12/10/2026
Czy terapia ma służyć temu, żeby wygładzić człowieka do stanu, w którym potulnie znosi wszystko, co powinno go wk****ać?
Nie zamierzam przykładać do tego ręki.
Żyjemy w kulturze, która próbuje sprzedać nam nawet nasz własny bunt – pod postacią nowej estetyki, suplementów na spokój czy kolejnych gadżetów wolnościowych. A prawdziwe samostanowienie zaczyna się tam, gdzie przestajesz kupować szybkie ulgi i zaczynasz budować mięśnie do stawiania granic.
Jako psychoterapeutka Gestalt uważam, że terapia jest polityczna.
Nie dlatego, że terapeuci mają monopol na wiedzę o świecie, ale dlatego, że samotność, lęk finansowy czy skutki utylitaryzmu to często nie indywidualna trauma do „naprawienia”, ale adekwatna reakcja na chore środowisko.
Okrutna jest patologizacja tej reakcji i wciskanie ludziom produktów z serii „napraw się”.
W gabinecie pracuję z konkretnym człowiekiem. Tu mówię o tym, co szersze.
Przejrzyj całe 20 slajdów.
Daj znać w komentarzu: gdzie dzisiaj czujesz największą presję, żeby ulec i przestać wybierać po swojemu?