Taida Cyntia Zaradna

Taida Cyntia Zaradna Wersji mnie było już tyle, że przestalam liczyć. Do egzaminów certyfikacyjnych przygotowałam się sama z pomocą przyjaciół pełniących już tę rolę.
(1)

🌺 Masaż hawajski | medytacja w tańcu | regulacja układu nerwowego 🌺
Psycholożka in spe 🧠
Warsztaty • masaże • nauczanie
🌊 Lomi Lomi Nui
🌊 Kahi Loa
Rezerwacje - PW
Warszawa, Kabaty Ukończyłam dwustopniowe studia na kierunku Filologia Polska na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu licząc na to, że znajomość języka i kultury zrobi ze mnie świetnego copywritera. W istocie spędziłam kolejne 13 l

at swojego życia pracując w agencjach reklamowych, wyszło jednak tak, że na stanowiskach związanych z marketingiem internetowym. Pierwszy poważny kryzys życiowy - taki, z którego musiałam zacząć dosłownie wszystko od nowa - spowodował wypalenie zawodowe. Uderzyło mnie to jak bardzo moja praca nie wnosi żadnej wartości do życia ludzi, a swoje potrzeby opiekuńcze realizuję w najgorsze z możliwych sposobów. Gdy udało mi się stanąć na nogi zetknęłam się z rolą Scrum Mastera w zwinnych procesach tworzenia oprogramowania. Od tego czasu jako Scrum Master i Agile Coach jestem szczęśliwa, że mogę wnosić swoją empatię i troskę do zespołów tak, by środowisko, w których pracują wspierało w trudnej, kreatywnej pracy, jaką jest zajęcie programisty. Lomi Lomi Nui pojawiło się w moim życiu w roku 2015 - był to pierwszy masaż, jaki odebrałam i nie wiedziałam wtedy jeszcze, jak bardzo jest wyjątkowy. Szukałam choć podobnego doświadczenia bardzo długo, aż natknęłam się na Annę Zaleską w Starej Szkole w Harszu i wtedy już byłam pewna, że chcę się go nauczyć. Anna wówczas kończyła przygotowanie do roli nauczycielskiej i... dziś jestem jej pierwszą certyfikowaną uczennicą. Nie zatrzymam się na tym! Już w 2025 roku chcę podjąć kursy nauczycielskie i dzielić się wspaniałym i czułym dotykiem najszerzej, jak tylko się da. Bardzo potrzebujemy go w życiu! Przebyte kursy:
Kino Mana I i II, Anna Zaleska, certyfikat Aloha International
Kino Mana III - Susan Pa'iniu Floyd
Technika, taniec, głębia - Zofia Gadomska, Lomi Lomi Nui, warsztat zaawansowany
Kurs masażu Kobido, Tomek Tomasik, Akademia Spa
Warsztat indywidualny z fizjoterapeutką i masażystką Lomi Lomi Nui Joanną Wiszniewską-Kazusek

Dołącz do klucza fregat i poleć z nami przez ocean w tej wspaniałej medytacji!Wywodzi się ona z praktyki szamanów Hawajs...
18/04/2026

Dołącz do klucza fregat i poleć z nami przez ocean w tej wspaniałej medytacji!

Wywodzi się ona z praktyki szamanów Hawajskich - kahunów. Fregata to ptak. Niezwykły.
Aby przemierzać bardzo długie odległości nauczył się wykorzystywać prądy powietrzne, dzięki czemu prawie w ogóle się nie męczy.

PODCZAS WARSZTATU:
🌊 poznasz podstawowe ruchy fregaty
🌊 nauczysz się medytacji w ruchu, która dodaje energii
🌊 pozwolisz odpocząć umysłowi i rozluźnisz ciało
🌊 wrócisz do ciała i odnowisz z nim kontakt
🌊 wyciszysz się i uspokoisz umysł

🪐 GDZIE?
MAL Lokajskiego, ul. Lokajskiego 3, sala gimnastyczna

🕐 KIEDY
25 kwietnia, sobota, 13:10
16 maja, sobota, 13:10
30 maja, sobota, 13:10
13 czerwca, sobota, 13:10
27 czerwca, sobota, 13:10
11 lipca, sobota, 13:10

❗❗❗UWAGA❗❗❗
Spotkanie jest bardzo kameralne i KONIECZNE SĄ ZAPISY - formularz tutaj:https://forms.gle/xgwcFiDSoo1c7JPg8

ALOHA KOCHANA!💎 Brakuje Ci kobiecej WSPÓLNOTY, siostrzeństwa?💎 Kobiety w Twojej rodzinie nie pełniły roli WSPIERAJĄCEJ?💎...
16/04/2026

ALOHA KOCHANA!

💎 Brakuje Ci kobiecej WSPÓLNOTY, siostrzeństwa?
💎 Kobiety w Twojej rodzinie nie pełniły roli WSPIERAJĄCEJ?
💎 Potrzebujesz utulenia i AKCEPTACJI w czymkolwiek, co dzieje się w Twoim wnętrzu?
💎 Jesteś osobą TRANS i chcesz dać swojemu kobiecemu kawałkowi należną uwagę?

Jeśli TAK, to wiedz, że jest Nas więcej!

🪐 GDZIE?
MAL Lokajskiego, ul. Lokajskiego 3, sala gimnastyczna

🕐 KIEDY
25 kwietnia, sobota, 11:25
16 maja, sobota, 11:25
30 maja, sobota, 11:25
13 czerwca, sobota, 11:25
27 czerwca, sobota, 11:25
11 lipca, sobota, 11:25

❗❗❗UWAGA❗❗❗
Spotkanie jest bardzo kameralne i KONIECZNE SĄ ZAPISY - formularz tutaj:
https://forms.gle/1SJVHg193yrXuwwKA

13/04/2026

Barki to miejsce gdzie najczęściej zbieramy napięcia. To naturalna reakcja organizmu, który w reakcji stresowej przygotowuje nas do walki lub ucieczki. Kiedy jednak ta nie następuje napięcia zostają i nosimy je ze sobą długo i pojawić może się ból. Kiedy na dłuższą metę nie możesz udać się do kogoś na masaż można poradzić sobie z tym w pewnym stopniu samemu technikami automasażu. Pomyślałam, że podzielę się z Wami pozycją, którą ja wykorzystuję, by przynieść sobie trochę ulgi, gdy ból zaczyna utrudniać codzienne funkcjonowanie.

Teraz wspomnienie, a jutro... powrót do źródła
11/04/2026

Teraz wspomnienie, a jutro... powrót do źródła

“- Córeczko, kocham Cię.- Ja Ciebie też… mamo, a czy wiesz, że ja potrafię siebie kochać? Pokażę Ci!”Po tych słowach obj...
10/04/2026

“- Córeczko, kocham Cię.
- Ja Ciebie też… mamo, a czy wiesz, że ja potrafię siebie kochać? Pokażę Ci!”
Po tych słowach objęła się ramionami i pobujała lekko.

Nie wiem czy kiedykolwiek będzie zdolna pojąć co w tym momencie we mnie uruchomiła… no i dobrze. Bo ja czegokolwiek o miłości własnej, szacunku do siebie zaczęłam uczyć się po trzydziestce. Po tym jak porzuciłam siebie tak bardzo, że ważyłam 43 kilo, bo od dłuższego czasu zwracałam wszystko, co zjadłam i byłam zbyt zajęta “obowiązkami”, żeby coś z tym robić.

Po tym jak już zasnęła i wyszłam z sypialni… po prostu rozpłakałam się. Trochę dlatego, że to naprawdę cudowne, że wszystko wskazuje na to, że nie będzie musiała przechodzić mojej drogi. A trochę nad samą sobą i własnym losem.

Kiedy miłość jest warunkowa uczy Cię to uważności na otoczenie i jego oczekiwania a pomyślenie o sobie dobrze i czule jest po prostu niemożliwe. Spojrzenie na siebie z szacunkiem, uznaniem, nadanie sobie praw do zajmowania miejsca, odpoczynku… to jakieś abstrakcyjne koncepty z kosmosu. Kiedy nie masz za sobą doświadczenia adekwatnej opieki nie umiesz w dorosłym życiu dać jej sobie.

Tak bardzo cieszę się i doceniam, że już tam nie jestem.

Usiadłam sobie w ciemnym i cichym pokoju, objęłam się ramionami i bujając się lekko powiedziałam…

“Taida Kocham Cię. Nigdy więcej Cię już nie opuszczę.”

Zachęcam Ciebie do tego także. To tylko na początku brzmi i czuje dziwnie.
Zrób to i daj znać, co się po tym w Tobie stanie.

Jak Wam się podobają moje wizytówki? :)Ich kształt jest inspirowany starą talią kart intencyjnych Podróż do Kanaka Makua...
18/03/2026

Jak Wam się podobają moje wizytówki? :)
Ich kształt jest inspirowany starą talią kart intencyjnych Podróż do Kanaka Makua, należącą do mojej nauczycielki Susan Pa'iniu Floyd Kaona.
Bardzo mnie urzekły te łuki i chciałam je w jakiś sposób dla siebie zachować. Treść karty także miała niebagatelne znaczenie.
Jest jednak pewien szkopuł z wizytówkami - jestem ciekawa, czy ktoś zauważy jaki jest na nich błąd :D

Dotyk to pierwszy zmysł, jaki się rozwija i ostatni, który zanika. Potrzebujemy dotyku nie tylko, by wzrastać, ale przed...
15/03/2026

Dotyk to pierwszy zmysł, jaki się rozwija i ostatni, który zanika. Potrzebujemy dotyku nie tylko, by wzrastać, ale przede wszystkim - by utrzymać się w zdrowiu. Człowiek bez dotyku usechłby, jak kwiaty bez wody.

Daj sobie tę opiekę i umów się ze mną na czas, który jest o Tobie, Twoim komforcie i odprężeniu.

Podany czas to czas masażu od pierwszego dotyku do oderwania rąk. Dolicz do tego godzinę na rozmowę, przygotowania i zapas po masażu.

Napisz do mnie i spotkajmy się!

Chciałabym, by było tutaj jakieś sensowne podsumowanie roku.Ponieważ moje wyobrażenia na temat tego jakie rzeczy powinny...
31/12/2025

Chciałabym, by było tutaj jakieś sensowne podsumowanie roku.

Ponieważ moje wyobrażenia na temat tego jakie rzeczy powinny być skutecznie doprowadza do tego, że w efekcie nie ma ich wcale, od razu informuję i Was i siebie, że tak nie będzie.

Nie będzie to na pewno sensowne, czy będzie podsumowaniem roku to się okaże, ale będzie to z pewnością jak wszystko, co publikuję - prawdziwe i z głębi.

No więc powiem może, że ten rok spuścił mi naprawdę srogi łomot. Potrząsnął mną bardzo i dopiero właściwie od jakiś 5 minut przestało mi od tego dzwonić w uszach. Wydarzyło się sporo destabilizujących rzeczy, co zresztą także ma swoje świadectwo naoczne w mojej ograniczonej aktywności. Wszystko jednak sprowadza się do jednego i podstawowego źródła chaosu, z którego wzięło się chyba wszystko w moim życiu… włącznie ze mną - do mojego ojca.

Kultura, w której żyjemy kładzie olbrzymi nacisk na szacunek do rodzica. Taki wiecie, z urzędu. Nie z zasług.

Co jednak, jeśli rodzic wzgardza swoim dzieckiem tak bardzo, że doprowadza do nawrotów i zaostrzenia chorób? Co, jeśli swoją agresją powoduje dystres w całej rodzinie, który sięga pokolenie dalej?

Woda płynie w dół. Energia, międzypokoleniowo, także.
Od rodziców, do dzieci. Tak przynajmniej być powinno.

W lipcu 2023 zerwałam więź z ojcem, bo wybrałam spokój i priorytetyzuję rodzinę, którą założyłam i tworzę wyżej, niż rodzinę pochodzenia. Zanim to zrobiłam wiłam się jak piskorz szukając rozpaczliwie innych dróg bycia w tym wszystkim. To był czas braku kontaktu, ciszy, budowania akceptacji dla własnej decyzji bez poczucia bycia wyrodnym dzieckiem. Umacniania się w tym, że mam prawa - także prawo do wyjścia z relacji, skoro szkodzi ona mi i moim bliskim. Nazywania rzeczy po imieniu. Agresji agresją, szantażu szantażem. Relacja z rodzicem się od tego momentu ułożyła, bo byłam w niej już tylko ja, wspomnienia, mój żal, żałoba i czas wystarczający na to, by się z tym jakoś ułożyć. Czyli same rzeczy, na które mam wpływ. Cicho było jakiś czas.

W październiku 2024 otrzymałam pierwsze groźby przedsądowe.

W kwietniu 2025 otrzymałam już oficjalnie pozew od własnego ojca. Na ciężkie pieniądze. Których nie mam oczywiście.

W efekcie dorobiłam się depresji, zaostrzenia zaburzeń lękowych, pobytu w szpitalu psychiatrycznym i utraty najlepszej pracy etatowej, jaką w życiu miałam (każdy pracodawca ma prawo do limitu cierpliwości na, nieważne jak uprawnione, zwolnienia lekarskie swojego pracownika). Nie będę wymieniać wszystkich szkód na moim zdrowiu, dobrobycie i życiu rodzinnym, jakie to spowodowało, ani rozwlekać się na temat, bólu jaki czuje dziecko potraktowane w ten sposób przez rodzica, bo nie o to mi tutaj chodzi.

A co co chodzi? No właśnie, dobre pytanie. Po co ja to w ogóle piszę i wywlekam tu trzewia? Znowu zresztą.

Bo wierzę w autentyczność - oczywiście. To jeden i zawsze aktualny powód.

Chyba też po to, by na koniec 2025 dostrzec, że zamykam go definitywnie wyjściem do światła.

Bo nieważne jak to było trudne - i wciąż będzie, bo końca nie widać - to wciąż tu jestem.

Zatem uwaga, o to zyski z mojego tegorocznego kryzysu. Bo tak wybieram to widzieć:

- uzyskałam wreszcie dostęp do ogromnych pokładów niewypowiedzianej złości, która ciążyła mi na barkach latami i absolutnie nigdy nie została nazwana i opowiedziana - bo nie wypadało. Vide wzmianka o kulturze
- nauczyłam się mówić o złości, wyrażać ją - zrazu dość nieumiejętnie, ale sukcesywnie coraz lepiej i w sposób taki, który nie anihiluje adresata
- przeszłam absolutnie najlepsze doświadczenie psychoterapeutyczne, jakie miałam w życiu - 3miesięczny pobyt na psychiatrycznym oddziale szpitalnym to było czyste złoto i jeśli ktoś szuka w Warszawie porządnego leczenia zaburzeń nerwicowych na NFZ i nie za sto lat to służę poleceniem
- diagnoza neuroatypowości - bo stan, w którym byłam sprawił, że prześwietliłam sobie łeb testami pod kątem psychiatrycznym jak nigdy dotąd
- septo- i conchoplastyka (wciąż jestem w rekonwalescencji) - bo poziomy energii miałam tak niskie, że zaczęłam szukać absolutnie wszędzie przyczyn, dla których jedyne co czuję to przewlekłe zmęczenie, no to teraz będę znacznie lepiej dotleniona
- zawalczyłam o siebie na gruncie trwających od kilkudziesięciu lat naruszeń mojego wizerunku, które wcześniej pokornie akceptowałam
- rozwinęłam działalność wolontariacką, bo trzeba było znaleźć jednak sposób na pozostanie w aktywnościach, które kocham, robią mi dobrze i wspierają innych w taki sposób, by to było legalne na psychiatrycznym zwolnieniu lekarskim
- dojrzałam w decyzji do podjęcia wyzwania, o którym marzyłam 20 lat - nie będę w tej chwili jeszcze ujawniać o co chodzi, ale wyrodziłam w tym czasie ogromną zmianę życiową, jeszcze będę o niej pisać
- wzrost miał miejsce także na gruncie związku, bo bycie razem w szambie może się skończyć na dwa sposoby tylko - albo sieknięciem tego razem i poradzeniem sobie, albo kryzysem w relacji z rozpadem włącznie. Sieknęliśmy to i może nawet dotarło już do mojego zakutego łba, że nie jestem na świecie sama z problemami i mam wsparcie. To, że związki są od tego, żeby było wsparcie nie jest dla mnie niestety oczywiste i dopiero się tego uczę.
- chyba po raz pierwszy od śmierci mojej Mamy święta nie były tak koszmarnie trudne. Jakoś w tym wszystkim znalazłam jeszcze przestrzeń na to, by podejść do żałoby inaczej, niż przez ostatnie 10 lat. Wcześniej nieważne jak choinka była piękna, że na kolanach siedziała moja długo wyczekiwana córka i stworzyłam cudowną atmosferę świętowania - w środku byłam zdruzgotana.

Z miejsca spokoju, odpoczynku życzę Wam zatem na nowy rok nie samego dobrego, ale wszystkiego tego, co pozwala przetrwać trudny czas.

Dobrych i stabilnych więzi - bo naprawdę nie trzeba tego wszystkiego robić samemu.
Rezyliencji i szerokiego okna tolerancji na stres - bo życie w pewnym momencie rzuci w Was kupą i absolutnie będziecie tego potrzebować.
Umiejętności regulacji własnego układu nerwowego - bo nawet pływając w szambie da radę znaleźć miejsce na trochę bardziej świadomy wdech i wydech i czułość wobec siebie.
Wglądu w emocje i umiejętności bycia w nich - zwłaszcza w tych, w których za żadne skarby świata być nie chcemy - bo tego się uniknąć nie da, więc dobrze umieć być w nich na własnych warunkach.

Poza tym ciepłego i puchatego kota na kolanach, gorącego napoju i koca.
Sztuki, muzyki - bo tam zawsze znajdzie się jakiś kawałek piękna czy wzruszenia, a bez tego ani rusz i nikt nie przekona mnie, że są to elementy współcześnie zbędne i nieprzydatne już do niczego.

No i uważności. Cokolwiek się nie dzieje - bądź w tym. Przeżywaj to i doświadczaj w każdej minucie, świadomie.

Bo to jest życie. A ja uparcie kocham życie.

Adres

Kabaty
Warsaw

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Taida Cyntia Zaradna umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Taida Cyntia Zaradna:

Udostępnij

Kategoria