Magda Kłonica - psychologia ugruntowana w ciele

Wskazówki dojazdu Strona internetowa

Magda Kłonica - psychologia ugruntowana w ciele Psycholożka, psychoterapeutka w trakcie certyfikacji w nurcie Analizy Bioenergetycznej Alexandra Lowena (metoda Lowena, psychoterapia przez ciało)

08/10/2026

12 tygodni. Stała grupa. Klasyczny Pilates na macie od podstaw. Start 16 października.

Zapraszam na kurs dla osób, które chcą ćwiczyć, ale też naprawdę nauczyć się tej metody.

Spotykamy się w piątki 16:25–17:25 w stanskupienia

To kurs, na którym mamy czas na naukę — nie tylko na powtarzanie ruchów za mną.

Poznasz klasyczną kolejność ćwiczeń na macie, ich szczegóły i progresje. Będziemy też uczyć się, jak dostosowywać praktykę do swojego ciała, poziomu i tego, jak czujesz się danego dnia.

Zależy mi, żeby ruch nie był kolejnym zadaniem do wykonania poprawnie.

Chcę, żeby było w nim więcej rozumienia własnego ciała, jego potrzeb i przyjemności z ćwiczenia.

Zapisy na kurs przez stronę stanskupienia — wejdź na profil, wybierz stronę www i zapisz się przez grafik.

Jeśli znasz już podstawy Pilatesu i chcesz praktykować ze mną regularnie, od 20 października ruszają zapisy do stałych grup:

— środy 18:35
— piątki 17:30

A jeśli wolisz pracować indywidualnie, prowadzę też lekcje Pilatesu w moim gabinecie przy Rondzie ONZ.

Jeśli nie wiesz, która forma będzie dla Ciebie odpowiednia albo masz pytania — napisz do mnie bezpośrednio.

Do zobaczenia na macie.

23/09/2026

Szczególnie gdy psychoterapia jest przez ciało 🙃

06/09/2026

Zdecydowanie trzeba o tym mówić i nagłaśniać.
Polaryzacja rośnie i świadomość co za tym stoi jest nam niezwykle, w mojej opinii potrzebna.

“Na ile budujemy pokój w sobie i wokół siebie?” to pytanie od Agnieszka Drzaszcz Sababady mnie zatrzymało i przekazuję d...
02/09/2026

“Na ile budujemy pokój w sobie i wokół siebie?”

to pytanie od Agnieszka Drzaszcz Sababady mnie zatrzymało i przekazuję dalej, bo to ważne.

Ostatnio dużo mówię i piszę o wewnętrznym srogim głosie. Słyszałam go u siebie, słyszę u innych.

A pokój zaczyna się w nas samych. Od tego jak sami siebie traktujemy. I czasami nie mamy dobrych wzorców, czasami potrzebujemy kogoś kto stanie za nami. Po to żeby nauczyć się nie urządzać wojny z samymi sobą.

Jeśli coś Ci klika i masz ochotę poczytać więcej o mojej perspektywie i doświadczeniu, to zapraszam do lektury na substacku:

https://magdaklonica.substack.com/p/nie-potrzebuje-bata-zeby-byc-konsekwentna?r=k900o&utm_medium=ios

Moja Babcia była w obozie.

Głównie dlatego moje panieńskie nazwisko to Drząszcz - a nie Żywica.

Dziś 1 września.

Jadę na tłumaczenie polsko-niemieckie.

II wojna światowa.

👉 Tak dawno, 87 lat, a jednak ciągle odczuwamy jej wpływ.

Mój tata poznał swojego biologicznego ojca dopiero w wieku 45 lat.

Wielu Polaków nie jest w stanie nauczyć się języka niemieckiego, częściowo ze względu na traumę międzypokoleniową.

Ja używam tego języka w medycynie, w historii, w pracy z traumą, w turystyce - jako tłumaczka i jako przewodniczka.

Też w branży budowlanej.
Dosłownie i w przenośni.

👉 Staram się budować mosty – mosty porozumienia i komunikacji.
Mosty między przeszłością a przyszłością.
Mosty pomiędzy ludźmi.

Historia Polski.
Historia Niemiec.
Historia II wojny światowej.

Pojednanie polsko-niemieckie.
Dialog ekumeniczny.
Wymiana młodzieży.

Spotkania na najwyższym szczeblu.

Nauczanie wlasnych dzieci - edukacja domowa - historia i języki obce.

👉 „Naród, który nie pamięta swojej historii, skazany jest na jej ponowne przeżycie”
George Santayana

Ile razy czytałam te słowa w muzeum Auschwitz... Towarzysząc gościom z całego świata...

Nie chciałabym czegoś takiego przeżyć...
I nikomu nie życzę.

Zachowajmy pamięć dla przyszłych pokoleń.

A pytanie na dziś...

👉 Na ile budujemy POKÓJ w sobie i wokół siebie?
Każdego dnia?
Nawet drobnymi gestami?...

👉 Jak II wojna światowa wpłynęła na moją rodzinę?

👉 Co zbuduję dzisiaj?

Agnieszka

- tłumaczę na styku branż, kultur i światów



Zdjęcie własne.
A Babcia była w innym obozie pracy.

Ostatnio opublikowałam dłuższy tekst na substacku i nie mogę przestać myśleć o komentarzu, który naprowadził mnie na pyt...
31/08/2026

Ostatnio opublikowałam dłuższy tekst na substacku i nie mogę przestać myśleć o komentarzu, który naprowadził mnie na pytanie, które przeczytasz niżej.

I myślę sobie: czy Ty też tak masz?
Czy zaciekawiasz się sobą czy częściej bliżej Ci do oceniania siebie w pierwszym odruchu?

No i jeśli ciekawi Cię tekst o moim osobistym doświadczeniu z wewnętrznym srogim głosem, to link do artykułu znajdziesz w komentarzu.

zdrowie psychiczne - psychologia - psychoterapia - psycholog w warszawie - analiza bioenergetyczna lowena - terapia lowenowska - rozwój osobisty - wewnętrzny krytyk

18/08/2026

Pojechałam nad jezioro, zrobiłam sobie przerwę od social mediów, telefonu, skupiłam się na tym co najważniejsze, czyli na odpoczynku i drugim człowieku.

Wracam.

A u Was? Był wypoczynek w naturze? Odłożyliście telefony?

Lęk, smutek i napięcie mają już pełną dokumentację obsługi w mediach społecznościowych.Jak oddychać.Jak sobie radzić.Jak...
05/08/2026

Lęk, smutek i napięcie mają już pełną dokumentację obsługi w mediach społecznościowych.

Jak oddychać.
Jak sobie radzić.
Jak nie wypierać emocji.

Coraz częściej zauważam jednak coś innego.

Kiedy przychodzi radość, ludzie też potrafią się zgubić.

Można czuć przyjemność i jednocześnie czekać, aż się skończy.

Można być podekscytowaną i sprawdzać, czy to bezpieczne.

Można przeżyć większą część dobrej chwili w napięciu przed jej utratą.

Wczoraj spontanicznie wrzuciłam rolkę, na której tańczę przy jedzeniu.

Nagranie nie powstało z myślą o publikacji. Powstało dlatego, że było mi po prostu dobrze.

Dopiero następnego dnia pomyślałam, że chcę się tym podzielić.

I wtedy pojawiła się druga myśl:

“Może nie powinnam.”
“Może ktoś tego nie przyjmie.”

Zatrzymało mnie to.

Bo czasem to nie koniec radości odbiera nam tę chwilę.

Czasem odbiera ją lęk przed tym, jak zostanie przyjęta.

Dlatego zrobiłam z tego całą karuzelę. Jest na instagramie. Tam jestem bardziej aktywna i zapraszam.

Tymczasem, jestem ciekawa, czy też znasz takie momenty, gdy radość napotykała blokadę?

Brawo! Wspaniałe podsumowanie. Dziękuję Pani Profesor.
07/07/2026

Brawo! Wspaniałe podsumowanie. Dziękuję Pani Profesor.

Zaczyna się zwykle podobnie. Ktoś czuje się źle od miesięcy. Jest zmęczony, ma wzdęcia, bóle brzucha, gorszą koncentrację, czasem wysypkę albo apetyt na słodycze. Lekarze zlecili morfologię, badanie kału, czasem gastroskopię, a wyniki wyszły prawidłowe.

Wtedy ten ktoś trafia do gabinetu medycyny alternatywnej, gdzie po kilku minutach rozmowy i teście biorezonansem słyszy rozpoznanie: pasożyty. Dostaje dwunastotygodniowy protokół oczyszczania, zioła, dietę bez cukru i glutenu oraz comiesięczne kontrole. Za całą kurację płaci kilka tysięcy złotych. Problem polega na tym, że nikt nie wykonał badania, które faktycznie wykrywa pasożyty, a rozpoznanie postawiono na podstawie objawów pasujących do niemal każdej przewlekłej dolegliwości.

I mówię od razu: pasożyty jelitowe istnieją i bywają realnym problemem. Na świecie zakażonych jest ponad miliard ludzi, głównie w krajach o złych warunkach sanitarnych. W krajach takich jak Polska zakażenia też się zdarzają, ale rzadziej, częściej są to pierwotniaki niż robaki, a do zakażenia dochodzi zwykle po podróżach albo przez skażoną żywność i wodę. Pytanie nie brzmi więc, czy pasożyty istnieją, tylko jak często rzekomo się je wykrywa i ile objawów się im przypisuje.

Kluczowa jest jedna rzecz, którą w medycynie się odróżnia, a w gabinetach „odrobaczania" nie. Obecność pasożyta to nie to samo co choroba przez niego wywołana. Nawet realne zakażenie często nie daje żadnych objawów. W jednym z badań u pacjentów podstawowej opieki w Europie Zachodniej jakiegokolwiek pasożyta znaleziono u około jednej trzeciej osób, ale w większości były to pierwotniaki o niepewnym znaczeniu klinicznym. Natomiast jednoznacznie chorobotwórcze pasożyty stwierdzono u ok. 7% osób. Sama obecność mikroorganizmu w kale nie oznacza więc choroby, którą trzeba leczyć. Zakażenie rozpoznaje się na podstawie objawów, wywiadu i badań, najczęściej badania kału, a w części przypadków testów serologicznych lub molekularnych. Nie działa to na zasadzie „coś wykryto, więc trzeba to zwalczać". Decyzja o leczeniu zależy od gatunku pasożyta i sytuacji danego pacjenta.

Narracja o pasożytach ma kilka powtarzalnych chwytów. Zaczyna się nie od kryteriów rozpoznania, tylko od listy objawów: zmęczenie, bóle głowy, wzdęcia, problemy skórne, bezsenność, drażliwość, „mgła mózgowa", zgrzytanie zębami, apetyt na słodycze. Lista jest tak szeroka, że ktoś, kto od miesięcy czuje się źle, prawie zawsze rozpozna u siebie kilka pozycji. To nie diagnostyka, tylko mechanizm znany z horoskopów, w którym ogólny opis pasuje do wielu osób naraz.

Osobny wątek to tak zwane "rope worms", czyli rzekome „robaki sznurowe". Krążą zdjęcia zawartości toalety i pasm wydalanych po lewatywach czy płukaniach jelita, przedstawiane jako nowy, nieznany medycynie pasożyt. Analizy pokazują co innego. To nie są organizmy, tylko pasma śluzu jelitowego, złuszczonego nabłonka i resztek pokarmowych, wydalane najczęściej po agresywnych zabiegach oczyszczania. Badany materiał zawierał niemal wyłącznie ludzkie DNA, bez śladu budowy robaka, czyli bez mięśni, układu nerwowego i przewodu pokarmowego. Te „dowody" są artefaktem samej procedury, a nie żadnym pasożytem.

Do tego dochodzą niezwalidowane testy. Biorezonans, elektroakupunktura, analiza „częstotliwości" czy interpretacja zdjęć krwi nie wykrywają pasożytów w żadnym sensie, w jakim robi to badanie kału. Ich rola jest inna. Mają dostarczyć pozornie obiektywnego potwierdzenia tezy postawionej z góry i uzasadnić sprzedaż kolejnych preparatów. Cała opowieść jest przy tym tak zbudowana, że nie da się jej obalić. Jeśli po kuracji pojawiają się nudności czy osłabienie, mówi się o „wyrzucaniu pasożytów". Jeśli nie ma poprawy, oznacza to, że inwazja była „zbyt duża" i trzeba powtórzyć dłuższy protokół. Każdy możliwy wynik pasuje do tej narracji.

Jest jeszcze jedna grupa, o której trzeba powiedzieć osobno. U części osób przekonanie o inwazji pasożytów nie ustępuje mimo prawidłowych badań i braku jakiegokolwiek pasożyta. W medycynie opisuje się to jako urojeniowe zarażenie, czyli utrwalone, fałszywe przekonanie o zakażeniu, pomimo dowodów na jego nieobecność. Zalicza się tu także tak zwaną chorobę Morgellonów. Tacy pacjenci odczuwają pełzanie czy kłucie skóry, próbują „usuwać" domniemane organizmy i doprowadzają do rozdrapań i wtórnych zakażeń, a przy tym unikają psychiatry i tracą zaufanie do medycyny. Dla rynku „odrobaczania" to grupa szczególnie podatna, bo zamiast właściwej pomocy dostaje potwierdzenie inwazji i kolejne kuracje.

Na koniec najważniejsze, bo „odrobaczanie na wszelki wypadek" nie jest obojętne dla zdrowia. Leki przeciwrobacze mają swoje wskazania, dawki i przeciwwskazania, a przyjmowanie ich bez rozpoznanego zakażenia naraża na działania niepożądane bez żadnej korzyści. Długie lewatywy, restrykcyjne diety i wielotygodniowe kuracje ziołowe potrafią uszkadzać błonę śluzową jelita, prowadząc do odwodnienia oraz zaburzeń elektrolitowych.

Jest też druga, mniej widoczna szkoda. Jeżeli wszystkie objawy zrzuca się na pasożyty, odkłada się szukanie prawdziwej przyczyny. Zmęczenie, bóle brzucha, biegunki czy spadek masy ciała mogą wynikać z chorób zapalnych jelit, celiakii, zespołu jelita drażliwego, niedoborów, zaburzeń hormonalnych albo zaburzeń lękowych i depresyjnych. Część z nich, takich jak choroba Leśniowskiego-Crohna czy celiakia, wymaga wczesnego rozpoznania, bo nieleczona prowadzi do powikłań. Czas spędzony na kolejnych protokołach oczyszczania to czas, w którym nie zostaje postawiona prawdziwa diagnoza.

Jeśli objawy są realne i uporczywe, odpowiedzią nie jest kolejny protokół oczyszczania, tylko wizyta u lekarza. Zakażenia pasożytnicze nie da się rozpoznać samodzielnie na podstawie objawów ani zdjęć z toalety. Rozpoznanie stawia lekarz na podstawie wyników badań.

Źródła będą podane w naszej nowej książce, w rozdziale o pseudodiagnostyce.

02/05/2026

Są różne rodzaje przewlekłego zmęczenia.

Czasami wynika ono z fizjologii i musisz najpierw sprawdzić czy morfologia jest ok. Może to spadek ferrytyny, witaminy d, albo coś innego.

Czasami zmęczenie jest emocjonalne. Wiesz ile energii trzeba włożyć w wypieranie czy zaprzeczanie swoim emocjom? To męczące. Chociaż na początku może dawać duże poczucie kontroli.

Ostatnio bliska osoba przypomniała mi bajkę o dziewczynce i o smutku.

Smutek przyszedł do niej mówiąc: nikt mnie nie chce.

Dziewczynka powiedziała: chodź to Cię przytulę.
Po chwili smutek powiedział: dziękuję. wiesz, jest mi już dobrze, pójdę sobie na spacer.

Poczuj to co Cię męczy i obejmij uwagą.

Dobrego odpoczynku, w kontakcie ze sobą.



Analiza Bioenergetyczna • psycholog w Warszawie • psychoterapia w Warszawie • zdrowie psychiczne • psychoterapia przez ciało • Lowen • bioenergetyka • emocje • depresja • stany lękowe

Ten rok nie musi być galopem z batem nad sobą.Twoje ciało jest jak dziki koń – jeśli go nie słuchasz, w końcu zrzuci cię...
25/01/2026

Ten rok nie musi być galopem z batem nad sobą.
Twoje ciało jest jak dziki koń – jeśli go nie słuchasz, w końcu zrzuci cię z siodła.

Na początku roku internet znów pełen jest:
„Jak dowieźć cele”,
„Jak się zmotywować”,
„Jak więcej, szybciej, lepiej”.

A ja mam pytanie: ile razy twoje własne ciało już pokazało ci, że dalej tak nie możesz?

Bólem głowy.
Napięciem w karku.
Bezsennością.
Brakiem siły, choć „powinieneś/powinnaś dać radę”.
________
W chińskim kalendarzu zaczyna się rok ognistego konia.
Dla mnie to bardzo cielesna metafora.

🔹 Jeździec – to twoja głowa. Ta od list zadań, celów, analiz, „muszę się ogarnąć”.
🔹 Koń – to twoje ciało. To, które czasem już nie chce galopować, choć ty naciskasz piętami mocniej i mocniej.

W gabinecie często pojawiają się osoby, które bardzo chcą „pracować nad sobą”.
Są ciekawe metodą pracy psychoterapii przez ciało, ćwiczeń, technik. Chcą szybko: zrozumieć siebie, zmienić się, poczuć „efekt”.

I to jest piękne… dopóki nie zamienia się w kolejny bat nad sobą.

Bo wtedy stają się jak jeźdźcy, którzy popędzają konia bez patrzenia, czy on jeszcze ma siłę.
I grozi im upadek.

Dlatego zanim wejdziemy w techniki,
zawsze wracam z nimi do podstaw:

- Jak dziś czuje się twoje ciało?
- Gdzie ono mówi „stop”?
- Czy teraz naprawdę potrzebujesz galopu…
czy może spokojnego stępa albo zatrzymania się przy wodopoju?

W psychoterapii przez ciało jest jedna zasada, którą kocham:
im wolniej, tym szybciej.

Im bardziej uczysz się słuchać swojego ciała,
tym mniej musisz siebie zmuszać, kontrolować i poganiać.

Adres

Ulica Pańska, Rondo ONZ, Warszawa
Warsaw

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Magda Kłonica - psychologia ugruntowana w ciele opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij

Kategoria