17/07/2026
W każdej nowej pracy – czy to w korporacji, małej firmie, kawiarni, czy nawet na studiach – na początku przechodzimy obowiązkowe szkolenie BHP.
Słyszymy: „safety first” – bezpieczeństwo przede wszystkim.
A co, jeśli w życiu wewnętrznym też obowiązuje ta sama zasada?
Tak jak BHP pomaga nam zadbać o bezpieczeństwo w świecie zewnętrznym, tak nasz organizm przez całe życie próbuje zadbać o nasze bezpieczeństwo wewnętrzne.
Czasem robi to w sposób, który z zewnątrz wygląda jak brak motywacji, prokrastynacja albo działanie pod ogromną presją i stresem.
Działanie kojarzymy z ruchem – wyjściem do świata, do ludzi, do życia.
Ale co, jeśli przez lata nasza ekspresja była krytykowana? Co, jeśli nasze emocje, pomysły albo sposób bycia spotykały się z oceną, zawstydzaniem albo poczuciem, że ciągle robimy coś nie tak?
Co, jeśli jako dziecko lub nastolatek nauczyłeś się, że działanie oznacza napięcie, a zatrzymanie się może oznaczać krytykę?
Może pamiętasz sytuację, kiedy byłeś przemęczony i każdą chwilę prywatności wykorzystywałeś na odpoczynek, ale dźwięk domofonu sprawiał, że w kilka minut próbowałeś doprowadzić mieszkanie do perfekcji, żeby tylko uniknąć kolejnej uwagi, narzekania albo słów: „Znowu nic nie zrobiłeś”.
Czasem ciężko jest się ruszyć i zmotywować do działania, kiedy już nikt nam niczego nie narzuca, kiedy jesteśmy „dorośli”.
Myślisz sobie: „To pewnie prokrastynacja”.
„Jestem leniwy”.
Ale czasem to nie lenistwo.
Jeśli podstawowe obowiązki od dziecka kojarzyły się ze stresem, napięciem albo oczekiwaniem na ocenę, w dorosłym życiu nawet proste rzeczy mogą stać się dużym wysiłkiem.
Nie dlatego, że nie potrafisz.
Dlatego, że Twój układ nerwowy mógł nauczyć się, że działanie wiąże się z lękiem, napięciem albo ryzykiem krytyki.
Nie zawsze musi to być rodzic. Czasem wpływ miał nauczyciel, szkoła albo inny ważny autorytet. Miejsca, w których zamiast ciekawości i bezpieczeństwa pojawiała się presja, ocena i potrzeba bycia „wystarczająco dobrym”.
Zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego wielu z nas łatwiej posprzątać mieszkanie, kiedy mają przyjść goście? Nagle pojawia się motywacja.
Oczywiście nie zawsze musi oznaczać to coś głębszego. Czasem po prostu pomaga nam konkretny cel, termin albo chęć przygotowania dla kogoś przyjemnej przestrzeni.
Ale czasem warto zatrzymać się i zapytać siebie:
Z jakiego miejsca to robię?
Czy z potrzeby pokazania swojej wartości, bycia docenionym, zauważonym albo uniknięcia oceny?
Czy może dlatego, że naprawdę lubię porządek, estetykę i dbanie o przestrzeń, a samo działanie daje mi przyjemność?
Bo ta sama czynność może wyglądać podobnie z zewnątrz, ale wewnętrznie może wynikać z zupełnie różnych miejsc.
Możemy robić coś z napięcia i lęku.
Albo z troski o siebie i przyjemności.
Z pracą nad sobą jest podobnie.
Poczucie bezpieczeństwa to fundament. Bez niego trudno się otworzyć, zaufać sobie i drugiej osobie.
Jego odbudowa może wymagać czasu. Czasem trwa długo, szczególnie jeśli przez lata nasze emocje, potrzeby albo granice nie były wystarczająco zauważane.
Dopiero kiedy zaczynamy czuć się bezpiecznie, możemy naprawdę ruszyć dalej.
Z planami.
Z marzeniami.
Z dbaniem o siebie.
Czasem nawet z tak prostą rzeczą jak sprzątanie czy przygotowanie sobie posiłku.
I wtedy robimy to z innego miejsca – nie z lęku, przymusu, poczucia obowiązku, z potrzeby przetrwania i spełnienia czyichś oczekiwań, ale z troski o siebie.
Jeśli czujesz, że chcesz iść do przodu, ale coś niewidzialnego ciągle Cię zatrzymuje, może warto zadać sobie pytanie nie:
„Co jest ze mną nie tak?”
ale:
„Przed czym próbuje ochronić mnie moje ciało?”
Bo czasem za brakiem działania nie stoi brak motywacji.
Czasem stoi za nim trudne doświadczenie, niewypowiedziany ból albo układ nerwowy, który wciąż próbuje nas chronić.
Może właśnie od poczucia bezpieczeństwa zaczyna się prawdziwa zmiana. Nie od zmuszania siebie do większej dyscypliny, ale od zrozumienia, czego potrzebujemy, żeby móc ruszyć dalej.
Odpoczynek nie zawsze oznacza brak działania. Czasem jest pierwszym krokiem do odzyskania siły.
Zanim nazwiesz siebie leniwym, zatrzymaj się i popatrz na siebie z czułością.
Safety first - bezpieczeństwo przede wszystkim.
Pięknego dnia,
Ewa.