Magdalena Perdas. Psychoterapia poprzez ciało. Through the BODY Project

Magdalena Perdas. Psychoterapia poprzez ciało. Through the BODY Project MAGDALENA PERDAS

Od 2021 roku jestem certyfikowaną mediatorką i facylitatorką, w tym również sądową w nurcie Porozumienia bez Przemocy ( ang. Rosenberga.

✨ Psychoterapeutka somatyczna CE
✨ Sesje 1:1 | Terapia par | Warsztaty
✨ Świadomy ruch i oddech
✨ Uwalnianie psychosomatyczne | Terapia manualna | Stres | Aurikuloterapia
✨ Mediator/facylitator NVC, w tym mediacje terapeutyczne
✨ Trenerka w biznesie Nonviolent Communication, NVC), wg. idei porozumieniowej dr. Marshalla B. Od 2022 roku jestem psychoterapeutką w nurcie psychosomatycznym Core Energ

etics w trakcie certyfikacji, stworzoną przez psychiatrę dr Johna Pierrakosa oraz Evę Broch – Pierrakos. Psychoterapii skoncentrowanej na integracji nie tylko ciała, umysłu, woli, ale również poszukiwaniu naszego celu i głębszego znaczenia własnego życia. Od 2022 roku terapeutką par, stosującą IFIO (Intimacy From the Inside Out), tj. Bliskość od Środka. Wykorzystującą założenia IFS (Internal Family Systems) , jako narzędzie do śledzenia sekwencji i badania dynamiki, w procesie uzdrawiania relacji, w pracy nad relacjami. Od 2024 roku psychoterapeutką w trakcie szkolenia Body Psychosexual Therapy w oparciu o Sexaul Grounding® oraz inne podejścia. Od 2024 roku terapeutką, wykorzystującą Teorię Poliwagalną w pracy z klientami, której twórcą jest psychiatra dr Stephen Porges, certyfikowaną przez Polyvagal Institute USA. Pracującą z traumą, przewlekłym stresem, bólem psychosomatycznym, przewlekłym oraz ostrym. Od 2024 roku Leaderką Movement & Breathwork Therapy - grupy rozwojowej o nazwie „Kręgi Dynamiczne” o charakterze terapeutycznym, pracującą na podstawie wykładów Pathwork oraz poprzez ciało, wprowadzając świadomy ruch połączony z oddechem. Pasjonatką psychoterapii opartej na pracy z traumą oraz pamięci ciała, mającą zaufanie, że wszystkie nasze przeżyte historie są naszym największym i unikatowym potencjałem. Pracuję indywidualnie, z parami (relacjami), z grupami oraz prowadzę szkolenia dla biznesu, w zakresie swoich kompetencji. W pracy z ludźmi, łączę wszystkie znane mi narzędzia, wiedzę oraz doświadczenie, które wniosły ogromną wartość w moje życie. Dbając o jakość i skuteczność mojej praktyki, poddaje swoją pracę psychoterapeutyczną superwizji indywidualnej oraz grupowej u psychoterapeutów należących do IACE.

Niewiele osób wie, że moja droga do towarzyszenia ludziom w ich drodze zaczęła się od… komunikacji bez przemocy (NVC).Dz...
03/07/2026

Niewiele osób wie, że moja droga do towarzyszenia ludziom w ich drodze zaczęła się od… komunikacji bez przemocy (NVC).

Dzięki NVC po raz pierwszy w życiu poczułam się naprawdę widziana i usłyszana.

NVC nie było dla mnie tylko sposobem komunikacji. Było doświadczeniem spotkania – z drugim człowiekiem i z samą sobą. Poszerzało moją perspektywę, uczyło relacji opartych na autentyczności i pokazywało, że pod każdym zachowaniem kryją się ważne potrzeby. To właśnie one, kiedy zostaną zauważone, prowadzą do prawdziwego połączenia między ludźmi. 💛

Kiedy jednak wyszłam z tą perspektywą do świata, zobaczyłam, że ludzie rzadko rozmawiają ze sobą z poziomu serca. Znacznie częściej komunikują się przez oceny, interpretacje, osądy i żądania. A pod nimi… jest ból. Niewysłuchanie. Lęk. Tęsknota za byciem zauważonym.

Zostałam mediatorką NVC.

Chciałam pomagać ludziom spotykać się na poziomie uczuć i potrzeb. Tworzyć przestrzeń, w której ludzie będą czuć się wystarczająco bezpiecznie, aby otworzyć się na dialog.

A potem przyszła psychoterapia.

I zmieniła we mnie wszystko.

Zmieniła mój sposób patrzenia, czucia i rozumienia relacji. Zaczęłam widzieć, że konflikt bardzo rzadko dotyczy tylko tego, co na powierzchni. Znacznie częściej jest spotkaniem zranionych części, dawnych doświadczeń, mechanizmów obronnych i niezaspokojonych potrzeb, które właśnie w relacji dochodzą do głosu.

W psychoterapii nauczyłam się, że relacja jest miejscem, w którym ujawnia się wszystko to, co kiedyś nie mogło zostać przeżyte, nazwane i ukojone. To, co nie zostało uzdrowione, bardzo często odzywa się właśnie pomiędzy dwojgiem ludzi.

Już podczas szkolenia na mediatorkę wiedziałam, że chcę być mediatorką terapeutyczną. Taką, która ma kompetencje nie tylko do prowadzenia rozmowy, ale również do rozumienia procesów psychologicznych i dynamiki relacji.

Dziś mediacja ma dla mnie zupełnie inny wymiar. Nie jest wyłącznie procesem prowadzącym do porozumienia. Jest przestrzenią rozumienia dynamiki relacji i historii, która za nią stoi. Tym co jest niewidzialne, nieświadome, a jednocześnie jest murem, ścianą, oddzieleniem, czasem od drugiego człowieka, ale najczęściej od samego siebie.

Bo czasem, zanim ludzie będą mogli usłyszeć siebie nawzajem, najpierw potrzebują usłyszeć samych siebie.

Jestem wdzięczna sobie za tę drogę. Otworzyła moje serce i jednocześnie nauczyła patrzeć z większą klarownością. Dzięki niej mogę z empatią widzieć obie strony konfliktu, zachowując neutralność i bezpieczeństwo procesu.

Dziś wiem, że najtrudniejsze spotkania nie odbywają się wtedy, gdy ludzie są gotowi rozmawiać. Najtrudniejsze są wtedy, gdy relacja przechodzi głęboki kryzys. Gdy zaufanie zostało naruszone, emocje są silniejsze niż możliwość zobaczenia drugiego człowieka.

To właśnie wtedy mediacja terapeutyczna nabiera dla mnie największego znaczenia.

Nie jest ona dla mnie wyłącznie drogą do wypracowania porozumienia. Jest przestrzenią, w której można zatrzymać się i zrozumieć, co naprawdę wydarzyło się w relacji. Zobaczyć nie tylko konflikt, ale także historię, zranienia, mechanizmy ochronne i potrzeby, które przez lata pozostawały niewypowiedziane.

Nie zawsze efektem tego procesu jest pozostanie razem. Czasem najbardziej dojrzałą decyzją jest rozstanie. Wierzę jednak, że również ono może odbyć się z większą świadomością, szacunkiem i troską o godność obu stron.

Bo dla mnie istotą mediacji terapeutycznej nie jest doprowadzenie ludzi do zgody za wszelką cenę. Jest stworzenie warunków do prawdziwego spotkania. Takiego, w którym obie strony mogą poczuć się zobaczone i usłyszane. A jeśli ich drogi mają się rozstać – zrobić to w sposób, który nie pozostawi kolejnych ran.
Bo sposób, w jaki kończymy relacje, również staje się częścią naszej historii – i może być początkiem uzdrawiania, albo kolejnym zranieniem.

Mamy wybór.

Dzięki zaproszeniu Zosi i Dawida z TantraLove, miałam przyjemność być jednym z facylitatorów na warsztacie „Medycyna Mił...
24/06/2026

Dzięki zaproszeniu Zosi i Dawida z TantraLove, miałam przyjemność być jednym z facylitatorów na warsztacie „Medycyna Miłości” w Warszawie, który organizują od lat dla solistów i par.
Na wydarzeniu, które zajmuje szczególne miejsce w moim sercu i który jest ważnym punktem zwrotnym na mojej drodze powrotu do siebie, do bliskości i do relacji.

Z wdzięcznością ❤️

za zaproszenie,
za to miejsce i ten moment,
za wspólną praktykę pracy poprzez CIAŁO,
za wszystkich uczestników, za ich ciekawość, odwagę i gotowość,

dla całego zespołu ❤️

za czułość,
I wyjątkowy czas RAZEM 💃🔥🌹
Megi

Foto by Marta Piskorek Photography 🫶

19/06/2026

Na zajęciach z uwalniania psychosomatycznego ludzie nie reagują tak samo, ponieważ każdy przychodzi z inną historią układu nerwowego, innym poziomem kontaktu z ciałem i innymi doświadczeniami zapisanymi w pamięci emocjonalnej i somatycznej.

Kiedy poprzez ruch, oddech, dźwięk czy pracę z ciałem zwiększa się pobudzenie i przepływ energii, ciało zaczyna udostępniać to, co było dotychczas zatrzymane lub słabo odczuwane. To, co się pojawi, zależy od tego, co w danym momencie jest najbardziej gotowe do uświadomienia i przeżycia.

U jednych pojawia się radość, lekkość i ekspansja, ponieważ:

🌀 przez długi czas tłumili spontaniczność, przyjemność i żywotność;
🌀 odzyskują kontakt z własną energią i ciałem;
🌀 napięcia zaczynają się rozpuszczać, a organizm doświadcza ulgi i większej swobody.

U innych pojawia się smutek, ból czy rozdarcie, ponieważ:

🌀 ciało przez lata przechowywało niewyrażoną stratę, żal, samotność lub zranienie;
🌀 dopiero w bezpiecznych warunkach układ nerwowy pozwala sobie odczuć to, co wcześniej musiało zostać odcięte, aby przetrwać;
🌀 zwiększony kontakt z ciałem może odsłonić dawne doświadczenia, które nie zostały w pełni przeżyte i zintegrowane.

Paradoksalnie wszystkie emocje mogą być oznaką tego samego procesu – powrotu do większej żywotności i autentycznego kontaktu ze sobą.
Uwalnianie psychosomatyczne nie polega na wywołaniu konkretnych emocji ani na „pozytywnym doświadczeniu”. Polega na stworzeniu warunków, w których ciało może wyrazić to, co było zatrzymane, i odzyskać zdolność do pełniejszego odczuwania. Wyrazić swoją prawdę.

Otworzy się dokładnie to, co na ten moment jest gotowe zostać zobaczone, przeżyte i zintegrowane.

Trust in process 💛

18/06/2026

NOGI.

To fundament. Nasze ugruntowanie. Kontakt z rzeczywistością, poczuciem bezpieczeństwa i zdolnością, by stanąć przy sobie i iść własną drogą.

To w nogach często trzymamy napięcie związane z ciągłym „muszę”, byciem w gotowości, koniecznością radzenia sobie samemu czy lękiem przed zrobieniem kroku w swoim kierunku.

Podczas dzisiejszego uwalniania psychosomatycznego, kiedy poprzez pracę z ciałem pozwoliliśmy sobie naprawdę poczuć nogi i doładować je energią, pojawiło się większe ugruntowanie i obecność. I właśnie wtedy – z tego miejsca większego kontaktu ze sobą – mogły przyjść emocje.

Dla jednych była to radość, siła i przepływ. Dla innych smutek, złość, bezradność czy ból.
Emocje pojawiają się wtedy, gdy ciało poczuje, że jest wystarczająco obecne i bezpieczne, by zacząć opowiadać swoją historię.
W Core Energetics, mówimy, że emocje są drogowskazem do świata ciała, czyli tego, co nieuświadomione.

A kiedy odzyskujemy kontakt z nogami, często odzyskujemy też coś jeszcze – poczucie, że możemy naprawdę stanąć na własnych nogach. Nie tylko fizycznie, ale również emocjonalnie.

Bo im bardziej jesteśmy ugruntowani w ciele, tym bardziej jesteśmy obecni w swoim życiu. 🤍

Z Miłością ❤️ Megi ♥️

ADHD czy C-PTSD? Dlaczego tak łatwo je pomylićCzasami trafiają do mojego gabinetu osoby, które zastanawiają się nad wyko...
13/06/2026

ADHD czy C-PTSD? Dlaczego tak łatwo je pomylić

Czasami trafiają do mojego gabinetu osoby, które zastanawiają się nad wykonaniem diagnozy w kierunku ADHD. Doświadczają wielu symptomów, które by na to wskazywały.

I rzeczywiście – mogą to być objawy ADHD.

W takich sytuacjach bardzo często wnoszę do naszej wspólnej refleksji jeszcze jedno pytanie:

A co, jeśli część tych trudności jest związana z doświadczeniem przewlekłego stresu lub traumy rozwojowej?

Ponieważ ADHD i C-PTSD mogą wyglądać bardzo podobnie.

Problemy z koncentracją. Zapominanie. Chaos w codzienności. Przeciążenie emocjonalne. Trudności z regulacją emocji.

Jednak są to dwie zupełnie różne diagnozy.

ADHD jest zaburzeniem neurorozwojowym. Trudności wynikają ze specyfiki funkcjonowania mózgu i układu nerwowego i są obecne od dzieciństwa, choć nie zawsze zostają wtedy rozpoznane.

C-PTSD jest konsekwencją długotrwałych doświadczeń przeciążających układ nerwowy, takich jak zaniedbanie, przemoc, chroniczna krytyka, odrzucenie czy życie w poczuciu zagrożenia.

Dlatego podobny objaw może mieć zupełnie inne źródło.

Osoba z ADHD może mieć trudność z wykonaniem zadania, ponieważ trudno jej uruchomić działanie lub regulować uwagę.

Osoba z C-PTSD może odkładać to samo zadanie, ponieważ aktywuje ono lęk przed oceną, krytyką lub porażką.

Na zewnątrz wygląda to podobnie.

W środku dzieją się jednak zupełnie inne procesy.

Co więcej, ADHD i C-PTSD często współwystępują i wzajemnie się nasilają.

Dlatego w terapii mniej interesuje mnie pytanie:

„Jak wygląda objaw?”

a bardziej:

„Co za nim stoi?”

Bo czasami klient potrzebuje diagnozy ADHD.

A czasami potrzebuje również zrozumieć, że jego układ nerwowy przez lata uczył się przetrwać w warunkach, które nie dawały mu wystarczającego poczucia bezpieczeństwa.

I dopiero zobaczenie obu tych perspektyw pozwala naprawdę zrozumieć siebie i dobrać pomoc, która odpowiada rzeczywistym potrzebom.

Through the Body Project
Magdalena Perdas
psychoterapeutka somatyczna CE

MECHANIZMY OBRONNETo jeden z najważniejszych obszarów pracy terapeutycznej.Nie dlatego, że są złe i trzeba się ich pozby...
09/06/2026

MECHANIZMY OBRONNE

To jeden z najważniejszych obszarów pracy terapeutycznej.

Nie dlatego, że są złe i trzeba się ich pozbyć.

Dlatego, że często nie zauważamy już, jak bardzo kierują naszym życiem.

Powstały po to, by chronić przed tym, co było zbyt bolesne, trudne lub przytłaczające do przeżycia.

Oddzielają od bólu, lęku, bezradności czy odrzucenia.

I przez jakiś czas robią to bardzo skutecznie.

Problem pojawia się wtedy, gdy zamiast chronić przed przeszłością, zaczynają oddzielać od życia.

Od bliskości.
Od miłości.
Od siebie.

W gabinecie często zaczynamy od opowieści o partnerze, dziecku, szefie czy świecie.

I bardzo często jest w niej wiele prawdy.

Ale terapia pyta dalej:

Co dzieje się w Tobie?

Co jest pod złością?

Pod kontrolą?

Pod krytyką?

Pod ciągłym działaniem?

Co takiego chronisz?

Bo mechanizmy obronne rzadko wyglądają jak obrona.

Częściej jak racja.

Jak perfekcjonizm.

Jak nadmierna samodzielność.

Jak nieustanne pomaganie innym.

Jak przekonanie, że „mnie to nie rusza”.

A czasem nawet jak duchowość.

Wszystko po to, by nie spotkać się z tym, co pod spodem.

A pod spodem często jest smutek, samotność, rozpacz albo ogromna tęsknota za miłością, bliskością i byciem ważnym.

W ciele widać to bardzo wyraźnie:

w zaciśniętej szczęce,

napiętym brzuchu,

barkach dźwigających zbyt wiele,

oddechu, który nie może opaść głębiej,

sercu, które nauczyło się zamykać, zanim zostanie zranione.

Dlatego nie wystarczy obron zrozumieć.

Trzeba zobaczyć je w działaniu — między Tobą a drugim człowiekiem, między Tobą a życiem, między Tobą a tym, co naprawdę czujesz.

W terapii nie walczymy z obronami.

Przyglądamy się im z szacunkiem dla tego, jak kiedyś pomagały przetrwać, i z odwagą, by zobaczyć cenę, którą płacimy za nie dziś.

Bo pod każdym mechanizmem obronnym jest człowiek.

Jego historia.
Jego ból.
Jego potrzeby.
Jego serce.

A kiedy pojawia się możliwość wyboru, zaczyna się wolność.

Zauważ. Oddychaj. Doczuj.

Through the Body Project
Magdalena Perdas
psychoterapeutka somatyczna CE

07/06/2026

Zapraszam Was już 17.06.2026 na ostatnie zajęcia praktyki UWALNIANIA PSYCHOSOMATYCZNEGO przed wakacjami, które odbędą się w Aleksandrowie Łódzkim w Darjogi, przy ul. Piotrkowskiej 10/12

Starujemy 18:30, kończymy o 20:00 🔥🔥🔥

Ilość miejsc jest ograniczona, dlatego jeśli chcesz dołączyć, daj o sobie znać!

Odnajdź swoją żywotność ♥️
- z czułością Megi 🌹

Adres

Ul. Smulikowskiego 10/2
Warsaw
00-389

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Magdalena Perdas. Psychoterapia poprzez ciało. Through the BODY Project umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij

Kategoria