14/06/2026
Kilka dni temu zmieniłem sensor.
Od razu coś było nie tak. Pokazywał bardzo duże wahania — od bardzo wysokich poziomów cukru do bardzo niskich. Nie rozumiałem, dlaczego tak się dzieje.
Co ważne: przy tych rzekomo niskich poziomach nie miałem żadnych objawów. Zero. A zwykle swoje niedocukrzenia raczej czuję.
W końcu sprawdziłem cukier klasycznie — glukometrem.
Sensor: 60.
Objawów: brak.
Glukometr: 150.
Sprawdzone kilka razy.
O s**t.
Czyli co? Sensor przez cały czas pokazywał około 100 mg/dl za nisko?
To by tłumaczyło, dlaczego przez cały weekend byłem zdenerwowany, zmęczony i funkcjonowałem w totalnej mgle mózgowej. Przeleżałem weekend z za wysokim cukrem, czując się paskudnie nie tylko fizycznie, ale też psychicznie.
Sensor zmieniony. Glikemia wyrównana. Nastrój też zaczął wracać na swoje miejsce.
I to jest tylko jeden z wielu przypadków, które mogą spotkać osobę z cukrzycą.
Bo do samego złego samopoczucia dochodzi jeszcze druga warstwa: złość na siebie. Że nie sprawdziłem wcześniej. Że zaufałem odczytom. Że przez kilka dni żyłem z zawyżonym cukrem. Że może kiedyś odbije się to na zdrowiu. Że znowu coś przeoczyłem.
Nerwy. Żal. Wyrzuty sumienia. Strach. Frustracja.
Z takimi tematami naprawdę mierzą się osoby z cukrzycą. Tylko jakoś mało się o tym mówi.
Cukrzyca to nie tylko liczby, insulina, jedzenie i wykresy. To też psychika. To napięcie, zmęczenie, poczucie winy, lęk przed powikłaniami i czasem zwykła bezsilność.
Jeżeli jest Wam z tym źle — nie czekajcie w nieskończoność na moment, aż „samo przejdzie”. Bo może nie przejść. Może być gorzej. A tego nie chcemy.
Psycholog może pomóc. A jeśli jest naprawdę ciężko — psychiatra też jest od pomagania, nie od oceniania.
Depresja u osoby z cukrzycą może się zdarzyć. I można ją traktować jak jedno z możliwych powikłań cukrzycy.
Dbajcie o cukier. Ale dbajcie też o głowę.
Zdrówka.