Psychoterapia Tomasz Kawka

Psychoterapia Tomasz Kawka Gabinet Psychoterapii Psychoanalitycznej
Tomasz Kawka Warszawa Śródmieście
ul. Wiejska 16
Warszawa
Tel +48601245342

O doświadczaniu utraty, pamięci, rodzica, z perspektywy psychoterapeutyhttps://www.facebook.com/share/p/1CaL2aBPQ9/
11/02/2026

O doświadczaniu utraty, pamięci, rodzica, z perspektywy psychoterapeuty

https://www.facebook.com/share/p/1CaL2aBPQ9/

Demencja zmienia życie nie tylko osoby chorej, ale też jej bliskich, często pozostawiając ich z niewidocznym ciężarem emocji i pytań. Udostępniamy osobistą historię, aby zwiększać zrozumienie i pokazać, jak praktyczne podejście Somatic Experiencing® może wspierać w odnajdywaniu bezpieczeństwa i odporności w obliczu kryzysu.

"Moja mama ma 77 lat i demencję, tak, jak jej babcia. Doświadczanie tej sytuacji jest trudne i bolesne.
Patrzę na moją mamę i widzę, jak nitki jej pamięci bezlitośnie rwą się i splątują. Jej umysł zanika. Polonistka - absolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego, miłośniczka teatru i Prousta, córka wykładowcy Politechniki Wrocławskiej. Ze swojego dzieciństwa pamiętam ją zawsze z książką przy pomarańczowej lampce. Teraz jest jej coraz mniej w niej, ale jeszcze nas pamięta - swoje dzieci i wnuki. Ile zostało nam czasu? Ile zostało mi czasu, zanim zacznę i ja tracić pamięć? Czy znajdą lek? Czy mogę na to wpłynąć? Dieta, ćwiczenia, relacje…

Demencja to choroba neurodegeneracyjna - postępujący proces rozpadu komórek mózgowych, które ulegają uszkodzeniu, co prowadzi do utraty pamięci, pogorszenia myślenia i orientacji oraz zmian w zachowaniu. Winny jest beta-amyloid i białko tau powodujące nieodwracalne zmiany w mózgu. Pomimo że wzrasta liczba metod i narzędzi diagnostycznych, nawet wczesnych objawów choroby, nadal oferowane leczenie nakierowane jest jedynie na spowalnianie procesu otępiennego. Kiedy mózg obumiera, tracisz wówczas siebie i relacje z innymi, rozpada się tożsamość, nie ma ciągłości istnienia.

Mama wymaga teraz kompleksowego leczenia, ma zaplanowanych bardzo dużo wizyt lekarskich. Na szczęście mam rodzeństwo - solidarnie dzielimy się obowiązkami, informacjami, podejmujemy wspólne decyzje, wspieramy się, też emocjonalnie, bo ta sytuacja potrafi człowieka przeczołgać. Nieustająco szukam sposobów, aby lepiej radzić sobie z tym przeciążeniem. Staram się czerpać z doświadczenia i wiedzy, które nabyłam podczas szkoleń psychosomatycznych i pracy własnej. Aktualnie dużo szybciej potrafię wyjść z sytuacji odczuwanej jako zagrożenie i wyregulować swój układ nerwowy oraz pomóc mamie.

Przykładem jest poniżej opisana sytuacja z poprzedniego roku:

Jest jesień, przyjeżdżam do mamy, żeby zabrać ją do przychodni przyszpitalnej na badanie i aplikację leku do oka, bo wzrok też bardzo się pogorszył. Już w domu widzę, jak mama bardzo się boi tej wizyty. Nieustająco pyta czy zabrała dowód, a ja cały czas jej powtarzam, że o nic nie musi się martwić, ja wszystko mam i wszystkim się zajmę. Żartuję, że jestem jej zapasową pamięcią. Mówię, że cały czas z nią będę. Powtórzę to jeszcze sto razy, zanim dojedziemy na miejsce. Chce mi się płakać od tego.

Wchodzimy do dużego szpitala. Kiedy przekraczam jego próg, niemal natychmiast czuję, jak moje mięśnie się napinają i zauważam chęć wycofania się i pośpiechu jednocześnie. Skąd aż taki niepokój? Rozglądam się - jest bardzo dużo bodźców - dźwięków, świateł, korytarzy, dziesiątki drzwi, windy tu i tam, a ja nie wiem, gdzie mamy iść. Skoro ja się tak czuję, to co może przeżywać mama? Jak bardzo jest zagubiona i zdezorientowana?

W głowie pojawia się mi się dobrze już znane i osadzone we mnie zdanie powtarzane podczas szkolenia Somatic Experiencing® - na początku najważniejsza jest ORIENTACJA, żeby poczuć się spokojniej i bezpieczniej.

Wiem, że łatwiej się zorientować, kiedy człowiek zwolni, więc zatrzymuję się. Sprawdzam, co dzieje się z moim oddechem, mam ochotę biec, przyspieszyć, mieć to za sobą. Staram się poczuć podłogę pod stopami, aby mój mózg odebrał sygnał, że nie „usuwa mi się grunt pod nogami”, nie potrzebuję ani uciekać, ani walczyć, tu i teraz jestem bezpieczna. Jeśli te bodźce dookoła zabierają mój układ nerwowy do jakichś trudnych wydarzeń szpitalnych z przeszłości, dobrze dać mu znać, że obecnie nie ma zagrożenia. Rozglądam się jeszcze raz, teraz widzę jakby wyraźniej i czuję, że chodzi też o dynamikę życia szpitalnego, pośpiechu, hałasu, niepokoju (nie tylko pacjentów, ale też studentów medycyny).

Zwalniam wbrew temu szpitalnemu rytmowi, łapię równowagę i kieruję się do szatni. Dzwonię do brata, który był już tu wcześniej, żeby mnie pokierował - włączam system zaangażowania społecznego. Kiedy sama sięgam po wsparcie i znajduję w sobie spokój, mogę już skupić się na mamie i poprowadzić ją we właściwe miejsce. Teraz tylko trzeba uzbroić się w cierpliwość podczas czekania.

Wykorzystuję czas na opowiadanie mamie co u mnie i u moich dzieci (chociaż wiem, że za chwilę zapomni). Piszę wiadomości do rodzeństwa, które jest cały czas w kontakcie, odpisują, wspierają. Z zaciekawieniem obserwuję, co się dzieje na korytarzu i rozmawiam z innymi, którzy też czekają - seniorami i dorosłymi dziećmi swoich rodziców.

Zaczepia mnie w kolejce elegancki starszy Pan, mówi, że ma 92 lata i bardzo pogarsza mu się wzrok, nie może już prowadzić samochodu, ani czytać, ma ogromne poczucie straty i boi się. Myślę, że jednak przyjechał na badanie sam, nadal ma piękny umysł i dobrą pamięć. Chciałabym dożyć 90 lat w takiej kondycji. Rozmawiamy i trochę żartujemy, czuję wdzięczność za to krótkie spotkanie.

System zaangażowania społecznego aktywny. To wybór – możesz wściekać się na tracony czas, odizolować się, zapaść w milczącym cierpieniu, albo nawiązać kontakt i z niego czerpać.

Wreszcie moja mama wchodzi na badanie, widzę, jak bardzo się stresuje (napięte mięśnie, szybki oddech, pośpieszne ruchy). Idę razem z nią do gabinetu. Pytają, czy w jej odczuciu wzrok się polepszył. Jak osoba z demencją ma na to odpowiedzieć? Do jakich wspomnień porównać, skoro nie pamięta, jak widziała wcześniej? Odpowiadam za nią, że nadal nie może czytać i trudno jej nawet odszyfrować napisy na pudełku z lekami. Mama podczas badania ma się nie ruszać, bo inaczej nie wyjdzie. Powtarzają pomiar już piąty raz, bo mama drży. Mimo że lekarki starają się być cierpliwe, zaczynają się frustrować i irytować, co tylko pogłębia lęk mamy i drżenie.

Proszę o chwilę przerwy. Kładę swoją dłoń na jej klatce piersiowej, aby bardziej poczuła moją obecność i wparcie, jak również mogła skoncentrować się na odczuciach z ciała. Proszę, żeby zauważyła swoje stopy na podłodze i skupiła się na obserwowaniu, jak jej klatka piersiowa unosi się i opada, oddychamy razem - mój wyregulowany układ nerwowy wspiera mamy.

W rezultacie przestaje drżeć, jej oddech i bicie serce spowalnia. Lekarki próbują jeszcze raz, a ja kładę rękę na mamy plecach, mówię, że jestem obok niej, aby cały czas cieleśnie czuła moją bliskość. Znów nieudana próba. W końcu przytrzymuję lekko głowę mamy, czuję jej miękkie, delikatne włosy, wydaje się taka krucha i mała, jak dziecko. Zaglądam w głąb siebie i odkrywam w sobie pokłady czułości wobec niej. Pytam, czy dotyk, trzymanie głowy jej pomaga, potwierdza, jest spokojniejsza.

Badanie zakończone sukcesem. Jeszcze iniekcja leku i możemy wracać. Ulga i spokój na jakiś czas.

Smutek towarzyszy mi w dwugodzinnej drodze powrotnej do mojego domu, dobrze, że mam czas dojść do siebie. Relacja z moją mamą odkąd pamiętam, była trudna. Dała z siebie tyle, ile była w stanie. Po moich policzkach zaczynają spływać łzy. Mam poczcie straty. Płaczę nad jej losem, który wpływa też boleśnie na moje życie. Zaczęłam tracić moją mamę, kiedy mnie nawet jeszcze nie było na świecie. Kawałek po kawałku. Teraz ten brak czy strata są na nowo żywe i namacalne, kiedy jej umysł też się rozpada. Płaczę nad nią i nad sobą. Nie znajdziemy utraconego czasu w smaku magdalenek.

Jednocześnie jak napisał Marcel Proust „W pragnieniu jest siła, która rodzi wiarę”. Wierzę, że wykorzystując wiedzę na temat funkcjonowania naszego układu nerwowego, poprzez pracę z ciałem możemy zrobić wiele na rzecz poprawy sytuacji osób z demencją i ich opiekunów.

Dedykuję ten tekst wszystkim dorosłym dzieciom rodziców z demencją, a w szczególności tym, którzy samodzielnie stawiają temu czoła. "

Chapeau bas!

Autorka: Barbara Patelska - psychoterapeutka DMP, praktyczka Somatic Experiencing w trakcie szkolenia.

Teraz Twój Ruch

Zdjęcie: Pixabay

28/01/2026

Wstyd był kiedyś przypisany bardziej do pochodzenia, dziś – do porażki. Kiedyś wstydzili się ci z klasy niższej; dziś wstydzą się ci, którzy nie wykorzystują swojego potencjału. To zmiana formy, nie treści: wstyd nadal reguluje strukturę klasową, tyle tylko że przeniósł się do psychiki. Ujmując to w kontekst psychoanalityczny: współczesna hybris to nie tyle pycha, ile lęk przed przeciętnością. To strach przed tym, że jesteśmy tacy jak inni, że nie mamy szczególnego losu i że nic nas nie wybawia. Współczesny człowiek nadal jest Ludvigiem: pracuje, doskonali się i wierzy w awans, ale w środku boi się, że to nie wystarczy. Żyjemy w świecie, w którym nazbyt często stajemy się swoim własnym ambitnym projektem, a jednocześnie – własnym surowym sędzią. Może właśnie dlatego współczesny Ikar już nie spada, lecz nigdy nie ląduje. Ciągle leci, zmieniając skrzydła z wosku na nowe wersje: z lepszego materiału, z większą mocą, z hasłem „bądź sobą, tylko w lepszej wersji samego siebie”.

Rafał Pniewski, Hybris - pragnienie ponad miarę. Idiomy NO. 10 grudzień 2025

Gabinet Psychoterapii Psychoanalitycznej
Tomasz Kawka Warszawa Śródmieście
ul. Wiejska 16
Warszawa
Tel +48601245342

17/11/2025

W 1985 roku Robert Wallerstein – ówczesny przewodniczący IPA – opublikował esej ◾The Transformation of Thought That the Nuclear Age Requires ◾ („Przemiana myślenia, której wymaga epoka nuklearna”).

Choć od tamtej publikacji minęło już 40 lat, dziś – w obliczu nasilonych globalnych napięć i niedawnej premiery filmu "Dom pełen dynamitu" na jednej z platform streamingowych – jego pytania pozostają aktualne. Produkcja Kathryn Bigelow, w której fabuła koncentruje się na nieoczekiwanym ataku rakietowym i związanej z nim eskalacji kryzysu nuklearnego, pełni funkcję „sygnału” uświadamiającego potencjalne zagrożenia: ukazuje możliwe katastrofy, a my, choć wolelibyśmy o nich nie pamiętać, zostajemy skonfrontowani z tym, co może się zdarzyć. Pokazanie takiej realnej, choć wciąż fantazmatycznej, grozy pobudza myślenie, wywołuje lęki i aktywuje ukryte fantazje o zagrożeniu totalnym.

Wallerstein nawiązał do słynnej korespondencji Einsteina i Freuda „Dlaczego wojna?”, zauważając, że od momentu odkrycia energii atomowej „wszystko się zmieniło – oprócz naszego sposobu myślenia.” Przywołał freudowską koncepcję lęku jako sygnału regulującego funkcjonowanie ego, rozwiniętą później przez Sandlera (1960) w pojęcie „zasady bezpieczeństwa” (safety-principle), balansowaniu między sygnałami bezpieczeństwa a sygnałami lęku.

Pisał, że zagrożenie totalnym zniszczeniem wymaga od człowieka nowej zdolności psychicznej – umiejętności znoszenia lęku, który dotąd był nie do wytrzymania, bez ucieczki w zaprzeczenie, projekcję czy znieczulenie emocjonalne. Gdy człowiek potrafi chwilowo zawiesić mechanizmy obronne – te, które zwykle chronią przed lękiem – i spojrzeć w przepaść, nie tracąc zdolności do myślenia. Nie chodzi o to, by lęk zniknął, lecz by stał się myśleniem, by można było go utrzymać, pomieścić, przekształcić w refleksję, troskę, działanie.

To nie jest wezwanie do rozpaczy, lecz do dojrzałego myślenia – takiego, które nie szuka natychmiastowego ukojenia, ale potrafi utrzymać napięcie między nadzieją a lękiem. Wallerstein pisał, że jeśli taka przemiana dokona się choć w niektórych ludziach – zwłaszcza w tych, którzy mają wpływ na losy świata – „może to wystarczyć, by rozum znów mógł zapanować nad niszczącymi siłami”.

Pozostawił nas z pytaniem, które można odczytać także jako apel:
Czy psychoanaliza – ucząc rozumienia lęku, projekcji i zaprzeczenia – może pomóc w tej potrzebnej „transformacji myślenia”, od której zależy przyszłość świata?

Na podstawie:
Wallerstein, R. S. (1986) The Transformation of Thought That the Nuclear Age Requires: Can We Achieve It?. Psychoanalytic Inquiry 6:303-312
- artykuł dostępny na: https://pep-web.org/

W latach 80. temat lęku wywołanego możliwością wojny nuklearnej był przedmiotem intensywnej refleksji w środowisku psychoanalitycznym. Artykuł Roberta Wallersteina był jednym z kilku publikacji w "Psychoanalytic Inquiry" z 1986 r. (vol. 6, issues 2 i 3), w którym opublikowano artykuły podejmujące różne aspekty zagadnienia zagrożenia nuklearnego.

🕯️ Widma w nas. Psychoanalityczna refleksja na czas Wszystkich ŚwiętychListopad to czas, w którym żywi pochylają się nad...
01/11/2025

🕯️ Widma w nas. Psychoanalityczna refleksja na czas Wszystkich Świętych

Listopad to czas, w którym żywi pochylają się nad zmarłymi.
W okresie, gdy wspominamy zmarłych, psychoanaliza przypomina, że relacja ze śmiercią nie ogranicza się do żałoby po utraconych osobach.

Nicolas Abraham i Maria Török w klasycznym tekście “The Lost Object—Me” opisali zjawisko krypty – psychicznego grobowca, w którym zostaje złożone to, czego nie można było opłakać ani wypowiedzieć.

Nie każda strata staje się przedmiotem żałoby. Czasem pewne doświadczenie – miłość, wina, sekret rodzinny, trauma – zostaje zatrzymane w psychice w formie inkorporacji, nie zaś introjekcji. Nie zostaje przetworzone symbolicznie, lecz zamknięte w ukrytej przestrzeni psychicznej. Tak rodzi się fantom: nieświadomy gość, który nawiedza podmiot, domagając się posłuchu i uznania.
Abraham i Török zauważyli, że „fantomy” mogą przechodzić przez pokolenia – nie jako wspomnienia, lecz jako luki w przekazie, milczenia, objawy, nieuzasadnione lęki. Analiza w takim ujęciu nie polega więc jedynie na interpretacji treści nieświadomych, lecz na próbie otwarcia krypty, rozpoznania sekretu, który w niej spoczywa.

Z tej perspektywy święta listopadowe są nie tylko czasem pamięci o zmarłych, ale także chwilą, w której możemy wsłuchać się w to, co w nas pozostaje martwe, zamrożone, nienazwane. W takim ujęciu stają się przestrzenią spotkania — z tym, co powraca, by zostać wysłuchane. To, co „nawiedza”, nie zawsze chce straszyć — czasem pragnie być wreszcie rozpoznane i opłakane.

📖 Więcej o tej koncepcji można przeczytać w artykule:
Nicolas Abraham & Maria Török (1984). “The Lost Object—Me: Notes on Identification within the Crypt.” Psychoanalytic Inquiry, 4(2), 221–242.

🕯️ Widma w nas. Psychoanalityczna refleksja na czas Wszystkich Świętych

Listopad to czas, w którym żywi pochylają się nad zmarłymi.
W okresie, gdy wspominamy zmarłych, psychoanaliza przypomina, że relacja ze śmiercią nie ogranicza się do żałoby po utraconych osobach.

Nicolas Abraham i Maria Török w klasycznym tekście “The Lost Object—Me” opisali zjawisko krypty – psychicznego grobowca, w którym zostaje złożone to, czego nie można było opłakać ani wypowiedzieć.

Nie każda strata staje się przedmiotem żałoby. Czasem pewne doświadczenie – miłość, wina, sekret rodzinny, trauma – zostaje zatrzymane w psychice w formie inkorporacji, nie zaś introjekcji. Nie zostaje przetworzone symbolicznie, lecz zamknięte w ukrytej przestrzeni psychicznej. Tak rodzi się fantom: nieświadomy gość, który nawiedza podmiot, domagając się posłuchu i uznania.
Abraham i Török zauważyli, że „fantomy” mogą przechodzić przez pokolenia – nie jako wspomnienia, lecz jako luki w przekazie, milczenia, objawy, nieuzasadnione lęki. Analiza w takim ujęciu nie polega więc jedynie na interpretacji treści nieświadomych, lecz na próbie otwarcia krypty, rozpoznania sekretu, który w niej spoczywa.

Z tej perspektywy święta listopadowe są nie tylko czasem pamięci o zmarłych, ale także chwilą, w której możemy wsłuchać się w to, co w nas pozostaje martwe, zamrożone, nienazwane. W takim ujęciu stają się przestrzenią spotkania — z tym, co powraca, by zostać wysłuchane. To, co „nawiedza”, nie zawsze chce straszyć — czasem pragnie być wreszcie rozpoznane i opłakane.

📖 Więcej o tej koncepcji można przeczytać w artykule:
Nicolas Abraham & Maria Török (1984). “The Lost Object—Me: Notes on Identification within the Crypt.” Psychoanalytic Inquiry, 4(2), 221–242.
Pełny tekst dostępny w bazie PEP Web → link w komentarzu

Grafika: „Wejście na cmentarz” Caspar David Friedrich

19/10/2025

NARCYZM czyli dramat (nie) rozPOZNANIA

"Wróż, spytany, czy Narcyz lat szczęśliwych dozna,
odpowiedział: Jeżeli sam siebie nie pozna" (Owidiusz)

Znaczy to, że Narcyz będzie szczęśliwy i długowieczny, dopóki nie ujrzy samego siebie — czyli dopóki nie stanie się świadomy swojej tożsamości.

Grecki mit opowiada o "miłości" Narcyza do własnego odbicia a raczej fascynacji, która ostatecznie doprowadza go do śmierci. Zahipnotyzowany własnym wizerunkiem odbitym w tafli jeziora Narcyz nie potrafi zobaczyć i przyjąć nikogo ani niczego, co nie jest nim. Bezustannie przegląda się w zwierciadle w którym nie ma miejsca na nic więcej niż identyczność. Narcyz przynależy tylko do własnego obrazu i nie może dzielić się sobą z nikim innym. W ten sposób traci dostęp zarówno do realnosci świata zewnętrznego jak i prawdy własnego wnętrza.

"Jeśli swoj niedostatek fantazji, skojarzeń czy ożywienia wewnętrznego, który odczuwasz w formie uczucia zahamowania i bezowocnej jałowości, obserwujesz z zainteresowaniem towarzyszącym skutkom śmierci wewnętrznej czy postrzeganym jako zew pustyni (...) (call of the wild), wówczas może się coś wydarzyć, albowiem pustka wewnętrzna kryje w sobie równie wielką pełnię i trzeba tylko, byś pozwolił jej przeniknąć w siebie." (Jung, 2017).

Ale narcyzm to utrudnia, bo dąży do stanu psychicznej pojedyńczości, która spycha na obrzeża wszelką inność i eliminuje złożoność oraz różnorodność świata. Osobowość narcystyczna jest niepewna i niestała (jak tafla jeziora) i popada ze skrajności w skrajność, od wielkosciowości i wszechmocy po całkowity brak poczucia wpływu i własnej wartości. Na doświadczenie odrębności i różnicy reaguje impregnującą skłonnością do idealizacji, rywalizacji, niskiej samooceny i poczuciem niewystarczalności.Te reakcje maskują poczucie głębokiego wstydu, zażenowania, małości i lęku. A mogłyby stanowić impuls do poszukiwania pocieszenia i ukojenia w relacjach z innymi ludźmi. Ale te uczucia odsłaniają kruchość więc zostają głęboko schowane i potępione przez osobę narcystyczną. Sposobem na pozorne nawiązanie relacji pozostaje powierzchowność, unikanie bycia naprawdę widzianym i roztaczanie wokół siebie złudzeń.
Narcyz ma trudność w przyswajaniu dobrych doświadczeń bo unika prawdziwego kontaktu i wymiany ze światem. W jego wnętrzu brakuje miłości i ciepła. Wbrew potocznemu myśleniu narcyzm nie jest miłością lecz nienawiścią do samego siebie podsycaną przez zawiść, która sprawia, że człowiek zachowuje się jak "odwrócony pies ogrodnika: sam nie ma ale od drugiego nie weźmie".

André Green (2002) pisał o dwóch typach postaw narcystycznych.Jeden nazwał "narcyzmem śmierci" czyli osobowościową doswiadczajacą pustki, samopogardy, z tendencją do destrukcyjnego wycofania i nieustannego poczucia poniżenia o charakterze masochistycznym.Tęsknocie za rozpuszczeniem się w fantazji o jednakowości, za urzeczywistnieniem iluzji romantycznego raju, towarzyszą problemy z rzeczywistością i niezdolność do udźwignięcia ciężaru życia. W ślad za tęsknym marzeniem za odnalezieniem kogoś jedynego na świecie - by wreszcie zyskać poczucie pełni - postępuje śmierć, ponieważ pragnienia te nigdy się nie ziszczą.
Drugi typ Green nazwał "narcyzmem życiowym" czyli sposobem na życie - czasem pasożytniczym, czasem samowystarczalnym - ze zubożałym ego, które ogranicza się do iluzorycznych relacji, bez elementu zaangażowania w żywy obiekt.

Ważne aby pamiętać, że skupianie się wyłącznie na patologicznym wymiarze narcyzmu wiąże się z ryzykiem, że wbudowane w ten typ osobowości głębokie dążenie do indywiduacji zostanie zaniedbane lub zaciemnione. Łatwo stwierdzić, że osoba narcystyczna jest po prostu egocentryczna i niedostępna. Ale może to zaprzepaścić znaczące efekty jakie może przynieść praca terapeutyczna z nią. Szerszy wymiar cierpienia i rozczarowania doświadczanego przez Narcyza odnosi się do wszystkiego, co wykracza poza "ja" a tego właśnie dotyka relacja terapeutyczna. Są to bardzo ludzkie sytuacje, które stanowią okazję do otwarcia narcystycznej osoby na SAMOPOZNANIE.

Ale, jak przypomina Neville Symington, (1993/2013):
"Największe znaczenie ma zdolność do rozpoznawania skłonności narcystycznych w nas samych. Nikt nie jest wolny od narcyzmu. Co więcej, jedną z fundamentalnych cech tego stanu jest fakt, że czyni nas ślepymi, zaburza samopoznanie. W rozmowach z ludźmi często słyszymy: Jestem okropnie narcystyczny lub: To był cios dla mojego narcyzmu. Tego rodzaju komentarze nie świadczą o autentycznym rozpoznaniu stanu rzeczy - to jedynie puste słowa. Prawdziwe uznanie własnego narcyzmu wywołuje głębokie cierpienie".

Poznać siebie = zobaczyć, kim naprawdę jestem — ze słabościami, lękiem, zranieniem. To moment przebudzenia, ale też cierpienia. Spotkanie z własnym narcyzmem-boli.

Można powiedzieć, że transformacja narcyzmu następuje wtedy "gdy niemowlę staje się świadome swojej zależności od obiektu a nie od łożyska" (Hirsch-Napchan, 2013 w: Shoshani, Shoshani, 2021/2023).

Okropnie dotkliwe jest uświadomienie sobie, że nam czegoś brakuje i że ma to Ktoś, kto jest od nas odrębny. Wymaga wytrzymania lęku, wstydu i zawiści, a także zaakceptowania faktu, że ten Ktoś NIE jest wszechmocny, nieomylny i doskonały, a do tego znajduje się poza naszą kontrolą.
Uwewnętrznienie dobrego obiektu, (który nie jest nami) pomaga łagodzić zawiść i uruchamia zdolność do kochania i przeżywania żałoby. Ale przede wszystkim rozwija w nas umiejętność (ROZ)poznawania (siebie i świata) oraz myślenia.

"Twoja wizja stanie się jasna i czysta jedynie wówczas, gdy spojrzysz we własne serce. (...) Kto spogląda na zewnątrz, ten śni;
kto spogląda do wewnątrz - budzi się " (Jung, 1916/2015)

Nie POZNAWAĆ siebie = żyć w iluzji, w świecie własnych projekcji, w narcystycznym śnie.Taki człowiek wydaje się „szczęśliwy”, bo nie konfrontuje się z prawdą o swojej pustce czy zależnościach.

Czyli szczęście Narcyza trwa tylko tak długo, jak długo trwa jego ślepota a wróżba Owidiusza oznacza, że samoPOZNANIE jest jednocześnie darem i przekleństwem.

Narcyz umrze (psychicznie), gdy naprawdę siebie zobaczy — bo jego tożsamość zbudowana była na złudzeniu. Symboliczna śmierć Narcyza to dopiero początek autentycznego życia.

LITERATURA:
●Green, A., A Dual Conception of Narcissism: Positive and Negative Organizations, "The Psychoanalytic Quarterly", 2002, LXXI/4:644
●Jacoby, M., Individuation and Narcissism, London: Routledge, 2016
●Jung, C.G., Mysterium Comiunctionis. Studium dzielenia i łączenia przeciwieństw psychicznych w alchemii, Reszke R. (tłum.), CW 14/Dzieła, t.5, Wa: Wydawnictwo KR, 2017, par.184
●List do F***y Bowditch z 23.10.1916 (w:) Jung, C.G., Letters, Vol.1:1906-1950, Hull R.F.C (transformacja.), London-New York: Routledge, 2015, s.33
●Owidiusz, Przemiany, Kiciński B (tłum.), Warszawa: Avia Artis, 2017, rozdz. XIV, s. 59
●Shoshani, M., Shoshani, B., Perwersja i narcyzm. Terapeutyczne wyzwania. Przekł. M. Szpak, Wyd IMAGO, Gdańsk. 2023
●Shwartz, E.S., Nieobecny ojciec. Wpływ braku ojca na córkę. Pragnienie i rana. Przekł. A. Rychwał-Chybowska, ISK RAVEN, Czeladź, 2025
●Symington, N., Narcyzm. Nowa teoria. Przekł.M. Lipińska. Wyd: IMAGO, Gdańsk, 2013, s.34





Obraz: Salvador Dali, Metamorfoza Narcyza

09/10/2025

🎂 Dziś wspominamy Helene Deutsch
– jedną z najważniejszych postaci w historii psychoanalizy, pionierkę myślenia o kobiecości, macierzyństwie i psychicznej tożsamości kobiet.

Uczennica Freuda, pierwsza kobieta, która ukończyła pełne szkolenie psychoanalityczne w Wiedniu, autorka klasycznych tekstów The Psychology of Women, Motherhood and Sexuality oraz The Significance of Masochism in the Mental Life of Women.

Deutsch wprowadziła do psychoanalizy pojęcie „zasady macierzyństwa” — rozumianej nie jako funkcji biologicznej, lecz jako struktury psychicznej obecnej w kobiecie „na długo zanim stanie się matką i długo, po tym kiedy już nie może się nią stać".

Jej myślenie otworzyło drogę późniejszym autorom – Klein, Winnicottowi, Benjamin, Kristevej – do rozumienia macierzyństwa jako centrum kobiecej podmiotowości i źródła troski w relacji analitycznej.

Z wdzięcznością wspominamy jej wkład – odwagę ,z jaką uczyniła kobiecość tematem refleksji psychoanalitycznej i nadała jej wymiar symboliczny, etyczny, twórczy.

Adres

Wiejska 16 Lok 22
Warsaw
00-490

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 20:00
Wtorek 09:00 - 20:00
Środa 09:00 - 20:00
Czwartek 09:00 - 20:00

Telefon

+48601245342

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Psychoterapia Tomasz Kawka umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij

Kategoria