać i przejąć kontrolę.
ㅤㅤ
I potem człowiek mówi: „to jestem ja”.
ㅤㅤ
Nie.
ㅤㅤ
To są programy, które zostały na nas nałożone. Armia Twoich „Ja”.
ㅤㅤ
Część z nich pochodzi z dzieciństwa.
Część z linii rodowej.
Część z głębszych poziomów: kontraktów, ślubowań, zgód, które dusza kiedyś podjęła, które każą Ci powtarzać te same bolesne schematy.
ㅤㅤ
I to wszystko tworzy „nakładki”, które zaczynamy brać za siebie. To są role, które weszły tak głęboko, że zaczęły brzmieć jak własny głos.
ㅤㅤ
Ale to nadal nie jesteś Ty.
ㅤㅤ
To są aktywne programy, które uruchamiają konkretne myśli, emocje i reakcje. Kiedy w nie wierzysz, kiedy się z nimi utożsamiasz - zaczynasz zasilać te „postacie”.
ㅤㅤ
I teraz najważniejsze:
ㅤㅤ
Nie musisz być lojalna wobec żadnej z tych definicji.

Kiedy zaczynasz zdejmować te nakładki, dzieje się coś niezwykłego. Nie „naprawiasz” siebie. Nie stajesz się kimś innym. Wracasz do tego, kim byłaś przed programowaniem.
ㅤㅤ
Bo kiedy przestajesz zasilać to, co nie jest Tobą, zaczynasz odzyskiwać siebie. Pod tym wszystkim jest coś, czego nie da się zaprogramować ani naruszyć. Twoja Esencja. Czysta, spokojna, nienaruszona. 💎
ㅤㅤ
I kiedy wracasz do tego miejsca, gra przestaje mieć nad Tobą władzę.

💚 M.

****ㅤ
Obraz, który widzisz, jest wizualizacją tego wglądu - stworzyłam go z pomocą AI, żeby móc pokazać Wam to, co zostało mi wtedy pokazane.

****ㅤ

🇵🇱 / 🇬🇧⬇ 🇵🇱⠀🤍 Czyjś ból nie zawsze oznacza, że zrobiłaś (-eś) coś źle. 🥹⠀Często zaczyna się bardzo zwyczajnie.Od relacji...
13/01/2026

🇵🇱 / 🇬🇧


🇵🇱


🤍 Czyjś ból nie zawsze oznacza, że zrobiłaś (-eś) coś źle. 🥹


Często zaczyna się bardzo zwyczajnie.
Od relacji, w której jedna strona daje więcej - trochę więcej czasu, uwagi, cierpliwości, zrozumienia. Rodzic, który nie odmawia. Koleżanka, która zawsze pomoże. Partner, który ustępuje, bo nie chce sprawiać zawodu ani komplikować relacji.


I przez długi czas wszystko działa, bo druga strona się przyzwyczaja.


A potem przychodzi moment zmęczenia albo moment, w którym coś zaczyna boleć. Pojawia się granica - czasem spokojna, czasem niepewna, ale prawdziwa.


I wtedy bardzo często dzieje się coś, na co nikt nie jest gotowy. Druga strona reaguje emocjami: złością, żalem, rozczarowaniem. Pojawia się poczucie krzywdy.


A u osoby, która postawiła granicę, uruchamia się coś bardzo znajomego - potrzeba tłumaczenia się. Wyjaśniania faktów. Prostowania historii. Chcemy, żeby druga osoba zrozumiała, przestała czuć ból.


Ale prawda jest taka:
𝘄𝘆𝗷𝗮ś𝗻𝗶𝗮𝗻𝗶𝗲 𝗳𝗮𝗸𝘁ó𝘄 𝗼𝘀𝗼𝗯𝗶𝗲 𝘄 𝘀𝗶𝗹𝗻𝘆𝗰𝗵 𝗲𝗺𝗼𝗰𝗷𝗮𝗰𝗵 𝗻𝗶𝗲 𝗹𝗲𝗰𝘇𝘆 𝗲𝗺𝗼𝗰𝗷𝗶 - 𝗹𝗲𝗰𝘇 𝗷𝗲 𝘇𝗮𝗼𝗴𝗻𝗶𝗮.


Dlaczego?
Bo emocjonalna reakcja nie jest odpowiedzią na fakty. Jest reakcją na utratę dostępu, kontroli albo przywileju. W tym miejscu osoba szuka ulgi.


I wtedy pojawia się bardzo trudne miejsce - takie, w którym trzeba zobaczyć czyjś ból i jednocześnie nie oddać mu sterów nad własnymi granicami.


𝗚𝗿𝗮𝗻𝗶𝗰𝗮 𝗻𝗶𝗲 𝗺𝘂𝘀𝗶 𝗯𝘆ć 𝘀𝗽𝗿𝗮𝘄𝗶𝗲𝗱𝗹𝗶𝘄𝗮 𝘄 𝗼𝗰𝘇𝗮𝗰𝗵 𝗱𝗿𝘂𝗴𝗶𝗲𝗷 𝗼𝘀𝗼𝗯𝘆, ż𝗲𝗯𝘆 𝗯𝘆ł𝗮 𝘇𝗱𝗿𝗼𝘄𝗮.


To, że ktoś bardzo przeżywa Twoje „nie”, nie oznacza automatycznie, że granica była błędem.
⠀⠀

Czasem najbardziej dojrzałym ruchem jest pozostać przy swoim - bez udowadniania, bez obrony i bez cofania się, nawet jeśli druga strona jeszcze tego nie akceptuje.


To jest bardzo trudne miejsce. Dla obu stron.


Empatia nie polega na nadmiernej dostępności ani na dawaniu kosztem siebie.
Polega na tym, że widzisz czyjś ból i jednocześnie nie wycofujesz się z siebie.
⠀⠀

💚
M

🤍🤍🤍🤍🤍🤍🤍


⠀🇬🇧


🤍 Someone’s pain doesn’t always mean you did something wrong. 🥹


It often starts very simple.


With a relationship in which one person gives a little more - more time, more patience, more understanding. A parent who rarely says no. A coworker who always helps. A partner who gives in because they don’t want to disappoint or complicate the relationship.


And for a long time, it works. Because the other person gets used to it.


Then comes the moment of exhaustion - or the moment when something begins to hurt. A boundary appears. Sometimes calm, sometimes uncertain, but real.


And very often, something happens that no one is prepared for. The other person reacts emotionally - with anger, sadness, disappointment. A sense of being hurt shows up.


Meanwhile, in the person who set the boundary, something very familiar gets activated: the urge to explain. To clarify facts. To straighten out the story. We want the other person to understand, to see the logic, to stop hurting.


But this is the difficult truth:
𝗲𝘅𝗽𝗹𝗮𝗶𝗻𝗶𝗻𝗴 𝗳𝗮𝗰𝘁𝘀 𝘁𝗼 𝘀𝗼𝗺𝗲𝗼𝗻𝗲 𝘄𝗵𝗼 𝗶𝘀 𝗶𝗻 𝘀𝘁𝗿𝗼𝗻𝗴 𝗲𝗺𝗼𝘁𝗶𝗼𝗻𝘀 𝗿𝗮𝗿𝗲𝗹𝘆 𝘀𝗼𝗼𝘁𝗵𝗲𝘀 𝘁𝗵𝗼𝘀𝗲 𝗲𝗺𝗼𝘁𝗶𝗼𝗻𝘀 - 𝗶𝘁 𝗼𝗳𝘁𝗲𝗻 𝗲𝘀𝗰𝗮𝗹𝗮𝘁𝗲𝘀 𝘁𝗵𝗲𝗺.


Why?
Because an emotional reaction is not a response to facts. It is a response to a loss of access, control, or privilege. In that moment, the person is searching for relief.


And this is where one of the hardest places appears - the place where you need to see someone’s pain while not handing over control of your own boundaries.


𝗔 𝗯𝗼𝘂𝗻𝗱𝗮𝗿𝘆 𝗱𝗼𝗲𝘀 𝗻𝗼𝘁 𝗵𝗮𝘃𝗲 𝘁𝗼 𝗳𝗲𝗲𝗹 𝗳𝗮𝗶𝗿 𝘁𝗼 𝘁𝗵𝗲 𝗼𝘁𝗵𝗲𝗿 𝗽𝗲𝗿𝘀𝗼𝗻 𝗶𝗻 𝗼𝗿𝗱𝗲𝗿 𝘁𝗼 𝗯𝗲 𝗵𝗲𝗮𝗹𝘁𝗵𝘆.


The fact that someone is deeply affected by your “no” does not automatically mean that the boundary was a mistake. Sometimes the most mature choice is to remain where you are - without explaining yourself, without defending, without backing away - even if the other person is not ready to accept it yet.


This is a very difficult place. For both sides.


Because empathy is not about over-availability or giving at your own expense.
It means seeing someone’s pain and, at the same time, not abandoning yourself.

💚
M

Adres

Szosa Chełmińska 30
Torun
87-100

Telefon

+48608281080

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Monika Robson- The Intuitive Emotional Alchemist umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Monika Robson- The Intuitive Emotional Alchemist:

Skróty

Udostępnij

Kategoria