25/03/2026
Witam Was!
Piszę ten post w odniesieniu do opublikowanego ostatnio przeze mnie opowiadania*. Dla tych, którzy go nie czytali, poniższa treść może częściowo wydać się niezrozumiała, lecz być może wciąż interesująca. Niemniej, zainspirowany jednym z komentarzy poczułem, iż opowiadanie owo powinienem uzupełnić wyjaśniającym komentarzem. I choć jestem raczej zwolennikiem pozostawiania dzieł bez zawężających je interpretacji (zwłaszcza twórców) to zważywszy na szczególny zawarty w nim wątek (nieintencjonalne, nieumyślne odebranie sobie życia) czuję się zobowiązany dookreślić parę spraw. Treść tego postu w pewnej części pokrywa się z odpowiedzią na komentarz, jaką udzieliłem pod postem poprzednim.
Podszedłem do aktu twórczego bez większych przygotowań, posiadając wyłącznie zarys, w postaci obrazu, bardziej uczucia, niż konkretnej myśli. Robię tak, ponieważ dostarcza mi to większej przyjemności oraz, co prawdopodobnie istotniejsze, więcej dowiaduję się o sobie. To, co ostatecznie ze mnie się wyłoniło zaskoczyło mnie, w mojej opinii, ogromem przytłaczającego klimatu oraz dramatycznego zakończenia. Dwa mogą być tego wyjaśnienia. Po pierwsze i dość oczywiste, najwyraźniej muszę mieć w sobie uczucia wyzierające z treści opowiadania; uczucia wymagające dostrzeżenia i rozważnego zaopiekowania się nimi. Po drugie, zdaje się, iż część twórców w początkowym okresie choćby nieświadomie wyrzuca z siebie wszystko to, co dla nich najtrudniejsze, aby ostatecznie dojść do tego, co subtelniejsze.
Właściwością twórczości (całej, bo niekoniecznie jednego dzieła) jest, iż posiada w sobie potencjał leczniczy. Samego twórcy, jak i odbiorców. Ukazuje drogę. A zatem jeśli pozostałbym wyłącznie na tego typu treściach to w swych kryteriach oceniłbym siebie, jako twórcę niedojrzałego i nieodpowiedzialnego. Nie każdy napisany przeze mnie tekst jest dojmujący. Tekst, o którym myślę, a który być może opublikuje za jakiś czas, posiada w sobie nie tyle nadzieje, co nawet i rozwiązanie trudnej sytuacji. Z podobnym wątkiem przepracowywania problemu można spotkać się w napisanym przeze mnie i opublikowanym na stronie: "Micie o Ksodronie i ciemnobrunatnej materii".
Pisząc omawiane opowiadanie zależało mi na tym, aby ukazać niebezpieczeństwo nieposiadania świadomości konsekwencji swoich czynów, jak wystąpiło w przypadku bohatera - dziecka, z racji swojego wieku, niezdolnego do tego typu przewidywań. Jednocześnie podkreślam tym, iż będąc dorosłymi, z powodu przychodzącego naturalnie rozeznania w podstawowych prawach funkcjonowania świata, stoimy na pozycji otwierającej przestrzeń możliwości, z których część z nich prowadzi do rozwiązania naszych problemów; rozwiązania niepotęgującego istniejącego cierpienia. Bohaterem opowiadania, jak już z samego tytułu wynika, jest chłopiec. Nie wyobrażam sobie argumentu, który mógłby przypisać mu odpowiedzialność za to, co uczynił. Gdy jednak świadomość tą mamy - nie wyobrażam sobie argumentu, na mocy którego odpowiedzialność ta, nie miałaby nam być przypisana. Niechaj zostanę w kwestii tej dobrze zrozumiany: to fantastyczna wiadomość, iż wraz ze świadomością przychodzi odpowiedzialność, gdyż wówczas, wraz z podjęciem owej odpowiedzialności, rodzi się sprawczość, w świetle której problemy tracą swą siłę. Bo choć wciąż boli to wiemy wówczas, co robić.
Mam nadzieję, iż moje opowiadanie wniosło choćby odrobinę wartości, na moment otworzyło serce zwracając na ścieżkę wyzwalającej mądrości, nie zaś skierowało ku bezsensowności i marazmowi, który zastały, nigdy nie jest rozwiązaniem.
Serdecznie pozdrawiam
D.
*https://dawieckowski.pl/chlopiec-ktory-skakal-wysoko