19/09/2024
,,Zgubiliśmy zupełnie te połączenia. Nie czujemy w sobie rzeki. Nie widzimy związku między prysznicem a wodospadem. Woda jest albo wrogiem albo produktem. Albo pracuje dla nas albo nam zagraża.
Pełnia w Rybach z jednoczesnym zaćmieniem księżyca jest o wodzie. O tym, że nasza władza nad tym żywiołem jest tylko fantazją. Boleśnie się o tym przekonaliśmy w Kłodzku, Stroniu Śląskim czy Lądku Zdroju. Niektórzy patrzą z pobożnym zachwytem na betonowe filary zbiornika Racibórz Dolny. Ja patrzę na dziką dolinę Odry za Malczycami. Niektórzy biją pokłony pozornej potędze człowieka. Ja kłaniam się odwiecznym odrzańskim łęgom. Żadna olcha, dąb ani jesion nie boją się wody.’’
Nie bez przyczyny wybrałem to miejsce. Ujście Jeziorki do Wisły. Pięć kilometrów w górę, do Jeziorki wpada suche od ponad pół roku koryto Małej. Łączą się tu wszystkie we wspólnocie wody. I jej braku.
Zsuwam się stromą skarpą nad sam brzeg. Wody Wisły i Jeziorki wirują tutaj. Szarobura piana kręci się i przywiera do brzegu jak brudna szmata. Są jej całe kożuchy. Tak traktujemy rzeki. Tak traktujemy siebie.
Krew, żółć, płyn wewnątrzkomórkowy; połknięty skromny ocean, dzikie mokradła w naszych trzewiach; zapomniane strumyczki wydostające się z naszego wnętrza na zewnątrz, z wodnego łona ku wodnemu światu: jesteśmy ciałami z wody - pisze Astrida Neimanis
Zgubiliśmy zupełnie te połączenia. Nie czujemy w sobie rzeki. Nie widzimy związku między prysznicem a wodospadem. Woda jest albo wrogiem albo produktem. Albo pracuje dla nas albo nam zagraża.
Pełnia w Rybach z jednoczesnym zaćmieniem księżyca jest o wodzie. O tym, że nasza władza nad tym żywiołem jest tylko fantazją. Boleśnie się o tym przekonaliśmy w Kłodzku, Stroniu Śląskim czy Lądku Zdroju. Niektórzy patrzą z pobożnym zachwytem na betonowe filary zbiornika Racibórz Dolny. Ja patrzę na dziką dolinę Odry za Malczycami. Niektórzy biją pokłony pozornej potędze człowieka. Ja kłaniam się odwiecznym odrzańskim łęgom. Żadna olcha, dąb ani jesion nie boją się wody.
Niech pełnia w Rybach będzie dla Was łaskawa. Ona jest o obfitości - nazywana pełnią kukurydzianego księżyca. Większość nazw pełni pochodzi od rdzennych ludów Ameryki. To był czas zbiorów. Dziś nie ma czasu zbiorów, jest czas skupu.