26/07/2022
Jak zwykle Pan Jacek w punkt.
Ideą podejścia relacyjno-rozwojowego jest uzgadnianie wszystkiego co się robi z samym zainteresowanym. Nie chcemy tworzyć dla kogokolwiek programu lub używać jakiejkolwiek metody, bez uzyskania akceptacji zainteresowanego. Jak uzgadnianie programu terapeutycznego może wyglądać na przykład u 4 latka? Jak ma to robić rodzic? W przedszkolu rodzic dostaje zalecenia - co trzeba ćwiczyć (motoryka duża, mała, terapia ręki itp.) Jak ideę podmiotowego, poważnego traktowania czterolatka wprowadzić w czyn? Od czego zacząć?
Zaproponuję na początek dwie rady.
Pierwsza, w trakcie zajęć słuchaj dziecka i pozostawaj w nim w kontakcie. Cokolwiek robiąc z dzieckiem, możemy pozostawać z nim w kontakcie lub nie. Możemy go zauważać i słuchać, bądź też wyłącznie koncentrować się na tym, żeby to dziecko realizowało nasze polecenia lub reagowało na nasze inicjatywy. Zabawianie bądź dyrygowanie dzieckiem (wydawanie poleceń i ocenianie) nie oznacza pozostawania w nim kontakcie. Różne formy zajmowania się dzieckiem, nie świadczą jeszcze, że dziecko ma doświadczenie bycia zauważonym bądź usłyszanym przez dorosłego. Ważne jest, żeby jedna półkula mózgu dorosłego, pilnowała scenariusza zajęć a druga pozostawała w kontakcie z dzieckiem. Można nagrać sobie zajęcia i przyjrzeć się pod tym kątem. Czy werbalne lub niewerbalne inicjatywy dziecka spotkały się z naszym przyjęciem? Inicjatywą dziecka jest każde jego zachowanie, które wychodzi od niego (nie jest odpowiedzią na naszą inicjatywę). Dziecko w trakcie zajęć odwróciło się w stronę okna (inicjatywa dziecka). Dorosły może przyjąć tę inicjatywę na przykład werbalnie mówiąc: „Patrzysz w okno” lub niewerbalnie (przez odzwierciedlenie) i też przez chwilę popatrzyć w okno razem z dzieckiem. Obojętnie co robimy i jakikolwiek realizujemy scenariusz zajęć, musi się w nich znaleźć przestrzeń na inicjatywy dzieci, których w naszym scenariuszu nie ma. Te inicjatywy muszą być przyjmowane przez prowadzącego zajęcia (muszą się spotkać z reakcją). Dzieci dużo chętniej angażują się w zajęcia, w których ich inicjatywy są przyjmowane, niż w zajęcia w których ich inicjatywy są ignorowane.
Rada druga dotyczy samego scenariusza zajęć. Każde zajęcia można realizować w sposób ciekawy lub nudny. Najbardziej nudne zajęcia to te oparte na poleceniach i pochwałach, np.: „ Tomku, popatrz na mnie”, „Pięknie popatrzyłeś”, „Chwyć łyżkę ręką”, „Wspaniale!” itd.
Zajęcia trzeba opakowywać w atrakcyjną formę. Wszystkie ćwiczenia można „zaczarowywać”. Na przykład zamiast uczyć się liczyć patyczki przy stoliku, możemy rzucać kamieniami w drzewo i zliczać wyniki dziecka i dorosłego.
Jeżeli dziecko pracuje z własnej woli, tylko dlatego, że robienie różnych rzeczy razem z dorosłym sprawia mu frajdę, to znaczy, że zaakceptowało przedstawiony mu program.
Jeżeli pracujemy z dzieckiem w oparciu o motywacje zewnętrzną, czyli jest na różne sposoby przymuszamy i nakłaniamy je do pracy, to znaczy, że dziecko nie widzi sensu proponowanych mu zajęć.
Ten tekst to odpowiedź na wczoraj zadane mi pytanie przez Wiki Dan. Bardzo za nie dziękuję.
Jacek Kielin