20/08/2026
Farba na dłoniach, pianka między palcami, masa, która się klei, ciągnie, przelewa i zmienia pod naciskiem ręki.
Podczas zabaw brudzących mózg dostaje jednocześnie informacje z kilku systemów: dotyku, wzroku, ruchu, propriocepcji czyli informacji o ułożeniu i pracy własnego ciała. Czasem także zapach i dźwięk.
Kora somatosensoryczna analizuje to, co dzieje się na skórze. Układ czuciowo-ruchowy cały czas dopasowuje ruch do informacji, które napływają z dłoni. Dziecko patrzy, dotyka, naciska, zmienia siłę chwytu, poprawia ruch i sprawdza efekt. Mózg musi te informacje połączyć w jedną całość.
Jest też druga strona: sensoryczna. Jeśli dziecko nie lubi klejących, mokrych czy śliskich faktur, kontakt z nimi może być elementem stopniowego oswajania układu nerwowego z bodźcem. Powolutku w swoim tempie.
Najpierw pędzel, patyczek, jeden palec, a może przez trzy zajęcia samo patrzenie, a dopiero później cała dłoń.
Wrzucenie ręki dziecka na siłę do pianki nie jest żadnym „odwrażliwianiem”!
Układ nerwowy potrafi uczyć się, że powtarzający się bodziec jest bezpieczny i z czasem reagować na niego słabiej. To jeden z mechanizmów habituacji. Ale zabawy brudzące same w sobie nie są terapią zaburzeń przetwarzania sensorycznego. Mogą za to tworzyć bardzo dobrą przestrzeń do bezpiecznego poznawania własnych granic.
I nagle w tym całym „brudzeniu” mamy ruch, planowanie, przyczynę i skutek, eksperymentowanie, język, wyobraźnię i całkiem sporą dawkę samodzielności.
W Klinice Arte ruszyły zapisy na zajęcia sensoryczne, arteterapeutyczne i artystyczne.
Nie wiesz, które wybrać dla swojego dziecka? Napisz do nas. Doradzimy.
www.klinikaarte.pl