22/07/2026
Gdy zaczynałem praktykę, często przewijało mi się przez myśl pewne zdanie:
„Polska to kraj ludzi z zaburzonymi Wątrobami”.
Cóż, trudno było się z tym nie zgodzić. Nasze temperamenty bywają porywcze i wybuchowe. Gdy dochodzą do tego stres, przewlekła presja zawodowa, brak odpowiedniego ruchu i przypadkowa dieta, obieg czynnościowy Wątroby potrafi zaciągnąć hamulec ręczny.
Na początku praktyki wydawało mi się, że niemal wszyscy mają Wątrobę pełną, napiętą i pracującą na wysokich obrotach. Z czasem zacząłem jednak zauważać, że to, co wcześniej brałem za nadmiar, może przybierać zupełnie różne formy.
Dziś coraz częściej widzę Wątrobę bardzo słabą albo „zakorkowaną”. Nie ma ona siły do mobilizacji, nie nadaje ruchowi odpowiedniego kierunku i nie wspiera swobodnego przepływu Ki w ciele.
Człowiek czuje wtedy, że utknął. Brakuje mu chęci do działania, zdecydowania i siły, żeby ruszyć z miejsca. Mogą pojawiać się zaburzenia trawienia, napięcie w ciele, problemy z oczami oraz wyraźne obniżenie nastroju.
I tutaj dochodzimy do ważnej rzeczy.
Wątroba nie funkcjonuje w oderwaniu od reszty organizmu.
W obiegu Pięciu Przemian Nerki są jej rodzicem. Woda odżywia Drzewo. Jeżeli Nerki są wyczerpane, wychłodzone i nie dają odpowiedniego oparcia, Wątroba również nie ma z czego budować swojej siły.
Nie zawsze mamy więc do czynienia z nadmiarem Wątroby, który należałoby rozpraszać. Czasami problemem jest słaby rodzic.
W praktyce często widzę to w połączeniu z zimnym, słabym podbrzuszem, wyczerpaniem i wyziębieniem dolnej części ciała. Jeżeli taki stan trwa długo, mogą z czasem dołączyć również osłabienie lub dolegliwości lędźwi czy kolan.
Moda na stopki noszone przez cały rok, podobnie jak odsłonięte plecy u nastolatek, robi swoje. Dziś może nie dawać to żadnych wyraźnych objawów, ale ciało przez lata zbiera takie drobiazgi.
To są „pierdoły”. Jednak małe rzeczy, powtarzane codziennie, z czasem tworzą efekt kuli śnieżnej.
Dlatego, myśląc o Wątrobie, warto zadbać nie tylko o ruch i dietę, ale również o odpoczynek, ciepło dolnej części ciała oraz regenerację.
Róbmy prawdziwe przerwy w pracy.
Nie kolejne dziesięć minut z telefonem w dłoni, ale chwilę, podczas której oczy i głowa rzeczywiście odpoczywają.
Zamknijmy oczy na 10–15 minut. Jeżeli istnieje taka możliwość, połóżmy się przy tym. W domowym zaciszu odpoczynek na leżąco powinien być czymś zupełnie naturalnym.
Wieczorem ograniczajmy ekrany.
W tradycyjnym rozumieniu Wątroba przejawia się w oczach, dlatego dbajmy o nie. Patrzmy w dal, na drzewa i naturalną zieleń. Otaczajmy się nią. Jedzmy spokojnie, bez telefonu i kolejnego strumienia informacji — najlepiej w miejscu, w którym wzrok również może odpocząć.
To nie są spektakularne metody. To drobne rzeczy, które powtarzane każdego dnia potrafią z czasem zmienić bardzo wiele.
I właśnie za przypomnienie o znaczeniu takich prostych, codziennych nawyków jestem wdzięczny Andō Sensei i Hiroe Sensei.