Dorota Minta, psycholog

Wskazówki dojazdu Strona internetowa Kontakt: praktyka

Dorota Minta, psycholog Psychoterapia i pomoc w kryzysie, pomoc psychologiczna, szkolenia i warsztaty rozwoju osobistego. Jestem psychologiem klinicznym.

Prowadzę praktykę psychoterapeutyczną w Warszawie i przez Skype. Zajmuję się terapią osób zmagających się z zaburzeniami odżywiania, doświadczających obniżonego nastroju i niezadowolenia z jakości własnego życia i z niską samooceną. Zajmuję się również psychologicznymi aspektami odżywiania chorych w chorobach nowotworowych. Prowadzę szkolenia i warsztaty poruszające problematykę asertywności, komunikacji interpersonalnej, kreatywności i rozwoju osobistego. Publikuję w prasie jako ekspert i komentator. Wspieram lekarzy i dietetyków w budowaniu relacji z pacjentami. Współpracuję z organizacjami pozarządowymi. Jestem członkiem zarządu Stowarzyszenia Psychologów Polskich. Ukończyłam studia w Instytucie Psychologii Uniwersytetu Wrocławskiego oraz Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu oraz w Akademii Pedagogiki Specjalnej.

Kiedy słyszę słowo „dom dla młodych matek", widzę dziesiątki różnych historii, które mogą prowadzić do tego miejsca. W n...
11/09/2026

Kiedy słyszę słowo „dom dla młodych matek", widzę dziesiątki różnych historii, które mogą prowadzić do tego miejsca. W najnowszym odcinku programu TVP O milimetr, który prowadzi Weronika Szymańska, towarzyszę widzom komentując historie kobiet mieszkających w nowym domu dla młodych matek na warszawskim Ursynowie, prowadzonym przez Fundację po DRUGIE.
W takich domach są kobiety, które wychowują dzieci i uczą się samodzielności dzięki wsparciu, jakiego wcześniej im brakowało. Ważne jest mądre pomaganie, bo to nie jest i nie powinna być jałmużna, tylko realne wsparcie. To może oznaczać sprawy i duże i małe, na przykład naukę zarządzania budżetem czy pomoc w znalezieniu pracy albo budowanie umiejętności, które pozwolą tym kobietom stanąć na własnych nogach, zamiast tylko na chwilę załatać kryzys.
Wśród mieszkanek takich domów można spotkać ofiary przemocy nie tylko partnerskiej, ale i rodzinnej, bo przemoc może wydarzyć się także w domu rodzinnym. Wyjście ze środowiska przemocowego nigdy nie jest łatwe i zawsze wymaga odwagi, bo osoby, które doświadczają przemocy, bardzo często noszą w sobie przekonanie, że to z nimi jest coś nie tak, dlatego potrzebują przede wszystkim wzmocnienia, a nie oceny. Przypomnę też, że ofiarami przemocy mogą być również mężczyźni, choć wiemy, że takich przypadków jest zdecydowanie mniej.
Ale przede wszystkim chciałabym żebyście patrząc na bohaterki tego odcinka zadali sobie pytanie, które sama zadaję sobie w takich przypadkach: czy jesteśmy wystarczająco uważni, żeby zauważyć człowieka obok nas, zanim trafi do takiego miejsca?
Zapraszam do obejrzenia, bo to historia, która dotyczy nas wszystkich, nawet jeśli sami nigdy nie przekroczyliśmy progu takiego domu.
Link na dole, dostęp bezpłatny

Ach, wrócić do niewinnych lat dziecięcych i beztrosko wyjechać na kolonie, uciec od gonitwy codzienności, cyfrowego zgie...
09/09/2026

Ach, wrócić do niewinnych lat dziecięcych i beztrosko wyjechać na kolonie, uciec od gonitwy codzienności, cyfrowego zgiełku i doświadczyć autentycznych relacji - to marzenie wielu z nas. Kolonie dla dorosłych pozwalają zanurzyć się w tym sentymencie, ale ze współczesnymi przygodami: warsztatami kreatywnymi, ogniskiem i zadaniami survivalowymi. Rozmawiałyśmy o tym w audycji Nowy Wspaniały Świat w Polskie Radio Jedynka z redaktor Karoliną Korwin Piotrowską, Julią Szydłowską i Anną Kuszcz.
Taki wyjazd może wyglądać jak błaha rozrywka. Ale nawet krótki wypad, jeśli jest dobrze zaplanowany, może wzmocnić naszą odporność psychiczną i obniżyć napięcie emocjonalne z pracy. Zresztą regeneracja psychiczna nie wymaga długiego urlopu, tylko odpowiedniej jakości doświadczenia: z "ile czasu odpoczywamy" uwagę przesuwamy na "jak odpoczywamy". To bardzo duża wartość, szczególnie w dzisiejszej kulturze pracy, gdzie dominuje przekonanie, że tylko długi urlop się liczy. Skuteczność takiego podejścia potwierdza nurt w psychologii pracy mówiący o mikroregeneracji i jakości przerwy, a nie jej długości. To może mieć duże znaczenie zwłaszcza dla osób pracujących w napięciu, czyli... prawie nas wszystkich. Skupienie na jednym zadaniu naraz, a nie multitasking, pozytywnie wpływa na nasze funkcje poznawcze. Lepiej wtedy wtedy myślimy, łatwiej dostrzegamy sens działań i rzadziej wpadamy w bezproduktywne zapętlenie myśli. Na kolonii, działając w trybie survivalu, zażywamy naturalnej odtrutki na permanentną wielozadaniowość codzienności miejskiej i cyfrowej. Bo multitasking wcale nie równa się efektywności, ale raczej przysporzy nam przeciążenia poznawczego. Warto też na to spojrzeć szerzej, bo ten temat wpisuje się w badania neuropsychologiczne nad kosztem przełączania uwagi i rosnącą krytykę kultury ciągłej dostępności, szczególnie istotną w epoce smartfonów i pracy zdalnej.
Życie w permanentnym połączeniu z technologią ma swoją cenę, nie tylko emocjonalną, ale i poznawczą. Warto przypomnieć sobie, jak działa zegar słoneczny i naturalny cykl dobowy, też po to, żeby ćwiczyć nasz mózg, bo nasz mózg w tym zanurzeniu w technologiach niestety się rozleniwia.

Jednym z trudniejszych chyba zadań podczas takich kolonii dla dorosłych może być dobrowolna rezygnacja z telefonu, czyli mówiąc wprost cyfrowy detoks w wersji mini. Ta metafora zegara słonecznego pokazuje nam, że technologia przejęła funkcje, które mózg mógłby wykonywać samodzielnie. To prowadzi do stopniowej atrofii pewnych zdolności poznawczych, takich jak orientacja, uwaga czy cierpliwość.
To wpisuje się w szerszą debatę o cyfrowym minimalizmie i wpływie ciągłej stymulacji ekranowej na plastyczność mózgu. Dla mnie, praktykującej psycholożki i psychoterapeutki to temat szczególnie ważny w kontekście dobrostanu ludzi, którzy coraz bardziej żyją w permanentnym połączeniu z urządzeniami. Ale przecież dziś w Polsce prawie każdy aktywny zawodowo żyje w takim prawie nierozerwalnym układzie. Warto poćwiczyć jednak to rozerwanie, dla naszego dobra, i przebudzić się na przekór destruktywnemu otoczeniu. Bo człowiek jest tak skonstruowany, że w obliczu niszczącego otoczenia w pewnym momencie ma szansę się obudzić i zważyć, czy to jest dobre.
Pamiętajmy też, że nie żyjemy w próżni: mamy wojnę za wschodnią granicą, gwałtowny rozwój technologii i narastające zjawisko samotności społecznej. Słyszę, że popularność kolonii dla dorosłych rośnie. I moim zdaniem to nie jest przypadkowa moda, lecz zbiorowa, instynktowna reakcja adaptacyjna na kumulację czynników stresowych epoki.
Z perspektywy psychologa widzę, że wpisuje się to w koncepcje psychologii ewolucyjnej i teorii stresu chronicznego. Kryzysy zewnętrzne, na przykład geopolityczne, technologiczne czy społeczne wywołują potrzebę resetu tożsamościowego, a powrót do natury i wspólnoty staje się formą samoleczenia cywilizacyjnego.
Dziś na bardzo trudnym rynku pracy i przy pędzącym trybie życia miejskiego nawiązywanie głębokich relacji jest coraz trudniejsze. Zgadzam się, że kolonie dla dorosłych mogą działać nie tylko jako forma relaksu, ale jako substytut naturalnych struktur wspólnotowych, których brakuje w nowoczesnym społeczeństwie, gdy rodzina jest rozproszona, sąsiedztwo anonimowe a praca zdalna izolująca. Być może takie skoki w naturę to lek na epidemię samotności, opisywaną w badaniach zdrowia publicznego, gdzie brak sieci wsparcia społecznego jest wskazywany jako czynnik ryzyka zarówno dla zdrowia psychicznego, jak i fizycznego. Ale piszą o tym także twórcy, jak choćby Agnieszka Łopatowska i Monika Szubrycht w wydanej w 2024 roku książce pod takim właśnie tytułem: “Epidemia samotności”. Miałam przyjemność dołożyć do niej swoją cegiełkę wraz z innymi specjalistami, m.in. Bogdanem de Barbaro, Katarzyna Kucewicz, Joanna Chmura, Andrzejem Silczukiem i innymi. Polecam Wam i naszą rozmowę w Radio i tę książkę - z samotnością warto zrobić coś sensownego, żeby jej ciemna moc nie pochłonęła nas na dobre. Linki podrzucam niżej.

Światowy Dzień Pracoholizmu to dobry moment, żeby przypomnieć: pracoholizm nie jest synonimem ambicji ani zawodowego zaa...
12/08/2026

Światowy Dzień Pracoholizmu to dobry moment, żeby przypomnieć: pracoholizm nie jest synonimem ambicji ani zawodowego zaangażowania.

Problem zaczyna się wtedy, gdy praca przestaje być wyborem, a staje się przymusem. Kiedy odpoczynek wywołuje poczucie winy, myśli stale krążą wokół obowiązków, a relacje, zdrowie i własne potrzeby schodzą na dalszy plan.

W kulturze, która nagradza nieustanną dostępność i zmęczenie, łatwo przeoczyć granicę. Tymczasem odpoczynek nie jest nagrodą za wyczerpanie. Jest warunkiem zdrowia i dobrej pracy.

Warto dziś zadać sobie pytanie: czy nadal zarządzam swoją pracą, czy to ona zaczyna zarządzać mną?

Miałam przyjemność rozmawiać z Elżbieta Brzozowska w podcaście „Rozmowy na Wagę Zdrowia” z Fundacja Zdrowie i Edukacja „...
30/07/2026

Miałam przyjemność rozmawiać z Elżbieta Brzozowska w podcaście „Rozmowy na Wagę Zdrowia” z Fundacja Zdrowie i Edukacja „Ad Meritum”. Zapraszam Was do obejrzenia tej rozmowy, w której zmieściłyścmy dosłownie w pigułce najważniejsze moim zdaniem kwestie psychologiczne związane z psychologią w leczeniu choroby otyłościowej. Jest kilka spraw, o których w takim przypadku często nie pamiętamy. I niestety, może to prowadzić do wielu rozczarowań.
Co prawda po wielu latach zaprzeczania i wypierania, psychologię powoli “dopuszcza się” do leczenia otyłości. Ale jeszcze nie tak, jak byłoby najefektywniej. Bo nasz system leczenia choroby otyłościowej (w tym m.in. kwalifikacja do operacji bariatrycznej, choć nie tylko) skupia się głównie na sprawdzaniu uzależnień, a nie na rzetelnej diagnozie psychologicznej wyjaśniającej przyczyny choroby. A jak leczyć chorobę bez pełnej diagnozy? Bez niej leczenie odbywa się „po omacku". Uważam, że tu potrzebna jest tzw. diagnoza różnicowa obejmująca także depresję, ADHD i spektrum autyzmu, ponieważ to ona determinuje dalszy plan pracy z pacjentem. Z niej wynika wiele informacji dla lekarza, psychologa i samego pacjenta. i wsparcie psychologiczne, zamiast traktować to jako zbędną zwłokę.
Po drugie ani bariatria, ani farmakoterapia nie są „złotymi kluczykami do szczęścia". Są narzędziem, które najlepiej stosować równolegle z pracą psychologiczną i psychiatryczną, budującą kręgosłup emocjonalny pacjenta. Trudności z zaczęciem leczenia czy nawroty choroby mogą być spowodowane brakiem porządnej psychoterapii. Szczególnie ważna jest opieka psychologiczna i psychiatryczna nie tylko przed, ale i po osiągnięciu jakiegoś celu, kiedy pacjenci błędnie uznają, że wsparcie już nie jest potrzebne.

Warto też pamiętać, że jedną z przyczyn otyłości może być kompleksowy zespół stresu pourazowego (C-PTSD) powstały we wczesnym dzieciństwie, zwłaszcza wskutek przemocy psychicznej, oziębłości emocjonalnej czy braku zauważania dziecka. Okres do 12, może 13 lat lat jest najwazniejszy dla kształtowania sposobu regulacji emocji i postrzegania własnego ciała. W niektórych badaniach psychologicznych duża masa ciała opisana jest jako psychologiczny bufor bezpieczeństwa, coś w rodzaju „twierdzy" chroniącej osobę, która w dzieciństwie nie miała poczucia bezpieczeństwa lub autonomii, np. przez nadmiernie dyrektywnych rodziców.
Sytuacja nie jest jednak beznadziejna!
Obecność zaufanych, akceptujących osób, np. przyjaciół, trenerów, mentorów, w okresie dorastania może prowadzić do „wzrostu potraumatycznego" – przekształcenia traumy w impuls do zmiany, zamiast w chorobę. Ja uważam, że można to wspomóc i wzmocnić odpowiednią terapią, ale - i tu wracamy do początku - nie bez wstępnej pełnej diagnozy!
Chciałabym bardzo, żebyście - jeśli temat otyłości jest Wam bliski - zwrócili uwagę na to, że psychologiczne wątki wykraczają tu poza diagnozę, traumę czy stygmatyzację. Bo na przykład rzadziej dyskutowane, ale ważne jest zjawisko lęku pacjentów po bariatrii przed ponownym przybraniem na wadze, prowadzące do zachowań anorektycznych. Dodatkowo dochodzi trudność diagnozowania depresji u pacjentów kwalifikujących się do operacji bariatrycznej, bo występuje tu mechanizm „maskowania" depresji dobrym nastrojem. No i temat mocno na czasie, czyli związek ADHD i spektrum autyzmu z zaburzeniami odżywiania.
Znacie mnie i wiecie, że nie zostawiam odbiorców bez praktycznych wskazówek, więc omówiłyśmy z Elą zasady wyboru specjalisty (tu niestety przestrzegam przed „diagnozami z internetu") i co robić gdy partner, dorosłe dziecko lub inny bliski neguje problem i odmawia pomocy.
Zapraszam do posłuchania i bądźcie zdrowi!
LINK niżej

40 lat fedrowania. Właśnie stuknęła mi okrągła czterdziesta rocznica bycia praktykującym psychologiem i psychoterapeutą....
15/07/2026

40 lat fedrowania.

Właśnie stuknęła mi okrągła czterdziesta rocznica bycia praktykującym psychologiem i psychoterapeutą. Bardziej niż zmęczenie (na to przyjdzie jeszcze czas 🤣bo czuję się bardziej w połowie niż na końcu drogi) czuje radość i dumę, że mogłam przez tak długi czas pomagać ludziom. Każdy pacjent, klient, podopieczny, student przynosi mi nowe doświadczenia, które zebrane pozwalają lepiej służyć potrzebującym. Psycholog jest często porównywany do różnych ludzi, przedmiotów i zjawisk. Na przykład do detektywa, bo szuka ukrytych wzorców i motywów działania pacjenta. Albo do tłumacza, bo przekłada emocje na słowa i to pozwala zrozumieć siebie. Bywa też nazywany chirurgiem duszy, bo wycina to, co chore, ale stara się nie uszkodzić zdrowej tkanki. Może być ogrodnikiem, bo nie wyrywa, ale przycina i pileęgnuje niesforne pnącza. Jest też często trenerem - przygotowuje pacjenta do życiowych meczy. Niektórzy porównują psychologa do latarni morskiej albo kompasu. Wskazuje kierunek i bezpieczną drogę. Może też być lustrem, które pokażę to, czego człowiek na co dzień nie zauważa. Dla niektórych będzie bezpieczną przystanią bez oceniania, wartościowania, wymagania i presji. Dla innych to naukowiec, który tworzy przestrzeń do eksperymentów i poznawania siebie przez pacjenta. I wreszcie bya spowiednikiem, choć bez rozgrzeszania - wysłuchuje ale nie ocenia i nie zwalnia z odpowiedzialności.
Porównałabym współczesnego psychologa do… górnika.
Schodzi w głąb umysłu, tam gdzie może być ciemno, ciasno i niebezpiecznie. Do wspomnień z dzieciństwa, wypartych traum, nieuświadomionych wzorców. Przez większość czasu pracuje z tym, czego pacjent sam nie potrafi zobaczyć “w ciemności”. Mierzy się z nieświadomością, z zaprzeczeniem, z tym, co zostało zakopane przez lata ukrywania się za bezpiecznymi warstwami i złogami. Doświadczony górnik wie, gdzie stuknąć kilofem. Dobry psycholog nie zadaje pytań przypadkowo. Wie, kiedy milczeć, a kiedy drążyć.
Węgiel, złoto, miedź często leżą przykryte tonami skał. Człowiek przychodzący na terapię też często przychodzi jak głaz, z twardą skorupą na wierzchu, z bólem, z chaosem. Zadaniem psychologa jest cierpliwe odsłanianie warstwa po warstwie tego, co w tym człowieku jest wartościowe, zdrowe, autentyczne. Górnik nie boi się brudu. Psycholog też nie może się bać kontaktu z tym, co ciężkie: z przemocą, ze wstydem, z myślami samobójczymi, z sekretami, których pacjent nie powiedział nikomu.
W kopalni każdy nowy korytarz musi być odpowiednio zabezpieczony, stemplowany, żeby strop nie runął. W terapii odpowiednikiem stempli jest relacja terapeutyczna i bezpieczna przestrzeń. Zanim psycholog zacznie drążyć głębiej, musi upewnić się, że pacjent nie załamie się pod ciężarem wydobytych treści.
Żaden projekt górniczy nie przebiega dokładnie według planu. Natrafia się na nieoczekiwane skały, pustki, wodę. Terapia też. Psycholog planuje, ale musi być gotowy na to, że pacjent przyniesie coś zupełnie innego niż wcześniej. i że to, co wydawało się głównym problemem, jest tylko kolejną warstwą.
W kopalni najlepiej pracuje się w zespole, na wszelki wypadek. W terapii są odpowiedniki: sieć wsparcia, interdyscyplinarne zespoły, psychiatria w tle, interwencja kryzysowa w pogotowiu. Dobry psycholog wie, kiedy wezwać pomoc i nie pracuje jak samotny bohater.
Dobry psycholog wie, że każde złoże ma ograniczoną pojemność. Niektóre kopalnie w końcu się zamykają. W terapii też jest moment zakończenia, gdy pacjent osiągnął to, po co przyszedł, gdy nauczył się drążyć i odkrywać samodzielnie.
Z taką myślą wspominam dziś moją rocznicową drogę zawodową. Rozpoczęła się we Wrocławiu, w miejscu szczególnym dla psychologii. Nad moim instytutem krążyły myśli ludzi, którzy tworzyli fundamenty tej nauki: Wiliama Sterna, Edyty Stein, Kurta Goldsteina i Mieczysława Kreuza. Tam uczyłam się myślenia o człowieku nie tylko przez pryzmat teorii, diagnozy i metod badawczych, ale przede wszystkim przez uważność na jego historię, cierpienie, relacje, możliwości rozwoju i potrzebę godności.
Szczególnie ważne były dla mnie idee obecne w dorobku wrocławskich mistrzów: holistyczne i podmiotowe spojrzenie na człowieka, uważność na indywidualne potrzeby i doświadczenia człowieka, odpowiedzialność za słowo i diagnozę, a także przekonanie, że wiedza psychologiczna powinna pomagać w realnych sytuacjach w chorobie, kryzysie, rodzinie, pracy, edukacji i codziennych wyborach. Bliskie jest mi humanistyczne podejście mojego promotora prof. Mariana Kulczyckiego, który psychologię kliniczną i psychologię zdrowia rozumiał jako pracę blisko pacjenta, z szacunkiem dla jego niepowtarzalnego doświadczenia. To rozmowy z nim wracają w mojej pracy w klinice, w której pomagamy pacjentom, w Fundacji STOMAlife, czy podczas szkoleń z medykami. Kolejny wybitny uczony to prof. Wiesław Łukaszewski i jego poznawcza koncepcja osobowości i analiza lęku przed śmiercią wpłynęły na moje rozumienie siebie, po to by lepiej rozumieć innych. Nieustająco sięgam do myśli prof. Marii Straś Romanowskiej i jej “Psychologii wartości”, bo bez systemu wartości jesteśmy pustką. Byli jeszcze profesorowie Dariusz Doliński, Michał Dębek, Czesław Nosal i wielu innych. Każde z nich wpłynęło na to jaką jestem dziś psycholożką.
Przez czterdzieści lat pracy jako psycholożka, psychoterapeutka, wykładowczyni, autorka i działaczka społeczna staram się rozwijać właśnie tak rozumianą psychologię: zakorzenioną w nauce, ale otwartą na człowieka; odpowiedzialną, ale empatyczną; profesjonalną, ale czułą na kontekst życia. Pracuję z osobami w kryzysie, pacjentami, rodzinami, zespołami medycznymi, studentami, organizacjami i społecznościami pacjenckimi. Każde z tych spotkań przypomina mi, że psychologia nie jest nauką oderwaną od życia, ale sposobem towarzyszenia człowiekowi w zmianie.
Dziś, po czterdziestu latach, moje psychologiczne credo brzmi: widzieć w człowieku więcej niż objaw, więcej niż diagnozę i więcej niż chwilową trudność. By wspierać rozwój, sprawczość, zdrowie i godność. I by pamiętać, że dobra psychologia zaczyna się od uważnego spotkania z drugim człowiekiem.
Nie pamiętam wszystkich przypadków, diagnoz ani metod. Ale pamiętam niektóre twarze pacjentów, klientów, uczniów w chwili, gdy po raz pierwszy nazywali to, co dotąd nosili w sobie i co czasem ich uwierało. To są te chwile, dla których warto było przez czterdzieści lat zakładać “górniczy” kask i schodzić w dół. Czterdzieści lat to dużo korytarzy. Część z nich była ślepa, część prowadziła tam, gdzie się nie spodziewałam. Nauczyłam się, że pośpiech “w kopalni” jest niebezpieczny. Że niektóre “złoża” wymagają tygodni, zanim ujawnią, co w sobie kryją. Że cisza bywa ważniejsza niż pytanie. I że czasem największym osiągnięciem jest to, że ktoś wychodzi z gabinetu z własną lampą w ręku. I już nie potrzebuje mojej.

Upał! Więc może w oczekiwaniu na chłód nocy włączycie o 23.00 radio TOK.FM? Zapraszam do wysłuchania mojej rozmowy w TOK...
24/06/2026

Upał! Więc może w oczekiwaniu na chłód nocy włączycie o 23.00 radio TOK.FM? Zapraszam do wysłuchania mojej rozmowy w TOK FM z Kamilem Wróblewskim o raporcie „Polska na kozetce 2026” Kliniki.pl i o tym, jak zmienia się nasze myślenie o pomocy psychologicznej, psychoterapii oraz narzędziach cyfrowych, które mogą wspierać nasze zdrowie psychiczne.
Czy sztuczna inteligencja może wspierać nas w trosce o zdrowie psychiczne? Gdzie przebiega granica, za którą potrzebny jest już nie algorytm, lecz żywy, uważny kontakt z drugim człowiekiem? Czy faktycznie ciągle potrzebny jest taki kontakt?
Porozmawiamy o tym, dlaczego coraz więcej osób - w tym mężczyzn - sięga po anonimowe wsparcie chatbotów, jak AI może pomagać w psychoedukacji, codziennym radzeniu sobie ze stresem i przygotowaniu do sięgania po pomoc. Ale też o tym, czego technologia ciągle jeszcze nie zastępuje: relacji, diagnozy klinicznej, odpowiedzialności specjalisty i bezpiecznej interwencji w kryzysie.
AI warto oswajać. Mam nadzieję, że nie po to, by zastąpić psychologa czy psychoterapeutę, ale by umieć mądrze wybrać, gdzie może być pomocnym narzędziem, a gdzie konieczny jest kontakt z człowiekiem.
Zapraszam do słuchania audycji TOK FM “Myśl na głos”:
„Sztuczna inteligencja w trosce o zdrowie psychiczne?”

Portal informacyjny TOKFM.pl prezentuje najnowsze wiadomości z kraju i ze świata: informacje polityczne, wiadomości gospodarcze, wydarzenia sportowe, rozrywkowe, kulturalne.

Jestem ogromnie podekscytowana, bo będę gościem Forum Zdrowia Kobiet 2026 w panelu poświęconym in vitro i leczeniu niepł...
17/06/2026

Jestem ogromnie podekscytowana, bo będę gościem Forum Zdrowia Kobiet 2026 w panelu poświęconym in vitro i leczeniu niepłodności. A właściwie prawom pacjentów, którzy starają się o możliwość posiadania dziecka.
Chcę mówić o tym, że in vitro nie jest wyłącznie procedurą medyczną. To doświadczenie, które dotyka emocji, relacji, poczucia bezpieczeństwa, kobiecości i własnego ciała. Towarzyszą mu nadzieja, ale również lęk, zmęczenie, niepewność i niekiedy poczucie osamotnienia.
Jako psycholożka, psychoterapeutka i prezeska Fundacja STOMAlife chcę szczególnie zwrócić uwagę na sytuację kobiet ze stomią, które także pragną zostać matkami, podejmują leczenie niepłodności i korzystają z procedur wspomaganego rozrodu. Ich potrzeby bywają niedostrzegane, a pytania dotyczące płodności, ciąży, obrazu ciała, intymności czy bezpieczeństwa leczenia często pozostają bez wystarczającego wsparcia.
Kobieta ze stomią nie przestaje być kobietą. Może kochać, tworzyć związki, planować macierzyństwo i spełniać swoje marzenia. Potrzebuje jednak opieki, która widzi ją całościowo, nie tylko przez pryzmat choroby, operacji czy procedury medycznej.
Podczas panelu będę mówić o tym, dlaczego profesjonalne wsparcie psychologiczne powinno być integralną częścią leczenia niepłodności: od diagnozy, przez kolejne etapy in vitro, aż po zakończenie leczenia, niezależnie od jego rezultatu.
Do zobaczenia na Forum Zdrowia Kobiet 2026. Porozmawiajmy o opiece, która obejmuje ciało, emocje, relacje i prawo każdej kobiety do decydowania o swoim życiu. Ale chciałabym, żeby w myśleniu o wsparciu psychologicznym była przestrzeń dla kobiety i jej partnera, by każde z nich w procesie leczenia niepłodności czuło się zaopiekowane i bezpieczne.

Adres

Ulica Koszykowa 10/3
Warsaw

Godziny otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 18:00
Wtorek 09:00 - 19:00
Środa 11:00 - 19:00
Piątek 08:00 - 15:30

Strona internetowa

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Dorota Minta, psycholog opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Kontakt: Praktyka

Wyślij wiadomość do Dorota Minta, psycholog:

Skróty

Udostępnij

Kategoria