Pierwsze Jaskółki. Doula Sandra Habrych

Pierwsze Jaskółki. Doula Sandra Habrych 🌿 doula
🌿 instruktorka hipnoporodu
🌿 doradca noszenia ClauWi®
🌿 fotografka porodowa
🌿 copywriterka okołoporodowa

Spotkaliśmy się i było mi tak dobrze. Zmrużyłam na chwilę oczy, dosłownie na chwilę, tak jak się je mruży do wschodząceg...
08/09/2026

Spotkaliśmy się i było mi tak dobrze. Zmrużyłam na chwilę oczy, dosłownie na chwilę, tak jak się je mruży do wschodzącego słońca. Gdy je otworzyłam, uświadomiłam sobie, że minęło już czternaście lat. Przecież to była tylko chwila. Czas płynął i płynie, porywa go prąd, ale tak już chyba się dzieje, gdy spędzamy go w przyjemności. Te czternaście lat brzmi jak pierwsze „tak” na wszystko, bo tak już chyba się dzieje, gdy miłość rozkwita po raz pierwszy. Brzmi jak powojenny walc, który stał się naszym pierwszym tańcem. Brzmi jak pierwsze słowa naszych dzieci. Brzmi jak każde „kocham”, które każdego dnia wypełnia nasz dom.

Spotkaliśmy się, bo łączyła nas miłość do śpiewu i tańca. Miłość do estrady, do publiczności i do zdartych od wielogodzinnych ćwiczeń parkietów. Czy pamiętasz, jak ze mną tańczyłeś walca?

Spotkaliśmy się, a ja przygotowywałam się do matury. Wiedziałeś, że chcę iść na polonistykę, bo chcę nauczyć się pięknie pisać o miłości. Nie mam pojęcia, czy już to potrafię. Ale wiem, że potrafię kochać. Kochać tak jak potrafi tylko naprawdę szczęśliwy człowiek.

Czternaście lat razem. Ósma rocznica ślubu. Spiżowa i trwała jak spiż. Życzę nam kolejnych ośmiu, kolejnych, kolejnych, bez końca. Niech ten spiż przyozdobią rubiny, szafiry i szmaragdy. Z siwymi włosami też będzie nam pięknie na parkiecie.

A te cudowne zdjęcia powstały w sobotę (a może już w niedzielę?) na weselu Kuby i Izy. I Wam też życzymy samych pięknych dni! Na całe życie! Dzięki Wam przekonaliśmy się, że znów możemy przetańczyć całą noc.

Bartosz Habrych ♥️

Dokąd może zabrać nas muzyka?Może nas zabrać do upalnego dnia, do zejścia na plażę i dotyku morskiej bryzy. Do zapachu g...
26/08/2026

Dokąd może zabrać nas muzyka?

Może nas zabrać do upalnego dnia, do zejścia na plażę i dotyku morskiej bryzy. Do zapachu gofrów, kolorów kramów, dźwięków płynących z głośników. Może nas zabrać do naszego wesela, do pierwszego tańca, do beztroski, w której byliśmy tylko we dwoje. Jeśli tylko chcemy, w sierpniu może przyjść grudzień, a w grudniu – sierpień. Nikomu nie będzie przeszkadzać melodia pastorałki, gdy za oknem ludzie będą chodzić w kapeluszach i chłodzić się wachlarzami. 

Dźwięk zabierze nas właśnie tam, gdzie chcemy teraz być.

Poród zakrzywia czasoprzestrzeń. Przekonuję się o tym za każdym razem, przekonałam się o tym także kilka dni temu. Czas płynie inaczej, godziny trwają zaledwie chwilę, a minuty rozciągają się w nieskończoność. Zakrzywia więc czas, ale zakrzywia też przestrzeń. Czasem wystarczą słowa czy zdjęcia, ale mam wrażenie, że to muzyka zbiera w sobie najwięcej paliwa, by zabrać nas daleko stąd. Daleko od szpitalnych ścian, kardiotokografu, wenflonu, kroplówek. Daleko od lęku, napiętych mięśni i bólu porodowego. Melodia zabiera nas w konkretne wspomnienie, w konkretne miejsce. Nie trzeba wysublimowanych środków transportu, by w jednej chwili znaleźć się kilkaset kilometrów dalej.

Muzyka odgrywa (odgrywa, dosłownie odgrywa!) ogromną rolę w przygotowaniach do porodu i w samym porodzie. Pozwala zbliżyć się do przyjemnych stanów, w którym to relaks, a nie ból, są na pierwszym miejscu. Widzę, co się dzieje, gdy z głośnika zaczynają płynąć pierwsze takty. Obserwuję zmiany, gdy rodzice uwielbiający mocniejsze brzmienia proszą o muzykę klasyczną. Słyszę w końcu, gdy po wielu godzinach słuchania chcą wsłuchać się w ciszę. Czasem tę ciszę przerywa śpiew ptaków, a za oknem wstaje nowy dzień.

doula | doula tychy | doula mikołów | reportaż porodowy | felietony porodowe | poród naturalny | muzykoterapia

„Dziecko pełznąc po matce układa się między piersiami, podnosi główkę i patrzy w twarz mamy, która przemawia do niego – ...
07/06/2026

„Dziecko pełznąc po matce układa się między piersiami, podnosi główkę i patrzy w twarz mamy, która przemawia do niego – pamięta jej głos, gdy było jeszcze w macicy – a teraz oprócz znajomego głosu, wie jeszcze, jak wygląda. To jest moja mama! A pod maluchem bije serce matki, słyszy on i odczuwa je jak przedtem. Powstaje ciągłość przechodzenia z jednej formy życia, bardzo przyjemnej dla dziecka, w drugą – prawie bezkolizyjnie”.

Tak o pierwszych chwilach tuż po porodzie pisała Michalina Wisłocka. Był 1991 rok, oddziały położnicze były przepełnione, kobiety czekały na swoje łóżka na traktach porodowych. Zmechanizowanie – jak określa to Wisłocka – szpitali stało w kontrze do porodów domowych, które mogłyby przebiegać w spokojnej, sprzyjającej rodzinie atmosferze. A dziś? Dziś trudno mówić o przepełnieniu szpitali, a nawet jeśli tak się zdarza, to różnica między tym, co współcześnie, a tym, co działo się w latach transformacji ustrojowej, jest ogromna. Ta transformacja dotyczyła również opieki okołoporodowej.

Z biegiem lat przyszły ogromne, ważne zmiany, ale to, co zostało niezmienne, to potrzeby mamy i dziecka. Nie zmieniła się fizjologia porodu, nie zmieniło się też to, co jest dla nas ważne w pierwszych chwilach po porodzie. Ważna jest intymność, poczucie bezpieczeństwa, spokój i możliwość nieprzerwanego bycia razem. Ciało do ciała, skóra do skóry. W towarzystwie męża/partnera, starszych dzieci czy innych bliskich osób, które w takiej chwili, w domowym zaciszu, mogą z nami być. W asyście położnej, być może także we wsparciu douli. W swobodnym dostępie do swojego łóżka, ulubionego fotela, kuchni czy łazienki. Miejsca, z których korzystamy każdego dnia, stają się luksusem, dzięki któremu doświadczenie porodu może być piękniejsze, pełniejsze. Dokładnie takie, jakie ma być.

6 czerwca. Międzynarodowy Dzień Porodów Domowych. Czule tulę Was, rodziców, których marzenie o porodzie domowym się spełniło. Dziękuję, że mogłam Wam towarzyszyć i doświadczać tej domowej magii razem z Wami ❤️

doula | międzynarodowy dzień porodów domowych | poród domowy | reportaż porodowy | fotografia porodowa

„W obozie koncentracyjnym wszystkie dzieci – wbrew wszystkim przewidywaniom – rodziły się żywe, śliczne, tłuściutkie. Na...
08/05/2026

„W obozie koncentracyjnym wszystkie dzieci – wbrew wszystkim przewidywaniom – rodziły się żywe, śliczne, tłuściutkie. Natura, przeciwstawiając się nienawiści, walczyła o swoje prawa uparcie, nieznanymi rezerwami żywotności. Natura jest nauczycielką położnej. Razem z nią walczy o życie i razem z nią propaguje najpiękniejszą rzecz na świecie – uśmiech dziecka.”

Cud życia, który rozjaśniał mrok. Tak w swojej książce „Nie, nigdy! Nie wolno zabijać dzieci!” wspominała go Stanisława Leszczyńska, położna, która w obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau przyjęła na świat trzy tysiące dzieci. Trzy tysiące. Na przekór złu. Dziś – w rocznicę jej 157. urodzin – chcę o niej mówić, wspominać jej siłę, niezłomność i determinację w walce z władzami obozowymi. Dziś – w Dzień Polskiej Położnej – chcę też podziękować wszystkim położnym, dzięki którym kobiety chcą wracać do swoich porodów, chcą o nich mówić, karmić pięknymi opowieściami swoich bliskich. To bogactwo, ogromne bogactwo, gdy kolejne pokolenia mogą wzrastać w poczuciu, że poród może być pięknym doświadczeniem. Wasza siła i wytrwałość łączy się z delikatnością Waszych dłoni – to one przyjmują na świat nowe życie. Odpowiedzialna, wymagająca, trudna, tak ważna praca! Mimo zmęczenia, mimo trudności i wyzwań, które przynosi Wam każdy dzień (i każda noc), wciąż powtarzacie jednak, że najpiękniejsza. Dziękuję Wam – jako doula, i jako mama. Miejcie piękne, szczęśliwe życie!




dzień polskiej położnej | stanisława leszczyńska | poród | doula w polsce | reportaż porodowy

Oddychanie jest niesamowite. Z jednej strony – automatyczne i nieświadome, z drugiej – zależne od naszej woli. Bez kontr...
15/04/2026

Oddychanie jest niesamowite. Z jednej strony – automatyczne i nieświadome, z drugiej – zależne od naszej woli. Bez kontroli albo z pełną kontrolą. To jedyna taka funkcja życiowa! Co ciekawe, dopiero na etapie przygotowań do porodu wielu z nas dowiaduje się, że świadome oddychanie może przynieść spektakularne efekty. I tak oddychaliśmy sobie przez dwadzieścia, trzydzieści, czterdzieści lat, nieszczególnie to analizując, aż dotarliśmy do momentu, w którym okazało się, że świadomy oddech może wpłynąć na cały przebieg porodu. To narzędzie – skuteczne, bardzo skuteczne! – jest jednocześnie w pełni darmowe i nie trzeba umieszczać go na liście wyprawkowej. Umiejętności kierowania własnym oddechem nie otrzymujemy jednak w gratisie – aby móc korzystać z jej dobrodziejstw, należy się jej nauczyć.

Jedną z najważniejszych technik oddechowych wykorzystywanych w czasie porodu jest oddech przeponowy, znacznie głębszy niż ten, który znamy z codzienności. Możemy się go nauczyć siadając wygodnie i kładąc jedną dłoń na brzuchu, a drugą na klatce piersiowej – poczujmy, jak razem z głębokim wdechem unoszą się nasze dłonie, a wraz z wydechem powoli opadają. Wydech może być nawet dwukrotnie dłuższy niż wdech – przy pierwszych próbach świetnie sprawdza się liczenie w myślach. A przy kolejnych? Przy kolejnych możemy poczuć, że oddech przeponowy – choć kontrolowany – wymaga od nas coraz mniej kontroli. Codzienne ćwiczenia mogą zdziałać cuda!

No właśnie, a o jakich cudach mowa? Już wyjaśniam. Świadomy oddech w porodzie wpływa na dotlenienie własnych tkanek, zapewnia właściwą ilość tlenu rodzącemu się dziecku, a w końcu wpływa na nasze samopoczucie. Umiejętne oddychanie chroni nas przed nadmiernym zmęczeniem, mobilizuje do działania, dodaje energii, a jednocześnie nas uspokaja. To wszystko sprawia, że oddech przeponowy jest dla wielu mam jedną z najlepszych metod łagodzenia bólu porodowego. Tak skuteczny, mimo że darmowy i dostępny dla każdego. Nie zapominajmy o nim po porodzie – korzystajmy z niego przez całe życie. Oddychajmy więc pełną piersią. I przeponą, rzecz jasna! ❤️

doula tychy | doula mikołów | poród mysłowice | reportaż porodowy | fotografia porodowa

Początek lat dziewięćdziesiątych był dla polskich rodziców czasem wielkich zmian. Dzięki akcji "Rodzić po Ludzku" porody...
31/03/2026

Początek lat dziewięćdziesiątych był dla polskich rodziców czasem wielkich zmian. Dzięki akcji "Rodzić po Ludzku" porody rodzinne powoli zaczęły stawać się standardem na blokach porodowych. Powoli, bo gdy rozmawiam z moją mamą czy teściową, słyszę, że w połowie lat dziewięćdziesiątych same nie wiedziały jeszcze o takiej możliwości. Jeszcze trzydzieści lat temu (no, może ciut więcej) poród nadal był babską sprawą. Ojcowie bardzo często mogli co najwyżej stanąć pod oknami szpitala i pomachać do żony – zmęczonej porodem i pierwszymi dniami połogu. Trzydzieści lat temu. To niedawno, prawda?

A dziś? Dziś większość rodziców decyduje się na porody rodzinne, większość szpitali (pomijając czasowe obostrzenia) daje też taką możliwość. W wielu szpitalach rodzicom może towarzyszyć ponadto doula oferująca ciągłe, profesjonalne wsparcie niemedyczne. Kobieta może więc wybrać osobę, a nawet osoby towarzyszące, które będą przy niej. I to jest ogromna, ważna zmiana! Ważna przede wszystkim dla rodziców, którzy chcą doświadczać porodu wspólnie, którzy potrzebują w tym siebie nawzajem. Jednocześnie – mimo chęci towarzyszenia partnerce – zdarza się, że mężczyźni się boją. Nie wiedzą, czy sobie poradzą. I problem w tym, że czasami nie mają z kim o tym porozmawiać. Mogą usłyszeć od starszego pokolenia, od swoich ojców czy wujków, że na porodówce to nie ma czego szukać, oni to by nie mogli! A może ten tata może, naprawdę może – i bardzo chce – ale się boi? Może chce dać wsparcie, a jednocześnie sam go potrzebuje? Może nie chce się przyznać do lęku, bo myśli, że lęk jest niemęski? A przecież jest ludzki, tak bardzo ludzki, bez względu na płeć. Informuje o tym, że zachodzi w nas zmiana. To zmiana pokoleniowa.

Rozmawiajmy ze sobą, budujmy swoją wioskę wsparcia. Tak wielu mężczyzn może dziś opowiedzieć swoim ojcom o tym, jak to jest towarzyszyć w porodzie. Tak wielu mężczyzn będzie mogło o tym opowiedzieć swoim synom i córkom. Jesteśmy zmianą.

doula | doula tychy | doula mikołów | poród mikołów | reportaż porodowy | fotografia porodowa

Wiele kobiet marzy o porodzie naturalnym – takim, który rozpoczyna się spontanicznie i w którym interwencje medyczne ogr...
11/03/2026

Wiele kobiet marzy o porodzie naturalnym – takim, który rozpoczyna się spontanicznie i w którym interwencje medyczne ograniczone są do minimum. Wyobrażają sobie narodziny, w których ciało ich prowadzi, a ból porodowy jest przeżywany z pomocą ruchu, oddechu, bliskości i wsparcia. To piękna, możliwa do zrealizowania wizja. W tej wizji łagodzenie bólu porodowego przychodzi naturalnie – ze zmianą pozycji ciała, z oddechem, czułym masażem czy kojącym dotykiem wody. Wiele rodzących odnajduje w tych metodach ogromną siłę, dzięki której – w poczuciu bezpieczeństwa i sprawczości – mogą łagodnie przechodzić przez kolejne etapy porodu.

Zdarza się jednak, że doświadczenie porodu wymyka się ramom naszych wyobrażeń. Poród bywa nieprzewidywalny, dynamiczny, zaskakujący. Czy to źle? Myślę, że właśnie na tym polega jego największe piękno. To ważne wydarzenie, do którego można się przygotować, ale którego nie można zaplanować. Zmiany planów wiążą się na przykład z tym, że poród trwa dłużej niż planowaliśmy, jest intensywny, gwałtowny. Zdarza się, że naturalne metody łagodzenia bólu przestają przynosić ulgę i jedyne, o czym marzymy, to to, żeby ktoś ten ból wyłączył. Przyszedł i wyłączył, sprawił, żeby już go nie było.

Tylko czy to jest możliwe? W wielu sytuacjach tak. Widzę to – i widzę ulgę, którą przynosi znieczulenie zewnątrzoponowe. Słyszę też wyznania miłości kierowane do anastezjologów. Choć Wasi mężowie trzymają Was za dłonie, w tym jednym momencie wszystkie słowa czułości adresujecie do lekarza. Na chwilę robi się głośno, radośnie. Emocje spadają. Tę ulgę czujemy wszyscy.

Zdarza się, że w czasie spotkań po porodzie słyszę od Was, że bez znieczulenia nie dałybyście rady, że nie wyobrażacie sobie inaczej, że otrzymałyście je w ostatnim momencie. A ja w Was wierzę i cieszę się, że we wspomnieniach porodowych tak ważną rolę odgrywa Wasza decyzyjność. Wiem też, że poród to czas, w którym wrażliwość przeplata się z niesamowitą intensywnością i dlatego chcę, byście czuły się bezpieczne, wysłuchane i wspierane w swoich wyborach. Niezależnie od tego, jaką drogę wybierzecie.

doula tychy | doula katowice | poród katowice | reportaż porodowy | fotografia porodowa

Poród jest jednym z tych doświadczeń, w których zaufanie do swojego ciała ujawnia się szczególnie mocno. Podążanie za sy...
08/03/2026

Poród jest jednym z tych doświadczeń, w których zaufanie do swojego ciała ujawnia się szczególnie mocno. Podążanie za sygnałami płynącymi z wewnątrz nie jest jednak łatwe – zwłaszcza jeśli na co dzień kontrolujemy, analizujemy i oceniamy każdy nasz wybór. W czasie porodu tych wyborów jest dużo, bywamy zagubione i niepewne. Logiczne myślenie i czujność związana z tym, że jesteśmy obserwowane, bierze górę między innymi wtedy, gdy chcemy przyjąć pozycję, której nie widziałyśmy wcześniej w żadnym ciążowym poradniku. Czy nie będziemy wyglądać w niej niekorzystnie? Czy uda nam się w tej pozycji zapanować nad naszą fizjologią? Co inni o nas pomyślą? A przecież całe ciało woła, woła naprawdę głośno i prosi o zmianę! Gdy w tej nierównej walce wygra opór i strach przed tym, jak nasze zachowanie odbiorą inni, zmiana nie przyjdzie. Komfort, tak ważny w porodzie naturalnym, zostanie zepchnięty na dalszy plan. Wygra z nim cenzura.

Powrót do odczuwania i pełnego poddania się temu, co się z nami dzieje, wiąże się z wyciszeniem naszej zdobyczy ewolucyjnej – nowej kory mózgowej. Michel Odent pisał o tym, by w czasie porodu zaspokajać potrzeby charakterystyczne dla ssaków, eliminować z kolei te typowo ludzkie. Kora nowa pracuje jak komputer, który zbiera i przetwarza ogromne ilości danych. Jej aktywność nie pozwala za to dojść do głosu instynktom. Wyłączając nową korę mózgową, sprawiamy, że oksytocyna ma szansę wydzielać się w niezaburzony sposób. Widzimy to doskonale w porodzie naturalnym, ale także w relacjach intymnych – aby osiągnąć szczyt pobudzenia, potrzebujemy poczucia bezpieczeństwa, komfortu i uśpienia wewnętrznego cenzora.

Cielesność jest doświadczeniem poczęcia i narodzin. Jak cudownie jest przyjmować ją z uważnością i otwierać się na to, jak się z nami komunikuje – poprzez ruch, oddech, zmianę pozycji, dźwięk, a także potrzebę dotyku i bliskości. Każda z tych form jest ważną częścią naturalnego rytmu porodu. Wystarczy tylko (a może aż?) wsłuchać się w siebie, zaufać sobie i osobom, które nas otaczają. Powrócić do odczuwania. Odpuścić.



doula tychy | doula mikołów | reportaż porodowy | fotografia porodowa | neurobiologia

Ostatnie tygodnie przyniosły mi zapewnienie, że wsparcie w porodzie i fotografia mają ze sobą wiele wspólnego. Jest jedn...
10/02/2026

Ostatnie tygodnie przyniosły mi zapewnienie, że wsparcie w porodzie i fotografia mają ze sobą wiele wspólnego. Jest jednak coś, bez czego niemożliwe byłoby ani jedno, ani drugie. To czułość. W fotografii czułość określa wrażliwość matrycy na światło. Im wyższa jej wartość, tym mniej światła potrzeba, by uwiecznić czułość, która wypełnia salę porodową. Można wtedy fotografować w ciemności. Gdy gasną światła, nie chcę, by ciszę i ciemność rozjaśniało światło lampy. Chcę, by tę pracę wykonał aparat w moich dłoniach. Dzięki czułości i wrażliwości to staje się możliwe. Ale czułość i wrażliwość to w porodzie coś więcej niż nastawa aparatu. Dla mnie oznacza gotowość moich dłoni do czułego dotyku, masażu, otulania, podawania wody, ocierania potu z czoła. Oznacza gotowość moich ust do mówienia, że świetnie sobie radzicie. Oznacza w końcu gotowość mojego ciała, by Wasze marzenie o porodzie wertykalnym mogło się spełnić.

Po porodzie – dosłownie na kilka, kilkanaście minut – zwykle światła jest więcej. Na sali porodowej pojawiają się lampy. Położne i lekarze czuwają nad Waszym bezpieczeństwem. Na aparacie zmniejszam czułość, jej wysokie wartości nie są już potrzebne. Ale widzę, jak w tym czasie rodzi się czułość między Wami, rodzicami, a nowonarodzonym maleństwem. Rodzi się miłość, wzmacnia się więź. To chwila, do której się wraca, którą się wspomina. Słyszałam, że zostaje z nami przez całe życie. Jak czułość.



doula tychy | doula katowice | doula mikołów | doula w polsce | poród mikołów | reportaż porodowy | fotografia porodowa | canon

Dziecko, które jeszcze kilka minut temu było otulone ciepłem, zapachem i smakiem mamy, nagle trafia w zupełnie nową rzec...
02/02/2026

Dziecko, które jeszcze kilka minut temu było otulone ciepłem, zapachem i smakiem mamy, nagle trafia w zupełnie nową rzeczywistość. Spokojny oddech taty, rytm jego serca i głos, który dla małego człowieka jest już tak dobrze znany, stają się jego bezpieczną przestrzenią. W ramionach taty, w czułym "jestem przy Tobie", świat staje się miejscem dobrym, bezpiecznym, otwartym na doświadczenie. I choć maleńką główkę osłania bawełniana czapka, reszta ciała pozostaje naga. Tata też pozwala sobie na tę nagość, rozpinając czy nawet ściągając koszulę. Skóra do skóry, ciało do ciała. Ten wyjątkowy kontakt jest dla dziecka szansą na wyregulowanie oddechu, tętna i temperatury ciała. Dla taty z kolei dotyk ciepłego, wilgotnego ciała jest nowym początkiem tworzenia więzi. To przełom. Razem z dzieckiem, w pierwotnym spotkaniu, rodzi się relacja. Tutaj ma swój początek.

Tatowie! Wiem, że często jesteście zagubieni. Wiem, że potrzebujecie pomocy, bo nie wiecie, jak zabrać się do kangurowania. Być może o tym, czym ono jest, dowiedzieliście się dopiero kilka chwil temu – wielu z Was przygotowywało się przecież do porodu rodzinnego, porodu naturalnego, który swój finał miał jednak na sali operacyjnej. Ale dziś chcę Wam powiedzieć, że Wasze dłonie, często błądzące i potrzebujące wsparcia, zapraszają Wasze dziecko na ten dobry świat. Tutaj jest bezpieczne, czuje to doskonale. To kangurowanie ma też ogromne znaczenie dla Waszych żon, partnerek – wiedzą, że Wasze maleństwo jest tulone, bezpieczne, kochane.

Jestem szczęśliwa, że mogę być z Wami – wtedy, gdy Wasz plan porodu się spełnia, ale też wtedy, gdy Wasza opowieść porodowa zmienia bieg. Mogę Was wtedy wspierać, mogę zapisywać Waszą wyjątkową historię w kadrach. Wróćcie do nich czasem, powspominajcie albo popatrzcie na nie w ciszy. Wróćcie do czułego początku. To tutaj wszystko się zaczęło.

doula | doula tychy | doula katowice | doula mikołów | reportaż porodowy | fotografia porodowa | skóra do skóry | kangurowanie

Adres

Tychy
43-100

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Pierwsze Jaskółki. Doula Sandra Habrych umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Pierwsze Jaskółki. Doula Sandra Habrych:

Skróty

Udostępnij