20/10/2022
Kilka dni temu obchodziliśmy Dzień Dziecka Utraconego.
Pewnie dla niejednej z Was był to bardzo trudny dzień.
I gdy tak sobie o tym myślę, mam ochotę Was wszystkie objąć ramieniem.
Niejednokrotnie byłam w sytuacji, w której brakowało mi słów, żeby opisać jak bardzo jest mi przykro. Na przykład wtedy, kiedy próg kliniki przekraczała kobieta, którą kilka tygodni wcześniej żegnałam słowami: "To widzimy się za 2 lata! Wszystkiego dobrego i niech dzidzia ładnie rośnie!". W takiej sytuacji cisną się na usta pytania: "Co Pani tutaj robi?", "Co się stało?", "Gdzie się podział brzuch?".
Jednak zawsze zdawałam sobie sprawę, że dla mojej pacjentki samo przyjście w to miejsce było smutnym doświadczeniem, więc milkłam i nie zadawałam żadnych pytań. Bo i po co? Przecież to i tak nic by nie zmieniło. Starałam się jednak pokazać, że rozumiem, jak trudno jest być w klinice i dać takie wsparcie, jakiego akurat kobieta potrzebowała.
Dziś chciałabym Wam przekazać jedną rzecz. To jest okej, że po stracie czujecie się smutne, złe, rozżalone, bezradne, bez nadziei. To jest okej, że chcecie za chwilę znowu spróbować i że nie chcecie próbować już nigdy więcej. Każde uczucie, które Wam towarzyszy, macie prawo czuć.
Bez znaczenia, czy ciąża trwała kilka dni, kilka tygodni, czy kilka miesięcy. Każda strata jest warta uwagi i tego, by przeżyć po niej żałobę.
Nikt nie ma też prawa Wam mówić, jak powinnyście się czuć. Że powinniście się uśmiechać i "jakoś to przeżyjesz". Dajcie sobie tyle czasu, ile potrzebujecie. Dajcie sobie przestrzeń na smutek, złość i łzy.
Nikt nie zrozumie Was lepiej, niż Wy same.
A ja mogę jedynie powiedzieć, że wszystkie Was przytulam i nadal trzymam za Was kciuki.
Trzymajcie się ciepło,
położna Dominika Mantyk-Janicka
́ci