16/05/2026
Kiedy niecały rok temu podczas konferencji w Poznaniu rozmawiałem z prof. dr. Linasem Veličką z Kauno klinikos na Litwie, prezentującym swoje doświadczenia związane z kompleksową laserową terapią niewydolności żylnej, z sali podnosiły się głosy sceptyczne.
Pojawiały się pytania, czy należy wychodzić poza klasyczne EVLA pni żylnych i rozszerzać leczenie na dopływy, perforatory oraz żyły siatkowate. Dyskusja przestawała już dotyczyć samej długości fali czy parametrów technicznych, a zaczynała dotyczyć samej filozofii leczenia:
czy pozostać przy klasycznym EVLA,
czy przejść do TEVLA,
czy rozwijać leczenie w kierunku pełnego TVLA/TLVA obejmującego również laseroterapię przezskórną teleangiektazji.
Problem polegał jednak na tym, że wiele zasad ablacji laserowej powstawało dla zupełnie innych możliwości technologicznych niż te, które mamy obecnie.
Dzięki rozwojowi nowoczesnych laserów oraz coraz większej precyzji UGLA — Ultrasound Guided Laser Ablation — możliwe staje się bezpieczne wykonywanie zabiegów obejmujących coraz większą część niewydolnego układu żylnego.
Pamiętam moment, kiedy poprosiłem Profesora o wspólne zdjęcie. Powiedziałem wtedy, że chcę mieć pamiątkę z chwili, w której być może rozpoczyna się największa rewolucja w leczeniu niewydolności żylnej od czasu powstania ablacji wewnątrznaczyniowej.
Profesor jedynie uśmiechnął się na słowa o pionierach.
Dziś nadal patrzę na to zdjęcie z uśmiechem.