31/05/2026
Każdy kto kiedyś wziął udział w treningu uważności na koniec spotkań doświadcza poczucia straty i zagubienia. Pamiętam, że ja kończąc swój proces także tego doświadczałam. Ale jak to? Już koniec? Jak teraz mam praktykować bez grupy i nauczyciela? Czy dam radę? Więź jaka wytwarza się w grupie jest ogromnym wsparciem w codzienności - świadomość, że są ludzie, którzy tak jak ja dążą do większej przytomności w życiu jest bezcenna. Kiedy zajęcia się kończą- wtedy wydaje się, że to wsparcie ustaje. Będzie trudno samemu kontynuować praktykę. Tymczasem nie wiemy jak będzie 🤓 Myśli błądzą po umyśle podpowiadając najróżniejsze scenariusze, projektując najgorszą z możliwych przyszłość. Dla moich kursantów mam zdanie, które mnie wspiera w takich chwilach. Bo wiecie-nauczyciele mindfulness też czasem potrzebują wsparcia… Kiedy je czytam, to przychodzi ulga i zrozumienie, że aby iść dalej ścieżką uważności wystarczy robić tyle, ile jest możliwe w danej chwili, danego dnia. Zrób choćby 5 minut, pomyśl z wdzięcznością o tym co już masz w życiu, poczuj oddech w sobie. To bardzo dużo.