12/03/2026
“Mnie się jakoś nie wydaje, żeby ona miała depresję...” czyli o tym, że zachowanie dziecka może nie pasować do obrazu depresji, jaki rodzice mają w głowie.
Dziecko chorujące na depresję „powinno" być smutne, płaczliwe, pozbawione apetytu, cierpiące na bezsenność, z myślami o śmierci.
A tu mamy opryskliwą, wiecznie rozdrażnioną nastolatkę.
Pewnie byłoby łatwiej, gdyby nastolatki chorowały tak, jak dorośli
choć warto pamiętać, że u dorosłych też depresja różnie się objawia - jedni tracą apetyt, inni zajadają ból.
U dzieci zamiast smutkiem depresja często objawia się bólem brzucha lub głowy, utratą zainteresowań, ale też tym, co my dorośli lubimy nazywać niegrzecznością.
A u nastolatków bardzo często zamiast smutku, w oczy rzuca się złość.
Drażliwość, „wiecznie zły humor", agresja to częste maski nastoletniej depresji.
Żeby rodzicom było jeszcze trudniej zrozumieć co się dzieje z ich dzieckiem, depresyjna drażliwość nakłada się na rozwojową wybuchowość związaną z dojrzewaniem.
Ewentualne kłopoty ze snem i zmęczenie mogą być oznaką depresji, ale też częstego u młodzieży niedospania.
Trudno samemu ocenić, czy dziecko jest w nastoletnim buncie, czy faktycznie nie ma siły wymieść spod łóżka opakowań po chipsach.
Choroba dziecka może być trudnością dla jego rodziców - wiąże się z lękiem, czasem poczuciem winy, ale też z niepewnością:
- na co pozwolić?
- Ile wymagać?
- Cisnąć, żeby jednak włożyło dżinsy, czy pozwolić na chodzenie w piżamie?
Jeśli tego niepokoju jest dużo, warto zadbać o wsparcie dla siebie.
Zapraszamy na konsultacje rodzicielskie.
mgr Joanna Sokolińska