07/10/2026
Urlop zaczął działać dopiero wtedy, kiedy przestałam próbować odpoczywać.
Drugi tydzień urlopu.
I dopiero teraz naprawdę odpoczywam.
Pierwszy tydzień był zupełnie inny.
Po miesiącach pracy, nauki, pisania i ciągłego działania przyszło nagłe zatrzymanie. Do tego dużo emocji związanych z pracą nad trudną relacją.
I chyba moje ciało dostało wreszcie przestrzeń, żeby powiedzieć: teraz już naprawdę stop.
Potrzebowałam czasu.
Najpierw zaczęło puszczać napięcie w mięśniach. Potem poprawił się sen. A potem zaczęłam inaczej patrzeć, słyszeć, czuć.
I właśnie to jest dla mnie teraz najbardziej fascynujące.
Bodźce.
Słońce na skórze. Wiatr. Wilgotne powietrze. Szum fal. Przestrzeń, której nie da się zmieścić w ekranie.
Inne zapachy. Inne smaki. Ryba, której nie jem przy komputerze. Kawa na plaży bez jednoczesnego sprawdzania telefonu. Spacer, który nie prowadzi „gdzieś”. Patrzenie w morze, które niczego ode mnie nie chce.
To wszystko są informacje. Mózg je odbiera, przetwarza, porównuje. A ja po prostu zauważam, że po wielu tygodniach życia w jednym rodzaju bodźców nagle znalazłam się w zupełnie innym świecie.
I chyba właśnie dlatego tak bardzo interesuje mnie ciało. Bo kiedy zmienia się to, czym je karmimy każdego dnia, zmienia się też nasze doświadczenie.
Nie tylko przez myśli. Ale przez bodźce. Przez ruch. Dotyk. Dźwięk. Światło. Zapach. Smak. Przestrzeń.
Czasem myślimy, że odpoczynek polega na tym, żeby nic nie robić.
A może czasem chodzi o coś zupełnie innego: żeby przez chwilę dać mózgowi i ciału doświadczać czegoś innego niż to, do czego przywykły.
Siedzę nad morzem, słucham fal, czuję wiatr na skórze i myślę, że może odpoczynek wcale nie polega na wyłączeniu bodźców. Może chodzi o to, żeby wreszcie dostać inne.