Prosta Droga - Piotr Jan Panasiuk - Uważność Psychoterapia Relacje

Prosta Droga - Piotr Jan Panasiuk - Uważność Psychoterapia Relacje Witaj, znajdziesz tu wiedzę i wydarzenia związane z uważnością i dobrostanem psychologicznym. 🧘‍♀️

🤫 Cisza - towar luksusowy w świecie który nie chcę się zamknąćOd zawsze lubiłem ciszę. Jako introwertyk potrzebowałem je...
03/08/2026

🤫 Cisza - towar luksusowy w świecie który nie chcę się zamknąć

Od zawsze lubiłem ciszę. Jako introwertyk potrzebowałem jej naturalnie. Po intensywnym dniu, po spotkaniach, po nadmiarze bodźców. Cisza była dla mnie resetem i miejscem gdzie mogłem wrócić do siebie.

Przez lata myślałem, że po prostu już tak mam i inni tego nie potrzebują. Okazuje się jednak, że nei jestem sam, bo badania i praktyka pokazują bardzo wyraźnie, że każdy potrzebuje momentów na wyciszenie.

Żyjemy w świecie permanentnego hałasu. Powiadomienia, newsy, scrollowanie, rozmowy, bodźce. Jeden za drugim, od rana do nocy. A potem jeszcze telefon na nocnym stoliku, żeby na wszelki wypadek.

Świetnie pisze o tym Psycholog dr David Lewis w artykule "Tęsknota za białą przestrzenią". Przeładowanie bodźcami w dzisiejszych czasach opisał to jako syndrom zmęczenia informacją. Objawy? Podwyższone ciśnienie, problemy z koncentracją, kłopoty ze snem, frustracja, poczucie zagubienia. Brzmi znajomo?

Bo ten natłok bodźców daje złudzenie bycia "na bieżąco". A tak naprawdę zagłusza coś ważniejszego. Świadomość siebie, uważność, autorefleksję. Skrywane emocje, unikanie kontaktu z sobą, ciągłe trzymanie ręki na pulsie jako sposób na ucieczkę od tego co w środku.

Badania pokazują bardzo konkretne korzyści wyciszenia:
🔹 Zaledwie dwie minuty ciszy mogą być bardziej relaksujące niż słuchanie uspokajającej muzyki.
🔹Krótkie okresy ciszy między zadaniami poprawiają pamięć i wydajność w złożonych zadaniach poznawczych.
🔹Cisza sprzyja kreatywności. Bardziej niż niski hałas otoczenia.
🔹Ekspozycja na naturalne dźwięki lub ciszę w nocy pozytywnie wpływa na jakość snu. W przeciwieństwie do hałasu miejskiego.
🔹Osoby uczestniczące w cichym odosobnieniu wykazały poprawę samopoczucia i mniej błądzenia umysłu.

I w moim doświadczeniu, właśnie jedną z głębszych praktyk związanych z ciszą jest odosobnienie medytacyjne.

To nie urlop. To nie wyjazd integracyjny.

To kilka dni intensywnej praktyki medytacji w szczególnych warunkach. Przebywanie w ciszy, bez rozmów, z ograniczeniem zewnętrznych bodźców. Kontakt z naturą. Zrównoważony plan dnia. Przestrzeń tylko dla siebie. Zdrowe posiłki.

Możliwość funkcjonowania tak przez kilka dni pozwala prawdziwie zatrzymać się w życiowej gonitwie. Przełączyć się z trybu działania na tryb bycia. Życzliwa obserwacja umysłu pozwala spojrzeć z dystansu na pewne sprawy, a innym pozwala wyłonić się z nurtu nieświadomości.

Nie chodzi o to, żeby uciekać od świata.
Chodzi o to, żeby do niego wracać z większą jasnością.

Jeśli czujesz, że potrzebujesz takiego zatrzymania, sprawdź moje najbliższe odosobnienie medytacyjne na mojej stronie prostadroga.pl/kalendarz-warsztatow

😥Z każdym rokiem mamy tego coraz mniej, a to Twój bezcenny zasóbMyślisz, że chodzi o czas ? Nie. Energia, pieniądze, doś...
31/07/2026

😥Z każdym rokiem mamy tego coraz mniej, a to Twój bezcenny zasób

Myślisz, że chodzi o czas ? Nie.
Energia, pieniądze, doświadczenie, wiedza ? Nie.
Jest coś ważniejszego - chodzi o Twoją uwagę.

Bo żyjemy w czaszach w których cały czas toczy się walka o Twoją uwagę.
Specjaliści największych firm technologicznych zastanawiaj się co zrobić, żeby jak najdłużej utrzymać ludzi na swoich stronach i często wykorzystują tutaj efekt nowości i dopaminowego pobudzenia.
Co w praktyce sprowadza się do krótkich treści, naładowanych bodźcami.

Smsy, emaile, lajki, serduszka, rolki, tik toki, zdjęcia, dźwięki, powiadomienia, reklamy…
Pilne, ważne, szokujące, straszne, promocja, okazja, wyjątkowa oferta…
Nie przegap, nie uwierzysz, musisz koniecznie, tylko teraz…
I tak dalej… aż głowa boli …

Konsekwencją tego jest przebodźcowanie, spadek umiejętności koncentracji i zaburzenia lękowe.

Z badań na Uniwersytecie Kalifornijskim wynika, że przeciętny czas utrzymywania uwagi wynosił:
- 2,5 minuty w 2004 roku
- 75 sekund w 2012 roku
- 47 sekund w 2018 roku

Dlaczego to jest istotne ?
Zobacz - tam gdzie idzie Twoja uwaga, to jest to na czym się koncentrujesz w chwili obecnej. Tam gdzie kierujesz swoją uwagę za tym idzie Twój czas, energia, a czasem i pieniądze.

Bo przecież o to właśnie chodzi, by zajmować się w życiu tym co chcesz, co jest prawdziwie ważne, a nie tym co dyktują nam internetowe algorytmy.

Potwierdza to inne ciekawe badanie Uniwersytetu Harvarda. Ludzie spędzają 47% swojego codziennego czasu myśląc o czymś innym niż to, co aktualnie robią. Takie błądzenie myślami zazwyczaj sprawia, że czują się nieszczęśliwi.
Wniosek - Błądzący umysł to nieszczęśliwy umysł.

Syntezą z obu powyższych badań może być też to, że zarządzanie swoją uwagą, może być jedną z kluczowych umiejętność w dzisiejszych czasach. To jest też dobra wiadomość bo koncentracje i uważność można ćwiczyć tak jak każdą inną umiejętność.

Co mi pomaga w dbania o moją uwagę i koncentracje:
🔹medytuje regularnie i praktykuje uważne czynności
🔹używam aplikacji blokujących niektóre strony - Freedom, One-sec
🔹niektórych aplikacji nie używam w ogóle - Instagram, Tik-tok
🔹planuje w ciągu dnia czasu 100% offline, bez technologii i ekranów
🔹mam wyłączone większość powiadomień na telefonie i komputerze
🔹ustawiam w kalendarzu bloki Pracy Głębokiej (via Cal Newport)
🔹kultywuje nawyk czytania dłuższych treści (artykuły, książki)
🔹regularnie piszę w dzienniku i robię rewizje swoich planów i priorytetów
🔹staram się dbać o odpowiednią ilość ruchu i snu

Nie piszę o tym by się chwalić, bo mówiąc szczerze mimo to wszystko zdarza mi się prokrastynować i mieć trudności ze skupieniem. Chcę zrobić to co mogę by żyć świadomie i nie tracić swojego czasu, energii i pieniędzy na to co tylko pozornie jest istotne.

A czy jest coś co Ci pomaga w większej koncentracji ?

Jeżeli czujesz, że medytacja i uważność mogą Ci w tym pomóc to zapraszam Cię na darmowy webinar
Zapisy 👉 prostadroga.pl/webinar

🤯 7 sposobów, w jakie współczesna technologia niszczy Twoją psychikę. I jak temu przeciwdziałać.Żyjemy w naprawdę niezwy...
30/07/2026

🤯 7 sposobów, w jakie współczesna technologia niszczy Twoją psychikę. I jak temu przeciwdziałać.

Żyjemy w naprawdę niezwykłych czasach. Postęp technologiczny, sztuczna inteligencja, loty w kosmos, wszystko to pędzi do przodu szybciej niż kiedykolwiek.

A jednocześnie, mimo tylu rozwiązań, które teoretycznie mają ułatwiać nam życie, coraz więcej osób mierzy się z trudnościami natury psychicznej.

Pewnie znasz już FOMO (lęk przed tym, że coś nas omija) czy wypalenie zawodowe. Te pojęcia towarzyszą nam od lat. Ciekawe jest jednak to, że dosłownie w ostatnim czasie pojawiło się mnóstwo nowych, które nazywają to, jak technologia po cichu nadszarpuje nasz dobrostan.

Oto kilka najczęstszych:

❌ Popcorn brain, czyli umysł tak przyzwyczajony do szybkich bodźców online, że traci zdolność spokojnego skupienia.
❌ Brain rot (słowo roku 2024 wg słownika Oxfordzkiego), czyli osłabienie koncentracji i myślenia od pochłaniania płytkich, byle jakich treści.
❌ Infobesity, czyli przeciążenie nadmiarem informacji, które zamiast pomagać, paraliżuje.
❌ Rage bait, czyli treści zaprojektowane tak, by wywołać oburzenie, bo złość napędza zasięgi.
❌ Doomscrolling, czyli kompulsywne przewijanie złych wiadomości, mimo że pogarszają nam humor.
❌ Nomofobia, czyli lęk przed byciem bez telefonu albo bez zasięgu.
❌ Phubbing, czyli ignorowanie osoby obok przez wpatrywanie się w ekran.

Co je łączy?

We wszystkich tych zjawiskach Twoja uwaga przestaje być Twoja. Kierują nią bodźce, algorytmy i mechanizmy zaprojektowane pod zaangażowanie, a nie pod Twoje dobro. Tracisz przy tym dwie rzeczy naraz: zdolność do głębokiego skupienia i realną obecność, w chwili, w relacji, we własnym spokoju.

To jak temu przeciwdziałać?

Nie chodzi o to, by demonizować technologię, tylko by używać jej świadomie. Warto zauważyć, że wiele w świecie wirtualnym jest zaprojektowane tak, by pobudzać nasze nieświadome instynkty, i dla równowagi wprowadzać własne nawyki:

🔹 Dieta informacyjna: korzystaj z treści w wybranych momentach, a nie impulsywnie i bez końca. Wybieraj świadomie dłuższe formy, teksty, dłuższe wideo, podcasty, a najlepiej papierowe książki.
🔹 Świadomy odpoczynek dla umysłu: czas offline, więcej natury, obecność z bliskimi bez telefonu, praca z ciałem i rękami.
🔹 Rozwijanie uważności, formalnie w medytacji i nieformalnie, choćby przez powolne, uważne wypicie kawy bez sięgania po ekran.
🔹 Troska o samoregulację: sen, ruch, dobre relacje, samowspółczucie i refleksja nad tym, co dla Ciebie naprawdę ważne.

Bo warto myśleć o uwadze jak o bezcennym zasobie, na równi z czasem, energią i pieniędzmi. Skoro energia podąża za uwagą, to od tego, komu ją oddajesz, zależy naprawdę wiele. Zamiast gonić za szybką dopaminą, można wybierać to, co daje głębszą, trwalszą satysfakcję.

Które z tych zjawisk dotyka Cię najbardziej? I co, choćby drobnego, możesz dziś zrobić, by odzyskać kawałek swojej uwagi?

🌊 Im mocniej płyniesz do brzegu, tym dalej od niego jesteśNad morzem (również Bałtyk) występuje zjawisko, które ratownic...
23/07/2026

🌊 Im mocniej płyniesz do brzegu, tym dalej od niego jesteś

Nad morzem (również Bałtyk) występuje zjawisko, które ratownicy nazywają prądem wstecznym. Fale uderzają o brzeg, woda musi gdzieś wrócić i tworzy się wąska "rzeka" płynąca od plaży w stronę morza.
Człowiek, który się w niej znajdzie, robi rzecz najbardziej naturalną pod słońcem, czyli z całych sił płynie w stronę brzegu i po kilkudziesięciu sekundach nie ma już siły. To właśnie ta walka topi ludzi, a nie sama woda.

Ratownicy radzą więc coś nieintuicyjnego: nie walcz z prądem, oszczędzaj siły, pozwól się ponieść, a potem płyń bokiem, równolegle do brzegu, tam gdzie prądu już nie ma. Ratunkiem nie jest większy wysiłek, tylko inny kierunek wysiłku.

To zjawisko naturalne, ma też odzwierciedlenie w psychologii. Aldous Huxley nazwał je prawem odwróconego wysiłku (backwards law). W skrócie im bardziej czegoś chcemy tym bardziej od tego się oddalamy.

Znam to dobrze z własnego życia. Były okresy, kiedy bardzo chciałem być w relacji, żeby praca wreszcie się poukładała i żeby poczuć zadowolenie z tego, gdzie jestem. Im mocniej tego potrzebowałem, tym gorzej mi szło, a kiedy odpuszczałem, rzeczy zaczynały pojawiać się niemal magicznie choć nie w tej formie, której się spodziewałem.

Przykładów praktycznych w codzienności jest wiele:

🔹 Sen. Im mocniej każesz sobie zasnąć, tym bardziej rozbudzasz umysł, który musi kontrolować, czy już śpisz. Nie bez powodu jedną z technik w terapii bezsenności jest intencja paradoksalna, czyli położenie się z zamiarem, żeby nie zasnąć.

🔹 Pewność siebie. Bycie pewnym siebie za wszelką cenę sprowadza się do ciągłego sprawdzania, czy dobrze wypadam, co jest przeciwieństwem swobody.

🔹 Medytacja. To najczęstszy błąd początkujących i przyznam, że przez pierwsze lata praktyki był też mój. Im mocniej starasz się wyciszyć umysł, tym bardziej się nakręcasz.

🔹 Szczęście. Im bardziej pilnujesz, żeby być szczęśliwym, tym bardziej się stresujesz, że nie jesteś, widzisz braki i czujesz napięcie

Wszystkie te rzeczy są procesami, które dzieją się bardziej naturalnie jeżeli stworzymy im warunki. Nie da się ich wykonać całkowicie na polecenie, podobnie jak nie da się na komendę zasnąć, zaufać komuś ani szczerze się roześmiać.

I żeby było jasne - To nie jest zaproszenie do bierności ani do czekania, aż życie samo się ułoży. W każdym aspekcie pojawia się ten sam uniwersalny motyw: akceptacja tu i teraz oraz świadoma decyzja, co z tego miejsca mogę najlepszego zrobić dla siebie. Na co mam wpływ, a na co nie mam wpływu. Co jest ważne, a co nieistotne.

Brak akceptacji to wewnętrzne napięcie i konflikt.
Akceptacja rzeczy takimi, jakimi są, daje rozluźnienie, poszerza świadomość, uwalnia zasoby i możliwość konstruktywnego działania.

Lubię myśleć o odwróconym prawie jak zaproszeniem do współpracy z życiem zamiast walki z nim. Żeglarz dostosowuje żagle i kurs do zastanych warunków i po prostu płynie.

Masz poczucie, że jakim obszarze płyniesz teraz pod prąd?

✉️ Vonnegut i koperta. Czyli czy opłaca się robić rzeczy nieopłacalne ?Kurt Vonnegut to jeden z najważniejszych amerykań...
16/07/2026

✉️ Vonnegut i koperta. Czyli czy opłaca się robić rzeczy nieopłacalne ?

Kurt Vonnegut to jeden z najważniejszych amerykańskich pisarzy XX wieku, autor m.in. „Rzeźni numer pięć". Słynął z ciętego humoru i bardzo ludzkiego, przenikliwego spojrzenia na świat.

Opowiadał kiedyś, jak to było u niego z kupowaniem kopert. Kiedy potrzebował jednej, po prostu wychodził po nią do sklepu. Jego żona podchodziła do tego zdroworozsądkowo: „Zamów sobie sto sztuk przez internet i trzymaj w szafie."

A dlaczego on tak nie robił? Sam to najlepiej wytłumaczył:

„Udawałem, że jej nie słyszę. I wyszedłem po kopertę, bo diabelnie dobrze się przy tym bawię. Spotykam mnóstwo ludzi. Widzę przepiękne dzieciaki. Przejeżdża wóz strażacki. I pokazuję im kciuk w górę."

Cała ta wyprawa była kompletnie nieopłacalna. I właśnie na to Vonnegut zwracał uwagę: to wszystko, co świat nazywa nieefektywnością, jest dokładnie tym miejscem, w którym dzieje się życie.

Żyjemy w czasach, które próbują nas przekonać, że jesteśmy maszyną. Że życie da się zoptymalizować, podkręcić, zhakować, żeby chodziło szybciej. Że każda wolna minuta to zasób do zagospodarowania, a na odpoczynek trzeba sobie najpierw zasłużyć. Powoli zaczynamy wtedy mierzyć swoją wartość tym, ile udało nam się danego dnia zrobić.

Tylko że nie jesteś maszyną. Jesteś żywym, trochę chaotycznym, pięknie nieuporządkowanym człowiekiem, który ma pełne prawo pomachać do wozu strażackiego.

W gabinecie coraz częściej spotykam ludzi potwornie zmęczonych tym ciągłym byciem produktywnym. Wszystko mają poukładane i wykorzystane co do minuty, a mimo to czują pustkę i napięcie. Paradoks polega na tym, że próbują optymalizować każdą chwilę, bo boją się zmarnować życie. A ten właśnie lęk sprawia, że nigdy tak naprawdę go nie przeżywają.

Bo życie rzadko dzieje się w tych zaplanowanych, „efektywnych" oknach w kalendarzu. Ono dzieje się gdzieś po drodze. W rozmowie, która się przeciągnęła. W spacerze bez celu. W tym, że zatrzymujesz się na chwilę i patrzysz, jak ktoś się śmieje.

Z perspektywy uważności to nie jest lenistwo ani strata. To spowolnienie na tyle, żeby w ogóle zauważyć, że się żyje. Nasz układ nerwowy nie jest stworzony do bycia stale pod prądem. Potrzebuje momentów, w których nic nie trzeba, nic się nie ściga i nie ma żadnego celu do odhaczenia.

Sam się na tym łapię. Że najlepsze chwile z moimi Córkami to nie „zaplanowane atrakcje", tylko pozornie zmarnowane popołudnia, kiedy siedzimy na podłodze i robimy nic ważnego. Że pomysły na teksty przychodzą nie przy biurku, ale na spacerze, kiedy pozwalam myślom się rozejść.

Więc może warto czasem świadomie zrobić coś nieopłacalnego. Wyjść po tę jedną kopertę. Zwolnić, zatrzymać się, dać sobie przestrzeń, trochę pobłądzić. Nie dlatego, że to nas gdzieś zaprowadzi, ale właśnie dlatego, że nie musi.

Tam, w tej „stracie czasu", zwykle czeka to, co najlepsze.

A Ty? Kiedy ostatnio pozwoliłeś/aś sobie na coś zupełnie nieopłacalnego, tylko dlatego, że sprawiło Ci to radość?

💍 Po czym poznać dobry związek ? Bo to nie tylko miłość i komunikacja…W zeszłym tygodniu obchodziłem z Żoną szóstą roczn...
09/07/2026

💍 Po czym poznać dobry związek ? Bo to nie tylko miłość i komunikacja…

W zeszłym tygodniu obchodziłem z Żoną szóstą rocznicę ślubu. I choć małżeństwem jesteśmy od tylu lat, to tak naprawdę znamy się o wiele dłużej.

Dziś jesteśmy razem bardzo szczęśliwi, ale nasza droga do harmonijnej relacji wcale nie zawsze była taka oczywista i prosta. To skłania mnie do refleksji: co właściwie czyni relację dobrą? Jakie jakości sprawiają, że związki trwają długo, a jednocześnie zachowują intymność i bliskość ?

Mamy dziś na ten temat masę opracowań i badań. I chyba wszyscy zgodzimy się, że ważne jakości w relacji to miłość, wzajemny szacunek, komunikacja, przyjaźń. Dla mnie jednak, i chyba dla nas, jest jeszcze jeden, często pomijany, a może kluczowy parametr jakości relacji.

To rozwój. Rozwój samej relacji, ale też rozwój jednej i drugiej osoby, która tę relację tworzy.

Jako ludzie mamy dwa silne imperatywy, zakorzenione w nas głęboko.
Pierwszy to instynkt przetrwania i potrzeba bezpieczeństwa, tak ważna również w związku.
Drugi to imperatyw rozwoju, ciągłej ewolucji, bycia w zgodzie ze zmianą, która zachodzi w nas i wokół nas.

Mamy dziś mnóstwo wspaniałych metod rozwojowych: książki, szkolenia, warsztaty, webinary, może nawet sztuczną inteligencję. Czasem jednak zapominamy, że podstawowym źródłem naszego rozwoju może być coś zupełnie codziennego i prostego. Świadome dbanie o relacje.

W moim związku, kiedy było dobrze, to było po prostu dobrze. Kiedy bywało trudniej, ale czułem, że te kryzysy popychają nas do pewnych zmian, indywidualnych i wspólnych, to też ostatecznie było dobrze.

Szczęśliwie, ale też dzięki pracy, którą w to wkładaliśmy, nigdy nie znaleźliśmy się w miejscu, w którym jest źle i zostaje już tylko źle. W którym czujemy, że stoimy w miejscu, a problem tylko się pogłębia.

Pracując w gabinecie psychoterapeutycznym i na warsztatach, zauważam podobną zależność. Kiedy w związku jedna osoba się rozwija, a druga zostaje w miejscu, relacja zwykle na tym traci. Często ta rozwijająca się osoba zaczyna szukać impulsów i rozwoju na zewnątrz, poza relacją. A wtedy w samym związku pojawia się stagnacja i coraz większe oddalenie.

Dlatego proponuję Ci dziś pewną perspektywę. Patrząc na swoje relacje, sprawdź, czy poza miłością i bezpieczeństwem doświadczasz w nich także rozwoju. I coś więcej: czy inne osoby, będąc w relacji z Tobą, również mogą przy Tobie rosnąć.

To nie znaczy, że zawsze mamy być dla siebie wyłącznie mili i wspierający. Czasem rozwój wymaga jasnych granic i powiedzenia trudnych rzeczy, które nie są przyjemne. Bo prawdziwy rozwój dzieje się zwykle poza strefą naszego komfortu. Mam wrażenie, że od chwili, gdy się poznaliśmy, wielokrotnie staliśmy się z Żoną innymi ludźmi. W tym dobrym sensie. Zmądrzeliśmy i dojrzeliśmy, jako osobne jednostki i jako związek.

Dzięki Kochanie, za te lata i te lekcje. Z radością i ciekawością na wiele kolejnych :)

PS. A jak to jest w Twoich relacjach? Czy rozwój również jest ich częścią?

🧠Czy znasz regulamin własnego mózgu ? Każde urządzenie ma instrukcję obsługi. Swój mózg dostałeś bez żadnej, choć działa...
02/07/2026

🧠Czy znasz regulamin własnego mózgu ?

Każde urządzenie ma instrukcję obsługi. Swój mózg dostałeś bez żadnej, choć działa według konkretnych zasad, których rzadko ktoś nam tłumaczy.

Zawsze się zastanawiam dlaczego nie uczą nas tego w szkole ?!

Ale spokojnie, przez lata medytacji, terapii i pracy z ludźmi spisałem sobie kilka z nich.
Oto regulamin, o którym sam staram się pamiętać:

🔹 Najpierw przetrwanie
To może zaskakiwać, ale mózg nie powstał po to, żebyśmy byli szczęśliwi, tylko żebyśmy przetrwali. Dlatego bez przerwy skanuje świat w poszukiwaniu zagrożeń. Dziś reaguje częściej na maila niż na tygrysa, ale mechanizm ten sam.
Tip: Zanim zareagujesz, zapytaj siebie, czy to realne niebezpieczeństwo, czy tylko dyskomfort.

🔹 Bronimy tego, w co wierzymy
Kiedy uznamy coś za prawdę, mózg zbiera dowody na potwierdzenie i pomija te, które przeczą, nawet jeśli to nielogiczne. Tak nakręcamy samospełniającą się przepowiednię: wierząc, że nam się nie uda, zachowujemy się tak, że naprawdę się nie udaje.
Tip: Od czasu do czasu spróbuj spojrzeć na ważne sprawy z zupełnie innej perspektywy. Co jesli się myle ?

🔹 Oszczędzamy energię
Myślenie kosztuje, więc mózg idzie na skróty i upraszcza. Te uproszczenia pomagają w rozwoju, ale niestety też łatwo zamieniają się w generalizacje i stereotypy, bo nie chce nam się zgłębiać tego, co złożone.
Tip: Zatrzymaj się czasem i sprawdź, czy reagujesz z namysłu, czy z utartego schematu. Reaktywnie czy proaktywnie ?

🔹 Co powtarzamy, to się wzmacnia
Mózg jest plastyczny i wzmacnia połączenia, których używamy najczęściej. Działa to w obie strony, bo tak samo budujemy dobre nawyki, jak i nieświadomie ćwiczymy te niechciane, które mogą przyjąć formę uzależnienia
Tip: Codziennie, choćby przez chwilę, wzmacniaj to, co chcesz, i łap się na tym, co powtarzasz z automatu.

🔹 Potrzebujemy przynależności
Dla mózgu odrzucenie społeczne bywa równie bolesne co fizyczny ból, bo kiedyś wykluczenie z grupy groziło śmiercią. Jesteśmy też głęboko nastrojeni na innych i niemal automatycznie wyczuwamy ich stany.
Tip: Relacje są ważne, ale ważne są też granice i zdrowy egoizm. Ja jestem Ok i Ty jesteś OK.

🔹 Myśli to nie fakty
Mózg produkuje tysiące myśli dziennie, ale to, że coś pomyślałeś, nie znaczy, że to prawda. Wiele z nich to tylko wytwór lęków, w które wierzymy, jakby były rzeczywistością. Zatapiamy się w nich tak głęboko, że wyobrażając sobie gryzienie cytryny, niemal czujemy jej smak, ale to tylko iluzje.
Tip: Rozwijaj uważność i traktuj myśli jako informację zwrotną, a nie fakty. Nie jesteś swoimi myślami.

Te zasady nie są po to by utrudniać nam życie. Przez tysiące lat pomagały nam przetrwać i wciąż robią wiele dobrego. Kłopot zaczyna się wtedy, gdy działają w tle, a my nawet nie wiemy, że nas prowadzą.

Uważność jest dla mnie właśnie tym: poznaniem regulaminu własnego mózgu, żeby choć trochę częściej wybierać świadomie, zamiast tylko reagować.

Którą z tych zasad rozpoznajesz u siebie najczęściej?

🥳 Co sprawia, że czujesz, że żyjesz ? Kiedy pracuję z ludźmi na warsztatach i w psychoterapii, każdy przychodzi z czymś ...
25/06/2026

🥳 Co sprawia, że czujesz, że żyjesz ?

Kiedy pracuję z ludźmi na warsztatach i w psychoterapii, każdy przychodzi z czymś swoim. Ktoś chce poradzić sobie z lękiem, ktoś odzyskać spokój, ktoś nauczyć się stawiać granice. Cele bywają różne, bo różne są nasze potrzeby i to, z czym się aktualnie mierzymy.

A jednak są pewne rzeczy, które rozwijają się niejako przy okazji. Uniwersalne wskaźniki zdrowia i wewnętrznej równowagi, które rosną, nawet gdy nie pracujemy nad nimi wprost. Rozwija się samoświadomość, rośnie poczucie sprawczości i asertywność, pojawia się więcej samo-współczucia oraz elastyczności w reagowaniu na to, co przynosi życie.

Jednym z ciekawszych i mniej oczywistych jest poczucie żywotności.

W psychoterapii humanistycznej, w Gestalcie, sporo uwagi poświęcamy temu, by nasza energia życiowa mogła swobodnie płynąć. Od potrzeby, która rodzi się w środku, przez sięganie po to, co wartościowe, aż po realne zaspokojenie. Kiedy ten cykl gdzieś się zacina, gaśnie też nasza witalność. Kiedy płynie, czujemy, że żyjemy.

I tu robi się ciekawie, bo okazuje się, że nauka ma na ten temat sporo do powiedzenia.

W latach 2006 do 2008 brytyjski rządowy zespół Foresight zlecił ponad czterystu ekspertom z całego świata przegląd wiedzy o zdrowiu. Na tej podstawie organizacja New Economics Foundation wyłoniła pięć codziennych działań, które realnie wspierają żywotność i energię życiową. Nazwano je Pięcioma Drogami do Dobrostanu.

🔹 Twórz więzi. Relacje są jednym z najlepiej udokumentowanych źródeł dobrostanu, a ich brak działa odwrotnie. Czasem wystarczy jedna szczera rozmowa.
🔹 Bądź aktywny. Ruch wzmacnia ciało, odrywa od trudnych myśli i daje poczucie sprawczości. Nie chodzi o maraton, lecz o spacer, który lubisz.
🔹 Zauważaj. Bądź obecny i świadomy chwili, bo to wątek najbliższy uważności. Czasem wystarczy jeden świadomy oddech albo smak porannej kawy.
🔹 Ucz się i podejmuj wyzwania. Nowe rzeczy budują poczucie celu i wiarę w to, że potrafimy. Jedna nowa umiejętność przypomina, ile w nas możliwości.
🔹 Dawaj. Życzliwość i dzielenie się wpływają na dobrostan wyjątkowo pozytywnie. Liczy się drobny gest i czas dla kogoś.

Do tej piątki dodałbym jeszcze jedno, czego w oryginalnym badaniu nie ma, a co w gabinecie widzę nieustannie, czyli dbanie o siebie. Bo dawanie innym ma sens tylko wtedy, gdy nie odbywa się naszym kosztem. Najpierw zakładamy własną maskę tlenową, potem pomagamy innym.

Kluczowe to przełożyć te uniwersalne dobre praktyki na konkretne działania w swoim życiu. Twoje wartości, pasje, zainteresowania, to co się nakręca może być drogowskazem do tego by włączać to też w swoją pracę, w swoje relacje, w ekspresję tego kim jesteś.

Howard Thurman, teolog i mentor Martina Luthera Kinga, ujął to tak: "Nie pytaj, czego potrzebuje świat, tylko zastanów się, co sprawia, że czujesz, że żyjesz, i rób to. Bo świat potrzebuje ludzi, którzy czują, że żyją"

Warto więc regularnie sprawdzać i zadawać to pytanie - co sprawia, że czuję, że żyje ?

🧔👶W jedno pokolenie czas, jaki ojcowie dają dzieciom, niemal się potroił. I dobrze.Ojciec jest ważny i potrzebny. Ojciec...
23/06/2026

🧔👶W jedno pokolenie czas, jaki ojcowie dają dzieciom, niemal się potroił. I dobrze.

Ojciec jest ważny i potrzebny. Ojciec nieperfekcyjny, ale zaangażowany i obecny. Ojciec skuteczny, ale też, a może przede wszystkim, czuły i troskliwy. Ojciec silny, a jednocześnie wrażliwy na słabości innych i swoje własne.

Badania pokazują, że obecny i troskliwy ojciec daje swoim dzieciom prezenty, których nie kupią żadne pieniądze.

Swojej córce daje:
🔹 poczucie bezpieczeństwa, pewność siebie i zdrową samoocenę,
🔹 lepsze wyniki w nauce,
🔹 zdrowsze relacje i bezpieczne wzorce przywiązania,
🔹 mniejsze ryzyko wczesnej inicjacji seksualnej i nastoletniej ciąży.

Swojemu synowi daje:
🔹 wyższą samoocenę i większą stabilność emocjonalną,
🔹 pozytywny wzorzec męskości i zdrowsze relacje z innymi mężczyznami,
🔹 lepsze wyniki w nauce,
🔹 mniejszą skłonność do agresji i niższe ryzyko zachowań przestępczych w młodym wieku.

Choć i tak myślę, że najważniejsze jest to, czego trudno ująć słowami i statystykami.

Co bardzo cieszy, poprawia się dziś i „ilość”, i „jakość” ojcostwa.

Raport „Zrozumieć męskość. Rzeczywistość polskiego mężczyzny” pokazuje, jak współcześni mężczyźni rozumieją bycie ojcem. Zdaniem większości z nich ojciec powinien być przede wszystkim:
🔹 odpowiedzialny (85%),
🔹 opiekuńczy (79%),
🔹 dający poczucie bezpieczeństwa (79%).

A do starego, autorytarnego modelu odwołuje się już tylko garstka:
🔸 wymagający (44%),
🔸 surowy (10%).

Widać to także w liczbach. Jeszcze w latach 80., gdy wielu z nas było dziećmi, przeciętny ojciec poświęcał dziecku około 3 godzin tygodniowo. Dziś jest to około 8 godzin. W jedno pokolenie czas zaangażowanego ojcostwa niemal się potroił. To nie kosmetyczna zmiana, to głęboka przemiana w rozumieniu tej roli: z dystansującego się żywiciela do obecnego i czułego opiekuna.

Czasem słyszę, że „i tak nic się nie zmienia, ciągle te same stare schematy”. Liczby mówią co innego. Zmienia się, i to naprawdę.

Dziś obchodzimy Dzień Ojca. Wszystkim tatom życzę dużo zdrowia i życzliwości do samych siebie, a tym, którzy o ojcostwie marzą, by się spełniło. Róbmy wystarczająco dobrą robotę, a kiedy jest trudno, nie bójmy się prosić o pomoc.

A na koniec zaproszenie dla każdej i każdego, kto to czyta. Przywołaj na chwilę swojego ojca: tego, którym jesteś, którego pamiętasz, albo którego masz obok. Co masz ochotę mu dziś powiedzieć? A co, być może, on powiedziałby Tobie?

🥰 Jesteś wystarczająco dobry/a... ale zawsze możesz być lepszy/a !Moje doświadczenia z gabinetu terapeutycznego i sali w...
18/06/2026

🥰 Jesteś wystarczająco dobry/a... ale zawsze możesz być lepszy/a !

Moje doświadczenia z gabinetu terapeutycznego i sali warsztatowej (zarówno jako terapeuta, jak i klient) pokazują, że w pracy z różnymi zaburzeniami i problemami jest pewna część wspólna → niskie poczucie wartości.

Zrozumienie, że druga osoba widzi siebie w negatywnym świetle, jest dla mnie zawsze przykre, bo wierzę we wrodzoną wartość każdego człowieka.

Rodzimy się dobrzy i niewinni, a niestety później to środowisko i świat, w którym wzrastamy, wmawiają nam, że coś z nami nie tak.

Dzieje się tak, bo większość naszych opiekunów nie miała świadomości i zasobów, by akceptować nas takimi, jacy jesteśmy. Główną miarą bycia dobrym są dziś najpierw oceny w szkole, a później wyniki w pracy czy "życiowy sukces".

Żyjemy więc wobec niekończących się i często nierealnych oczekiwań, które najpierw nakładają na nas inni, a później nakładamy je sami na siebie. Wciąż trzeba walczyć o akceptację otoczenia, bo tylko wtedy możemy poczuć się wystarczająco dobrzy i nie czuć wstydu.

Według mnie to jedno wielkie kłamstwo, które nie tylko niszczy nam psychikę, ale też paradoksalnie ogranicza naszą skuteczność i poczucie wpływu.

Nie zaprzeczam, że działa w nas wszystkich pewien wewnętrzny imperatyw, by ciągle się uczyć, rozwijać, próbować i odkrywać nowe rzeczy. To ewolucja. Wierzę jednak, że nie musi on wychodzić z miejsca deficytu, tylko z samo-akceptacji.

Rozwój wymaga naturalnej dozy dyskomfortu, a równoważy go wewnętrzna życzliwość, a nie dodatkowe dociskanie się.

🔹 Jestem już dobry/a → działam z otwartością, ciekawością, radością
🔹 Nie jestem dobry/a → działam z presją, wstydem, w lęku i stresie

Co jeszcze można zrobić, by poczuć się wystarczająco dobrym/dobrą?

1️⃣ Zakwestionuj tyranię "więcej, lepiej, bardziej"
Uwierz, że już jesteś wystarczająco dobry/a, ale możesz być też lepszy/a. Jeżeli czytając to czujesz presję, wyrzuć jego drugą część i skup się najpierw tylko na byciu dobrym/ą. Kolejność jest kluczowa.

2️⃣ Nie poddawaj się presji otoczenia
Wbrew temu, co powtarzają pato-kołcze, nie możesz zawsze i wszędzie zrobić wszystkiego. Możesz zrobić to, co ważne, tu i teraz, wystarczająco dobrze.

3️⃣ Zaprzyjaźnij się ze sobą
Zadbaj o siebie, znajdź czas na odpoczynek i dobre rzeczy. Bądź z ludźmi, którzy Cię szanują i życzą Ci dobrze. Praktykuj samo-akceptację i samo-współczucie. A jeśli potrzebujesz więcej wsparcia, pójdź na terapię.

Twoja wartość nie jest nagrodą, którą musisz sobie wywalczyć. Masz ją w sobie od początku i nikt nie może Ci jej odebrać. Możesz rosnąć nie z poczucia braku, ale dlatego, że już masz dość, by iść dalej z ciekawością zamiast z lękiem.

Co zmieniłoby się w Twoim dniu, gdybyś już dziś uznał/a siebie za wystarczająco dobrego/dobrą?

Adres

Gwiaździsta 29
Warsaw

Telefon

+48575044855

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Prosta Droga - Piotr Jan Panasiuk - Uważność Psychoterapia Relacje umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Prosta Droga - Piotr Jan Panasiuk - Uważność Psychoterapia Relacje:

Skróty

Udostępnij