15/05/2026
Fizjoterapia i logopedia nie jedno ma imie
Witajcie. Powszechnie wiadomo już od bardzo dawna, że ciało człowieka to taka specyficzna bioinżyneria, której elementy są ze sobą ściśle połączone, a cała biomechanika to nie tylko kąty wektorów sił, ruchy obrotowe, czy zawiasowe, ale także hydraulika i elektryka, gdzie kryją sie pod tym różne układy, takie jak układ naczyniowy, limfatyczny i nerwowy. Fizjologia człowieka to taka wiedza z olbrzymiej fabryki, gdzie w pewnych obszarach w ciele i w mózgu zasiadają kierownicy, inżynierowie, dyrektorzy operacyjni i na samym szczycie tego wszystkiego mamy niewidzialnych prezesów, którzy sterują układem pozapiramidowym i wszystkimi funkcjami podtrzymującymi życie. Jeszcze pozostaje tylko pytanie ze sfer subtelnych, gdzie znajduje się w nas ten fantastyczny tron dla naszego wewnętrznego 'Ja' oraz gdzie i którędy płynie cały strumień świadomości. Ten obszar jednak w tym poście pominiemy.
Trochę takim żartobliwym wstępem do dzisiejszej opowieści, chciałbym osadzić swoje przemyślenia wobec jednej z pacjentek, która trafiła do mnie na cały proces podreperowania ciała. 5cio letnia pacjentka przyszła z mamą, a oficjalna prośba była do mnie taka: czy mógłbym coś spróbować zrobić w kierunku żeby młoda nauczyła się mówić 'cz, rzy/ży,sz, gdyż chodzą już jakiś czas do logopedy, wykonują ćwiczenia, ale niestety nie ma efektu, a sama słyszała, że fizjoterapia potrafi pomóc. I tu sie zgodzę, praca z fizjoterapeutą potrafi wspomóc proces logopedyczny. I padło na mnie. Oczywiście się zgodziłem, ale też przy okazji sprawdziłem całą postawę dziecka i zwróciłem uwagę na pewne nieprawidłowości, tj. troszkę koślawe kolanka wynikające z napięć i danego ustawienia miednicy i stawów biodrowych, troszkę obniżonej pozycji mostka, a także wysuniętej do przodu głowy jak na ten wiek. Dlatego zdecydowaliśmy sie, że oprócz pracy w okolicy twarzoczaszki, mózgoczaszki, odcinka szyjnego, krtani i gardła, popracujemy z całym ciałem. W Integracji ten obszar pracy to dopiero i aż 8 sesja.
Cztery pierwsze sesje są głównie związane z powierzchniowymi napieciami w ciele, jednak u dzieci pracę zaczynam zazwyczaj od pracy na głowie, czepcu ścięgnistym, a dopiero potem zaczynam pracę od dołu. I ku naszemu zdziwieniu po czwartej sesji nastąpił przełom. Na wizycie u logopedy podczas wykonywania ćwiczeń młoda zaczęła wymawiać prawidłowo 'sz' i 'cz'. Ale że jedna jaskółka wiosny nie czyni, to jednak mimo tego, już w duchu cieszyłem się z tego faktu, bo wiem, sam mam dzieci, że za chwilę pójdzie po sieci neuronowej taka lawina, że całkowite prawidłowe wymawianie dwuznaków to tylko kwestia wprawy i ćwiczeń. Dzisiaj mieliśmy piątą sesje, a w tym tygodniu nastąpił drugi przełom, bo młoda zaczęła prawidłowo mówić podczas rozmów w domu, przy mnie też prawidłowo zaczęła wymawiać pewne głoski szumiące. Oczywiście jeszcze długa droga żeby mowę zautomatyzować, ale najważniejsze, że maszyna ruszyła.
Jednak co mnie zastanawia, to fakt, że pracy wokół podręcznikowych miejsc i tych, na które sie wskazuje, żeby pracować, czyli twarzoczaszki, czy jamy ustnej wogóle nie było, a jednak funkcja zaskoczyła. Co oczywiście podejrzewam, to obszar klatki piersiowej oraz miednicy i trochę mózgoczaszki, których zmiana napięć mogła wpłynąć na funkcje odcinka szyjnego, nie tylko cylindra mięśniowego, ale także trzewnego, który silnie jest związany z funkcją gardła i jego napięć aż do jamy ustnej.
Niezła ta bioinżyneria nas człowieków.
Dobrego weekendu:)
Maciek
(obrazek pobrany z Internetu)