Prosta Droga - Piotr Jan Panasiuk - Uważność Psychoterapia Relacje

Zadzwoń Wskazówki dojazdu Strona internetowa Kontakt: praktyka

Prosta Droga - Piotr Jan Panasiuk - Uważność Psychoterapia Relacje Witaj, znajdziesz tu wiedzę i wydarzenia związane z uważnością i dobrostanem psychologicznym. 🧘‍♀️

😣 Prawie połowa mężczyzn w Polsce może mieć objawy depresji Problem w tym, że u wielu facetów depresja wcale nie wygląda...
05/10/2026

😣 Prawie połowa mężczyzn w Polsce może mieć objawy depresji

Problem w tym, że u wielu facetów depresja wcale nie wygląda jak smutek, tylko jak złość, zamknięcie się w sobie, kolejne piwo wieczorem albo jazda zdecydowanie za szybko.

Psycholożki z Uniwersytetu SWPS przebadały ponad tysiąc mężczyzn w Polsce (Jarczewska-Gerc, Nowicka). Klasyczne testy, które pytają głównie o smutek i brak energii, pokazały objawy depresji u od 21 do 37% badanych. Narzędzia dopasowane do tego, jak depresja wygląda u mężczyzn, pokazały już od 41 do 46%. To badanie samoopisowe, a nie diagnoza kliniczna, ale sama różnica w wynikach mówi bardzo dużo o tym, jak łatwo męskiego cierpienia po prostu nie zauważyć.

Co jeszcze pokazało badanie?
🔹 U mężczyzn depresja częściej widać w zachowaniu niż w emocjach: drażliwość i agresja, wycofanie z kontaktów, ryzykowne zachowania, alkohol i inne używki.
🔹 Kluczowy jest sposób radzenia sobie ze stresem. Unikanie, czyli wycofanie, obwinianie siebie i ucieczka w używki, zwiększa ryzyko, a szukanie wsparcia i aktywne mierzenie się z problemem chroni.
🔹 Więcej objawów mają mężczyźni samotni. Związek nie daje pełnej ochrony, ale zwykle oznacza więcej wsparcia i mniej osamotnienia.
🔹 Objawy często idą w parze z problemami ze snem, a regularny ruch może do pewnego stopnia przed nimi chronić.

W gabinecie widzę to bardzo często. Mężczyzna przychodzi, bo ciągle się irytuje, bo partnerka mówi, że się zamknął, albo bo coś zaczyna się sypać w pracy, a o smutku czy lęku mówi dopiero wtedy, kiedy poczuje, że jest bezpiecznie. Dlatego tak bardzo wierzę w męskie kręgi, gdzie można w końcu powiedzieć na głos to, co latami nosiło się w samotności, i usłyszeć od innego faceta, że ma tak samo.

A jak u Ciebie wygląda przeciążenie? Bardziej jak smutek, czy jak złość i ucieczka?

W listopadzie prowadzę warsztat dla mężczyzn i wracam też z Męskim Kręgiem w styczniu. Jeśli czujesz, że to coś dla Ciebie, napisz komentarz ale wyślij bezpośrednio do mnie prywatną wiadomość, chętnie odpowiem na każde pytanie.

Link do badania w pierwszym komentarzu 👇

Przez bardzo długi czas symbolem statusu i miarą społecznej skuteczności była inteligencja.To ona pomogła nam jako ludzi...
02/10/2026

Przez bardzo długi czas symbolem statusu i miarą społecznej skuteczności była inteligencja.

To ona pomogła nam jako ludziom z jednej strony lepiej komunikować się ze sobą, lepiej współpracować i tworzyć coraz bardziej złożone grupy i społeczności. Z drugiej strony pomogła nam tworzyć narzędzia i przekazywać wiedzę. W analizowaniu i planowaniu żadne inne zwierzę nie było nawet blisko i nie mogło z nami w tych obszarach rywalizować.

W dobie AI, która rozwiązuje problemy matematyczne, z którymi ludzie mierzyli się przez dekady, inteligencja traci na znaczeniu. Oczywiście wciąż będzie ważnym zasobem, ale nie będzie już w takim stopniu definiowała możliwości i skuteczności człowieka. Inteligencja zostaje zdegradowana do poziomu narzędzia.

To, co teraz staje się naszą „przewagą konkurencyjną”, to samoświadomość, czyli pogłębione zrozumienie własnych procesów wewnętrznych i zależności w świecie zewnętrznym, dzięki któremu możemy podejmować konstruktywne, produktywne decyzje i działania. Wierzę, że to kolejny etap naszej ewolucji, który, jeśli zadbamy o niego we właściwy sposób, pomoże budować nie tylko pokój i współpracę między ludźmi, ale również, a może przede wszystkim, pokój wewnętrzny.

Bo cóż człowiekowi po najbardziej zaawansowanych technologiach, jeśli w środku panuje niepokój, a on ciągle mierzy się z wewnętrznymi konfliktami? Cóż po wszystkich technologiach świata, jeśli wciąż żyjemy w świecie, w którym trwają wojny, ludzie głodują i dzieje się wiele innych strasznych rzeczy? Moglibyśmy je rozwiązać, bo już dziś mamy na to zasoby, ale skupieni na własnym ego, zaślepieni nadmiarem informacji i tempem życia, wybieramy dalsze podziały.

Samoświadomość z jednej strony daje możliwość krytycznego myślenia i podważania status quo, a z drugiej w naturalny sposób prowadzi do postaw życzliwości i współpracy na rzecz ochrony i rozwoju życia. To rzeczy, których na głębszym poziomie wszyscy pragniemy, a które dla sztucznej inteligencji pozostają abstrakcją, a nie realną wartością, bo jej celem jest osiąganie coraz bardziej złożonych, precyzyjnie wyznaczonych wyników.

👨‍🎓10 umiejętności, których nie nauczyła Cię szkoła, a od których zależy Twoje życieParadoksalne jest to, że w szkole uż...
01/10/2026

👨‍🎓10 umiejętności, których nie nauczyła Cię szkoła, a od których zależy Twoje życie

Paradoksalne jest to, że w szkole używamy umysłu, by poznać tabliczkę mnożenia i budowę pantofelka, a nie do końca rozumiemy, jak działa nasza własna psychika.

Dużo mówi się o reformie edukacji, o przedmiotach i lekturach. Dobrze, że te dyskusje trwają, ale mam wrażenie, że pomijana jest w nich życiowa praktyczność i mądrość. Widzę tu dwa problemy: skupienie na programie zamiast na wspieraniu nauczycieli i uczniów, by uczyli się bez presji ocen i porównywania, oraz brak wiedzy o codziennym funkcjonowaniu, którą dziś możemy oprzeć na badaniach.

Od tego września edukacja zdrowotna jest w końcu obowiązkowa i ma dział o zdrowiu psychicznym. Bardzo się z tego cieszę, a jednocześnie jedna godzina tygodniowo to dopiero początek.

W mojej subiektywnej ocenie to 10 takich umiejętności (ciekawie pokrywają się z listą umiejętności życiowych WHO):

🔹 Inteligencja emocjonalna, czyli nazywanie emocji, których doświadczam, i reagowanie konstruktywnie zamiast impulsywnie.
🔹 Świadomość potrzeb, wartości i przekonań, bo emocje nie biorą się znikąd, tylko z naszych wewnętrznych schematów.
🔹 Głębokie słuchanie, bo często zamiast słuchać, czekamy, aż ktoś skończy, żeby dać swój punkt widzenia.
🔹 Szczere i asertywne wyrażanie siebie, także mówienie „nie” w sposób, który szanuje innych i nas samych.
🔹 Samożyczliwość, czyli akceptacja i współczucie dla siebie zamiast ciągłej samokrytyki.
🔹 Akceptacja dyskomfortu, bo rozwój bierze się z wychodzenia ze strefy komfortu (bez przeciążania się), a to fundament odporności psychicznej.
🔹 Krytyczne myślenie i otwartość na cudzy punkt widzenia w świecie, który chce być czarno-biały.
🔹 Uważność i koncentracja, a w nich rewolucyjne odkrycie, że nie jestem swoimi myślami.
🔹 Samoregulacja i relaksacja, bo sen, oddech i prawdziwy odpoczynek zamiast „odmóżdżania się” chronią przed wypaleniem.
🔹 Dbanie o ciało, bo to, ile śpimy, co jemy i jak się ruszamy, wpływa także na psychikę.

Ktoś powie, że to rola rodziny, nie szkoły. Niestety to błędne koło, bo jeśli ktoś nie dostał tego w domu ani w szkole, pozostaje mu tylko nadzieja, że sam dojdzie do wniosku, że warto to rozwijać.

Na psychoterapii i warsztatach często spotykam topowych ludzi w swoich dziedzinach, którzy przy rozmowie o emocjach czy relacjach przyznają, nieraz z zawstydzeniem, że nie mają pojęcia, jak to dobrze robić. Mówię im wtedy, że dobrze, że teraz zwracają na to uwagę, bo nikt nas tego w szkole nie uczył, a w domach też rzadko.

Mam wielką nadzieję, że w najbliższych latach stanie się to naturalną częścią edukacji. Do tego czasu, jako dorośli, możemy wziąć za to własną odpowiedzialność. Budowę pantofelka dawno już zapomnieliśmy, a z własną psychiką żyjemy każdego dnia.

Która z tych umiejętności przyszła Ci z domu albo ze szkoły, a której uczysz się dopiero teraz? Gdzie czujesz najwięcej napięcia, a gdzie masz już swoje zasoby?

💀 Mroczne inspiracje, czyli dlaczego lubimy czarne charakteryKiedy byłem młodszy, byłem wielkim fanem Gwiezdnych Wojen. ...
24/09/2026

💀 Mroczne inspiracje, czyli dlaczego lubimy czarne charaktery

Kiedy byłem młodszy, byłem wielkim fanem Gwiezdnych Wojen. Poznałem ten świat jako dziesięciolatek, kiedy do kin weszły odnowione wersje starych części, i absolutnie w niego wsiąkłem. Dopełnieniem wszystkiego było zbieranie tazosów (pozdrowienia dla tych, którzy pamiętają, co to było).

Ciekawe jednak, że najbardziej fascynującą postacią nie był dla mnie Luke Skywalker ani Han Solo, tylko sam Darth Vader. Dwa lata później, kiedy na ekrany weszło Mroczne Widmo, zdetronizował go Darth Maul, przerażający wojownik Sithów.

Byłem dobrym, wrażliwym dzieckiem i taka fascynacja przynosiła mi trochę konsternacji, bo jak można kibicować komuś, kto chce siać tylko chaos i zniszczenie? Dzisiaj lepiej rozumiem, co mnie w nim pociągało:

🔹 był silny, zdeterminowany i nieustraszony,
🔹 miał niesamowite umiejętności i nie cofał się przed niczym,
🔹 przez cały film wypowiedział zaledwie kilka zdań, a i tak budził respekt.

Fascynująca nie była więc sama postać, ale cechy, które uosabiała, a których mnie, spokojnemu i wrażliwemu chłopcu, często wtedy brakowało.

I tu dochodzimy do sedna sprawy, bo myślę, że każdy z nas ma swoje mroczne inspiracje, czarne charaktery z filmów czy książek, które nas pociągają. Dobrze wiemy, że są złe, a jednocześnie ich siła przyciągania działa na nas obezwładniająco.

Warto wtedy zidentyfikować, jakie cechy tej postaci są dla mnie tak atrakcyjne, bo często są to właśnie te, których nam brakuje, a które mogłyby pomóc w realizacji naszych celów i potrzeb. Siła kojarzy się z kontrolą, a kontrola daje poczucie bezpieczeństwa. Nieustraszoność i determinacja mogą służyć zarówno do pokonania adwersarzy, jak i do realizacji szczytnych celów wymagających dużo pracy.

Zło samo w sobie nie może być atrakcyjne, bo zaprzecza naszym podstawowym instynktom przetrwania, budowania relacji i ochrony życia. Cechy, które złe postacie posiadają, to już jednak zupełnie inna historia.

W psychologii jungowskiej mówimy o cieniu. W skrócie jest to część psychiki, w której chowamy to, czego wolimy nie wyciągać na światło dzienne. Lądują tam najczęściej nierozwinięte aspekty nas samych, które ukryliśmy nie dlatego, że są złe, tylko dlatego, że przypisaliśmy im taki wizerunek.

Zdrowa psychika to nie psychika jednowymiarowa, tylko taka, w której mamy dostęp zarówno do miłości, życzliwości, współczucia i wybaczenia, jak i do siły, determinacji, nieustraszoności, a nawet bezwzględności. Całą różnicę robi to, jakim celom te cechy służą i czy potrafimy świadomie z nich korzystać.

W Gwiezdnych Wojnach jest ciemna strona Mocy, a w nas jest cień. Nie chodzi o to, by go pokonać, tylko by poznać go na tyle, żeby stał się zasobem, po który sięgamy z większą świadomością i akceptacją.

Zostawiam Ci pytanie do refleksji: jaki jest Twój ulubiony czarny charakter i czy wiesz, dlaczego właśnie ten? Może pomoże Ci wskazać cechy, które chciałbyś lub chciałabyś jeszcze rozwinąć w swoim życiu?

🫙Nie jesteś w stanie ogarnąć wszystkiego. I to jest w porządku.Jest taka historia o profesorze, który przyniósł na zajęc...
17/09/2026

🫙Nie jesteś w stanie ogarnąć wszystkiego. I to jest w porządku.

Jest taka historia o profesorze, który przyniósł na zajęcia słoik, kamienie i piasek. Zadanie: zmieścić to wszystko do jednego słoika. Większości się nie udało, bo zaczynali od piasku i drobnych kamyków, więc na te największe nie starczało już miejsca. Rozwiązanie profesora? Najpierw duże kamienie, czyli życiowe priorytety. Potem mniejsze kamyki w wolne przestrzenie. Na końcu piasek, czyli sprawy najmniej znaczące. Wtedy wszystko się mieści. Piękna historia, prawda?

Mam tylko wrażenie, że dzisiaj tych dużych kamieni jest o wiele więcej, niż są w stanie pomieścić nasze słoiki.

Do tej zaktualizowanej wersji zainspirowała mnie książka Olivera Burkemana „Cztery tysiące tygodni". Jako psychoterapeuta rzadko polecam konkretne tytuły, ale ten wskazuję z pełnym przekonaniem. Płynie z niego jeden ważny wniosek: nie wszystko, czego chcemy, jesteśmy w stanie swobodnie pomieścić w swoim życiu.

Gdybyśmy uprościli je do kilku obszarów, wyglądałyby tak:

🔹 praca i powołanie
🔹 zdrowie i ciało
🔹 bliskie relacje: partner, partnerka, rodzina
🔹 przyjaźnie i wspólnota
🔹 rozwój i duchowość
🔹 bezpieczeństwo finansowe
🔹 odpoczynek i pasje

Fajnie byłoby w każdym osiągać maksymalny wynik. Ale dla nas, ludzi z ograniczonymi zasobami, energią i czasem, jest to po prostu niemożliwe. Realnie możemy wybrać trzy, może cztery obszary priorytetowe, a resztę trzymać z boku.

Trzymać z boku nie znaczy całkowicie zrezygnować. To decyzja, że przez jakiś czas nie napieramy w danym obszarze na osiąganie celów.

Ktoś powie, że to brzmi jak rezygnacja albo zbyt niskie ambicje. Ale jeżeli wszystko jest ważne, to nic nie jest ważne. Rozpraszanie energii na wszystko naraz rzadko daje satysfakcję, o ile nie jest spójne z tym, co dla nas naprawdę istotne.

Kluczem jest kontekst. Nasz aktualny moment życia i to, co ważne dla nas osobiście, nie dla innych, nie dla świata. Na tej podstawie wybieramy priorytety i dajemy sobie przyzwolenie, że nie zrobimy wszystkiego. I że to jest w porządku.

Te priorytety się zmieniają. Kiedy byłem młodszy, stawiałem na rozwój i wspólnotę. Później na pracę i bezpieczeństwo finansowe. Dzisiaj, odkąd zostałem ojcem, najważniejsi są bliscy i zdrowie. Pozostałe obszary nie znikają, ale gdy przychodzi wybór, wiem, co stawiam na pierwszym miejscu. Przyjmuję to ze spokojem, co nie zawsze znaczy z radością. Odpuszczenie potrafi wiązać się ze smutkiem i żalem. I to też jest w porządku.

Nie musimy być perfekcyjni w każdej sferze. Social media podpowiadają, że mamy naraz odnosić sukces zawodowy, mieć milion na koncie, być wzorowym rodzicem i partnerem, mieć tłum znajomych i pełnię zdrowia. To iluzja. Dla większości z nas wystarczy skupić się na kilku obszarach. I nie być we wszystkim najlepszym.

Wróćmy więc do słoika. Jeśli spośród tych siedmiu obszarów miałabyś, miałbyś wybrać dziś trzy, maksymalnie cztery kamienie i włożyć je do środka w pierwszej kolejności, to co by to było?

🥹 O sztuce żegnania się z tym, czego nie wybraliśmyW jednej z książek Jacka Santorskiego trafiłem kiedyś na historię, kt...
10/09/2026

🥹 O sztuce żegnania się z tym, czego nie wybraliśmy

W jednej z książek Jacka Santorskiego trafiłem kiedyś na historię, która została ze mną na długo.

W sklepie z zabawkami mała dziewczynka chciała kupić lalkę. Podobały jej się jednak dwie i nie potrafiła się zdecydować. Mama tłumaczyła spokojnie, że może wybrać tylko jedną, bo na więcej ich nie stać.

W końcu dziewczynka wybrała i poszły do kasy. Ale w pewnym momencie oddała mamie swoją nową lalę, pobiegła z powrotem do półki po tę drugą, przytuliła ją na chwilę, powiedziała do niej coś cicho, odłożyła na miejsce i z uśmiechem wróciła. Po prostu musiała się pożegnać z tą, której nie wybrała.

Można w tym widzieć dziecięcą wrażliwość. Ja widzę też coś, z czym mierzy się dziś wiele osób. Historię o wyborze.

Żyjemy w czasach, w których w teorii możemy być każdym. Słyszymy to zewsząd: możesz być, kim tylko zechcesz. Mamy niemal nieograniczony dostęp do wiedzy, narzędzi i milionów opcji. A mimo to wiele osób czuje się pogubionych, samotnych i pozbawionych poczucia sensu.

Często spotykam się z tym w gabinecie i na warsztatach. Słyszę lęk przed decyzją: żeby była właściwa, żeby nie żałować, nie ponieść porażki, nie przegrać wyścigu, który nazywamy życiem.

Kluczowe jest tu jedno. Kiedy wybieramy opcję A, opcja B w jakimś stopniu przestaje być dla nas dostępna. Musimy pożegnać się z wizją siebie w tej drugiej opcji i z tym, co się z nią wiązało. Czasem trzeba zmierzyć się ze smutkiem, żalem, a nawet wstydem, że pewnych rzeczy po prostu nie zrobimy.

Dobrze pokazuje to znany eksperyment. W supermarkecie ustawiono stoisko z dżemami do degustacji. Raz stały na nim 24 rodzaje, innym razem tylko 6. Przy większym wyborze zatrzymywało się więcej osób, ale kupowało zdecydowanie mniej. Co ciekawe, ci z mniejszej liczby słoików byli potem bardziej zadowoleni ze swojej decyzji.

Paradoks wyboru, w skrócie, polega właśnie na tym: im więcej mamy opcji, tym trudniej nam wybrać i tym mniej cieszy nas to, co wybraliśmy.

Świadome ograniczanie swoich możliwości nie jest więc niczym negatywnym. Przeciwnie, stanowi o naszej dojrzałości i o tym, że wiemy, kim jesteśmy i co jest dla nas naprawdę ważne.

Jeśli dziś trudno Ci podjąć jakąś decyzję:

🔹 Pozwól sobie na moment refleksji i sprawdź, co jest ważne dla Ciebie. Nie dla rodziców, znajomych czy internetu. Dla Ciebie.
🔹 Zaakceptuj, że masz ograniczony czas i energię, i że możesz wybrać tylko jedno.
🔹 Przyjmij, że nietrafione decyzje są częścią poznawania siebie.
🔹 Pamiętaj, że masz pozwolenie, by zmienić zdanie. Masz do tego pełne prawo.
🔹 Pozwól sobie na radość z dobrych wyborów, ale też na smutek, że pewne rzeczy już się nie wydarzą.

Może na tym właśnie polega dojrzałość: nie na tym, żeby mieć wszystko, ale żeby umieć pożegnać się z tym, czego nie wybieramy. Tak jak ta dziewczynka, która wróciła do półki, przytuliła lalkę, której nie zabrała, i dopiero wtedy z uśmiechem ruszyła dalej.

Z czym Ty potrzebujesz się dzisiaj pożegnać, żeby z większym spokojem wybrać to, co dla Ciebie naprawdę ważne?

😨 Co robić, kiedy ktoś mówi ci, że chce się zabić?Wrzesień to nie tylko miesiąc powrotu do szkół. To też czas, w którym ...
09/09/2026

😨 Co robić, kiedy ktoś mówi ci, że chce się zabić?

Wrzesień to nie tylko miesiąc powrotu do szkół. To też czas, w którym mówimy głośno o zapobieganiu samobójstwom. Temat trudny, bo za każdą taką decyzją stoi ogromne cierpienie, psychiczne albo fizyczne. A jednocześnie znacznie bardziej powszechny, niż się nam wydaje.

W 2024 roku w Polsce odebrało sobie życie 4845 osób. Dla porównania, na drogach zginęło wtedy około 1900. To tak, jakby każdego dnia ginęło kilkanaście osób. Pocieszające, że był to największy spadek od dekady. Niepokoi za to rosnąca liczba prób samobójczych, zwłaszcza wśród dziewcząt.

Ten temat nie omija domów, szkół, ale i firm. Kilka razy prowadziłem interwencje związane z samobójstwem pracownika, a w gabinecie regularnie spotykam osoby z takimi myślami. Co więc możemy zrobić, żeby ten temat trochę oswoić, a przede wszystkim realnie pomóc komuś, kto mówi, że nie chce żyć?

Po pierwsze, spróbujmy nie panikować. To, że ktoś wyraża taką intencję, jest paradoksalnie dobrym znakiem. Oznacza, że wciąż walczy o życie i ma nadzieję.

Po drugie, "nie chcę żyć" nie zawsze znaczy "chcę się zabić". Myśli rezygnacyjne, w skrócie takie zmęczenie życiem bez planu działania, pojawiają się u większości z nas w którymś momencie. Groźne stają się wtedy, gdy dochodzi do tego konkret: nie tylko "coś sobie zrobię", ale też jak i kiedy. Alarmujące są również zachowania w tle, jak żegnanie się z bliskimi czy rozdawanie swoich rzeczy.

Jeśli słyszysz taki konkret i boisz się o czyjeś życie, zapytaj wprost, czy to prawdziwy zamiar. Wbrew obawom, takie pytanie nie podsuwa pomysłu, tylko otwiera rozmowę. Kiedy dostajesz potwierdzenie, mamy nie tylko prawo, ale wręcz obowiązek zareagować. Dzwonimy na 112, zostajemy z tą osobą do przyjazdu służb i na ile się da, dbamy o bezpieczną przestrzeń.

Jeśli natomiast są to myśli rezygnacyjne bez planu, a masz na to przestrzeń i siłę, po prostu wysłuchaj. Bądź życzliwym, empatycznym słuchaczem. Dzięki temu cierpiąca osoba może usłyszeć samą siebie, trochę uregulować emocje i poczuć, że komuś na niej zależy. Jeśli nie jesteś terapeutą, naturalnym domknięciem takiej rozmowy jest skierowanie do specjalisty, psychoterapeuty czy psychiatry.

Czasem budzi się w nas potrzeba ratowania kogoś za wszelką cenę i brania za niego pełnej odpowiedzialności. Warto pamiętać, że dorosły człowiek ostatecznie sam odpowiada za swoje życie i decyzje, nawet te najtrudniejsze. Mówię to nie po to, żeby umniejszyć naszą rolę, ale żebyś widział swoje granice i swój wpływ. Bo wysłuchanie, skierowanie po pomoc czy jeden telefon to nie jest "tylko tyle". To czasem aż tyle, żeby uratować komuś życie.

Jeśli w twoim otoczeniu jest ktoś, o kogo się niepokoisz, zapytaj, sprawdź, bądź obok. Na tyle, na ile masz gotowości i zasobów. I zadbaj przy tym o siebie.

PS Jeśli sam mierzysz się z takimi myślami, nie jesteś z tym sam. Całodobowo działa Centrum Wsparcia 800 70 2222, a w nagłym zagrożeniu życia zadzwoń na 112.

😰 Mózg jest jak teflon na to co dobre …Żyjemy w czasach, w których fizycznie mamy się coraz lepiej. Długość życia rośnie...
03/09/2026

😰 Mózg jest jak teflon na to co dobre …

Żyjemy w czasach, w których fizycznie mamy się coraz lepiej. Długość życia rośnie, spada ubóstwo i niedożywienie, a patrząc na przestrzeni wieków, są to jedne z najspokojniejszych czasów w historii. Ryzyko śmierci w wyniku wojny, epidemii czy napadu jest dziś niższe niż kiedykolwiek. Nie jest lekko, ale z tej perspektywy nie jest też źle.

A jednak statystyki zdrowia psychicznego wyglądają odwrotnie. Szacuje się, że w ciągu życia nawet co czwarta osoba mierzy się bądź zmierzy z jakąś formą zaburzenia psychicznego, najczęściej lękowego lub depresyjnego. I mówimy tu tylko o przypadkach zdiagnozowanych. Gdybyśmy doliczyli tych, którzy cierpią po cichu, te liczby mogłyby się podwoić.

Dlaczego tak jest? Przyczyn jest wiele, ale dziś chcę zatrzymać się przy jednej fundamentalnej - przy naszym mózgu.

Z perspektywy psychologii ewolucyjnej nasz umysł nie wyewoluował po to, byśmy byli szczęśliwi, tylko po to, byśmy przetrwali. W skrócie: jego pierwszym zadaniem jest uchronić nas przed zagrożeniem i doprowadzić do kolejnego dnia. To, że tu jesteśmy, jest zasługą przodków, którzy poradzili sobie z każdym zagrożeniem po drodze. Problem w tym, że realnych zagrożeń mamy dziś znacznie mniej, a mózg wciąż działa po staremu.

Badacz umysłu Rick Hanson ujmuje to tak: nasz mózg jest jak teflon na to, co dobre, i jak rzep na to, co negatywne. Jesteśmy wyczuleni na zagrożenia, tyle że dziś rodzą się one częściej z naszych własnych czarnych myśli. A dobro, które mamy na co dzień, bagatelizujemy albo w ogóle go nie zauważamy. To nie nasza wina, tak po prostu działa mózg.

Dobra wiadomość jest taka, że nie musimy tak żyć. Rozumiejąc tę tendencję, możemy ją świadomie równoważyć. Hanson nazywa to aktywnym wchłanianiem dobra: kiedy dzieje się coś dobrego, świadomie i uważnie przy tym zostajemy, zamiast pozwolić, by przemknęło niezauważone.

Kilka prostych praktyk, które w tym pomagają:

🔹 Żyj trochę wolniej i uważniej, by doświadczać wyjątkowości zwykłych chwil.
🔹 Prowadź dziennik wdzięczności, prostą metodę o udowodnionych naukowo korzyściach dla poczucia satysfakcji.
🔹 Praktykuj samo-życzliwość w formie medytacji, poprzez gesty
🔹 Wprowadzaj małe gesty życzliwości, bo wtedy łatwiej dostrzec też te kierowane w Twoją stronę.
🔹 Świadomie dbaj o odpoczynek, bez poczucia winy, że jesteś nieproduktywny

Ta ostatnia praktyka jest dla mnie ważna. Regeneracja ma najwięcej sensu wtedy, gdy wynika ze świadomej decyzji: pozwalam sobie na odpoczynek, robię rzeczy wystarczająco dobrze i nie muszę wciąż udowadniać swojej wartości przez kolejne działania. To świadome dbanie o energię życiową.

Skoro nasz mózg z natury jest teflonem na dobro i rzepem na zło, to szczęście nie jest czymś, co po prostu nam się przytrafia. Jest raczej postawą i codzienną praktyką, w której rozluźniamy stare napięcie i uczymy się sięgać po własne zasoby, akceptując, że część rzeczy pozostaje poza naszym wpływem.

Nie pozwólmy, by umykało nam dobro zwykłych chwil

😌 Dlaczego wciąż to niesiesz? O sztuce odpuszczaniaW środowisku medytacyjno, buddyjskim funkcjonuje taka ciekawa histori...
27/08/2026

😌 Dlaczego wciąż to niesiesz? O sztuce odpuszczania

W środowisku medytacyjno, buddyjskim funkcjonuje taka ciekawa historia o dwóch mnichach.

Starszy i młodszy wracali do klasztoru. Po drodze musieli przeprawić się przez rwącą rzekę, przez którą nie było mostu. Na brzegu stała młoda, elegancko ubrana kobieta, która bała się, że nurt porwie ją razem z ubraniem.

Młodszy mnich się usztywnił, bo ślubowania zabraniały mu jakiegokolwiek kontaktu z kobietą. Starszy, bez chwili wahania, wziął ją na ręce, przeniósł przez rzekę, odstawił na brzegu i ruszył dalej.

Szli kolejne godziny. Młodszy milczał, ale złość rosła w nim z każdym krokiem. W końcu nie wytrzymał: "Jesteśmy mnichami, reguły zabraniają nam dotykać kobiet. Jak mogłeś?" Wtedy usłyszał tę odpowiedź.

"Ja odstawiłem tę kobietę nad rzeką kilka godzin temu. Dlaczego ty wciąż ją niesiesz?"

Wyciągam z tej historii dwa wnioski.

Pierwszy to umiejętność odpuszczania. W medytacji uważności skupiamy się na oddechu i zauważamy, że myśli same się pojawiają. Jeśli im się nie opieramy, to tak samo, jak przyszły, mogą sobie przepłynąć. Kiedy ćwiczymy to regularnie, później w życiu łatwiej odpuszczać, zamiast zakopywać się w ruminacji i czarnych scenariuszach.

Chciałbym się przy tym zatrzymać, bo w gabinecie widzę, że odpuszczanie bywa mylone z dwiema innymi rzeczami. Z wyparciem, czyli udawaniem, że nic nie czuję. I z rezygnacją, czyli poddaniem się w ważnej sprawie. Odpuszczanie nie jest ani jednym, ani drugim.

Jest bliżej akceptacji. W skrócie akceptacja to zgoda na to, że coś już się wydarzyło albo że coś czuję, bez toczenia z tym wewnętrznej walki. Najpierw uznaję, co jest, a dopiero z tego miejsca wybieram, co dalej.

I tu pojawia się paradoks. Im mocniej próbujemy coś od siebie odepchnąć, tym częściej do nas wraca. Młodszy mnich nie niósł już tej kobiety. Niósł swój opór i oburzenie. I to ten ciężar go męczył, a nie sama sytuacja sprzed godzin.

Drugi wniosek jest subtelniejszy. Nawet jeśli żyjemy według jakichś zasad, warto podchodzić do nich elastycznie, jeśli miałyby nas ograniczać w czynieniu dobra. Dobrze mieć zasady i ustrukturyzowaną ścieżkę, ale fundamentem powinna być życzliwość, którą rozumiem jako wspieranie, ochronę i rozwój życia. Starszy mnich kierował się współczuciem, pomógł, a kiedy zadanie było wykonane, zamknął ten rozdział.

Syntezą obu wniosków jest jedno proste przesłanie: żyj w teraźniejszości i rób dobro.

Miej cele, plany i zasady, ale bądź na tyle elastyczny, żeby zmniejszyć czyjeś cierpienie, kiedy pojawia się okazja. I nie noś zbędnego bagażu. Pewne rzeczy odpuść, pewne wybacz sobie albo innym, żeby żyć dobrze i lekko.

Bo większość z nas coś nieustannie niesie. Rozmowę sprzed tygodnia, własny błąd, sytuację, na którą nie mamy już wpływu. Długo po tym, jak mogliśmy odstawić to na brzegu. Zaakceptuj to, zrozum i puść wolno ...

Może więc warto zatrzymać się i zapytać:
Co wciąż niosę, choć mogłem to odstawić już dawno?
Na co mam realny wpływ, a co mogę odpuścić?

Adres

Gwiaździsta 29
Warsaw

Telefon

+48575044855

Strona internetowa

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Prosta Droga - Piotr Jan Panasiuk - Uważność Psychoterapia Relacje opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Kontakt: Praktyka

Wyślij wiadomość do Prosta Droga - Piotr Jan Panasiuk - Uważność Psychoterapia Relacje:

Skróty

Udostępnij