09/05/2026
Nic nie wskazywało na to, że to będzie taki dzień.
Energia kreatywności takie mocne 2/10. A jednak głos w środku nie dawał mi spokoju.
Szeptał: Weź płótno.
- Daj spokój, przecież wiesz jak się dzisiaj czuję.
- Weź płótno. Zobacz co się wydarzy.
- Źle się czuję.
- Weź płótno.
Szeptał nieustępliwie z czułością.
Wzięłam.
I dałam się poprowadzić.
Mając bardzo zmęczone ciało.
Umysł nie miał dzisiaj nic mądrego do powiedzenia. Jak się okazało, to lepiej.
Bo malowałam w całkowitym przepływie. Cudownej energii, która w 100% ominęła głowę.
Przepiękne doświadczenie.
Brałam płótno za płótnem. Chciałam więcej i więcej.
Malowałam dłońmi, pędzlami, wałkiem i tym, co miałam pod ręką.
Bawiłam się. Obecna ciałem. A duchem pochłonięta w procesie twórczym.
Dłoń sama mnie prowadziła.
Patrzę na ten obraz i dopiero do mnie dociera, że jest realny.
Wyszedł spod moich rąk.
Jeszcze nie mam pojęcia co dla mnie oznacza.
Wiem na pewno, że jego moc jest jest głęboka i przeszywająca.
Poruszająca zakamarki. Bycia. Życia. Czucia. Intuicji.
Nie umysłu. Tym razem umysł niech posiedzi z boku.
Dobrego odbioru. Może w Was też coś porusza.
Uściskuję Was!
I ogromnie dziękuję za odbiór poprzedniego obrazu ❤
To dla mnie początki dzielenia się twórczością tutaj, więc każde Wasze słowo doceniam po stokroć.
PS chyba do robienia zdjęć obrazom trzeba mieć jakąś osobną profesję albo doktorat albo nie wiem co, bo to jest jakiś hardcore. Żeby nie zmienić kolorów, żeby się nie prześwietlał i milion innych rzeczy. O matko i córko, co to za wyzwanie!