24/05/2026
❓O co chodzi z tą całą procesową pracą, przetwarzaniem i transformacją emocji ❓
Dzisiaj o tym czemu w EFT dla Młodzieży przede wszystkim ważny jest PROCES doświadczania, a nie treść 🤔
Zainspirowany bardzo merytoryczną wymianą pod jednym z moich postów postanowiłem stworzyć dłuższy post, który będzie obrazował na czym polega sekwencyjny model przetwarzania emocji i jak wygląda to w praktyce “na żywo".
Często słyszę od profesjonalistówna szkoleniach, które widzą przebieg sesji, że EFT dla Młodzieży wyglądają " tak łatwo i gładko”. To prawda, ale to co się wydarzy " po_między” oraz w samym terapeucie, to już bardzo precyzyjny proces przetwarzania doświadczenia emocjonalnego, który terapeuta wspiera chwila-po-chwili, za pomocą:
Ucieleśnionej obecności, dostrojeniu empatycznemu I uważności
Wiedzy o procesach emocjonalnych i ich transformacji
Oraz konkretnym umiejętnościom relacyjnym, empatycznym i " technicznym”, które kształtujemy podczas treningów i superwizji
Tazkże tym razem post będzie:
Mocno edukacyjny
trochę bardziej obszerny
Przewiewny w strukturze
Gęsty w proces i treść
*Opisana sesją jest wymyślona, ale z dużym prawdopodobieństwem mogła wydarzyć się naprawdę 💚
Zajrzyjmy za zamknięte drzwi gabinetu 🤫:
Wyobraźmy sobie 14 letniego Eryka, który przyszedł z rodzicami do terapii z powodu jego depresji.
➡️ Depresyjna rezygnacja i lęk często są tym, co widzimy na powierzchni.
W gabinecie młody człowiek mówi:
„Nie wiem”.
„Nie chce mi się”.
„To bez sensu”.
„Nie dam rady”.
„Chcę zniknąć”.
W EFT dla Młodzieży nie zatrzymujemy się tylko na objawie czy jego treści. Nie dlatego, że objaw jest nieważny. Jest ważny. Ale często jest reakcją na coś głębszego i o wiele trudniejszego.
W modelu sekwencyjnego przetwarzania emocji Pascual-Leone’a i Greenberga zmiana nie polega na szybkim „poprawieniu nastroju”. Zmiana dzieje się krok po kroku, kiedy klient przechodzi przez kolejne warstwy doświadczenia emocjonalnego.
Tu UWAGA: Nie każda emocja prowadzi od razu do zmiany ❗
Czasem emocja jest jeszcze globalna, wtórna, chaotyczna albo ochronna. Dopiero kiedy zostanie zróżnicowana i usymbolizowana, może otworzyć drogę do potrzeby i emocji transformujących.
Zobaczmy to na przykładzie.
🧑 Siedzę z 14-latkiem. Diagnoza: depresja.
Jest wycofany, prawie nie patrzy w oczy. Ramiona zapadnięte. Głos cichy. Ciało mówi: „nie ma mnie”.
Mówi:
– Nie wiem. Po prostu nie chce mi się wracać do domu. Wszystko jest bez sensu.
To jest poziom uogólnionego cierpienia: depresyjna rezygnacja, bezsilność, odcięcie.
W sekwencji przetwarzania emocji jesteśmy jeszcze przy globalnym cierpieniu albo wtórnej reakcji emocjonalnej. Jest dużo bólu, ale mało jasnego znaczenia.
Nie wiadomo jeszcze:
co dokładnie boli?
przed czym chroni wycofanie?
jaka potrzeba nie spotkała się z odpowiedzią?
Dlatego terapeuta nie idzie od razu w rozwiązania.
Nie mówi:
„spróbuj myśleć pozytywnie”
„zrób plan działania”
„porozmawiaj z rodzicami”
„nie możesz się tak poddawać”
Zamiast tego śledzi proces 🌊
– Zauważyłem, że kiedy mówisz o powrocie do domu, zatrzymałeś oddech, a głos zrobił się bardzo cichy. Co pojawia się w środku, kiedy teraz o tym mówisz?
– Ciężar. Jakby mnie coś przygniatało.
To ważny moment.
Doświadczenie zaczyna przechodzić z „nie wiem / bez sensu” do konkretnego, cielesnego odczucia.
Jeszcze nie mamy pełnej emocji, ale mamy wejście w proces doświadczaniaa
– Spróbujmy na chwilę zostać przy tym ciężarze. Gdyby ten ucisk miał głos, co by powiedział?
– Że i tak zawiodę. Że jestem do niczego.
Tu pojawia się kolejny poziom: pierwotny nieadaptacyjny wstyd.
To już nie jest tylko depresyjna rezygnacja. To rdzenne znaczenie:
„coś jest ze mną nie tak”
„jestem niewystarczający”
„nie zasługuję”
„i tak zawiodę”
Ciało często pokazuje ten moment bardzo wyraźnie: zapadanie się, cisza, unikanie wzroku, zamieranie, chęć zniknięcia.
– Czyli pod tym ciężarem jest taki bolesny wstyd: „jestem do niczego i nikt mnie takim nie przyjmie”?
– Tak. Czuję się tak, jakby nikt nigdy nie miał mnie zaakceptować.
To nadal nie jest koniec procesu. To bardzo ważne żeby nie zatrzymać się tutaj ❗
Samo dotarcie do wstydu i jego akceptacja, nie są jeszcze transformacją. To dopiero dotknięcie pierwotnej nieadaptacyjnej emocji.
Teraz potrzebujemy kolejnego kroku: uchwycić negatywną samoocenę i niezaspokojoną potrzebę.
– Kiedy słyszysz w sobie: „nikt mnie nie zaakceptuje”, czego najbardziej wtedy potrzebujesz?
– Żeby ktoś zobaczył, że ja naprawdę się staram.
– Czyli nie tylko „jestem do niczego”, ale też: „potrzebuję, żeby ktoś zobaczył mój wysiłek”?
– Tak. Chciałbym, żeby ktoś chociaż raz był po mojej stronie.
Tu pojawia się ZNACZĄCE przesunięcie.
Z samego wstydu wyłania się potrzeba:
potrzeba akceptacji,
uznania,
ochrony,
bycia ważnym,
posiadania kogoś po swojej stronie.
To jest kluczowy moment w pracy procesowej.
Bo kiedy potrzeba zostaje nazwana, klient nie jest już tylko „zepsuty” albo „do niczego”. Zaczyna doświadczać siebie jako kogoś, kto czegoś ważnego potrzebował i tego nie dostał.
A wtedy może pojawić się emocja transformująca.
Na przykład adaptacyjna złość.
– Kiedy mówisz: „chciałbym, żeby ktoś był po mojej stronie”, co pojawia się wobec tych wszystkich sytuacji, w których zostawałeś z tym sam?
– To nie fair.
– Zostańmy przy tym. Co dokładnie nie jest fair?
– Że ciągle słyszę, że jestem leniwy. A ja już nie mam siły. Nikt nie pyta, co się ze mną dzieje.
– Powiedz to tak, jakby ta część Ciebie mogła wreszcie stanąć po swojej stronie.
– To nie jest fair. Ja nie jestem leniwy. Ja jestem zmęczony. Potrzebuję pomocy, a nie ciągłego czepiania się.
To jest inna złość niż wybuch, atak albo oskarżanie.
Ta złość ma już jakość asertywną 💪
Nie „nienawidzę was”, ale:
„to mnie rani”
„mam prawo potrzebować pomocy”
„nie zasługuję na takie traktowanie”
„moje granice i moje potrzeby mają znaczenie”
Czasem jednak zamiast złości najpierw pojawia się współczucie wobec siebie.
– Gdybyś zobaczył kogoś innego, kto tak długo próbował i czuł się kompletnie sam, co byś do niego powiedział?
– Że to nie jego wina. Że naprawdę było mu ciężko.
– Możesz spróbować powiedzieć to do tej części siebie?
– To nie twoja wina. Ty naprawdę próbowałeś. Nie jesteś do niczego.
Tu pojawia się kolejna emocja transformująca: współczująca reakcja wobec siebie.
Nie jako technika „mówienia sobie miłych rzeczy”, ale jako realne, emocjonalne doświadczenie:
„jestem po swojej stronie”
„widzę swoje cierpienie”
„nie muszę już siebie dobijać”
„mogę potraktować siebie z troską”
I często dopiero wtedy przychodzi smutek.
❗Jednak to nie jest depresyjna bezsilność z początku sesji.
To adaptacyjny smutek albo żal po tym, czego zabrakło.
– Co czujesz, kiedy mówisz: „ja naprawdę potrzebowałem, żeby ktoś był po mojej stronie”?
– Smutek. Bo ja chyba długo czekałem, aż ktoś to zauważy.
– Czego najbardziej zabrakło?
– Żeby ktoś mnie przyjął, zanim zaczął mnie poprawiać.
To jest inny rodzaj smutku.
Nie zapadanie się.
Nie rezygnacja.
Nie „jestem beznadziejny”.
Raczej żal po realnym braku:
„nie dostałem czegoś ważnego”
„to bolało”
„potrzebowałem bliskości, uznania, ochrony”
„to ma znaczenie”
W tym miejscu ciało często pokazuje bardzo konkretną ulgę. Oddech się pogłębia. Płacz przestaje być chaotyczny, a staje się porządkujący. Klient nie jest już tylko zalany emocją. On zaczyna rozumieć, co się w nim dzieje.
I dopiero z tej sekwencji może wyłonić się większa sprawczość.
Nie sztucznie doklejona jako zadanie domowe.
Nie jako „plan naprawczy”.
Ale jako naturalny efekt przetworzenia emocji.
– Co teraz czujesz wobec siebie?
– Że może ja nie jestem zepsuty. Może po prostu za długo byłem z tym sam.
– Czego ta część Ciebie potrzebuje teraz?
– Żebym przestał ją dobijać. I żebym powiedział komuś dorosłemu, że naprawdę jest źle.
To jest zupełnie inny punkt procesu niż ten, od którego zaczęliśmy.
Na początku było:
„nie wiem”
„nie chce mi się”
„wszystko jest bez sensu”
Potem:
„coś mnie przygniata”
Potem:
„jestem do niczego”
Potem:
„potrzebuję, żeby ktoś zobaczył mój wysiłek”
Potem:
„to nie fair, ja potrzebuję pomocy”
Potem:
„to nie moja wina, naprawdę próbowałem”
Potem:
„smutno mi, że tak długo byłem z tym sam”
A na końcu:
„mogę stanąć po swojej stronie i poszukać wsparcia”
To jest właśnie pełniejsza sekwencja przetwarzania doświadczenia emocjonalnego.
Nie chodzi o to, żeby klient „poczuł więcej”.
Chodzi o to, żeby przeszedł od emocji, która go więzi, do emocji, która organizuje znaczenie, odsłania potrzebę i uruchamia bardziej adaptacyjną odpowiedź.
W dużym uproszczeniu:
1️⃣ Wtórna reakcja / globalne cierpienie
„Nie wiem. Wszystko jest bez sensu.”
2️⃣ Kontakt z ciałem
„Czuję ciężar. Coś mnie przygniata.”
3️⃣ Pierwotna nieadaptacyjna emocja
„Jestem do niczego. Nikt mnie nie zaakceptuje.”
4️⃣ Negatywna samoocena i potrzeba
„Potrzebuję, żeby ktoś zobaczył mój wysiłek i był po mojej stronie.”
5️⃣ Emocja transformująca: asertywna złość
„To nie fair. Mam prawo potrzebować pomocy.”
6️⃣ Emocja transformująca: współczucie wobec siebie
„To nie twoja wina. Ty naprawdę próbowałeś.”
7️⃣ Adaptacyjny smutek / żal
„Boli, że tak długo byłem z tym sam.”
8️⃣ Integracja i sprawczość
„Nie jestem zepsuty. Mogę stanąć po swojej stronie i szukać wsparcia.”
To nie jest sztywny algorytm.
Klient może się cofać, wracać do wstydu, znów zamierać, przechodzić przez złość, potem smutek, potem znowu potrzebować regulacji.
Ale mapa pomaga terapeucie rozumieć, gdzie jesteśmy w procesie.
Czy pracujemy jeszcze z objawem?
Czy dotknęliśmy pierwotnego bólu?
Czy pojawiła się potrzeba?
Czy klient ma dostęp do adaptacyjnej emocji?
Czy pojawia się nowy sposób bycia ze sobą?
W EFT for Youth prawdziwa praca procesowa zaczyna się często tam, gdzie młody człowiek traci słowa.
Tam, gdzie mówi „nie wiem”.
Tam, gdzie ciało zastyga.
Tam, gdzie oddech się zatrzymuje.
Tam, gdzie pojawia się ciężar, ucisk, pustka albo chęć zniknięcia.
Bo właśnie tam często zaczyna się droga od objawu do rdzennego bólu.
A potem, od rdzennego bólu do potrzeby, emocji transformującej i nowej sprawczości.
❗ PS. W EFT dla Młodzieży zawsze myślimy o tym gdzie i jak włączyć rodzice jako WSPARCIE.
Rodzic staje się aktywnym uczestnikiem procesu terapii.
Nie jest traktowany jak przeszkoda lub jedynie wsparcie logistyczne.
👉 Chcesz nauczyć się precyzyjnie rozpoznawać te etapy i prowadzić młodego pacjenta przez proces transformacji emocji?
Zapraszam na superwizje i szkolenia z EFT-Y. Przekładamy teorię na konkretne interwencje tu i teraz.
Daj znać czy takie posty są dla Ciebie pomocne żeby lepiej zrozumieć EFT for Youth 😊
❗ Jeśli doceniasz taką wiedzę i pracę włożoną w te treści, to prośba: UDOSTĘPNIJ i PUŚĆ DALEJ W ŚWIAT 🌏
💗
Krzysiek