Justyna Żukowska-Gołębiewska Psycholożka

Zadzwoń Wskazówki dojazdu Kontakt: praktyka

Justyna Żukowska-Gołębiewska Psycholożka Psycholożka, psychotraumatolożka, terapeutka dzieci i rodzin, interwentka kryzysowa, badaczka

Wrzesień. Powrót do współpracy z przedszkolami i szkołami przyniósł mi pewną refleksję. Dzieci wiedzą coraz mniej o świe...
23/09/2026

Wrzesień. Powrót do współpracy z przedszkolami i szkołami przyniósł mi pewną refleksję. Dzieci wiedzą coraz mniej o świecie, który je otacza, i coraz mniej potrafią zrobić coś własnymi rękami, od podtarcia sobie tyłka, przez zawiązanie butów, po pokrojenie widelcem kotleta mielonego czy ziemniaka, o dedukcji nawet nie wspominając.

Kiedyś, jak nauczyciel zobaczył na placu zabaw grupkę dzieci zbitą w kupkę w jakimś kącie, mógł być pewien, że właśnie coś wykombinowały, na przykład rozmontowały huśtawkę i zrobiły z niej czołg 😎, a jeśli to były trzylatki, to kucały nad mrowiskiem i z zafascynowaniem patrzyły, jak mrówki targają liście i patyczki dziesięć razy większe od siebie. Dziś nauczyciel widzi kucające dziecko srające na środku trawnika, bo wyjście do toalety w środku zabawy to dyskomfort. Reszta dzieci stoi wokół, przyglądając się i mówiąc: „a fu jak śmierdzi”.

A potem ten sam nauczyciel siada do obserwacji pedagogicznej sześciolatka i głowi się, co wpisać w rubrykę 6.8, gdzie autorzy pytają, czy dziecko buduje obwody elektryczne z żarówką, brzęczykiem i silnikiem 🫣

Masz ochotę przeklnąć WTF?

Już wyjaśniam. W Wielkiej Brytanii co roku pyta się nauczycieli o gotowość szkolną dzieci, które idą do pierwszej klasy (tam to są cztero i pięciolatki), i w ostatniej edycji nauczyciele oszacowali, że ponad jedna trzecia tych dzieci (37%) zaczyna naukę nieprzygotowana, wobec 33% rok wcześniej. Około 28% dzieci nie potrafiło samodzielnie jeść i pić, a nauczyciele tracą dziennie 2,4 godziny lekcji na nadrabianie braków w tych umiejętnościach, z czego 1,4 godziny to sprawy toaletowe. Znajome? Ale co często słyszy nauczyciel przedszkola od rodzica? „Przecież on/ona ma jeszcze czas!” I wisienka na torcie. W tych samych brytyjskich badaniach 88% rodziców uważa, że ich dziecko jest gotowe do szkoły, a 35% sądzi, że jest bardziej gotowe niż większość. Coś mi się zdaje, że niewiele się w tej kwestii jako rodzice różnimy od Brytyjczyków, ale trzebaby to zbadać, ktoś chętny? 😎

No to zajrzyjmy faktycznie na nasze rodzime podwórko. Warszawska AWF mierzy sprawność dzieci od dekad. W 1979 roku chłopcy w wieku 10,5 lat wytrzymywali w zwisie na drążku ponad 24 sekundy, w 1999 już 15,5, w 2009 dwanaście, a w badaniu z 2018 roku 8 sekund. Według rektora AWF ponad 90% dzieci w Polsce nie ma podstawowych umiejętności ruchowych, czyli tych, na których buduje się potem wszystko inne, łącznie z trzymaniem kredki i cięciem nożyczkami, krojeniem kotleta czy chodzeniem do szkoły własnymi nogami.

Według IBE w najnowszym badaniu PISA pod względem wskaźnika wytrwałości Polska zajmuje ostatnie miejsce wraz ze Słowenią. Tylko 50% polskich piętnastolatków deklaruje, że wkłada dodatkowy wysiłek, gdy praca staje się trudna, a 44%, że pracuje nad zadaniem, dopóki go nie skończy. To kto je kończy gdy jest to praca obowiązkowa? Tak tylko pytam dla koleżanki 😉Wytrwałość to taka kompetencja, której nie da się wyćwiczyć, jeśli nikt nie pozwala dziecku sfrustrować się przy wiązaniu sznurówek czy przy piętnastym razie rozwiązywania równania z dwiema niewiadomymi. A potem byle potknięcie, byle niepowodzenie i katastrofa.

Tylko 59% uczniów deklaruje, że lubi uczyć się nowych rzeczy (UE 67%), choć ciekawość świata deklarują na poziomie średniej. Problemem nie jest więc brak zainteresowań, ale sam wysiłek uczenia się, a wysiłek jak wiemy bywa dyskomfortem, przed którym tak często dorośli chcą dziecko ochronić.

Zajrzyjmy zatem do naszych zachodnich sąsiadów, żeby nie było, że tylko u nas tak kiepsko.

Niemcy: W Saksoni w roku szkolnym 2024/2025 lekarze stwierdzili problemy z rozwojem mowy u 37% z około 36,8 tys. zbadanych dzieci, wobec 34,8% w 2019. Dolna Saksonia: wg prognozy z dotychczasowego trendu deficyty w mowie powinno mieć 34,6% dzieci, a faktycznie miało 43,2%. Offenbach: odsetek dzieci z trudnościami w motoryce małej wzrósł do 29%, u chłopców 37%, u dziewczynek 22%. Niemieckie stowarzyszenie pediatrów wśród przyczyn problemów z mową wymienia m.in. czynniki środowiskowe, takie jak nadmierne korzystanie z mediów.

Belgia: dzieci badane w 2008 roku porównano z normami niemieckimi z 1974. Średnio koordynacja spadała o około 1% na dekadę, ale rozkład zmienił się dramatycznie: dzieci „bardzo słabych” jest o 125% więcej, a „bardzo dobrych” o 80% mniej.

I coś o ekranach i czemu w szkole nie powinno ich być. 74% polskich uczniów mówi, że na lekcjach rozpraszają ich urządzenia (UE 59%), a 62% czuje potrzebę bycia online i odpisywania na wiadomości w trakcie lekcji (UE 49%). Częstsze odczuwanie tego przymusu wiąże się z niższymi wynikami we wszystkich dziedzinach.

Ok, jeśli właśnie myślisz, że uff…moje dziecko na szczęście super sobie radzi, to zapraszam Cię do małego eksperymentu. Przypomnij sobie, kiedy ostatnio Twoje dziecko przez godzinę robiło coś, czego nikt mu nie zaplanował, nie ułatwił, nie nagrał i nie przerwał, bo będzie brudno, niebezpiecznie albo za długo i nie, nie jest to siedzenie przed ekranem, zabawką interaktywną czy grą interaktywną. Jeśli musisz się dłużej zastanowić, to nie jesteś sam/a, bo naukowcy zebrali dowody na to, że przez ostatnie dekady systematycznie kurczą się okazje, żeby dzieci mogły się bawić, włóczyć i działać bez bezpośredniej kontroli dorosłych. Bjorklund nazwał to skutkiem dobrych intencji posuniętych za daleko, czyli chęci chronienia dzieci i dawania im coraz więcej zorganizowanej nauki.

Jestem przekonana, że gdym wypisała tu normę rozwojową dla trzylatka, wielu rodziców złapałoby się za głowę z okrzykiem „porąbało tych psychologów!”. I nie, te normy to nie jest wymysł jakichś dwóch bezdzietnych panów z siwą brodą, którzy któregoś wieczoru przy cygarach i pokerze krzyknęli „Ej! Zróbmy dzieciom bingo rozwojowe! Kto zbierze 21 punktów, ten wygrywa, ale żeby nie było za łatwo, podciągnijmy trochę poprzeczkę”.

Norma to opis tego, co potrafi większość dzieci w danym wieku, ustalony na dużych grupach, więc jeśli coraz więcej dzieci do niej nie dociera, to zanim zaczniemy przerabiać tabelkę obserwacji nauczyciela dostosowując ją do niższego poziomu rozwoju dzieci, może jednak warto zastanowić się nad warunkami, w jakich te dzieci rosną?

Brak umiejętności i brak okazji to dwie różne sprawy. Dziecko, rodzi się z pewnym potencjałem rozwojowym i żeby go rozwinąć, potrzebuje odpowiednich okoliczności. Więc to nie zawsze jest kwestia niższych możliwości samego dziecka tylko środowiska, w którym to dziecko wzrasta. Sześciolatek, który nie wiąże samodzielnie butów, to najczęściej ten, który ma buty na rzepy, a także dorosłego, który mu te buty po prostu szybciej założy. Dziecko, które nie kroi ziemniaka, dostaje go już najpewniej pokrojonego. Dziecko, które nie próbuje dalej wytrwale pomimo porażki, to być może dziecko, któremu zabrano długopis z ręki i napisano pracę domową za nie🤷🏻‍♀️ A potem w wieku 30 lat będzie zadziwione, gdy jego żona/mąż powie mu, że nie będzie go wyręczać w myśleniu, planowaniu czy ogarnianiu rzeczywistości.

Pamiętajmy, umiejętność rośnie wraz z liczbą powtórzeń, a powtórzenia wymagają czasu, nudy, frustracji i dorosłego, który wytrzyma, gdy będzie wolniej, brzydziej i bardziej brudno.

Dzieci nie są z waty, one po prostu mają coraz mniej okoliczności do trenowania nowych umiejętności, a tego, czego nikt nie dał im przećwiczyć, żadna rubryka w arkuszu obserwacji nie wyczaruje i potem jest zdziwko jak dziecko idzie do szkoły 🤷🏻‍♀️

Felieton powstał w ramach cyklu

Mam właśnie przerwę w pracy i nie wiem co mnie podkusiło, aby odpalić Instagram 🤦🏻‍♀️ co drugi post i rolka o Lalce. No ...
21/09/2026

Mam właśnie przerwę w pracy i nie wiem co mnie podkusiło, aby odpalić Instagram 🤦🏻‍♀️ co drugi post i rolka o Lalce. No to dla odmiany, ja Wam powiem (choć mnie nikt nie pytał, ale widzę, że tu niektórym twórcom jakoś to nie przeszkadza) czemu nie napisałam recenzji lalki włączając się w dwugłos Internetu, w którym wszyscy podzielili się na tych: co lubią nowy serial na Natflix i na tych co go nie lubią. I mam wrażenie, że każda z wypowiadających się osób czytała Lalkę co najmniej z 10 razy, analizę oryginału zdała na 5 w liceum lub studiowała filologię polską na 5 letnich studiach magisterskich.

Normalnie kraj nam się kulturowo rozwinął, że szok. Nie komentuje serialu z prostej przyczyny: mogłabym tylko powiedzieć czy mi się serial podobał czy nie, ale kogo to obchodzi? Jeśli moi znajomi czy rodzina są ciekawi moich gustów filmowych to mnie o nie zapytają, choć oni już dawno wiedzą, że ja bezguście kompletne jestem i podobają mi się filmy, skrytykowane od stóp do głów 🫣 Natomiast absolutnie nie znam się na byciu krytykiem sztuki filmowej. Coś tam liznęłam filmoterapii, ale też bez przesady. I dlatego zadziwia mnie fakt, że tyle osób w Polsce się na kinie i kanonie lektor zna.

Jeśli miałabym być szczera, to ja nawet nie pamiętam oryginału Lalki, a już na pewno w takich szczegółach aby bez wątpliwości śledzić fabułę i wynotowywać sobie różnice. Ba! Powiem więcej, ja nawet nie pamiętam czy ja w ogóle Lalkę Prusa przeczytałam w całości czy tylko po łebkach do klasówki w szkole i czy może przeczytałam tylko streszczenie lektury. Tak, ktoś mógłby nazwać mnie teraz ignorantką, ale uczciwie bije się w pierś, w liceum miałam pilniejsze sprawy na głowie. Zatem serio nie miałabym w sobie teraz tyle odwagi, aby na tapetę brać analizę bohaterów czy ich wątków.

Mam taką refleksję, że my to jak ten kot co się nudzi. Jak mu nie dasz zajęcia i drapaka, to ci meble poniszczy. I my Polacy też, jak nie mamy się o co pokłócić, nic się jakoś ciekawego w naszym życiu i aktualnej historii Polski nie dzieje, to się o serial z Netflixa pożremy 🤷🏻‍♀️ A ja tak tylko przypomnę, że dzieci na nas patrzą i serio jest mi wstyd za to co widzą 🫣

To był bardzo intensywny weekend. W ogóle mam ostatnio bardzo intensywny czas, z jednej strony nowo otwarta poradnia, z ...
21/09/2026

To był bardzo intensywny weekend. W ogóle mam ostatnio bardzo intensywny czas, z jednej strony nowo otwarta poradnia, z drugiej konferencje i szkolenia, a z trzeciej gabinet i placówki, z którymi współpracuje od lat. No i z czwartej i piętnastej strony to rodzina, przyjaciele i cała ta przestrzeń, którą nazywamy życiem prywatnym.

Tu miał być dziś tekst z cyklu ale zwyczajnie po 40 min montowania go, poddałam się. Owszem, szybciej byłoby wrzucić prompt do chatu AI i zapewne wyszedłby jakiś całkiem łatwy do odbioru post, typu: „Jeśli A, to B” lub „Ani A, ani B, ani C” i na koniec jakaś głęboka refleksja np. „dzieci nie są z waty, bo są z cukru” 🤷🏻‍♀️

Tak wiem, że to sztuka tak promptować, że się czytelnik nie domyśli i jak się pojmie tą sztukę to się wtedy łatwiej żyje. No ale ja bym się wtedy czuła jak za czasów liceum, gdy nauczycielka wychwalała moją pracę klasową na forum, którą prawie całą zerżnęłam ze ściągi 🫣 Wolałam wtedy dostać dwóję, żeby tylko nie mieć uczucia wstydu i lęku, że to się w końcu wyda. Z drugiej strony mam wyrzuty sumienia, że zaniedbuję tą przestrzeń, że to także ma swoją cenę.

Zatem kolejny post z cyklu dzieci nie są z waty jest już nawet w mojej głowie, będzie zacny, ale może nie dziś. Za to życzę Wam dobrego poniedziałku i odpuszczania sobie niektórych rzeczy, na rzecz jakości tych, które są aktualnie naprawdę ważne 💪

16 lat temu obudziłam się o tej porze co dziś. Zrobiłam starszym dzieciom śniadanie, wyprawiłam do szkoły i pomyślałam, ...
15/09/2026

16 lat temu obudziłam się o tej porze co dziś. Zrobiłam starszym dzieciom śniadanie, wyprawiłam do szkoły i pomyślałam, że pojadę na zakupy. Było ciepło, bardzo ciepło. Łaziłam po Tesco chyba ze 2 godziny, w sumie kręcąc się bez ładu i składu.

Było równo miesiąc po moich urodzinach i pomyślałam sobie, że 15.09 to w sumie fajna data na urodziny. Taka łatwa do zapamiętania. Chwilę wcześniej świętowaliśmy urodziny mojego syna -27.08 i przez długi czas (aż wstyd się przyznać) myliło mi się z 28.08 🫣

Wróciłam do domu, bo coś mnie brzuch pobolewał, ale nie jakoś tak mocno, abym sięgała po nospe. Wiecie, no tak jak po zjedzeniu grochówki bez majeranku. Zrobiłam obiad i ochrzaniłam nastolatki za s*f w pokoju. Poskładałam pranie, sprawdziłam lekcje dzieciom i obejrzałam M jak Miłość 😎

W okolicach 22:00 poszłam się kąpać, bo ból się nasilił i pomyślałam, że ciepły prysznic zadziała kojąco. Wyczułam czubek główki.

Co? To już? Ale jak to? Rodziłam dwójkę dzieci, wiem jak wygląda ból porodowy do licha ciężkiego! To przy tym to jak lekkie pierdniecie po niestrawności.

Wiedziałam, że mój ówczesny mąż wpadnie w panikę, jak mu powiem, że dziecko się rodzi i to na moje oko szybciej niż 2 godz! Do szpitala 25 min samochodem. No więc musiał się jednak ździebko pospieszyć, ale jak to zrobić, bez wywierania na nim…presji…która nas zabije?

Dojechaliśmy w minut 15. Szybko wózek, chcieli podłączać KTG, ale lekarka na izbie zajrzała w kroczę i stwierdziła, że jakby to delikatnie powiedzieć, no nie ma czasu na pierdoły, kazała pielęgniarce podłączać je w biegu na porodówkę.

O 23:45 na świecie pojawiła się Nadia. Imię wymyślone na prędce, bo przez prawie 9 miesięcy miał być Maks. Kto by pomyślał, że 16 lat temu, mając już zdjęcie 3D płodu lekarz może nie dostrzec, że tam to jednak pępowina jest, a nie…ptak.

Dziś jak wstałam, pojechałam szybko do cukierni i kupiłam Nadii świeżutką Jagodziankę, jej ulubioną. To pierwszy rok, kiedy nie organizujemy już hucznych urodzin na pół przedszkola, szkoły czy osiedla 🫣 (od zawsze była towarzyska), teraz pałeczkę przejmują jej przyjaciele i chłopak 😎 Czeka ją jakaś niespodzianka, o której nawet ja nie wiem (pewnie bali się że wygadam 🤷🏻‍♀️).

I taka mnie naszła refleksja, że kiedyś moim głównym zadaniem było pilnować żeby nie spadła ze schodów, nie rozbiła głowy o kant stołu, nie zeżarła na raz wszystkich witamin w misiach żelkach, poszła spać w swoim łóżku, a nie pod stolikiem kawowym w salonie (nie oceniać, było, minęło 😉), a teraz moim zadaniem jest pozwolić jej iść na imprezę, na którą rodziców już się nie zaprasza 🫣 A tak swoją drogą to nie fair! Ona wpraszała się na wszystkie moje imprezy dla dorosłych, a to jak miała gorączkę i trzeba było zostać w domu, a to jak niby miała spać, gdy przyszli znajomi na grilla, ale jednak kończyła dzień na kolanach u mamy, zawinięta w kocu, ze smoczkiem w jednym ręku i udkiem z kurczaka w drugim 🤷🏻‍♀️

Dziwne to uczucie, gdy ostatnie Twoje dziecko jest o głowę wyższe od Ciebie i mówi „Nie rób dziś obiadu, Ola zabiera mnie na Ramen”. Czyżby to syndrom pustego gniazda mi się odpala? A przecież wszystkim swoim przyjaciółkom mówiłam „Jesssuuu jak ja nie mogę się doczekać jak oni wszyscy dorosną i pójdą sobie z tego domu!

Ciii…no wiem, że taka kolej losu, wiem, że to dobrze, że się oddala bez dramatu i urazów, no wiem to wszystko moi mili, ale tak jakoś dziwnie mi dziś, bo czuję i ulgę, i radość i nostalgię jednocześnie…

Kochani! Kto z województwa Kujawsko-Pomorskiego? Już 24 września Urząd Marszałkowski Województwa Kujawsko-Pomorskiego, K...
15/09/2026

Kochani! Kto z województwa Kujawsko-Pomorskiego?

Już 24 września Urząd Marszałkowski Województwa Kujawsko-Pomorskiego, Kujawsko-Pomorska Niebieska Linia oraz
Grudziądzkie Towarzystwo Pomocy Dziecku i Rodzinie serdecznie zapraszają na bezpłatną konferencję „Widzę, wspieram, reaguję. Jak wspólnie budować bezpieczne otoczenie dla dziecka”, poświęconą bezpieczeństwu, dobru oraz ochronie dzieci i młodzieży.

Spotkanie będzie okazją do poszerzenia wiedzy i praktycznych kompetencji w zakresie rozpoznawania zagrożeń (szczególnie w sytuacji przemocy wobec dzieci), wspierania rozwoju i odporności psychicznej dzieci oraz właściwego reagowania w sytuacjach kryzysowych.

Konferencja jest skierowana w szczególności do osób pracujących z dziećmi i młodzieżą, w tym przedstawicieli:

• ośrodków pomocy społecznej,
• kurateli sądowej,
• Policji,
• ochrony zdrowia,
• oświaty,
• sądów okręgowych i rejonowych,
izb adwokackich i izb radców prawnych.

W programie:

👉 bezpieczeństwo dziecka i budowanie relacji opartych na zaufaniu,
👉 wspieranie odporności psychicznej dziecka w środowisku rodzinnym,
👉 dobro dziecka w sytuacji rozstania rodziców i przemocy poseparacyjnej (a tu mój wykład 💪),
👉 warsztaty prowadzone w grupach (też ja 😉)
👉 wręczenie certyfikatów uczestnictwa.

Udział w konferencji jest bezpłatny. Liczba miejsc może być ograniczona.

REJESTRACJA

Formularz zgłoszeniowy:
https://forms.cloud.microsoft/e/wEQA73685N

Termin rejestracji mija dziś! 15 września 2026 r.

PROGRAM I INFORMACJE znajdziecie tu 👇

https://torun.oirp.pl/konferencja-pn-widze-wspieram-reaguje-jak-wspolnie-budowac-bezpieczne-otoczenie-dla-dziecka/

Wydarzenie objęte jest honorowym patronatem Rzecznik Praw Dziecka Moniki Horna-Cieślak i Marszałka Województwa Kujawsko - Pomorskiego.

Do zobaczenia w Toruniu!

Piątkowe rozkminy  #1Przez lata wyobrażałam sobie drugą połowę życia jako coś w rodzaju emerytury z macierzyństwa. Skońc...
11/09/2026

Piątkowe rozkminy #1

Przez lata wyobrażałam sobie drugą połowę życia jako coś w rodzaju emerytury z macierzyństwa. Skończą się lęki o bezpieczeństwo dzieci, skończy się bycie na każde zawołanie, a ja wrócę do tej Justyny sprzed lat i skupię się na rozwijaniu siebie.

Aż trafiłam na artykuł o dzisiejszych seniorach, którzy z dumą deklarują, że dorosłym dzieciom w niczym nie pomogą, bo mają już dość bycia na każde zawołanie. Młodzi mają być samodzielni, bo są roszczeniowi i leniwi. Jeszcze kilka lat temu, pewnie przybiłabym żółwika tym seniorom, ale dziś mówię: „A ja swoim dzieciom pomagam”

Bo ta moja fantazja o wolności wcale nie była tęsknotą za dawną sobą i swobodą w realizowaniu tego, co sobie wymyśliłam. Była objawem wypalenia rodzicielskiego w przebraniu marzenia. Była ucieczką od wyrzutów sumienia, które chodziły za mną latami, od tego wiecznego poczucia, że nie jestem wystarczająco dobrą matką. Łatwiej sobie wyobrazić przyszłość bez tego ciężaru, niż nazwać go po imieniu.

Dziś jestem w zupełnie innym miejscu. Takim, z którego nigdzie nie muszę uciekać. Moje dzieci są już dorosłe, jedno prawie dorosłe, i owszem, czasem nadal mnie potrzebują, tylko że to jest już inna potrzeba, dojrzalsza, która mniej mówi o przetrwaniu, a więcej o potrzebie tworzenia wioski.

Wiecie co jest najpiękniejsze w tym wszystkim? Że one wciąż chcą mnie w swoim życiu, a ja chcę być w ich życiu tak blisko, jak to będzie dobre dla nas wszystkich.

Dlatego podjęłam decyzję, z którą biłam się od kilku tygodni. Moja najstarsza córka potrzebuje wsparcia w prowadzeniu poradni, która z tygodnia na tydzień przyjmuje coraz więcej pacjentów. Dołączy do nas też mój syn. Będę teraz miała trzy domy. Jeden w Warszawie, drugi na Mazurach, trzeci w Międzyrzecu Podlaskim. Zatem projekt mazurski musi poczekać na lepszy czas, bo w trzech miejscach naraz jeszcze nie nauczyłam się bywać 🤷🏻‍♀️

Czy mieszkanie na dwa domy mi posłuży? Nie mam pojęcia. Ale wiem już jedno, że dorosłość dzieci nie jest po to, abyśmy my młodnieli. To tylko kolejny etap naszej dojrzałości.

Adres

Warsaw

Telefon

+48571347575

Strona internetowa

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Justyna Żukowska-Gołębiewska Psycholożka opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Kontakt: Praktyka

Wyślij wiadomość do Justyna Żukowska-Gołębiewska Psycholożka:

Skróty

Udostępnij

Kategoria