Aleksandra Figura - doradztwo i psychoterapia

Aleksandra Figura - doradztwo i psychoterapia Certyfikowana psychoterapeutka.

Pracuję w obszarze psychoterapii, psychoonkologii, doradztwa zawodowego i superwizji
Piszę o zdrowiu psychicznym oraz o nierozerwalnym związku ciała i wewnętrznego przeżywania.

Dlaczego „miło” to za mało dla dobrej psychoterapii, czyli kilka powodów, dla których, udając się po wsparcie psychologi...
08/05/2026

Dlaczego „miło” to za mało dla dobrej psychoterapii, czyli kilka powodów, dla których, udając się po wsparcie psychologiczne, warto wybrać osobę z certyfikatem psychoterapeuty (lub w procesie certyfikacji).

Miałam ostatnio przyjemność towarzyszyć, jako superwizorka, psychoterapeutkom zdającym egzaminy certyfikacyjne (z sukcesem!), co zainspirowało mnie do przemyśleń o wartości psychoterapii prowadzonej przez tak właśnie dyplomowanych specjalistów.

Przede wszystkim certyfikacja to lata nauki i praktyki. Obejmuje nie tylko czteroletnie szkolenie po ukończeniu studiów magisterskich, ale też własną, wieloletnią psychoterapię oraz regularne superwizje, czyli oglądanie własnej pracy z bardziej doświadczonymi kolegami po fachu. Zazwyczaj wymaga też określonej długości doświadczenia zawodowego. Zaś samo uzyskanie certyfikatu wiąże się ze zdaniem egzaminu przed zewnętrzną komisją, czyli praca tego specjalisty zostaje poddana gruntownemu sprawdzeniu.

A terapia to coś więcej niż rozmowa. Psychoterapeutka/ta kieruje uwagę nie tylko na opowieści, z którymi przychodzimy do gabinetu, ale także na mniej świadome procesy. Tym samym możemy odkryć emocje, które stoją za teraźniejszymi przeżyciami, co z czasem pozwala zobaczyć schematy, mające swoje źródła w przeszłości.

Jednak jest to proces stopniowy, jak obieranie cebuli, warstwa o warstwie. Dlatego oprócz empatii i budzenia sympatii (żeby było miło), ważne są umiejętności dostosowania sposobu pracy do konkretnej osoby — jej funkcjonowania i trudności rozwojowych. Istotna jest także wiedza, z czego mogą wynikać przejawy konkretnych blokad w życiu klientów/tek, żeby wspierać proces ich odkrywania.

A jednocześnie certyfikowany/a psychoterapeuta/ka zna swoje granice. Wie, że wiedza ogólna ma charakter hipotez a spotkanie z każdym człowiekiem jest unikatowym procesem ich weryfikowania. Ma też większe rozeznanie, co jest pomocą, a co może stać się obciążeniem i kiedy warto się zatrzymać i zadbać o granice własne, i innych.

Co więcej, obowiązują go/ją zasady etyki i superwizji. Oznacza to, że muszą działać zgodnie z kodeksem etycznym stowarzyszenia, do którego należą. A jeśli coś budzi nasze wątpliwości, istnieje organ, do którego można zgłosić niepokojącą sytuację.

Wydaje się, że praca z taką osobą jest po prostu bezpieczniejsza, a docelowo także bardziej skuteczna (co potwierdzają badania). Psychoterapia nie zawsze jest łatwiejsza niż inne metody, które obiecują szybkie efekty, to jednak jako proces długofalowy i pogłębiony pozwala na systematyczną zmianę, dzięki której wyższa jakość życia może utrzymać się przez lata.

Na zdjęciu: mój certyfikat, po procedurze weryfikacji (i uaktualnienia) z zeszłego roku.

!! Ważna informacja!!Przeniosłam właśnie miejsce pracy w Warszawie, na Saską Kępę i tu serdecznie zapraszam do ośrodka P...
05/05/2026

!! Ważna informacja!!
Przeniosłam właśnie miejsce pracy w Warszawie, na Saską Kępę i tu serdecznie zapraszam do ośrodka Przy Sobie, na ul. Czeskiej 22A, II piętro (blisko ronda Waszyngtona).

I jednocześnie informuję, że dysponuję obecnie miejscami na konsultację / psychoterapię / doradztwo zawodowe / superwizję zarówno w ciągu dnia, jak i w godzinach popołudniowych.
Zapraszam również na spotkania online.

Postanowienia na własnych zasadachKoniec stycznia to ciekawy czas. Niedawno żegnaliśmy poprzedni rok z podsumowaniami i ...
28/01/2026

Postanowienia na własnych zasadach

Koniec stycznia to ciekawy czas. Niedawno żegnaliśmy poprzedni rok z podsumowaniami i wchodziliśmy w nowy, niosąc wnioski z nich płynące. Wiele osób celebrowało ten przełom, robiąc postanowienia. To cenne, bo w codzienności często zapominamy, że możemy spojrzeć na swoje życie z lotu ptaka i poddać je refleksji. A jeśli dodatkowo przywiązujemy wagę do znaczących momentów, nadajemy życiu także pierwiastek duchowy.

Niemniej praktyka pokazuje, że różnie korzystamy z tych możliwości. Część z nas robi chłodną analizę, gdzie jest w życiu i czego w związku z tym potrzebuje. Ktoś inny zrobi podsumowanie swoich sukcesów i będzie celebrować własne osiągnięcia. A niektórzy — jeśli nie większość z nas — poprowadzą te refleksje na własną niekorzyść. Zamiast patrzeć na to, gdzie zrobili postępy, skupią się na brakach. A w następnej kolejności zaczną podnosić sobie poprzeczkę jeszcze wyżej, choć i tak była już ustawiona całkiem wysoko.

A potem powstają dziesiątki memów na temat niezrealizowanych postanowień.
Podobno do końca stycznia 70% noworocznych pomysłów zostaje porzuconych.

I jest to całkiem logiczne, jeśli większość naszych decyzji wynika z wyobrażenia o upragnionym obrazie samych siebie i jednoczesnego niezadowolenia z tego, gdzie naprawdę jesteśmy. Gdy różnica między tymi dwoma punktami staje się zbyt duża, często zapominamy o sobie, o naszej aktualnej sytuacji i możliwościach. Nakładamy na siebie więcej, niż jesteśmy w stanie unieść.

Tymczasem postanowienia są po to, żeby nam służyły, to nie my mamy służyć im. Dlatego nie mogą opierać się na nieustannym przekraczaniu siebie kosztem własnych granic.

Możemy więc zadać sobie pytania:
• Czy mam obecnie zasoby — siłę i możliwości — na zmianę?
• Dlaczego jej chcę i w czym może mi teraz pomóc?
• I wreszcie: czy robię to po to, by być „lepszą wersją siebie”, czy raczej po to, by lepiej być przy sobie?

Odpowiedzi na te pytania pomagają wrócić do siebie i sprawdzić, czy kierunek, który obieramy, jest naprawdę naszym kierunkiem — a nie kolejnym oczekiwaniem, które próbujemy spełnić.

Rozwój nie jest liniowy. To mit.
Wzrost przeplata się z zatrzymaniami, a czasem z cofnięciami, które mogą nam pomóc obrać inny kierunek. Jeśli więc dziś nie ma śladu po postanowieniach noworocznych, to zupełnie w porządku. Może miało nam to pokazać, że zamiast schudnąć, potrzebujemy najpierw zająć się emocjami, które prowadzą do nadmiernego jedzenia, jak być może ma to miejsce na załączonym obrazku.

A zatem każdy moment jest dobry, by ponownie zobaczyć, gdzie jesteśmy i co byłoby nam obecnie najbardziej potrzebne. I wtedy możemy uważniej wyznaczyć sobie dalszą ścieżkę — mniej stromą, ale wciąż prowadzącą do góry.

Dziś waga

Święta, ciało i emocje (które nie znają kalendarza).Mamy szczególny czas w roku. Niezależnie od tego, czy jest on dla ko...
22/12/2025

Święta, ciało i emocje (które nie znają kalendarza).

Mamy szczególny czas w roku. Niezależnie od tego, czy jest on dla kogoś przeżyciem duchowym, rodzinnym, czy po prostu czasem wolnym, dla większości z nas jest, albo właśnie się staje, okresem innym niż zwykle. Gdy dołożymy do tego fakt, że jest to sezon najdłuższej nocy i przesilenia, może okazać się, że pojawią się uczucia, których się nie spodziewaliśmy.

Emocje bowiem nie znają kalendarza. Nie dostosowują się do pór roku, tradycji ani powinności. Nie są jednorodne i potrafią nas zaskoczyć.

Możemy cieszyć się na spotkanie z dawno niewidzianą rodziną, a jednocześnie odczuwać napięcie, przewidując możliwe konflikty i chcąc, by wszystko wypadło idealnie. Możemy jechać do „rodziny z wyboru” i myśleć o tych okolicznościach z ulgą, a z drugiej strony z oporem, bo nie będzie „po naszemu”. Albo planować wyjazd, by wreszcie odpocząć, a mimo to doświadczyć przeciążenia, gdy chcemy wszystko dopiąć. Lub już w podróży i relaksie odczuwać smutek związany z jakimś brakiem.

Często odzywa się także ciało. Coraz częściej słyszę o większym niż zwykle zmęczeniu i potrzebie snu. Wiele osób mówi o stresie i napięciu związanym z przygotowaniami, pośpiechem i finalizacją spraw. W takich warunkach łatwiej o wyczerpanie, objadanie się czy infekcję.

Warto wtedy skierować uwagę na siebie. Takie doświadczenia nie oznaczają bowiem, że coś jest z nami nie tak.
Częściej są sygnałem, że organizm próbuje poradzić sobie ze złożonymi emocjami i stanami, które niesie czas świąt i końca roku. Jeśli spojrzymy na nie z lotu ptaka, rzadko zdziwimy się, że w takich okolicznościach ktoś może mieć różnorodne, a nawet sprzeczne emocje. A jednocześnie wobec siebie często wymagamy, by ich nie czuć.
Można wtedy pomyśleć, że ciało i emocje „psują” święta. Tymczasem one po prostu je przeżywają, najlepiej, jak potrafią. Czasem wystarczy zauważyć, że to, co czujemy, ma sens w kontekście naszego życia, także wtedy, gdy nie jest radosne ani spokojne.

Być może wtedy uznamy, że emocje niosą jakąś prawdę o nas. Są zaproszeniem do zadania sobie pytania: czego teraz potrzebuję? I bardzo często jest to najważniejszy rodzaj obecności, jaki możemy sobie dać.

Na najbliższe dni życzę nam wszystkim więcej miłości i wyrozumiałości. Skoro to szczególny czas, niech nasze serca będą szczególnie otwarte — na innych i na nas samych.

Praca z drugim człowiekiem to nieustanny rozwój i ciągle pojawiające się nowe wyzwania.W ubiegłym tygodniu uczestniczyła...
08/12/2025

Praca z drugim człowiekiem to nieustanny rozwój i ciągle pojawiające się nowe wyzwania.
W ubiegłym tygodniu uczestniczyłam w przepięknym warsztacie dla superwizorów, rozwijając kompetencje do wspierania psychoterapeutów i psychologów pracujących pomocowo.

Po raz kolejny zobaczyłam, jak ważna jest osobista droga osoby wspierającej. A często dostęp do uświadomienia sobie doświadczenia zyskujemy dopiero dając mu uwagę. Krótko mówiąc: nosimy w sobie mądrość, której potrafimy na co dzień nie zauważyć.

Z tym przekonaniem zaczynam nowy tydzień pracy. I takiej wiary w człowieka (być może w siebie?) również Wam życzę :)

W dniach 1-3 grudnia 2025 część osób z naszej grupy uczestniczyła w warsztacie dla superwizorów prowadzonym przez Claude'a Missiaen (Belgia) organizowanym przez Ośrodek Intra. Zgłębiliśmy tajniki prowadzenia superwizji zorientowanej focusingowo - zarówno indywidualnej, jak i grupowej. Mieliśmy okazję do zanurzenia się w doświadczeniu oraz usystematyzowania wiedzy dotyczącej tego szczególnego sposobu pracy. Zaniesiemy go w świat.

Dziś dzielimy się z Wami felt sensem grupowym, jakim stało się o t u l e n i e - któremu z pewnością sprzyjał pełen empatii i cierpliwości sposób prowadzenia zajęć przez Claude'a. Dziękujemy! 🤍🌼🌿

Na zdjęciu stoją od lewej: Małgorzata Florczak, Justyna Owczarek-Skoneczna, Claude Missiaen, Aleksandra Figura, Dorota Białek

Odczuwanie emocji – najprostsze i najtrudniejsze zadanie dla naszego dobrostanu.Ostatnio brałam ponownie udział w szkole...
21/11/2025

Odczuwanie emocji – najprostsze i najtrudniejsze zadanie dla naszego dobrostanu.

Ostatnio brałam ponownie udział w szkoleniu Integral Somatic Psychology, tym razem w roli, osoby wspierającej proces uczenia się innych. I wróciła do mnie myśl, która towarzyszy mi od lat:
większość cierpienia psychicznego zaczyna się tam, gdzie nie możemy przeżyć tego, co naprawdę czujemy.

Jako psychoterapeutka wiem, że kiedy człowiek może poczuć swoje emocje i bezpiecznie przez nie przejść, coś się porządkuje: zarówno w naszym wnętrzu, jak i w relacjach, które tworzymy. A jednocześnie za każdym razem zadziwia mnie, jak wiele sposobów ma nasz mózg, byśmy nie dopuścili do siebie tego, co naprawdę czujemy.

I to nie dlatego, że nie chcemy się skonfrontować. Wręcz przeciwnie, wiele osób przychodzi na terapię z wiedzą, że potrzebują uporządkować swoje emocje.
Tylko że mózg uczy się chronić nas przed cierpieniem. Zwłaszcza jeśli kiedyś nie było nikogo, kto pomógłby nam udźwignąć to, co czuliśmy. Wtedy musieliśmy zbudować różne strategie: odcinania się, napinania w ciele lub przekształcania doświadczenia. Wszystko, aby przetrwać.

Czasem te strategie działają latami.
A czasem zaczynają boleć.

W skrajnych sytuacjach zaniedbanie emocjonalne prowadzi do dysocjacji, a przy innych czynnikach – do epizodów psychotycznych. Częściej pojawiają się objawy psychosomatyczne, które są przetworzeniem uczuć w jedyny dostępny sposób, czyli na poziomie ciała. W innym przypadku przychodzi lęk i depresja – stany, w których można przeżywać, ale nie to, co naprawdę domaga się uwagi. Albo nie nauczyliśmy się tym zajmować, więc zastępujemy odczuwanie objawami lub czynnościami, na przykład jedzeniem, czasem przed ekranem lub czymś innym, co przy dużym natężeniu staje się uzależnieniem.

To oczywiście uproszczenie. A jednocześnie uniwersalna prawda, o którą opiera się wiele podejść psychoterapeutycznych:
doświadczanie prawdziwych emocji jest narzędziem dostępu do zdrowego siebie.

Zwłaszcza wtedy, gdy robimy to nie tylko „głową”, ale i ciałem, jako że ono jest pierwszym miejscem, w którym pojawiają się emocje.

I nie chodzi o to, żeby uczucia nami rządziły.
Chodzi o to, żeby dało się je poczuć na tyle, aby można było je zrozumieć i skorzystać z nich, jak z informacji o naszej sytuacji życiowej, obecnej lub przeszłej. I gdy się nimi zaopiekujemy, zbudujemy lepszy kontakt ze sobą. A im bliżej jesteśmy siebie, tym łatwiej być nam blisko innych — a właśnie relacje są jednym z najważniejszych czynników budujących satysfakcję z życia.

🌿 Emocje jak fale – dlaczego ciągle zalewają?Część osób zgłaszających się na terapię humanistyczno-doświadczeniową przyc...
22/10/2025

🌿 Emocje jak fale – dlaczego ciągle zalewają?

Część osób zgłaszających się na terapię humanistyczno-doświadczeniową przychodzi do pracy z tematem emocji. Zazwyczaj są to reakcje, opisywane jako przytłaczające, nieustępujące i nieadekwatne.

Brzmi to często tak:
„Wszyscy mnie wkurzają, a ja często wybucham.”
„Ciągle się martwię, nawet gdy nic się nie dzieje.”
„Płaczę z byle powodu.”

Pozornie wydaje się, że skoro pozwalam sobie na emocje, powinno przynieść to ulgę.
A jednak niewiele się zmienia — jakby coś w środku kręciło się w kółko.
Jakby fale emocji wciąż wracały, uderzając o ten sam brzeg.

W terapii zorientowanej na emocjach (EFT) przypuszczamy wtedy, że zatrzymujemy się na poziomie emocji wtórnych. Czyli tych na wierzchu, głośnych i intensywnych, które jednak nie prowadzą do głębszego zrozumienia siebie.

Emocje wtórne są ważne — sygnalizują, że coś w nas domaga się uwagi.
Jednak jeśli zatrzymamy się na nich, zmiana nie zachodzi.
Bo to, co naprawdę potrzebuje uzdrowienia, znajduje się pod spodem — w emocjach pierwotnych.

Emocje pierwotne to nasze najgłębsze, najbardziej autentyczne reakcje, mówiące o naszych potrzebach.
Trudność polega na tym, że kiedyś nie było na nie miejsca — więc nauczyliśmy się je ukrywać pod bardziej „bezpiecznymi” reakcjami. Dlatego dziś, gdy się pojawiają, często splatają się z emocjami wtórnymi — działają razem, jak mechanizm ochronny.

W psychoterapii EFT właśnie tam, krok po kroku, schodzimy:
od reakcji do doświadczenia,
od obrony do prawdy o sobie.

Celem procesu jest zrobienie miejsca na emocje pierwotne — tak, by nie trzeba już było reagować wtórnie.
Na przykład: nie muszę się złościć, gdy w istocie czuję lęk przed odrzuceniem.
Gdy ten lęk staje się możliwy do przyjęcia, nie muszę go już maskować — mogę się nim zaopiekować.
I często wtedy okazuje się, że powody do niego nie są już aktualne.

To nie jest łatwe, bo dotyka reakcji, o których mamy wiele starych, często nieuświadomionych przekonań. Co więcej bywa bolesne, bo sygnalizuje, że brakuje nam czegoś ważnego.

Więc oczywiście możemy pytać się sami, co naprawdę czujemy, ale zdecydowanie łatwiej jest wykonać taką pracę w bezpiecznej relacji terapeutycznej — przestrzeni, w której można stopniowo doświadczać i integrować emocje.
A wtedy zmiana dzieje się jakby od środka: napięcie puszcza, pojawia się ulga, spokój i autentyczny kontakt ze sobą.
Jakby fale opadły i można było znowu poczuć grunt pod stopami.

Refleksja o tym, że może nie równowaga - a dynamika - jest zdrowiem. Zachęcam do przeczytania
14/10/2025

Refleksja o tym, że może nie równowaga - a dynamika - jest zdrowiem. Zachęcam do przeczytania

Dzisiaj światowy dzień zdrowia psychicznego...

Kazimierz Dąbrowski definiował zdrowie psychiczne zupełnie inaczej niż większość jego współczesnych. Odrzucał potoczne i biologiczno-klinicze rozumienie zdrowia psychicznego jako braku objawów choroby czy idealnego stanu równowagi psychicznej. Zamiast tego proponował dynamiczną, rozwojową koncepcję, która opiera się na Teorii Dezintegracji Pozytywnej.

„Zdrowie psychiczne to zdolność do rozwoju w kierunku wszechstronnego rozumienia, przeżywania, odkrywania i tworzenia coraz wyższej hierarchii rzeczywistości i wartości, aż do konkretnego ideału indywidualnego i społecznego.”

„Człowiek rozwijający się musi czuć się okresowo źle, muszą go dręczyć smutki, niepokoje, depresje, konflikty wewnętrzne i zewnętrzne. Bez takich stanów nie ma rozwoju, nie ma wzrostu świadomości.”

„Ustabilizowana równowaga świadczyłaby więc raczej o objawach psychopatologicznych, a umiarkowana nierównowaga - jako rozwojowa - o zdrowiu psychicznym jednostki.”

„Definicja oparta na mojej teorii dezintegracji pozytywnej ujmuje zdrowie psychiczne jako zdolność do wszechstronnego i wielopoziomowego rozwoju psychicznego poprzez procesy dezintegracji pozytywnej i cząstkowej integracji wtórnej w kierunku całościowej integracji wtórnej.”

-- Kazimierz Dąbrowski, W poszukiwaniu zdrowia psychicznego --

Dla Dąbrowskiego zdrowie psychiczne to nie spokój ani dobrostan, ale dynamiczny proces rozwoju wewnętrznego, często poprzez cierpienie, konflikty, rozpad tożsamości i rekonstrukcję na wyższym poziomie. Jest to stan, który zakłada samopoznanie, samokrytycyzm, twórczość, empatię, odpowiedzialność i dążenie do własnego ja idealnego.

𝑴𝒊𝒆̨𝒅𝒛𝒚 𝒘𝒊𝒆𝒅𝒛𝒂̨ 𝒐 𝒔𝒐𝒃𝒊𝒆 𝒂 𝒑𝒓𝒂𝒘𝒅𝒛𝒊𝒘𝒂̨ 𝒛𝒎𝒊𝒂𝒏𝒂̨.Żyjemy w czasach, w których coraz więcej wiemy o psychologii i emocjach.To ...
08/10/2025

𝑴𝒊𝒆̨𝒅𝒛𝒚 𝒘𝒊𝒆𝒅𝒛𝒂̨ 𝒐 𝒔𝒐𝒃𝒊𝒆 𝒂 𝒑𝒓𝒂𝒘𝒅𝒛𝒊𝒘𝒂̨ 𝒛𝒎𝒊𝒂𝒏𝒂̨.

Żyjemy w czasach, w których coraz więcej wiemy o psychologii i emocjach.
To rozwijające, ale czasem wiedza daje złudzenie, że samo rozumienie siebie wystarczy, by zmienić to, z czym zmagamy się od lat.

Wiele osób mówi: 𝑟𝑜𝑧𝑢𝑚𝑖𝑒𝑚 𝑠𝑖𝑒𝑏𝑖𝑒 𝑖 𝑠𝑤𝑜𝑗𝑒 𝑝𝑟𝑜𝑏𝑙𝑒𝑚𝑦. Nietrudno więc samodzielnie się „zdiagnozować”: przypisać sobie styl przywiązania, etykietę dysfunkcyjnej rodziny czy ADHD, a potem pomyśleć: 𝑠𝑘𝑜𝑟𝑜 𝑤𝑖𝑒𝑚, 𝑐𝑜 𝑚𝑖 𝑗𝑒𝑠𝑡, 𝑤𝑦𝑠𝑡𝑎𝑟𝑐𝑧𝑦, 𝑧̇𝑒 𝑧𝑟𝑜𝑏𝑖𝑒̨ 𝑡𝑎𝑘 𝑖 𝑡𝑎𝑘, 𝑎 𝑚𝑜𝑗𝑒 𝑧̇𝑦𝑐𝑖𝑒 𝑠𝑖𝑒̨ 𝑧𝑚𝑖𝑒𝑛𝑖.
Tylko że… nie do końca tak to działa.

Nawet jeśli samodzielna diagnoza ma w sobie coś z prawdy, warto pamiętać, że nasze życie wewnętrzne jest znacznie bardziej złożone.
Choć rozumiem pokusę, by znaleźć nazwę dla swoich przeżyć, a potem — najlepiej — szybką receptę na „naprawienie się”, to w przypadku mechanizmów psychicznych zazwyczaj przypomina to leczenie zapalenia płuc tabletką na gardło: chwilowo może przynieść ulgę, ale nie dotyka przyczyny, a czasem wręcz ją przykrywa.

U źródła wielu trudności i napięć leżą emocje — to one kierują naszymi reakcjami, relacjami i poczuciem siebie.
Na tym przekonaniu opiera się psychoterapia skoncentrowana na emocjach (EFT), w której jestem certyfikowaną terapeutką.

Emocje rzadko bywają jednowymiarowe. Często tworzą złożone konstrukcje — warstwa po warstwie — i aby je naprawdę przepracować, potrzebujemy doświadczać ich w kontakcie z drugim człowiekiem.
To właśnie relacja staje się przestrzenią, w której może pojawić się więź — a wraz z nią zmiana na poziomie układu nerwowego, zachodząca jakby od środka.

W literaturze opisuje się to jako proces 𝘣𝘰𝘵𝘵𝘰𝘮 𝘶𝘱 — od ciała ku świadomości.
Moi klienci czasem mówią: 𝑍𝑚𝑖𝑒𝑛𝑖𝑎𝑚 𝑠𝑖𝑒̨, 𝑎𝑙𝑒 𝑛𝑖𝑒 𝑤𝑖𝑒𝑚, 𝑗𝑎𝑘 𝑖 𝑑𝑙𝑎𝑐𝑧𝑒𝑔𝑜. 𝑇𝑜 𝑝𝑜 𝑝𝑟𝑜𝑠𝑡𝑢 𝑠𝑖𝑒̨ 𝑑𝑧𝑖𝑒𝑗𝑒.

Wspólnie przyglądamy się temu, a najczęstszy wniosek jest taki, że osoby w terapii pozwalają sobie sięgać po doświadczenia, których wcześniej nie miały.
Czasem oznacza to wypowiedzenie czegoś, co przez lata było zbyt trudne do nazwania.
Innym razem — przeżycie emocji, które dotąd były zamrożone.
Lub odkrycie prawdziwych potrzeb ukrytych pod uczuciami, które nie dawały spokoju.

Będąc bliżej własnego doświadczenia, można odnaleźć w sobie troskę o siebie albo wcześniej niedostępne poczucie sprawczości.

Co istotne — w pracy nad sobą nie chodzi o natychmiastowe „naprawianie” siebie.
Chodzi o to, by poczuć, doświadczyć i zintegrować emocje — co tworzy przestrzeń dla prawdziwej zmiany.
Zmiany, która zaczyna się w relacji, a potem rozkwita w codziennym życiu.

🌙 „Żyję jak w bajce – pokonuję potwory.”Ten cytat Loesje stał się dla mnie inspiracją do refleksji nad potrzebą i gotowo...
19/09/2025

🌙 „Żyję jak w bajce – pokonuję potwory.”

Ten cytat Loesje stał się dla mnie inspiracją do refleksji nad potrzebą i gotowością do podjęcia psychoterapii.

Pomyślałam, jak na przestrzeni lat zmieniły się nasze „potwory”. Żyjemy w czasach względnego dobrobytu – większość z nas nie musi martwić się o zaspokojenie podstawowych potrzeb, takich jak jedzenie czy miejsce do życia. Na co dzień funkcjonujemy w poczuciu względnego bezpieczeństwa, choć coraz częściej mówi się o nowych rodzajach zagrożeń.

Mimo tego moi klienci i klientki często opowiadają, że choć mają w życiu więcej, niż się spodziewali, wciąż muszą mierzyć się z wieloma „potworami”. Ich umysł pozostaje nastawiony na walkę.

Dzieje się tak, ponieważ bagatelizujemy przeciągające się stany i sygnały, które w istocie mówią o naszym zdrowiu psychicznym:
• żyjemy w ciągłym napięciu i trudno nam się rozluźnić,
• pracujemy po 10 lub więcej godzin dziennie, traktując pracę jako wartość nadrzędną,
• albo w inny sposób pozostajemy w nieustannym biegu, bo świat zdaje się tego wymagać,
• później mamy kłopoty ze snem, które tłumaczymy „dzisiejszymi czasami”,
• rano brakuje nam siły, by wstać z łóżka lub wyjść z domu – choć w końcu się zmuszamy,
• chorujemy często lub przewlekle, zwykle właśnie wtedy, gdy chcielibyśmy odpocząć,
• doświadczamy samotności, nawet jeśli bliscy są obok,
• a kiedy ich nie ma, szukamy towarzystwa, które jednak nie daje prawdziwego kontaktu.

Owszem, wiele osób w ten sposób „jakoś" funkcjonuje. Ale takie „dawanie rady” to w istocie walka w próżnię – można biec bez końca jak chomik w kołowrotku. Prawdziwe „pokonywanie potworów” zaczyna się wtedy, gdy zauważymy, że trudności nas przerastają i sięgniemy po wsparcie. To właśnie konfrontacja z tym faktem bywa największym aktem odwagi.

Na tym polega rola psychoterapii. Tworzy przestrzeń, w której można rozpoznać, co naprawdę się dzieje, i zobaczyć, w jakim miejscu życia rzeczywiście jesteśmy. To pozwala przeżyć emocje zepchnięte na dalszy plan, odzyskać poczucie wpływu i realnie zmierzyć się ze swoimi „potworami” – a więc wprowadzić zmianę.

Dzięki temu nie musimy powtarzać w nieskończoność tej samej walki. Możemy zacząć pisać własny scenariusz – taki, w którym życie, choć nigdy dosłownie nie stanie się „bajką”, może być miejscem, gdzie pojawi się ulga, spokój i autentyczne relacje.

Adres

Górskiego 1/36
Warsaw
00-033

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 14:00 - 21:00
Środa 14:00 - 21:00

Telefon

+48692811221

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Aleksandra Figura - doradztwo i psychoterapia umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Aleksandra Figura - doradztwo i psychoterapia:

Skróty

Udostępnij

Kategoria