27/07/2026
Czy masz wrażenie, że ciągle jest z Tobą coś „nie tak”?
Kolejna książka, paroletnia terapia, następny warsztat, medytacja, podcast...
Uginamy się pod presją tiktokerów, modnych terapeutów i samozwańczych guru, którzy na każdym kroku przekonują, jak bardzo potrzebny jest samorozwój.
Gdzie ta zmiana ma swój koniec? Czy przyjdzie moment, w którym uznasz, że jesteś okej i po prostu polubisz siebie? Bez gonitwy za nie wiadomo czym i bez zmieniania się na siłę.
Sama czuję się czasem przygnieciona tymi treściami, wyciekają mi uszami. 🤣
Atakują z każdej strony, a gdy przyjrzeć im się bliżej – często przeczą same sobie:
👉 Złość jest dobra, bo stawia granice – ale zarazem: bądź ponad to i oddychaj
👉 Smutek mówi o zranieniu – ale słyszysz: to Ty decydujesz, komu dajesz władzę do krzywdzenia siebie.
👉 Lęk ostrzega przed zagrożeniem – ale rada brzmi: działaj pomimo lęku, przekraczaj granice.
👉 Jesteś dobry taki, jaki jesteś – ale... idź na terapię, wykup szkolenie
Oczywiście nie każda treść w sieci jest zła. Warto jednak przepuścić to wszystko przez własny filtr i użyć głowy. Zadaj sobie pytanie: czy to jest mi naprawdę potrzebne? Czemu ma to służyć? Szukaj treści spójnych.
Znajdź w sobie przestrzeń na bycie ze sobą – bez wyrzutów sumienia. Nie musisz kupować kolejnego kursu ani iść na kolejny warsztat, żeby być wartościową osobą.
Szukaj swojej drogi. Trzymam kciuki.