30/07/2026
💎 Tradycyjne myśli coroczne po kolejnym naszym Seminarium psychosomatycznym w ujęciu psychoanalitycznym 2025/2026 Tychy/Warszawa
💭 „Kochani, chcę się jeszcze podzielić z Wami myślami po wczoraj... Bardzo dotarło do mnie to wczorajsze spotkanie i treści przedstawiane przez Panią Krystynę Geller i treści z superwizji i z naszego pożegnania. Przyszła mi rano taka myśl- słowo "skaza" jako widoczny ślad, wada pozostawione po urazie i źródło wstydu i późniejszego pragnienia bycia nieskazitelnym, bez skazy, ale też niezniszczalnym, wiecznym, nieśmiertelnym. "Skaza" pochodzi od słowa "skazić"- pochodnego od "kazić" - psuć, niszczyć, rozbijać, niweczyć itd. Stąd też "zakazić". Tyle można wyczytać z etymologii słów... To jest ogromnie ciekawe.
Powtórzę to, co mówiłam na ostatnim spotkaniu z Panią Heleną - czuję się jak w domu, odnalazłam w tych treściach swój dom. Wczorajsze spotkanie było dla mnie zarazem domykające, jak i otwierające. A dziś dopadła mnie migrena - jak na psychosomatykę przystało. Więc może powinnam napisać - że moja dzisiejsza migrena to jest jak złożenie podpisu, taka kropka nad "i". Trochę teraz przechodzi, gdy to piszę. Pozdrawiam Was serdecznie i jeszcze raz dziękuję ❤
Dziękuję. Miałam w czasie własnej terapii takie doświadczenie, że słowa zaczęły nabierać dla mnie głębi i znaczenia, takiego jakby wynikającego z głębokiego czucia w tkankach...trudno to opisać... Więc to jest dla mnie taka droga... Myślę, że objęcie tego i uznanie istotności tych doświadczeń w mojej terapii przez moją terapeutkę pozwala mi iść i tą swoją/ ale też już wydeptaną przez innych ścieżką (somatosensorycznopsychiczną ;)). Cieszę się z Waszego towarzystwa na tej drodze i Twojego Justyna i Obu Prowadzących. Ciekawe co będzie dalej ...
Psychosomatyka towarzyszy mi od lat. Brałam udział w różnych spotkaniach, seminaria w Verso są wyjątkowe, też pod względem atmosfery. Byłam z polecenia koleżanek wcześniejszych edycji. Organizatorka dba o szczegóły, przepływ informacji, bardzo pomaga w przygotowaniach superwizji. Bardzo swobodna i życzliwa, pełna szacunku atmosfera.
To prawda... Winnicott wierzył, że człowiek, dziecko ma wrodzoną skłonność do życia i rozwoju... potrzebuje "tylko" do tego odpowiednich warunków środowiska. Instynkt życia w połączeniu z tą plastycznością, o której mówiła Pani Krystyna pozwala może wciąż szukać, wytyczać te własne ścieżki życia... Natura (ludzka też) ma niezwykłą zdolność do odradzania się, tak jak zdeptana trawa się podnosi z czasem. Tak myślę, choć może jestem w zbyt górnolotnym nastroju teraz
Ja również dziękuję, bardzo sobie ceniłam to seminarium i cieszę się, że uczestniczyłam w całości. Co do uczestnictwa w kolejnym seminarium, to na ten moment nie jestem w stanie się zadeklarować, ale biorę to pod uwagę i z chęcią poznam więcej szczegółów dotyczących seminariów tyskich.
Roczne seminarium psychosomatyczne w ujęciu psychoanalitycznym było dla mnie jednym z bardziej poruszających doświadczeń w mojej dotychczasowej edukacji. Dziękuję Paniom Helenie i Krystynie. I Tobie Justyno.
To był rok, który pozwolił mi spojrzeć na człowieka głębiej. Nie tylko przez objaw. Nie tylko przez diagnozę. Nie tylko przez to, co widać na zewnątrz. Ale przez historię, ciało, relacje, napięcia, lęki, pragnienia i wszystko to, czego czasem nie da się jeszcze ubrać w słowa.
Te seminaria pokazały mi coś, co gdzieś intuicyjnie czułam już wcześniej - że psychika i ciało nie są od siebie oddzielone. Że ciało często niesie to, czego człowiek nie mógł przeżyć, nazwać albo pomyśleć. Że objaw nie jest tylko „problemem do usunięcia”, ale czasem komunikatem. Śladem. Próbą opowiedzenia czegoś, co nie znalazło innego języka.
Bardzo zostaje ze mną myśl o leczeniu mową dr Geller - uczenie człowieka mówienia o sobie i swoich przeżyciach. Rozpoznawania tego, co dzieje się w środku. Uczenie myślenia o sobie, zamiast uciekania od siebie.
Bo być może właśnie w tym zaczyna się jakaś forma wolności, w umiejętności mówienia i myślenia. W przestrzeni na pytania. W kontakcie ze sobą. W tym, że człowiek nie musi już tylko reagować, odcinać się, wypierać albo przenosić wszystkiego na ciało. Może zacząć rozumieć. Może zacząć przeżywać.
Jestem bardzo wdzięczna psychoanalizie za to, co mi pokazała. Za wrażliwość na nieoczywiste. Za patrzenie głębiej. Za ciekawość wobec człowieka. Za przypomnienie, że za objawem często stoi historia, której warto wysłuchać. I wiem, że chcę z tej wiedzy korzystać.
Nie wiem jeszcze, czy psychoanaliza jest moją ścieżką. I dziś nie chcę tego rozstrzygać. Jestem dopiero w procesie szukania. Chcę poznawać różne nurty, różne perspektywy, różne sposoby rozumienia człowieka. Chcę uczyć się, sprawdzać, wątpić, pytać i nie zamykać się za szybko w jednej odpowiedzi. Chcę szukać tego co moje.
Coraz bardziej czuję, że nie chcę uczyć się psychologii, a później psychoterapii jako zamkniętego i ortodoksyjnego zbioru dogmatów. Chcę uczyć się człowieka. W dialogu między teoriami, między neuronauką a psychoanalizą, między ciałem a psychiką, między nauką a doświadczeniem.
Chcę pozostać ciekawa. Elastyczna. Otwarta. Chcę szukać swojej ścieżki powoli, bez presji, że już teraz muszę wiedzieć dokładnie, kim będę i jak będę pracować. Podziękowania dla wspaniałych prowadzących i dwa tak różne bardzo uzupełniające się podejścia. Gratulacje Justyno wytrwałości.
Pewnie ta ścieżka będzie się klarować przez lata. I nie chcę się z niczym spieszyć czy robić czegoś na siłę. Ale dziś wiem jedno, ten rok coś we mnie otworzył. I za to jestem naprawdę wdzięczna 🤍
Prowadzące mają ogromną wiedzę i doświadczenie. Dziękuję za spokojne i klarowne tłumaczenie nam tak trudnych zależności. Współpracowałam już z Verso i jestem zadowolona. Jest coś innego niż w innych grupach, każdy może mieć głos, nawet osoby z innych nurtów. Justyna nie dzieli ludzi tylko zachęca. Spokój i sympatia Pani Krystyny i Pani Heleny służyły uczeniu się i oswajaniu, także na superwizjach”.
🩵🩵🩵 Dziękujemy 🩵🩵🩵