Farma Serca

Farma Serca Holistyczne centrum pomocy małżeństwu i rodzinie. Odbuduj z nami relację małżeńską!

„Jak mogłam to zrobić? Jestem beznadziejna.”Zapomniałaś.Nie dopilnowałaś.Straciłaś cierpliwość.Podjęłaś złą decyzję.Zawa...
08/09/2026

„Jak mogłam to zrobić? Jestem beznadziejna.”

Zapomniałaś.
Nie dopilnowałaś.
Straciłaś cierpliwość.
Podjęłaś złą decyzję.
Zawaliłaś coś, na czym Ci zależało.

Raz. Tu i teraz.

Ale w głowie pojawia się:

„Czemu ja zawsze muszę coś zepsuć?”
„Inni jakoś potrafią.”
„Powinnam była to przewidzieć.”
„Powinnam była wiedzieć.”
„Co jest ze mną nie tak?”

I może najbardziej boli właśnie to.

Że jeden błąd potrafi w kilka sekund zacząć ważyć dużo więcej, niż powinien.

Bo przestaje być tylko błędem.

Staje się dowodem.

Dowodem, że sobie nie radzisz.
Że jesteś za słaba.
Za mało uważna.
Za mało dobra.
Za mało ogarnięta.
Że nie jesteś taka, jaka „powinnaś” być.

Jakby jedna pomyłka nagle miała powiedzieć całą prawdę o Tobie.

I nawet jeśli ktoś obok mówi:
„Przecież każdemu się zdarza”,
to w Tobie to wcale nie brzmi jak „każdemu”.

Bo Tobie właśnie zdarzyło się coś znacznie większego.

Na chwilę poczułaś, że zawiodłaś nie tylko w tej jednej sytuacji.

Że zawiodłaś jako Ty.

I wtedy może pojawić się ten bolesny impuls:
cofnąć czas.
Naprawić natychmiast.
Wytłumaczyć się.
Zrobić wszystko lepiej.
Pilnować się bardziej.
Już nigdy więcej nie dopuścić do takiej sytuacji.

Bo jeśli błąd boli aż tak bardzo, zaczynasz robić wszystko, żeby już tego nie poczuć.

I następnym razem jeszcze bardziej się pilnujesz.
Jeszcze mniej pozwalasz sobie na błąd.

A przecież być może stało się coś dużo prostszego.

Zrobiłaś coś źle.

Może nawet naprawdę źle.

Można kogoś zranić.
Można zawieść.
Można popełnić błąd, którego bardzo się żałuje.

Może trzeba przeprosić.
Naprawić.
Wziąć odpowiedzialność.
Wyciągnąć wnioski.

Ale to wciąż nie jest to samo co:

„Jestem zła.”
„Jestem beznadziejna.”
„Ze mną jest coś nie tak.”

I właśnie tutaj jest ogromna różnica.

Między:
„Zrobiłam coś, czego nie powinnam.”
a:
„To ja jestem nie taka.”

I to drugie potrafi być dużo cięższe.

Bo wtedy nie próbujesz już tylko naprawić tego, co się wydarzyło.

Próbujesz naprawić siebie.

A gdzieś pod spodem może pojawić się lęk:
„Nie mogę znowu zawieść.”

I może właśnie dlatego czasem warto po błędzie zatrzymać się przy jednym pytaniu:

Czy właśnie oceniam to, co zrobiłam — czy zaczęłam już oceniać całą siebie?

Odpowiedzialność mówi:
„To, co zrobiłam, ma znaczenie.”

Wstyd potrafi powiedzieć:
„To, co zrobiłam, mówi, ile jestem warta.”

💕 Jeśli znasz kogoś, komu może pomóc to rozróżnienie, podaj ten post dalej.

Agnieszka Baczkowska Baczkowski Małgorzata Nycz Krzysztof Nycz

Wyruszamy w podróż, by podziękować za nasze 27 lat bycia razem.Pomyśleliśmy, że możemy też zabrać ciebie.Jeśli oczywiści...
03/09/2026

Wyruszamy w podróż, by podziękować za nasze 27 lat bycia razem.

Pomyśleliśmy, że możemy też zabrać ciebie.

Jeśli oczywiście chcesz.

Tę rocznicę naszego ślubu chcemy przeżyć trochę inaczej.
Ruszamy motocyklem do trzech sanktuariów maryjnych: Pietralby, Notre-Dame du Laus i La Salette.

Chcemy podziękować Maryi, bo naprawdę jest za co.

Pobraliśmy się, mając po 26 lat.

Ani mało, ani dużo. Zresztą nie sam wiek się liczy, tylko dojrzałość do podjęcia zobowiązania na całe życie: żeby kochać, być wiernym i uczciwym aż do śmierci.

Po ludzku nasze szanse nie były wielkie. Ale dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych, a my od tych 27 lat uczymy się z Nim współpracować.

I całkiem nieźle to wszystko już teraz wygląda.

Dla Krzysztofa ta wyprawa ma jeszcze jeden wymiar. Od dawna marzył o prawdziwej, dalekiej podróży motocyklem. No i właśnie ruszamy!

A skoro będziemy w tych trzech miejscach, możemy zabrać ze sobą również to, co Ty chcesz powierzyć Maryi.

Jeśli chcesz, napisz w komentarzu swoją intencję.
Albo po prostu napisz: „zabierzcie mnie”.

Bóg będzie wiedział, co chcesz Mu powierzyć.

A jeśli znasz kogoś, komu szczególnie przydałaby się modlitwa, podeślij mu ten post. Może też będzie chciał pojechać z nami.

Więcej z naszej drogi będziemy pokazywać na profilach Małgorzata Nycz i Krzysztof Nycz

To jak? Ruszasz z nami?

Dlaczego tak trudno usiąść, kiedy jest jeszcze coś do zrobienia?Masz wolne pół godziny.Mogłabyś zrobić sobie kawę i usią...
01/09/2026

Dlaczego tak trudno usiąść, kiedy jest jeszcze coś do zrobienia?

Masz wolne pół godziny.
Mogłabyś zrobić sobie kawę i usiąść.

Ale widzisz pranie.
Na stole leżą rzeczy, które trzeba odłożyć.
Trzeba jeszcze odpisać na jedną wiadomość.

„Tylko to zrobię i odpocznę”.
I pół godziny znika.

Bo czasem najbardziej męczące wcale nie jest to, że mamy dużo do zrobienia.
Najbardziej męczące jest to, że nawet kiedy możemy już przestać — coś w środku mówi: „jeszcze nie”.

Psychologowie od lat badają, skąd bierze się ten wewnętrzny przymus wysokich standardów.

💡 W jednej z metaanaliz zebrano wyniki 46 badań obejmujących ponad 13 tysięcy osób.
Badacze znaleźli związek między wysokimi oczekiwaniami rodziców a późniejszym perfekcjonizmem. Krytyka rodzicielska szczególnie wiązała się z poczuciem, że inni stawiają nam bardzo wysokie wymagania.

Oczywiście nasze dzieciństwo nie przesądza o tym, jacy jesteśmy jako dorośli.
Ale jest w tym coś ciekawego.

Po latach nikt już nie musi stać nad nami i mówić:
„Mogłaś zrobić to lepiej”.
„Postaraj się bardziej”.
„Tego też trzeba dopilnować”.

Czasami po latach same zaczynamy mówić to do siebie.
Muszę pamiętać.
Muszę dopilnować.
Muszę zrobić porządnie.

A potem jeszcze:
„Szybciej będzie, jak zrobię to sama”.
„Jak mam odpoczywać, skoro zostało jeszcze tyle rzeczy do zrobienia?”

I powoli dzieje się coś dziwnego.

Im więcej przejmujesz, tym więcej jest na Twojej głowie.
Im bardziej pilnujesz, jak coś ma być zrobione, tym trudniej oddać to komuś innemu.
Im bardziej jesteś zmęczona, tym bardziej irytuje Cię, że znowu wszystko musisz robić sama.

A jednocześnie bardzo trudno coś odpuścić.

Bo przecież wtedy…
ktoś może zrobić to inaczej;
coś może nie być zrobione dokładnie tak, jakbyś chciała;
coś może zostać niezrobione do jutra.
I świat się nie zawali.

Tylko że wiedzieć to jedno.
A żyć w taki sposób — to zupełnie inna sprawa.

Dlatego być może ważniejsze od pytania:
„Jak zrobić mniej?”

jest inne:

Dlaczego tak trudno pozwolić sobie czegoś nie zrobić?
Dlaczego „wystarczająco dobrze” czasem brzmi jak porażka?
Dlaczego na odpoczynek trzeba najpierw zasłużyć?
Dlaczego tak łatwo przejąć odpowiedzialność także za to, co wcale nie musi być nasze?

Właśnie tym zajmujemy się w programie dla kobiet „Wystarczająca. Mniej presji. Więcej spokoju i bliskości”.

Pracujemy nad tym, jak rozpoznawać własne „muszę”, skąd ono się bierze i co sprawia, że tak trudno odpuścić, poprosić o pomoc albo pozwolić komuś zrobić coś inaczej niż my.

Tak, żeby coraz częściej móc naprawdę wybrać:
to zrobię dobrze;
to może być wystarczająco dobrze;
tego nie muszę robić ja;
tego nie muszę robić dzisiaj.

I czasem po prostu usiąść.
Nawet jeśli pranie nadal jest w pralce.

📍Program trwa 6 miesięcy. Pracujemy w małej grupie kobiet podczas 12 spotkań oraz 3 sesji indywidualnych.
🚀 Start: 13 października
🎯 Zgłoszenia: do 25 września lub do wyczerpania miejsc.

🔔 Jeśli podczas czytania choć raz pomyślałaś:
„O rany. Przecież to jestem ja”

więcej o „Wystarczającej” znajdziesz tutaj:
📌 https://farmaserca.pl/wystarczajaca/

Źródło badania:
Smith M.M., Hewitt P.L., Sherry S.B., Flett G.L., Ray C. (2022), „Parenting
behaviors and trait perfectionism: A meta-analytic test of the social
expectations and social learning models”, Journal of Research in Personality,
96, 104180.



Agnieszka Baczkowska Sylwester Baczkowski Małgorzata Nycz Krzysztof Nycz szulik

Mój kot podrapał kanapę. Nie uznałam przez to, że jest beznadziejny.Mój kot Placek, ten ze zdjęcia, podrapał kanapę. Zre...
27/08/2026

Mój kot podrapał kanapę. Nie uznałam przez to, że jest beznadziejny.

Mój kot Placek, ten ze zdjęcia, podrapał kanapę. Zresztą nie pierwszy raz.
Miał drapak. Oczywiście, że miał.

Wkurzyłam się.

Po chwili jednak pomyślałam: „no dobra, ale to przecież kot. Koty mają pazury i drapią. I tyle”.
Kanapa była podrapana, ale nie uznałam przez to Placka za beznadziejnego kota.

Z mężem albo żoną jest oczywiście inaczej. Od dorosłego człowieka mamy prawo oczekiwać więcej.

Tylko zobaczcie, jak łatwo od tego, **co zrobił**, przechodzimy do tego, **jaki jest**.

Zapomniał o czymś ważnym — „nie zależy mu na mnie”.
Odpowiedziała opryskliwie — „ma mnie gdzieś”.
Zrobił coś inaczej, niż prosiłam — „nigdy mnie nie uwzględnia”.

I wtedy coraz łatwiej zobaczyć w nim kogoś, kto jest przeciwko nam.

A może pomyślisz: „No dobrze, ale co jeśli to naprawdę dzieje się ciągle?”

Wtedy tym bardziej warto zająć się konkretnym problemem.

Sue Johnson pisze, że kiedy para wpada w taki schemat, zaczyna widzieć siebie nawzajem bardziej jako zagrożenie niż jako kogoś bliskiego. I wtedy nawet zwykłe różnice dużo łatwiej zamieniają się w kolejną walkę.

I właśnie po to powstał program 🎬„W stronę Relacji”.

Dla par, którym nadal na sobie zależy, ale coraz częściej wpadają w te same, bezsensowne kłótnie.

W programie nauczysz się, jak:
✅ wcześniej zauważać, że rozmowa znowu skręca w złą stronę,
✅ zatrzymać się na chwilę i złapać dystans do tego, co właśnie się dzieje,
✅ wrócić do rozmowy o problemie, zanim zamieni się ona w kolejną walkę.

„W stronę Relacji” pomoże Wam rozwiązywać problem, zamiast coraz bardziej walczyć ze sobą.

Można zacząć w parze lub w pojedynkę.

Program już trwa. Zapraszamy!

Link znajdziesz w komentarzu.
Jeśli znasz kogoś, komu ten post może pomóc, podaj go dalej.

Krzysztof Nycz Agnieszka Baczkowska Sylwester Baczkowski Małgorzata Nycz

Można pojechać razem na trzy tygodnie i niewiele zrobić dla relacji. A można przez kilka dni naprawdę być razem.I badani...
25/08/2026

Można pojechać razem na trzy tygodnie i niewiele zrobić dla relacji.
A można przez kilka dni naprawdę być razem.

I badania dotyczące wakacji par pokazują, że to wcale nie jest tylko ładne zdanie.

Nie liczba wyjazdów.
Nie długość urlopu.

Dużo ważniejsze okazuje się to, co para naprawdę przeżywa razem.

W jednym z badań (przeprowadzonym na 112 parach) okazało się, że większe znaczenie dla późniejszego funkcjonowania związku miały
wspólne doświadczenia podczas wakacji: rozmowa, czułość, wspólna zabawa, robienie czegoś razem, próbowanie nowych rzeczy.

Kolejne badania przyniosły podobne wyniki.

W innym badaniu (obejmującym 102 pary) nowe, ciekawe i angażujące doświadczenia przeżywane razem wiązały się również z większą
bliskością fizyczną po wakacjach.

Co ciekawe, sama liczba czy długość wyjazdów nie dawała podobnego efektu.

Okazuje się, że wcale nie musi chodzić o egzotyczną podróż czy wyjątkowy plan.

Czasem wystarczy:
– pojechać w miejsce, którego żadne z Was wcześniej nie znało,
– spróbować czegoś pierwszy raz,
– pójść gdzieś bez planu,
– mieć wreszcie czas na długą rozmowę,
– przeżyć coś, co nie poszło zgodnie z planem, a po latach nadal Was śmieszy.

Bo właśnie takie chwile zaczynają być później „nasze”.

Można więc pojechać razem na dwa tygodnie i wrócić do domu dokładnie z tym samym dystansem.

A można spędzić razem kilka dni i naprawdę coś razem przeżyć.

Być może więc pytanie:
„Czy powinniśmy jeździć na wakacje razem?”
nie jest najważniejsze.

Ciekawsze brzmi:
„Kiedy już jesteśmy razem – czy naprawdę jesteśmy razem?”

Ciekawe, jak jest u Was: dla Waszej relacji ważniejsze jest „ile czasu razem”, czy raczej
„co razem przeżyliśmy”?

I jakie wakacyjne doświadczenie do dziś jest „Wasze”?

Takie, które wystarczy wspomnieć jednym zdaniem i oboje od razu wiecie, o co chodzi.

Agnieszka Baczkowska Sylwester Baczkowski Małgorzata Nycz Krzysztof Nycz

Źródła: Shahvali, Kerstetter & Townsend – „The Contribution of Vacationing Together to Couple Functioning”; Coffey, Shahvali, Kerstetter & Aron – „Couples vacations and romantic passion and intimacy”.

Godzina 7.20. Jeszcze tylko rzodkiewka i kanapki do szkoły gotowe. Dzieci jedzą niemrawo. Na blacie jak co rano stoi jeg...
20/08/2026

Godzina 7.20. Jeszcze tylko rzodkiewka i kanapki do szkoły gotowe. Dzieci jedzą niemrawo.

Na blacie jak co rano stoi jego brudny talerz.
Znowu. Tyle razy go prosiłam, żeby odkładał talerz do zmywarki. Ma gdzieś to, o co go proszę – pomyślałam, krojąc kolejny plasterek.

– Naprawdę tak trudno włożyć po sobie talerz do zmywarki? – wycedziłam, nie odrywając wzroku od deski.

Mariusz podszedł i sięgnął po plasterek rzodkiewki.

– Czy od samego rana musisz być taka niemiła? – odburknął.

„Niemiła?”

Tyle razy go prosiłam. Przecież wie, jak wyglądają nasze poranki. Ale po co zrobić jedną prostą rzecz, skoro można zostawić ją mnie?

– Tyle razy o tym rozmawialiśmy. Wiesz, że rano spieszę się do pracy. Nie lubię robić śniadania w takim bałaganie – wysyczałam przez zaciśnięte zęby.

Spojrzał na talerz.

– Jakim bałaganie? To jest przecież jeden talerz.

Jeden talerz…

Oczywiście. Dla niego zawsze „jeden talerz”. Dla mnie kolejna rzecz, którą mam zrobić, bo jemu się nie chciało.

– Nie chodzi o talerz. Chodzi o to, że masz gdzieś wszystko, o co cię proszę.

– Jasne. Znowu robisz piekło na ziemi, bo nie włożyłem talerza do zmywarki. Sama sobie go włóż.

Odwrócił się na pięcie. Po chwili trzasnęły drzwi do łazienki.

Córka przestała jeść. Syn wbił wzrok w talerz.
– Mamo, jesteście źli? – zapytał cicho.

Dopiero wtedy na nich spojrzałam. Przez chwilę zupełnie zapomniałam, że przecież siedzą obok i słyszą naszą pyskówkę. Jak co rano zresztą.

Miałam powód, żeby się złościć. Prosiłam go o to wiele razy.

Ale ta kłótnia zaczęła się, jeszcze zanim zadałam pierwsze pytanie.
W chwili, gdy jeden talerz przestał być tylko talerzem, a stał się kolejnym dowodem:
„Ma gdzieś to, o co go proszę”.

Właśnie tutaj robimy 🎬 Stopklatkę.

Bo takie kilka sekund – między talerzem na blacie a pierwszym zdaniem – często decyduje o tym, czy za chwilę rozmawiamy o talerzu, czy już walczymy ze sobą.

Tak pracujemy w programie „W stronę Relacji”.

Zapisy są już otwarte. Tutaj znajdziesz szczegóły i możesz dołączyć:⤵

https://rozwoj.farmaserca.pl/next/public/catalog/product/w-strone-relacji-lp

Jeśli znasz kogoś, komu ten post może pomóc wcześniej zauważyć taki moment, podaj go dalej.

Krzysztof Nycz Agnieszka Baczkowska Sylwester Baczkowski Małgorzata Nycz

Małżeńskie finanse mają swoje własne jednostki miary:1. „To było tylko 49 zł.”— czyli: nie liczmy tego jako wydatek.2. „...
18/08/2026

Małżeńskie finanse mają swoje własne jednostki miary:

1. „To było tylko 49 zł.”— czyli: nie liczmy tego jako wydatek.
2. „Kupiłam na promocji.”— czyli: właściwie zarobiliśmy.
3. „Przecież tego potrzebowaliśmy.”— czyli: nie zadawaj dodatkowych pytań.
4. „Oddam ci później.”— czyli: jesteśmy małżeństwem, po co komplikować.
5. „Ile to kosztowało?”„Nieważne.”— czyli: bardzo ważne.
6. „W tym miesiącu musimy trochę przyhamować.”— czyli: spróbujemy od jutra.
7. „Nie kupiłem najdroższego.”— czyli: proszę docenić skalę oszczędności.

A klasyk:
„Na co poszło tyle pieniędzy w tym miesiącu?”
- i wtedy oboje przez chwilę patrzą w historię rachunku, jakby bank właśnie padł ofiarą cyberataku. 😄

Śmieszne? Trochę.

Ale właśnie w takich drobnych sytuacjach często widać, że każde z nas trochę inaczej patrzy na pieniądze.

Dla jednego 100 zł to „drobny wydatek”. Dla drugiego: „100 zł to jest 100 zł”.
Jedno potrzebuje większej swobody. Drugie większej kontroli i przewidywalności.

I żadne z nich nie musi być „tym rozsądnym” albo „tym rozrzutnym”.

Warto czasem zamiast pytać:
„Dlaczego znowu tyle wydałeś?”
zapytać:
„A jak ty właściwie patrzysz na nasze pieniądze?”

Bo od tego często zaczyna się dużo ciekawsza rozmowa.

I właśnie o tym rozmawiamy w programie „Po jednej stronie. Finanse, które budują jedność małżeńską” z Agnieszka Baczkowska i Sylwester Baczkowski

A teraz przyznawać się 😄 Który numer 1-7 najczęściej pada u Was? A może macie własny małżeński klasyk finansowy?

👉 Więcej o programie „Po jednej stronie”: https://farmaserca.pl/kurs-finansowy-dla-par/

– Nie uda mi się dzisiaj odebrać Janka z przedszkola. Muszę pojechać skosić trawę u mamy – usłyszałam w słuchawce znajom...
13/08/2026

– Nie uda mi się dzisiaj odebrać Janka z przedszkola. Muszę pojechać skosić trawę u mamy – usłyszałam w słuchawce znajomą śpiewkę mojego męża.

„Mogłam się tego spodziewać” – pomyślałam.

Jak mogłam być tak naiwna, żeby uwierzyć, że tym razem będzie inaczej? Teraz mam rzucić wszystko, zmienić plany i zrobić to, co on miał zrobić. Taki standard.

A jego mama? Jak zwykle na pierwszym miejscu. Pewnie jeszcze zupkę ugotuje i kotleciki usmaży. Może niech się do niej przeprowadzi? Przynajmniej będzie święty spokój.

– Halo? Aśka, jesteś tam? Słyszałaś, co mówiłem?

– Tak. Słyszałam. Jak zwykle. Nic nowego. Pozdrów mamusię ode mnie – wysyczałam i się rozłączyłam.

Problem był realny.
Ktoś musiał odebrać Janka. Mąż właśnie zmienił ustalenia. Aśka miała prawo być wściekła.

Tylko że rozmowa o tym, co zrobić z Jankiem, skończyła się, zanim na dobre się zaczęła.

Teraz będą już rozmawiać o jego mamusi.
O tym, że ona zawsze jest ważniejsza.
O tym, że Aśka wiecznie robi awanturę.
I o wszystkich poprzednich sytuacjach, które właśnie stanęły im przed oczami.

Czy można było zrobić inaczej?
Właśnie w tym miejscu robimy 🎬Stopklatkę.
Sekundę przed: „Pozdrów mamusię ode mnie”.

Bo właśnie wtedy Aśka miała jeszcze wpływ na swój kolejny krok.

Tak pracujemy w programie „W stronę Relacji” .
Bierzemy konkretną sytuację z małżeńskiego życia. Zatrzymujemy ją w chwili, w której zwykła rozmowa zaczyna prowadzić małżonków przeciwko sobie.

Sprawdzamy, co się wtedy uruchamia i gdzie można wykonać jeden inny krok.

Skąd wziął się ten program?

Z pracy psychoterapeutycznej z parami i wielu lat towarzyszenia małżeństwom.
Z 26 lat doświadczeń w naszych własnych małżeństwach.

Z wielu kłótni, po których sami zastanawialiśmy się: jak od jednej zwykłej sprawy doszliśmy aż tutaj?

I z szukania odpowiedzi na pytanie, co można zrobić inaczej w tej jednej krótkiej chwili, zanim znowu zaczniemy walczyć przeciwko sobie.

Właśnie takich odpowiedzi będziemy szukać w programie „W stronę Relacji”.

Przez sześć miesięcy. Krok po kroku. Będziemy ćwiczyć na zwykłych sytuacjach, które naprawdę zdarzają się w małżeństwach.

Zapisy są już otwarte.
Poczytaj i wybierz pakiet odpowiedni dla was.

✅ Tutaj możesz się zapisać: https://rozwoj.farmaserca.pl/next/public/catalog/product/w-strone-relacji-lp

A jeśli znacie małżeństwo, któremu taka droga może być potrzebna, podajcie ten post dalej.



Agnieszka Baczkowska Krzysztof Nycz Sylwester Baczkowski Małgorzata Nycz

„Moje”, „twoje”, „nasze”. Czy to naprawdę tylko kwestia pieniędzy?Badacze postanowili sprawdzić, czy sposób organizacji ...
11/08/2026

„Moje”, „twoje”, „nasze”. Czy to naprawdę tylko kwestia pieniędzy?

Badacze postanowili sprawdzić, czy sposób organizacji pieniędzy może wpływać na jakość relacji.

Do badania zaproszono pary zaręczone i nowożeńców. Część z nich miała połączyć swoje pieniądze na wspólnym koncie. Inne pary zachowały oddzielne konta. Była też grupa, w której niczego nie zmieniano.

Pary obserwowano przez pierwsze dwa lata małżeństwa.

Co się okazało?

U par, które zachowały oddzielne finanse, oraz w grupie bez zmian jakość relacji z czasem przeciętnie spadała.

U par, które połączyły pieniądze na wspólnym koncie, wysoka jakość relacji utrzymała się przez cały okres badania.

Badacze sprawdzili też, co mogło za tym stać.

Połączenie finansów wiązało się z trzema rzeczami:

– partnerzy lepiej oceniali sposób, w jaki wspólnie radzą sobie z pieniędzmi;– mieli bardziej zbieżne cele finansowe;– częściej funkcjonowali w logice „my”, czyli odpowiadali na potrzeby drugiej osoby bez ciągłego liczenia, kto dał więcej i kto powinien się odwdzięczyć.

To oczywiście nie znaczy, że samo wspólne konto automatycznie buduje dobre małżeństwo.

Ale badanie pokazuje coś bardzo ciekawego:

sposób, w jaki małżonkowie organizują pieniądze, może wpływać na coś znacznie większego niż tylko płacenie rachunków.

Może wpływać na to, czy finanse stają się przestrzenią:„moje” i „twoje”,
czy coraz bardziej:„nasze”.

A u Was pieniądze są bardziej „moje i twoje” czy „nasze”?

Agnieszka Baczkowska Sylwester Baczkowski Małgorzata Nycz Krzysztof Nycz


Źródło:
Jenny G. Olson, Scott I. Rick, Deborah A. Small, Eli J. Finkel, Common Cents: Bank Account Structure and Couples’ Relationship Dynamics, „Journal of Consumer Research”, 2023.

Jak w trzech krokach skutecznie zamienić zwykłą rozmowę w kłótnię❓– Możesz zakręcać pastę, kiedy skończysz myć zęby? – z...
06/08/2026

Jak w trzech krokach skutecznie zamienić zwykłą rozmowę w kłótnię❓

– Możesz zakręcać pastę, kiedy skończysz myć zęby? – zapytała.

– Naprawdę od rana musisz się mnie czepiać? – wycedził przez zęby.
– Nie czepiam się. Ile razy można prosić o jedną prostą rzecz? – warknęła.
– Oczywiście. Znowu wszystko robię źle – wykrzyknął podniesionym głosem.

Potem rozmawiali już tylko o tym, kto bardziej dba o dom, kto kogo nie szanuje i komu od lat bardziej zależy.

A zaczęło się od zwykłej prośby o zakręcenie pasty.

Żeby zamienić zwykłą rozmowę w kłótnię, naprawdę nie trzeba wiele. Wystarczą trzy proste kroki. Oto one:

1. Nie odpowiadaj na to, co współmałżonek powiedział. Odpowiedz na to, co – twoim zdaniem – naprawdę miał na myśli.

„Możesz zakręcać pastę?” może przecież znaczyć:

„Wszystko muszę po tobie poprawiać”.

„Zachowujesz się jak dziecko”.

„Nie można na ciebie liczyć”.

Nie sprawdzaj, czy właśnie to chciał powiedzieć. Po tylu latach przecież doskonale wiesz.

Efekt? Zwykła prośba zabrzmi jak krytyka. Pierwszy krok do kłótni zrobiony.

2. Zacznij się bronić, zanim ktokolwiek naprawdę cię zaatakuje.
Powiedz:

„Znowu się czepiasz”.
„Tobie ciągle coś nie pasuje”.
„Oczywiście, wszystko robię źle”.

Druga osoba prawdopodobnie odpowie, że wcale się nie czepia. Powtórzy swoją uwagę mocniej, bo nadal nie czuje się usłyszana.

Efekt? Zarzut, którego na początku nie było, po chwili naprawdę się pojawi. Teraz możecie już kłócić się na serio.

3. Nie zatrzymuj się na tej jednej sytuacji.

Skoro już się kłócicie, warto wyjaśnić wszystko.
Przypomnij buty zostawione w przedpokoju, niewyniesione śmieci, ostatnie spóźnienie i tamtą rozmowę podczas wakacji.

Ustalcie, kto częściej zawodzi, kto bardziej się stara i przez kogo w tym małżeństwie jest tak trudno.

Efekt? Po chwili żadne z was nie będzie już pamiętało, od czego zaczęła się rozmowa. Oboje będziecie za to wyczerpani i zniechęceni do siebie.

❗ Ważna podpowiedź: role możecie odwrócić. Raz jedno zaczyna od zwykłej prośby, innym razem drugie. Schemat pozostaje ten sam.

Najczęściej zauważamy problem dopiero wtedy, gdy ktoś podnosi głos, padają przykre słowa albo jedno z małżonków wychodzi i przestaje się odzywać.

Tymczasem rozmowa zaczęła zmieniać kierunek znacznie wcześniej – kiedy zwykła prośba zabrzmiała jak krytyka, a odpowiedzią stała się obrona.

Właśnie takim momentom będziemy się przyglądać w sześciomiesięcznym programie „W stronę Relacji”.

Na konkretnych scenach z małżeńskiego życia pokażemy, gdzie zwykła rozmowa zaczyna prowadzić małżonków przeciwko sobie, co dzieje się wtedy w każdym z nich i jaki jeden krok można zrobić inaczej.

Jeśli ten temat jest dla ciebie intresujący i chcesz wiedzieć, kiedy program będzie gotowy, wypełnij krótki formularz.

Link zostawiam w komentarzu.
To nie jest zapis do programu i do niczego nie zobowiązuje.

Jeśli znasz kogoś, komu ten post może pomóc wcześniej zauważyć taki moment, podaj go dalej.

Krzysztof Nycz Agnieszka Baczkowska Sylwester Baczkowski Małgorzata Nycz

Adres

Słowicza 12
Warsaw
02-170

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Farma Serca umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Farma Serca:

Skróty

Udostępnij