Stając się sobą

Wskazówki dojazdu Strona internetowa Kontakt: praktyka
Jakie słowa mogą nas uratować, jeśli nie mamy czasu czekać na policję?🚓 🖐🏾Musimy zareagować inaczej niż spodziewa się na...
29/07/2026

Jakie słowa mogą nas uratować, jeśli nie mamy czasu czekać na policję?🚓

🖐🏾Musimy zareagować inaczej niż spodziewa się napastnik, ważne jest, aby zbić agresora z pantałyku, to da nam czas, który możemy wykorzystać na ucieczkę lub kontakt ze służbami.

// Co mogę zrobić, aby tak Pana nie denerwować moją osobą?
👂Musimy zrobić wszystko, aby spróbować tego podminowanego człowieka trochę wyciszyć. Jeśli pójdzie za tym pytaniem i da radę odpowiedzieć, to ciągnęłabym dialog za wszelką cenę (myślenie świetnie studzi emocje i uspokaja).

// Nie chciałam tam Pana zdenerwować, przepraszam. To nie było celowe! Co mogę dla Pana zrobić?
👂Każdy człowiek, nawet bandyta, lubi kiedy traktuje się go godnie i z szacunkiem. Najprawdopodobniej mało zaznał w życiu takich sytuacji, można spróbować w ten sposób ostudzić jego emocje.

// Uwaga! Będę wymiotowała!
👂Najprawdopodobniej napastnik zawiesi się na chwilę z zaskoczenia i zrobi krok w tył. Można wykorzystać tę chwilę, aby wyswobodzić się i uciec.

// Mam AIDS. Kontakt z moją krwawią jest niebezpieczny.
👂Niektórzy napastnicy mogą się przestraszyć i zaprzestać działania. Wykorzystaj ten czas, aby uciec.

//Zaczekaj! Spójrz na mnie! Czy to jest tego warte? Mógłbyś mnie teraz zabić i spędzić połowę życia w więzieniu. Czy tego chcesz?
👂Niektórych sprawców to może skłonić do refleksji.

Jeśli macie lepsze pomysły, to dajcie znać.

Wszyscy tracimy na przesadnym diagnozowaniu wszystkiego. Z niektórych diagnoz czasem jest więcej krzywdy niż pożytku. Og...
26/07/2026

Wszyscy tracimy na przesadnym diagnozowaniu wszystkiego. Z niektórych diagnoz czasem jest więcej krzywdy niż pożytku. Ogromne pieniądze pozostawiane w różnych gabinetach, godziny na terapiach i w korkach tam i z powrotem, dotkliwy stres w związku z tym, że ze mną lub z moim dzieckiem coś jest nie tak.

Przesadna uwaga rodziców na niektórych „objawach” lub trudnościach dziecka może wpędzić tego malucha w jeszcze większe trudności, co już z pewnością będzie potrzebowało konsultacji specjalisty (Teoś nie lubi głośnych dźwięków? To unikajmy każdego miejsca, gdzie jest głośno, z pewnością poprawi to sytuację. Ostatecznie Teoś jeszcze bardziej rozwinie swoją wrażliwość).

Wisienką na torcie dla mnie jest zaburzenie integracji sensorycznej. Co to w ogóle takiego? Taka jednostka choroba nie występuje. Nie ma żadnych poważnych badań potwierdzających, że to w ogóle działa. Można sobie tak zdiagnozować u kogoś coś takiego (co nie wiadomo czy w ogóle istnieje, a potem leczyć terapią, która nic nie daje… długie lata).
Zapłaćcie (nie tak mało) dziecku za badanie przetwarzania słuchowego (bo za głośno mówi), a potem zaprowadźcie na którąś z terapii, dedykowanych temu problemowi, która nic nie daje albo daje tak nie wiele, że poprawę można zignorować ( oczywiście też nie ma żadnych dowodów, że ta terapia jest skuteczna).

O czym to ja chcę powiedzieć. Jeśli ktoś cierpi , to zawsze warto iść do specjalisty. Jeśli cierpi dorosły, dziecko i jego rodzina, i jest to fakt niepodważalny - szukajmy, próbujmy, bo wszystko, co ulży w cierpieniu, jest tego warte, nawet tomatis i SI (jeśli ktoś aż tak się upiera). Jeśli dziecko nie mówi w 3. roku życia, jeśli ma depresję, lęki, które uniemożliwiają lub znacznie utrudniają funkcjonowanie - oczywiście, szukajmy rozwiązań.

Jednak nie wpisujmy czyjejś wrażliwości sensorycznej (z którą człowiek sobie radzi), unikatowych cech charakteru, różnych osobliwości dziecka i dorosłego odrazu do kategorii zaburzeń i chorób. Nie jesteśmy klonami, do jasnej cholery.

Chyba wszyscy na tym tracimy albo i nie, nie wszyscy - na pewno niektórzy specjaliście na tym zyskują;).

Obraz: Autoportret, Van Gogh.

Starość ta taki okres, kiedy próbujemy nadać sens temu, co się już przeżyło. Im więcej tego sensu mieliśmy w ciągu życia...
25/07/2026

Starość ta taki okres, kiedy próbujemy nadać sens temu, co się już przeżyło. Im więcej tego sensu mieliśmy w ciągu życia, tym lepiej; tym lżej jest nam przygotowywać się do śmierci.
Praca, mająca sens i prowadząca do jakiegoś celu, daje pod koniec życia większą satysfakcję, pomaga budować ogólne poczucie, że to wszystko było po coś. Wówczas łatwiej patrzy się wstecz.

Są to myśli księdza Adama Bronieckiego, który udzielił wywiadu w dniu swoich urodzin. Bardzo mi się ten wywiad spodobał, chciałabym go Wam polecić. I dziennikarka, i autor mnie zachwycają.

„Białość” Fossego chciałabym przeczytać. Ksiądz mówi, że młodzi tego nie zrozumieją, ale niech czytają.
Link w komentarzu

Obraz: Self-Portrait with Death playing the Fiddle (1872)

Asertywność jest skorelowana z psychopatią 😱 i szkodzi relacjom. Badania pokazują także, że treningi asertywności pogars...
23/07/2026

Asertywność jest skorelowana z psychopatią 😱 i szkodzi relacjom. Badania pokazują także, że treningi asertywności pogarszają relacje z ludźmi.

Jak zauważa profesor Doliński, z treningów asertywności czasem korzystają właśnie te osoby, którym tej asertywności nie brakuje.
Co za intrygujący artykuł! Prof. Doliński naprawdę odważnie atakuje tzw. Me Culture - czyli modę na koncentrowanie się na sobie o swoich potrzebach, z chętniejszym pomijaniem potrzeb i uczuć innych osób.

Rzecz w tym, że im bardziej dbamy o swoje, tym trudniej jest nam zobaczyć w tym inne osoby, które być może właśnie potrzebują naszej pomocy. Kiedy zaczynami tak zawzięcie dbać o siebie, a jeszcze skorzystamy z kilku treningów asertywności, to oczywistością jest, że raczej nie poprawi to naszych relacji z ludźmi. (I tu z pewnością ktoś stwierdzi - niech odpadają te pijawki, które tak ciągle korzystały z mojej wspaniałej pomocy).

Zastanawiające dla mnie jest to, gdzie kończy się asertywność, a zaczyna się jakieś chamstwo i uparte dążenie tylko do swoich celów, bez uwzględniania innych osób?

Co do korelacji z psychopatią, to trochę to przyjmuję pół żartem, bo ten związek oznacza tylko tyle, że im wyższy poziom asertywności, tym zazwyczaj jest wyższy poziom psychopatii. Oczywiście osoby asertywne nie są psychopatami. Nie ma w tym związku też przyczynowo-skutkowego.

Ciekawe było dla mnie też to, że profesor podkreślił, że nie wierzy w opowieści w stylu „zawsze o wszystkich się martwiłam i wszystko dawałam. Dosyć tego. Od nikogo nic w zamian nigdy nie dostałam”. Doliński wspomina o zasadzie wzajemności, wg której wszyscy działamy, czyli jeśli ktoś robi coś dla mnie ważnego, to będę starała się odpłacić mu tym samy. Ludzie nie lubią zostawać dłużni, raczej chcą te długi spłacać, a czasem nawet spłacają wielokroć.

Puent chyba jest taka: to może zamiast koncentrować się na Me Culture i zapisywać się na trening asertywności, pomagajmy innym , bo oni pomogą nie tylko nam, ale też innym ludziom dookoła, co spotęguje dobro, poniesie je w świat i zrobi naszą rzeczywistość trochę lepszą.

Frida Kahlo „Ja i moje papugi”

Pragniemy, aby inni nas kochali❤️. Tylko jak to zrobić? Pamiętasz swoją ostatnią rozmowę🤝 z nowo poznaną osobą? Co cię w...
12/07/2026

Pragniemy, aby inni nas kochali❤️. Tylko jak to zrobić? Pamiętasz swoją ostatnią rozmowę🤝 z nowo poznaną osobą? Co cię wkurzało, a co sprawiało, że chciałaś poznać tego kogoś bliżej?

Ludzie lubią💋, kiedy pytamy ich o różne rzeczy, kiedy śledzimy z zaangażowaniem to, o czym mówią, a potem z zaciekawioną👶 miną zadajemy pytania uzupełniające. Ludzie bardziej nas polubią🫀, jeśli pozwolimy im mówić oraz pokażemy, że to, co mówią, jest dla nas interesujące🥰.
Pytajmy o coś, co wzbudza u tej osoby emocje, o coś ekscytującego dla niej, coś ważnego. Tematy w stylu „o pogodzie” nic nie wnoszą w relację, są bezosobowe. Dobrym i bezpiecznym tematem na początek są sportowe zainteresowania, typu ostatni mecz piłki czy tenisa, o którym akurat wszyscy mówią. Jeśli widzimy, że osoba złapała flow i widać na jej twarzy pobudzenie, warto taki temat kontynuować, zadać dodatkowe pytania, bardziej personalne (a co Ty cenisz w tym zawodniku?)
Musimy zostawić otwarty 💆‍♂️umysł na wszystko, co usłyszymy. Jeśli chcemy się z czymś nie zgodzić, to musimy zdawać sobie sprawę z tego, że osoba może po czymś takim nie chcieć bliżej nas poznawać❌.
🎯Przykład: uważam, że szczepionki zabijają ludzi i to w końcu doprowadzi do zagłady ludzkości.
Odpowiedź: o, jakie mocno stwierdzenie. Jestem bardzo ciekawa, dlaczego tak uważasz:p

Obraz: Dance at Le Moulin de la Galette
Pierre-Auguste Renoi

Oglądanie pasji innego człowieka rozbudza  nasze uczucia. Rozpromieniony artysta prezentuje swoje dzieło… namiętny muzyk...
05/07/2026

Oglądanie pasji innego człowieka rozbudza
nasze uczucia. Rozpromieniony artysta prezentuje swoje dzieło… namiętny muzyk grający własną muzykę… zafascynowany sztuką artysta w swojej najlepszej roli… zmysłowy muzyk z pasją obejmujący wiolonczelę, że aż miło 🔥.

Oglądanie twórczych, mających pasję osób nas pobudza i rozkochuje. Właśnie dlatego ludzie sceny mają armię wielbicieli. Patrzenie na namiętność innego człowieka w twórczości oddziaływuje na nasze zmysły i zachęca do zbliżenia się. Co prawda nie każdy artysta potrafi przenieść swoją wielką pasję twórczości na innego człowieka, co bywa bardzo rozczarowujące. Namiętny artysta nie zawsze jest namiętnym kochankiem:P.

Przyciąga nas pokazywanie wrażliwości i odsłanianie się innych. Między innymi dlatego ckliwe piosenki nieszczęśliwie zakochanych muzyków mają nad nami taką moc. Odsłanianie się szybko zbliża, zachęca drugą stronę również do szczerości i otwierania się.

Myślę, że sedno jest takie samo: przyglądanie się wnętrzu innego człowieka (jego pasjom, jego wewnętrznym rozterkom, jego skrytym myślom i marzeniom, które właśnie przed nami odsłonił), pobudza i łączy. Traktujemy to jako prezent z głębi innej osoby, która w intymnych okolicznościach nam się ujawniła i pokazał coś, do czego nie mają dostępu inni.

Obraz: „Kochankowie”, René Magritte

Te słowa kieruję do wszystkich impulsywnych, wrzeszczących, krnąbrnych, upartych i niepotrafiących przegrywać dzieciaków...
15/06/2026

Te słowa kieruję do wszystkich impulsywnych, wrzeszczących, krnąbrnych, upartych i niepotrafiących przegrywać dzieciaków, a także ich rodziców.

Musicie poznać Rogera Federera i jego biografię, koniecznie. Zobaczycie wtedy jak nieradzący siebie z emocjami młody człowiek, którego natura wyposażyła w wyjątkowo burzliwy i trudny do opanowania temperament, stał się światowej słowy mistrzem tenisa, znanym - i tu uwaga - z niesamowitego opanowania, precyzji i szczególnych umiejętności zarządzania emocjami. Można? Otóż można:).

Rogera wszędzie było pełno - chodził codziennie na jakieś zajęcia (tenis, piłka, pingpong, squash, itp.), bo jego rodzice bali się, że rozniesie im chatę oraz że z nim nie wytrzymają w zamkniętej przestrzeni 😉. Energa rozsadzała małego sportowca, co było naturalną przyczyną jego zainteresowań - sport i jeszcze raz sport. Nic lepszego do takich dzieci jeszcze nie wymyślono. Jak widzicie, potwierdzono przez najlepszych.

Nie będę tu opisywać treści książki, warto przeczytać samemu. Chcę tylko powiedzieć rodzicom i ich małym (i większym) urwisom, że Federer też nie umiał za nic przegrywać i wydzierał się do wszystkich dookoła, rzucał rakietami i przedmiotami, jeśli cokolwiek mu się nie udawało, płakał, krzyczał, śmiał się całym sobą pokazywała jaka burza emocji rozpiera jego ciało. Nie przekreśliło to jego życia i kariery, śmiem nawet twierdzić, że to mu pomogło.

Wiedział nad czym ma pracować, więc przekuł trudności w zasoby. Pomogli mu w tym przede wszystkim rodzice, ale też charakter oraz inni ludzie, których spotkał na swojej drodze. Był i jest niewiarygodnie ambitnym człowiekiem, który cały czas dążył do rozwoju.

Obraz: Jessie Willcox Smith Greeting Cards

Łatwo jest być mamą dziecka o łatwym temperamencie. Niewiarygodnie ciężko za to jest być mamą innego dziecka, co długo s...
21/04/2026

Łatwo jest być mamą dziecka o łatwym temperamencie. Niewiarygodnie ciężko za to jest być mamą innego dziecka, co długo się uspokaja, łatwo wybucha, gryzie, kopie, krzyczy, jest ciągle na „nie”.

Są dzieci, które garną się do mamy, po przebudzeniu patrzą w jej oczy z uśmiechem, delikatnie proszą o jej uwagi, łagodnie szukają kontaktu fizycznego. Takie mamy są bardziej szczęśliwe, naturalnie rozwijają się w swojej nowej roli, czują się pewniej jako rodzic, odważniej sięgają po więcej w relacji z dzieckiem.

Mamy dzieci o trudnym temperamencie są zestresowane, obwiniają się o swoje niepowodzenia i błędy rodzicielskie, ciągle szukając winy w sobie. Jest im bardzo ciężko wzrastać, rozwijać skrzydła jako rodzicowi. Ich poczucie winy, kolejne niepowodzenia i wyczerpanie blokuje ich postęp, niweczy dobre chęci zbliżenia się do dziecka, co może jeszcze bardziej pogłębiać kryzys.

Jak pięknie jest być mamą bez tego trudu i wysiłku. Wiem natomiast, że mamy tych trudniejszych dzieci codziennie wykonują najtrudniejszą pracę świata, wciąż zbierając w sobie ostatek sił, aby jednak być w miarę dobrym rodzicem.

Bardzo potrzebują wsparcia i zrozumienia otoczenia. Że to nie ich wina… że to nie jest brak wychowania. Że nie są wadliwe, tylko ich droga macierzyństwa jest wyprawą górską, a nie przechadzką przez łąkę, która być może kiedyś im się marzyła.

Wiemy natomiast, że najtrudniejsze szlaki i skaliste drogi mogą doprowadzić na najwyższe szczyty, gdzie są najlepsze widoki. Trzymam za Was kciuki.

Obraz:

Z wieloma zaburzeniami psychicznymi psychiatria sobie po prostu nie radzi. Takie oto zdanie dziś usłyszałam od pana prof...
15/04/2026

Z wieloma zaburzeniami psychicznymi psychiatria sobie po prostu nie radzi.

Takie oto zdanie dziś usłyszałam od pana profesora, psychiatry, który pracuje w szpitalu psychiatrycznym w Warszawie. Bardzo mnie to zainteresowało, więc chciałam rozwinąć temat. Konkluzja jest taka: że trudności mają z leczeniem zaburzeń depresyjnych, OCD (obsesyjno-kompulsywne), uzależnień (pewnie dorzucić warto tu conajmniej anoreksję, borderline i ASD). Nie chciałam zakończyć tematu na tak smutnym akcencie, więc dopytałam też o to, z czym radzą sobie dobrze, otóż to: ogromne postępy są w leczeniu psychoz (w tym oczywiście schizofrenii), dobrze sobie radzą z manią i wszelkimi zaburzeniami lękowymi, gdyż leki tu są super skuteczne.
Wrócę jeszcze do schizofrenii, pan prof stwierdził, że przy nieprzerywalnym leczeniu i monitorowaniu choroby można prowadzić satysfakcjonujące, pełnowartościowe życie.

Zadziwiające jest to, że postępy w leczeniu depresji klinicznej wypadają tu tak blado…

Obraz: Jacques-Louis David

Zajęcia z SI (Integracji Sensorycznej) nie mają żadnego sensu. Nie ma żadnych poważnych badań klinicznych, które potwier...
13/04/2026

Zajęcia z SI (Integracji Sensorycznej) nie mają żadnego sensu.

Nie ma żadnych poważnych badań klinicznych, które potwierdzałyby ich skuteczność. Nie działają jak w sytuacji dzieci z ASD, tak i ADHD. Niby o tym wiem od dawna, ale cały czas przy każdej okazji pytam o to napotykanych specjalistów (bo nie mogę w to uwierzyć, że wciąż w Poradniach PP proponuje się to oddziaływanie jako jedno z pierwszych). Większość dzieci z trudnościami jest wysyłana na zajęcia SI, chodzą na nie latami… co więcej, znam rodziców, którzy są przekonani w skuteczności tej metody.

Właśnie po raz kolejny, w IPiN w Warszawie, psychiatra, mający pod opieką dzieci z ADHD i ASD potwierdził, że to nie działa, że nie ma żadnych dowodów, że to leczy lub poprawia funkcjonowanie. Że o wiele lepiej zainwestować w dobre zajęcia TUS lub psychoterapię/psychoedukację, być może leki (w przypadku ADHD).

Obraz: John Everett Millais

Adres

Warsaw

Strona internetowa

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Stając się sobą opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Kontakt: Praktyka

Wyślij wiadomość do Stając się sobą:

Skróty

Udostępnij

Kategoria