04/05/2026
schodził leśną ścieżką, zamyślony i nieco zamglony myślami. Droga prowadziła lekko w dół, a on pozwalał łapom poruszać się automatycznie, nie spieszył się, ale też nie zatrzymywał. Nagle dostrzegł ruch – z naprzeciwka, jeden po drugim, pojawiały się inne zwierzęta. Najpierw jeleń, potem lis, a za nim kolejne stworzenia – wszyscy biegli w jego stronę, wymijając siebie nawzajem, uciekając.
Kot zwolnił, zaczął stawiać łapy ostrożniej. Coś było nie tak. Kiedy wydawało mu się, że już minął zagrożenie, pojawił się jeszcze jeden zwierz – sarna, wyraźnie spanikowana. Kot odskoczył na bok, aż jego łapy wpadły na skraj ścieżki, gdzie grunt był miękki i nasiąknięty wodą. Poczuł, jak osuwa się w dół.
Znalazł się na innej drodze – wąskim, stromym trakcie, który wyglądał jak wyrzeźbiony przez coś ogromnego i silnego. Wszędzie wokół rozrzucone były porwane kartki papieru, drewniane miski, jakieś skrzynki i rozbite naczynia. Pachniało mokrą ziemią, deszczem i czymś nieznanym.
Kot przeszedł ostrożnie między rzeczami. „Ta droga nie istniała wcześniej” – pomyślał. „Powstała, bo coś wielkiego przetoczyło się przez las i zmieniło go na zawsze.”
Po chwili zobaczył coś jeszcze – w zagłębieniu terenu, tam gdzie osiadła woda, dwoje małych stworzeń bawiło się w kałużach. To młode sarenki ze swoją mamą, chlapały się i śmiały, jakby cała ta katastrofa nigdy się nie wydarzyła. W pewnej odległości stało większe zwierzę, może ich opiekun, czujne i spokojne.
Kot patrzył na to przez chwilę. Był jak zaczarowany. To co, tu się wydarzyło nie zabrało wszystkiego. Zniknęły stare ścieżki i pojawiła się przestrzeń dla nowych. „Życia nie da się zatrzymać” – pomyślał Szary kot wpatrując się w to większe zwierzę, które teraz również na niego patrzyło.
Szary kot usiadł na brzegu nowego świata i pozwolił sobie na chwilę spokoju. Woda już nie płynęła – a życie, choć inne, nadal tu było…