27/08/2026
Dzisiaj dowiedziałem się o teorii teorii „Broaden-and-Build” prof. Barbary Fredrickson od psychologii wdzięczności.
Bardzo mi się podoba ta teoria, bo według niej celowe zauważanie pozytywów i krótkich momentów szczęścia czy przyjemności (np. delektowanie się pyszną kawą lub radość z promieni słońca na twarzy) przestawia nasz umysł na tor większego spokoju wewnętrznego i dobrostanu.
Innymi słowy, zamiast spirali lęku i katastroficznych myśli, mamy samonapędzającą się spiralę wzrostu, czyli lepsze radzenie sobie ze stresem i wyzwaniami, jakie niesie życie. A to z kolei generuje więcej okazji do odczuwania kolejnych pozytywnych emocji, i tak w kółko 😊
Co możesz robić, aby taką spiralę wzrostu rozkręcić?
1. Wieczorne zapisywanie trzech dobrych rzeczy i odpowiedzi na pytania typu: „Dlaczego to się wydarzyło?” albo „Jaki był mój udział”. To pomaga zmienić dominujący tryb skanowania otoczenia pod kątem zagrożeń, na nawykowe dostrzeganie pozytywów.
2. Mikro-zauważanie i smakowanie czegoś przyjemnego (chwilowego spokoju, ulubionej piosenki lub smaku sernika). Wystarczy zatrzymać się na 15-30 sekund i skupić pełną uwagę na doznaniach z ciała, „smakować” przyjemny moment całą/całym sobą.
3. Medytacja Metta – kierowanie życzeń życzliwości, spokoju i zdrowia najpierw do siebie, potem do bliskiej osoby a następnie do osoby neutralnej lub trudnej, a na końcu do wszystkich istot. Według badań Fredrickson po 7-9 tygodniach codziennej medytacji następują realne zmiany biologiczne (lepsze reakcje nerwu błędnego i większa prężność psychiczna).
4. Łapanie kontaktu z innymi w codziennych sytuacjach – np. poprzez kontakt wzrokowy, szczery uśmiech, czy autentyczne zauważenie drugiej osoby. Fredrickson definiuje miłość nie jako stałe uczucie, ale jako nawracające mikro-momenty współdzielonych pozytywnych emocji. Buduje to trwałą sieć wsparcia społecznego oraz poczucie przynależności.
Jeśli doczytałeś/aś do tego miejsca, napisz w komentarzu, które z tych rzeczy robisz? Ja praktykuję nr 2 i 4, tak często jak się da.