Iga Boruc Psychoterapia

18/05/2026
💪💪💪
16/05/2026

💪💪💪

Tina miała 36 lat, kiedy 1 lipca 1976 roku w hotelu Statler Hilton w Dallas podjęła decyzję, która zmieniła całe jej życie...

Miała za sobą 16 lat małżeństwa z Ikiem Turnerem, człowiekiem, który ją bił, poniżał, gwałcił, rzucał w nią wrzącą kawą...
W drodze z lotniska Ike bił ją całą drogę. Gdy weszli do pokoju, lewa strona jej twarzy była spuchnięta tak, że, jak sama mówiła, „wyglądała jak twarz potwora". Wymasowała go, zapytała, czy zamówić jedzenie. Czekała, aż zaśnie...

Kiedy zasnął, wstała i wybiegła w noc. Przebiegła przez ośmiopasmową autostradę. Dotarła do hotelu Ramada Inn po drugiej stronie. W kieszeni miała 36 centów i kartę paliwową.

Trzydzieści sześć centów...

Powiedziała później o tamtej nocy:
„Żyłam śmiercią. Nie istniałam. Nie bałam się, że mnie zabije, gdy odejdę bo już byłam martwa. Kiedy wyszłam, nie obejrzałam się za siebie."

Mama porzuciła ją, gdy miała 11 lat. Lata zdrad, łamanego nosa, wybijanej szczęki. Próba samobójcza w 1968 (przedawkowanie Va**um tuż przed koncertem).
„Wyszłam z ciemności wierząc, że miałam przetrwać. Że jestem tu PO COŚ."💥
I tak narodziła się jej mantra - jak sama mówiła:
„Pójdę dalej."

Powtarzała sobie te dwa słowa przez lata. Po cichu. Do siebie. „Jeśli mnie nie kochasz -pójdę dalej. Jeśli nikt we mnie nie wierzy- pójdę dalej."
Dwa proste słowa. Powtarzane tysiące razy. Aż stały się tym, kim się stała...

Podczas rozwodu nie wzięła niczego, ani domu, ani pieniędzy. Wzięła tylko jedno: imię „Tina Turner". Latami spłacała długi Ike'a. Wytwórnie ją odrzucały, mówiono, że jest „za stara", „skończona"...

A ona szła dalej...

W 1984 roku, gdy miała 44 lata, wyszedł jej album „Private Dancer". Z odrzuconej kobiety stała się Królową Rocka. Z kobiety, której nikt nie chciał, stała się głosem, który rozpoznawały całe pokolenia. Miliony sprzedanych płyt. Osiem nagród Grammy...

Tina chwyciła się dwóch słów „pójdę dalej", które dały jej nadzieję. Uwierzyła, że to nie koniec. Że nie jest tu po to, żeby się poddać...

Każdy z nas, kiedy wszystko się rozpada, staje przed wyborem. Słuchać głosu, który nas dobija albo zacząć mówić do siebie inaczej...

Język ma znaczenie.

Pójdziesz dalej.
🐦‍🔥

16/05/2026
12/05/2026

Zmuszam syna do pływania. Znowu.

Płacze. Jest zły. Mówi, że nie chce.
I mimo to — zabieram go na basen.

Dawno temu myślałam, że dziecięce „nie chcę” jest święte.
Ale dziś już wiem, że świat tak nie działa.

Każdemu z nas czasem się czegoś nie chce.
A jednak wstajemy do pracy.
Idziemy do lekarza.
Kończymy projekty.
Rozmawiamy o trudnych rzeczach.
Ćwiczymy.
Dbamy o relacje.

Bo psychologia jest tu bezlitosna:
umiejętność przechodzenia przez dyskomfort to jedna z najważniejszych rzeczy, których możemy nauczyć dziecko.

I właśnie dlatego czasami miłość rodzicielska mówi:
„Wiem, że ci trudno. I mimo to — idziemy.”

To nie jest łatwe.
Bo mnie też często się nie chce.

Nie chce mi się przechodzić przez ten poniedziałkowy bunt.
Nie chce mi się utulać emocji, tłumaczyć, regulować.
Dużo prościej byłoby odpuścić.

Ale właśnie tutaj bardzo mocno widać coś, z czym pracujemy później w terapii schematów.

Schemat niewystarczającej samokontroli rzadko wygląda jak rozpuszczenie.
Częściej — jak zwykłe odpuszczanie sobie trudnych rzeczy. Małymi krokami.

Jak życie głównie według tego, na co mam teraz ochotę.
Jak unikanie napięcia.
Jak trudność w wytrzymaniu dyskomfortu.

A rodzicielstwo bliskości nie oznacza przecież, że dziecko zawsze dostaje to, czego chce.
Bliskość to także umiejętność pozostania spokojnym wtedy, kiedy dziecko jest złe, sfrustrowane albo rozczarowane.

I szczerze?
Jeśli same mamy otwarty schemat niewystarczającej samokontroli, bardzo trudno jest regulować dziecięce emocje.
Bo dziecięce „nie chcę” aktywuje wtedy również nasze własne:
„mi też się nie chce tego dźwigać…”

W grupie terapii schematów dla mam pracujemy właśnie z tym 💛
Żebyś umiała rozpoznawać, kiedy odpuścić… a kiedy spokojnie zostać przy swoim.
Bez krzyku.
Bez poczucia winy.
Bez emocjonalnego przeciągania liny.

Zostały 2 miejsca.
Start: 27 maja.
Dołączasz?

11/05/2026

Badania dowodzą, że objawy ADHD u kobiet mogą zmieniać się razem z cyklem hormonalnym

Nowe badanie z Monash University opublikowane w Journal of Psychiatric Research objęło 600 kobiet z ADHD i wyniki nie zaskoczą wielu z nas. No, ale potwierdzenie naukowe naszych doświadczeń robi różnicę. Oto wyniki:

1. 88,6% kobiet zauważyło, że objawy ADHD zmieniają się w trakcie cyklu. Najczęściej nasilają się w fazie lutealnej – czyli mniej więcej w tych dwóch tygodniach przed miesiączką.

2. 70,4% badanych kobiet deklarowało, że po porodzie ich ADHD wyraźnie się pogorszyło.

3. 97,5% kobiet zauważyło nasilenie objawów w okresie menopauzy.

Wiele z nas przez lata słyszało: „może jesteś po prostu zmęczona”, „może przesadzasz”, „każdy ma gorsze dni”. A tu widać, że u wielu kobiet objawy ADHD naprawdę mogą falować razem ze zmianami hormonalnymi.

Jednym z możliwych wyjaśnień jest wpływ estrogenu na układ dopaminowy. Gdy poziom estrogenu spada, mózg może mieć trudności z regulacją uwagi, motywacji, energii i emocji.

Dlatego dobry tydzień może nagle zamienić się w tydzień mgły i chaosu.

Autorzy badania zwracają też uwagę na coś jeszcze: przez lata ADHD opisywano głównie na podstawie tego, jak wyglądało u chłopców i mężczyzn. To mogło sprawić, że doświadczenia kobiet – zwłaszcza te związane z cyklem, ciążą, połogiem czy menopauzą – były traktowane jako poboczny temat albo w ogóle pomijane. A nie powinny być.

Autorzy zwracają uwagę na to, że badania mają kilka ograniczeń m.in. nie mierzono hormonów we krwi, a opierano się wyłącznie na deklaracjach kobiet, próba była dobrana online, nie śledzono badanych kobiet w czasie. Niemniej mogło to wpłynąć nieznacznie na wyniki, ale nie odwracało ich.

Jeśli więc miałaś kiedyś poczucie, że Twoje ADHD „czasem jest, a czasem go nie ma”, że raz jakoś ogarniasz, a później wszystko się rozsypuje, to nie znaczy, że sobie to wymyślasz. U wielu kobiet ma to bardzo konkretne, biologiczne tło i leczenie ADHD powinno być uwzględniać cykl hormonalny.

Link do źródła badań w komentarzu. :)

02/05/2026

Gdy układ nerwowy dziecka mówi „stop” - trochę o meltdownie.👇

Meltdown to gwałtowna reakcja przeciążonego układu nerwowego, w której dziecko traci zdolność samoregulacji oraz kontrolę nad emocjami i zachowaniem.

W tym stanie reakcje nie są świadome ani celowe — wynikają z nadmiaru bodźców, stresu lub emocji, które przekraczają aktualne możliwości adaptacyjne dziecka. Meltdown nie jest formą manipulacji ani „złego zachowania”, lecz sygnałem przeciążenia i potrzeby wsparcia w powrocie do równowagi.

Uwielbiam moją pracę za to, że wciąż mogę się uczyć. Doceniam każdą możliwość posłuchania ludzi mądrzejszych ode mnie, p...
29/04/2026

Uwielbiam moją pracę za to, że wciąż mogę się uczyć. Doceniam każdą możliwość posłuchania ludzi mądrzejszych ode mnie, poszerzania perspektywy, łączenia różnych nurtów i metod pracy terapeutycznej.

24/04/2026

Ważne ‼️

22/04/2026

Poranki w spektrum: to nie jest upór. To jest rzeczywista codzienna trudność.

„On jest uparty.”
„Ona robi to specjalnie.”
„Trzeba być bardziej konsekwentnym.”

Nie.

Poranki w domu dziecka w spektrum to nie jest kwestia wychowania.

To jest kwestia jego funkcjonowania.

To, co z zewnątrz wygląda jak:
- ociąganie się,
- marudzenie,
- odmowa współpracy,
- „robienie na złość”…
bardzo często ma konkretne przyczyny.

Z czego wynikają te trudności?

• Trudności z przełączaniem się (sztywność poznawcza)💡💡💡

Zmiana ze „śpię” na „działam” to ogromny wysiłek.

Dziecko potrzebuje więcej czasu, żeby „wejść w dzień”.

• Brak poczucia czasu💡💡💡

„Za 10 minut wychodzimy” niewiele znaczy.

Dziecko nie czuje upływu czasu tak jak dorosły.

• Silna potrzeba rutyny i przewidywalności💡💡💡

Każda zmiana (inne ubranie, inna kolejność, pośpiech)może wywołać napięcie lub opór.

• Nadwrażliwości sensoryczne💡💡💡

Ubranie może „boleć”.
Światło może razić.
Dźwięki mogą przytłaczać.
To nie jest fanaberia.
To realny dyskomfort.

• Trudności w planowaniu i organizacji (funkcje wykonawcze)💡💡💡

Ubieranie się, jedzenie, pakowanie - to ciąg kroków, które trzeba zaplanować i wykonać.

To kosztuje ogromną ilość energii.

• Szybkie przeciążenie emocjonalne💡💡💡

Zbyt wiele bodźców naraz = wybuch.

Nie dlatego, że dziecko chce…tylko dlatego, że już nie daje rady.

To nie jest brak chęci.

To jest brak możliwości w danym momencie.

A obok stoi rodzic....
Między zegarkiem a emocjami dziecka.
Między „musimy wyjść” a „ono już nie może”.

Co może pomóc?🤔🤔🤔

• Wolniejszy start dnia

Obudzenie ≠ gotowość do działania.
Kilka-kilkanaście minut na „rozruch” robi różnicę.

• Stała, przewidywalna rutyna

Ta sama kolejność, mniej zmian = więcej spokoju.

• Wizualny plan poranka
Obrazki, lista, plan- mniej mówienia, więcej jasności.

• Uprzedzanie o zmianach

„Za chwilę kończymy.”
„Za 5 minut wychodzimy.”
To daje czas na przygotowanie.

• Ograniczenie bodźców
Mniej hałasu.
Mniej pośpiechu.
Mniej komunikatów naraz.

• Wybór zamiast poleceń
„Ta bluza czy ta?”
To daje poczucie kontroli bez walki.

• Przygotowanie wieczorem
Mniej decyzji rano = mniej napięcia.

• Realne oczekiwania
Celem nie zawsze jest „idealny poranek”.
Czasem celem jest poranek bez eskalacji.

To nie są „sztuczki wychowawcze”.
To jest dostosowanie świata do możliwości dziecka.
Zanim nazwiesz dziecko „upartym”…
zatrzymaj się.

Za jego zachowaniem stoi układ nerwowy.
Nie złośliwość.

A jeśli jesteś tym rodzicem…to, co robisz każdego poranka,to coś znacznie więcej niż „ogarnianie do szkoły/przedszkola "...

To wspieranie dziecka w świecie,który od pierwszych minut dnia jest dla niego trudny.

I to ma ogromne znaczenie.

Polecam 💟
16/04/2026

Polecam 💟

Adres

Warsaw

Godziny Otwarcia

10:00 - 16:00

Telefon

+48502702062

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Iga Boruc Psychoterapia umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Kategoria