Dr Kamila Kuprowska-Stępień

Dr Kamila Kuprowska-Stępień psycholog dziecięcy, specjalistka psychoterapii dzieci i młodzieży, trauma, terapia EMDR, gabinet "Wewnątrz relacji"
(1)

Czasem nosimy historie, które nie zaczęły się od nas.Psychoanaliza transgeneracyjna opisuje, jak niewypowiedziane doświa...
03/09/2026

Czasem nosimy historie, które nie zaczęły się od nas.

Psychoanaliza transgeneracyjna opisuje, jak niewypowiedziane doświadczenia jednego pokolenia mogą pozostawać obecne w życiu następnego.

Abraham i Torok nazwali to metaforą „krypty” i „fantomu”. Trauma, strata czy wstyd, których nie udało się przeżyć i nazwać, nie znikają. Czasem pozostają w rodzinie jako sekret, milczenie, lęk czy sposób budowania relacji.

Dziecko może nie znać rodzinnej historii, ale dorastać pośród jej konsekwencji.

Anna Maria Nicolò pokazuje, że między pokoleniami przekazujemy nie tylko opowieści. Przekazujemy także sposoby tworzenia więzi ukształtowane przez to, czego wcześniej nie udało się psychicznie pomieścić.

Nie oznacza to, że jesteśmy skazani na powtarzanie rodzinnych historii. To, co odziedziczone, może zostać nazwane, pomyślane i przekształcone.

Bo to, co w jednym pokoleniu było tajemnicą bez słów, w następnym może stać się objawem, ale w terapii może wreszcie stać się opowieścią.

P.S. Inspiracją dla tych przemyśleń był film dokumentalny na netflixie "Punkty zwrotne. Pokolenie 11 września". Polecam uwadze wszystkim, których interesuje temat traumy, w tym traumy zbiorowej.

Plakat filmu / źródło upflix

Ostatni weekend lata spędzam z Valerią C. Tymczasem pewna kobieta, której dziecko zawodowo wspieram, kończy lato w towar...
29/08/2026

Ostatni weekend lata spędzam z Valerią C. Tymczasem pewna kobieta, której dziecko zawodowo wspieram, kończy lato w towarzystwie Joan Didion i jej „Roku magicznego myślenia”.

Im dłużej pracuję jako terapeutka, tym bardziej cenię takie zwyczajne, ludzkie momenty w terapii. Czasem zdarzają się właśnie w spotkaniu z rodzicem mojego pacjenta. Na chwilę wychodzę z zawodowej roli i pozwalam sobie zobaczyć sytuację po prostu czułymi oczami drugiego człowieka. Drugiej kobiety.

Pożyczyłyśmy sobie dobrego weekendu — obie trochę zanurzone w książkach, obie chyba z nutą melancholii za kończącym się latem.

Drobna wymiana zdań. Kilka zdań o książkach, lecie, życiu.

A jednak czasem właśnie takie chwile znaczą bardzo wiele.

Spacerując po plaży, natknęłam się na ciekawą budowlę z piasku. Zatrzymałam się przy niej na chwilę i pomyślałam o tym, ...
11/08/2026

Spacerując po plaży, natknęłam się na ciekawą budowlę z piasku. Zatrzymałam się przy niej na chwilę i pomyślałam o tym, jak niezwykłym materiałem jest piasek — szczególnie w świecie dziecka.

W terapii dzieci piasek może pełnić ważną funkcję terapeutyczną. Jest materiałem, który nie narzuca gotowej formy. Można go przesypywać, ugniatać, burzyć, budować od nowa. Można tworzyć w nim całe światy, nawet wtedy, kiedy trudno jeszcze opowiedzieć o swoim świecie słowami.

Dziecko poprzez zabawę w piasku może symbolicznie wyrażać emocje, konflikty, lęki i doświadczenia, których nie potrafi nazwać. To, co wewnętrzne i niewidzialne, może na chwilę otrzymać konkretną formę: zamku, drogi, schronienia, granicy, góry czy dołka.

Piasek daje też doświadczenie sprawczości — można coś stworzyć, zmienić, zniszczyć i ponownie odbudować. A przecież właśnie możliwość tworzenia nowych zakończeń, odzyskiwania wpływu i bezpiecznego eksperymentowania jest jednym z ważnych elementów dziecięcej terapii.

Może dlatego dzieci tak naturalnie wiedzą, co robić z piaskiem. Nie potrzebują instrukcji. Wystarczą dłonie, wyobraźnia i przestrzeń, w której można stworzyć własny świat.

"Moje dziecko nie odstępuje mnie na krok. Nie potrafi być same" - częsty gabinetowy komentarz rodziców przedszkolaków.Ty...
10/08/2026

"Moje dziecko nie odstępuje mnie na krok. Nie potrafi być same" - częsty gabinetowy komentarz rodziców przedszkolaków.

Tymczasem według Donalda Winnicotta zdolność do bycia samemu jest jednym z ważniejszych osiągnięć rozwoju emocjonalnego. Paradoksalnie uczymy się jej nie w samotności, ale w bezpiecznej obecności drugiego człowieka.

Dziecko, które doświadcza obecności opiekuna dostępnego, ale nienarzucającego się, stopniowo odkrywa: mogę być sam, ale nie jestem opuszczony. Z czasem to poczucie bezpieczeństwa zostaje uwewnętrznione i nie potrzebujemy już ciągłej obecności drugiej osoby, żeby czuć się dobrze ze sobą.

Warto jednak odróżnić dojrzałą samotność od samotności obronnej.

Dojrzała samotność brzmi: mogę być sam, choć potrafię być blisko. Nie muszę nieustannie szukać obecności innych, ale też nie boję się zależności, więzi i bliskości.

Samotność obronna może natomiast brzmieć: najlepiej mi samemu, bo wtedy nikt mnie nie zrani, nie rozczaruje ani nie naruszy moich granic. Pozorna samowystarczalność może wtedy chronić przed ryzykiem, jakie niesie relacja.

Zdolność do bycia samemu nie oznacza więc: „nikogo nie potrzebuję”. Oznacza raczej: „potrafię być ze sobą, nie tracąc zdolności do bycia z innymi”.

Być może jednym z najpiękniejszych obrazów bezpiecznej relacji jest sytuacja, w której dwie osoby są razem, każda zajmuje się czymś swoim i żadna nie doświadcza tego jako odrzucenia.

Możemy być razem, nie przestając być osobno.

Obraz wygenerowany przez AI "Samotność we dwoje".

Wypuszczam w świat mój zachwyt filmowy. Na wrażenia filmowe wpłynęła również wizyta w moim rodzinnym mieście i doświadcz...
05/08/2026

Wypuszczam w świat mój zachwyt filmowy. Na wrażenia filmowe wpłynęła również wizyta w moim rodzinnym mieście i doświadczenie seansu w kinie studyjnym z garstką widzów na sali.

A film, który poruszył mnie do głębi to „Ojczyzna” Pawlikowskiego. Każdy kadr jest przemyślany, oszczędny i niezwykle piękny – estetyka nie jest tu ozdobą, lecz językiem opowieści. Cisza, światło i przestrzeń mówią często więcej niż słowa.

Najbardziej poruszyła mnie jednak relacja ojca i córki. To opowieść o bliskości, która próbuje przetrwać w świecie pełnym niewypowiedzianych doświadczeń. Między nimi obecna jest miłość, ale również ciężar historii – tego, czego nie da się łatwo nazwać ani przekazać. Ojciec nosi w sobie przeszłość, która wpływa na jego sposób przeżywania, milczenia i budowania więzi. Córka z kolei próbuje zrozumieć nie tylko jego, ale również własne miejsce w świecie naznaczonym wydarzeniami sprzed jej narodzin.

Pawlikowski pokazuje także rozszczepienie powojennych Niemiec nie tylko jako fakt polityczny, lecz przede wszystkim jako doświadczenie psychiczne. Granice przebiegają nie tylko przez mapy, ale również przez ludzką tożsamość, pamięć i relacje. Kiedy rzeczywistość zostaje podzielona na „wschód” i „zachód”, podobny podział może pojawić się również we wnętrzu człowieka – między tym, co wolno pamiętać, a tym, co trzeba wyprzeć; między lojalnością wobec przeszłości a pragnieniem rozpoczęcia nowego życia.

Z perspektywy psychologicznej film przypomina, że trauma historyczna rzadko kończy się na jednym pokoleniu. Przenika do rodzinnych relacji, wpływa na sposób kochania, wychowywania dzieci i opowiadania o sobie. Czasem największym dziedzictwem nie są wspomnienia, lecz właśnie przemilczenia.

To piękny, subtelny i niezwykle dojrzały film – taki, który zostaje z widzem na długo i skłania do refleksji nad tym, jak historia zapisuje się nie tylko w podręcznikach, ale przede wszystkim w ludzkiej psychice.

Polecam uwadze.

„ Niektóre dorosłe dzieci – i to jest chyba jedna z tych sytuacji – potrafią stawiać swoich rodziców w praktycznie niemo...
31/07/2026

„ Niektóre dorosłe dzieci – i to jest chyba jedna z tych sytuacji – potrafią stawiać swoich rodziców w praktycznie niemożliwych sytuacjach. Jeśli doprowadzamy do konfrontacji, ich podświadomość twierdzi, że nigdy im nie ufasz, więc po co się przejmować, nie robić tego, co chcą, i kłamać. Jeśli nie doprowadzamy do konfrontacji, ta sama podświadomość twierdzi, że jest to dowód na to, że ich nie kochamy, że nas nie obchodzą. Jak małe dzieci. Widzisz, że bawię się na ulicy i nie obchodzi cię, że przejedzie mnie samochód, mówią, ale jeśli wybiegniesz za nimi na ulicę, powiedzą, że nigdy nie pozwolisz im dorosnąć. Zastanawiam się, jak ona postrzega miłość wyrażaną przez ciebie i jej ojca – czy potrzebuje, żebyście byli wobec niej nadopiekuńczy? Czy potrzebuje, żebyście ją oskarżali, karcili? Czy to jest jej jedyna koncepcja bycia kochaną? Dzieci często myślą w ten sposób, ale w toku normalnego rozwoju przychodzi taka chwila, kiedy z tego wyrastają. Jak to robi większość dzieci,zapytałam.
Zaufanie. Zaczynają ufać, że rodzice im ufają, odpowiedział".

Bardzo polecam lekturę. Do głębi poruszający zapis kobiety, która w rozmowie z psychiatrą poznaje siebie i zależności między jej funkcjonowaniem a cierpieniem najbliższych.

„Pachinko” to dla mnie opowieść o tym, że człowieka nie da się zrozumieć w oderwaniu od historii jego rodziny. W terapii...
26/07/2026

„Pachinko” to dla mnie opowieść o tym, że człowieka nie da się zrozumieć w oderwaniu od historii jego rodziny. W terapii systemowej często mówimy, że każdy z nas jest częścią większej całości – niesiemy doświadczenia poprzednich pokoleń, rodzinne przekonania, lojalności, niewypowiedziane tęsknoty i straty. Ta powieść pokazuje to z niezwykłą czułością.

Losy bohaterów uczą, że nasze wybory nigdy nie rodzą się w próżni. Są odpowiedzią na miłość, odrzucenie, biedę, wstyd, nadzieję i pragnienie zapewnienia dzieciom lepszego życia. To, co z zewnątrz może wydawać się niezrozumiałe, nabiera sensu, gdy zobaczymy szerszy kontekst.

Najbardziej poruszyło mnie to, jak wiele w tej historii jest cichej troski. Miłość nie zawsze wyraża się słowami – czasem przybiera postać poświęcenia, ciężkiej pracy, rezygnacji z własnych marzeń czy gotowości do niesienia ciężaru za innych. Jednocześnie książka przypomina, że każda rodzina, nawet najbardziej kochająca, przekazuje kolejnym pokoleniom zarówno siłę, jak i zranienia.

„Pachinko” zostawia z pytaniem: co odziedziczyliśmy, a co chcemy przekazać dalej? To pytanie, które często pojawia się również w gabinecie terapeutycznym. Bo choć nie wybieramy historii, z której pochodzimy, możemy świadomie zdecydować, jaką historię będą opowiadały następne pokolenia.

To piękna, poruszająca i pełna empatii książka – taka, która nie ocenia ludzi, lecz pomaga ich zrozumieć. A zrozumienie jest często pierwszym krokiem do zmiany.

Filmowo o utracie iluzji i godzeniu się z rzeczywistością.Film „Rushmore” w reżyserii Wesa Andersona to nie tylko nietyp...
20/07/2026

Filmowo o utracie iluzji i godzeniu się z rzeczywistością.

Film „Rushmore” w reżyserii Wesa Andersona to nie tylko nietypowa komedia o ekscentrycznym nastolatku, ale przede wszystkim opowieść o dorastaniu rozumianym jako bolesny proces utraty złudzeń. Główny bohater, Max Fischer, żyje w świecie własnych wyobrażeń. Choć jest słabym uczniem, wierzy, że dzięki inteligencji, charyzmie i determinacji może osiągnąć wszystko. Jego życie przypomina spektakl, w którym sam odgrywa rolę wyjątkowej osoby przeznaczonej do wielkich rzeczy.

Największą iluzją Maxa jest przekonanie, że może zdobyć względy nauczycielki Rosemary Cross. Nie dostrzega dzielącej ich różnicy wieku ani faktu, że jego uczucie jest bardziej wyobrażeniem o miłości niż prawdziwą relacją. Kiedy okazuje się, że także Herman Blume interesuje się Rosemary, Max przeżywa bolesne rozczarowanie. Rywalizacja między bohaterami prowadzi do serii absurdalnych i zabawnych wydarzeń, ale pod komediową warstwą kryje się doświadczenie odrzucenia oraz konieczność zmierzenia się z własnymi ograniczeniami.

Utrata iluzji dotyczy jednak nie tylko Maxa. Herman Blume, bogaty przedsiębiorca, odkrywa, że sukces zawodowy i majątek nie zapewniają szczęścia. Jego życie rodzinne okazuje się puste, a fascynacja Rosemary staje się próbą ucieczki od samotności. Oboje bohaterowie próbują odnaleźć sens życia w nierealnych marzeniach, lecz rzeczywistość stopniowo zmusza ich do zaakceptowania prawdy o sobie.

Najważniejszym przesłaniem filmu jest pokazanie, że dojrzewanie nie polega na spełnianiu wszystkich marzeń, lecz na umiejętności pogodzenia się z tym, że świat nie zawsze odpowiada naszym oczekiwaniom. Max uczy się, że nie musi być kimś niezwykłym, aby zasługiwać na szacunek i przyjaźń. Dopiero gdy rezygnuje z obsesyjnego dążenia do niemożliwego, zaczyna budować bardziej autentyczne relacje z innymi ludźmi.

„Rushmore” to film o marzeniach, które zderzają się z rzeczywistością, ale również o nadziei. Pokazuje, że pogodzenie się z własnymi porażkami nie oznacza rezygnacji z ambicji, lecz zdobycie większej dojrzałości i lepszego zrozumienia siebie. To właśnie ta refleksja sprawia, że film Wesa Andersona pozostaje aktualny i poruszający mimo upływu lat.

Ciekawostką jest, że film zawiera wątki autobiograficzne reżysera. Osobiście nie przepadam za twórczością Wesa Andersona (za szybko, za kolorowo - trudno nadążyć), ale ten film szczerze polecam.

Plakat do filmu.

🎈 Dlaczego zabawa jest tak ważna dla dzieci po doświadczeniach traumatycznych?Kiedy myślimy o leczeniu ran emocjonalnych...
12/06/2026

🎈 Dlaczego zabawa jest tak ważna dla dzieci po doświadczeniach traumatycznych?

Kiedy myślimy o leczeniu ran emocjonalnych, często wyobrażamy sobie rozmowę, analizę czy ćwiczenia terapeutyczne. Tymczasem naturalnym językiem dziecka jest przede wszystkim... zabawa.

Według Lawrence'a J. Cohena, autora książki „Rodzicielstwo przez zabawę”, zabawa nie jest jedynie sposobem spędzania czasu. To biologiczny mechanizm zdrowienia, dzięki któremu dziecko może odzyskać poczucie bezpieczeństwa, sprawczości i bliskości.

Dzieci po doświadczeniach traumatycznych często żyją w stanie podwyższonego napięcia. Ich układ nerwowy pozostaje w gotowości do walki, ucieczki lub zamrożenia. W takim stanie trudno o ciekawość, naukę i spontaniczną radość.

Właśnie dlatego terapeutyczna zabawa ma tak ogromne znaczenie.

🌱 W zabawie dziecko może:
✔ odzyskać poczucie kontroli nad trudnymi doświadczeniami,
✔ bezpiecznie wyrazić emocje, których nie potrafi nazwać słowami,
✔ rozładować napięcie poprzez śmiech, ruch i kontakt,
✔ odbudować zaufanie do dorosłych,
✔ wrócić do naturalnej ciekawości świata.

Często to właśnie w zabawie pojawiają się historie, role i scenariusze, które pozwalają dziecku symbolicznie przepracować trudne doświadczenia. Nie potrzebuje ono wtedy gotowych interpretacji – potrzebuje obecnego, uważnego i akceptującego dorosłego.

Z perspektywy neurobiologii można powiedzieć, że zabawa pomaga dziecku wrócić do „okna tolerancji” – stanu, w którym czuje się wystarczająco bezpiecznie, aby doświadczać, uczyć się i rozwijać.

Bo czasem największa terapia zaczyna się od wspólnego śmiechu, wygłupów, budowania bazy z koców czy zabawy w berka.

🎈 Zabawa nie odciąga dziecka od zdrowienia.
🎈 Zabawa jest częścią zdrowienia.

Grafika za: Ester Bar-Sade

Inspiracją dla stworzenia tej grafiki był wykład Ester Bar-Sade. Izraelskiej terapeutki EMDR,która jasno pokazuje,że naj...
11/06/2026

Inspiracją dla stworzenia tej grafiki był wykład Ester Bar-Sade. Izraelskiej terapeutki EMDR,która jasno pokazuje,że największym źródłem regulacji dziecka jest układ nerwowy dorosłego.

Adres

Ulica Przy Agorze 17/8
Warsaw

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Dr Kamila Kuprowska-Stępień umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Dr Kamila Kuprowska-Stępień:

Skróty

Udostępnij

Kategoria