Psychoterapia Siebielubna

Zadzwoń Wskazówki dojazdu Strona internetowa Kontakt: praktyka

Psychoterapia Siebielubna 🌿 Magdalena Borkowska |
🌷Psycholog, Psychoterapeutka osób dorosłych w nurcie Psychoterapii Integracyjnej |
🪴Twórca Produktów Cyfrowych
(1)

Magdalena Borkowska - psycholog, psychoterapeutka integracyjna

Czy napisałeś pierwsze zdanie dopiero kiedy umiałeś napisać powieść?Zakładam, że nie. Zakładam, że najpierw tworzyłeś kr...
16/10/2026

Czy napisałeś pierwsze zdanie dopiero kiedy umiałeś napisać powieść?

Zakładam, że nie. Zakładam, że najpierw tworzyłeś kreski, szlaczki, litery, pierwsze słowa... I dzięki temu dziś umiesz pisać zdania, dłuższe wypowiedzi, opowiadania, może i powieści, czy prace naukowe. Doszedłeś do tego stopniowo. Nie ma innego wyjścia.

Tak samo jest z nauką umiejętności związanych ze zdrowiem psychicznym. Z nazywaniem i opiekowaniem własnych stanów emocjonalnych, stawianiem granic, budowaniem sprawczości, motywacji, z regulowaniem układu nerwowego, budowaniem stałych, satysfakcjonujących relacji, umiejętnością wyrażania potrzeb, komunikacji.

Czy dajesz sobie na to czas? Bo wiesz, możliwe, że nauczyłeś się tych umiejętności w ciągu życia - w końcu to sprawy, które chcąc nie chcąc dotyczą nas od urodzenia. Nawet wcześniej niż szlaczki i literki. Możliwe jednak, że z jakiegoś powodu nigdy nie zacząłeś się ich uczyć, a nawet (co niestety jest częste) zostałeś ich nauczony w sposób, który Ci nie służy - trochę jakby (wracając do metafory) nigdy nie mieć ołówka w ręce, lub nauczyć się pisać w lustrzanym odbiciu, bo cała nasza rodzina tak to robiła od dziada pradziada, albo do góry nogami z ósemkami wstawianymi co druga litera, bo mamie się wydawało, że tak jest ładniej - może w dzieciństwie ten sposób działał, a nawet przynosił jakiś rodzaj korzyści w rodzinie pochodzenia, ale w dorosłości może być bardzo trudno się w ten sposób porozumieć i współgrać z innymi, a prędzej czy później przychodzi nam tworzyć z nimi grupy, rodziny, społeczeństwo...

Może się na siebie złościsz, że nie umiesz jeszcze tak, jak umieć byś chciał? Może ta złość Cię powstrzymuje przed rozwiązaniem problemu jakiejś nieumiejętności? Bo wiesz, tak jak nie stawiając kresek i kółeczek, nie da się nauczyć pisać, tak nie podejmując prób nauki umiejętności związanych ze zdrowiem psychicznym nie da się ich jedynie wchłonąć od innych, czy z niczego wytworzyć. Potrzebujesz ćwiczyć. Czasem krócej - ucząc się na zasadzie rozwijania mniej rozwiniętej, ale obecnej i dobrej umiejętności, czasem dłużej - ucząc się od nowa, lub - tym bardziej - oduczając się czegoś, co utrudnia życie i wdrażając inny sposób funkcjonowania niż dotychczas.

Grafika z pomocą AI

___________________________
Psychoterapia to m.in. taki metaforyczny zeszyt i długopis ;) narzędzie i miejsce do podejmowania wielu kolejnych prób, rozwoju, znajdowania i leczenia trudów, ale i doceniania i rozwijania zasobów. Może to droga dla Ciebie?
Zapraszam:

Jeśli znalazłeś się w swoim życiu w momencie, w którym potrzebujesz specjalistycznej pomocy psychologa - psychoterapeuty, zapraszam Cię do wspólnej drogi.

14/10/2026

Dziś zapraszam Was do obejrzenia krótkiego filmu. Polecam też kanał na którym ten film jest zamieszczony dla wszystkich, którzy mogą korzystać z anglojęzycznej części sieci a są zainteresowani tematyką.

https://www.facebook.com/share/r/1ByL2pedRN/

Trauma ma różne imię. I pochodzi z różnych doświadczeń życiowych. Nie tylko uznawanych popularnie za "traumatyczne". Trauma to moment, w którym układ nerwowy danego człowieka (w tym dziecka) nie jest w stanie unieść tego czego doświadcza, więc następuje "załamanie", "pęknięcie", "rozłam" psychiki. To pękniecie z czasem (nie od razu) ujawnia pewne jakości, trudności, koszty, emocje, przekonania, zachowania, które uznajemy za objawy zaburzeń posttruamatycznych. Dla wielu osób dotkniętych traumą wczesnodziecięcej, relacyjną, traumą niedoboru opieki bardzo trudnym jest uznanie i pogodzenie się z tym, że ich objawy (które zwykle uznają za swoją wrodzoną wadę, a nawet dowód na bycie złymi/zepsutymi) to objawy. Jest to jednocześnie kluczowy i ważny krok na drodze do zdrowia. Bo z zaburzeń potruamatycznych można się wyleczyć.

Czy doświadczając skutków swoich historii które były nie do zniesienia, masz już dla siebie wyrozumiałość? A może chociaż (i aż!) tę jednak nieumarłą chociaż schowaną pewnie bardzo głęboko część, która uparła się że przeżyjesz i kiedy odniesiesz się do bezpiecznej dorosłości ona Cię uratuje, a aby to uczynić wprawia Cię w jakieś poruszenie, czy napięcie kiedy oglądasz treści jak na załączonej rolce? Daj jej działać. Może kolejny krok to psychoterapia dotycząca tego z czym może na razie zupełnie samotnie się mierzysz?

_______________
Jeśli poszukujesz wsparcia, rozważasz psychoterapię wiedząc że mierzysz się z następstwami trudów życia, lub sam nie wiesz czemu ale chciałbyś nareszcie wrócić do poczucia bezpieczeństwa i dobrej relacji ze sobą, zapraszam Cię na konsultacje i proces psychoterapeutyczny. Tutaj szczegóły i możliwość umówienia spotkania: www.psychoterapiaintegracyjna.org

„Dziecko, które nie poczuje ciepła wioski, spali ją, by poczuć to ciepło” - pewnie nie słyszycie tego po raz pierwszy, s...
12/10/2026

„Dziecko, które nie poczuje ciepła wioski, spali ją, by poczuć to ciepło” - pewnie nie słyszycie tego po raz pierwszy, szczególnie w kontekście ostatnich wydarzeń społecznych i namysłu nad jakością więzi rodzinnych oraz wirtualnych i stanem psychiki młodych ludzi.

A gdyby to zdanie odnieść do każdego, niezależnie od wieku? Do naszych "dziecięcości" - impulsywności, ukryć, zamrożeń, niedoopiekowań, nadopiekowań, uwikłań?

Czasami spalasz przecież coś w sobie, żeby móc musieć ochłonąć - ale dopiero, jak zaboli Cię do szpiku kości, jakby wcześniej nie dało się zauważyć że już lekko pobolewa...

Czasami wybierasz tkwienie w czymś, aż pozostanie sam popiół, aby dopiero wtedy pozwolić sobie zacząć od nowa ( - o ile łatwiej byłoby skorzystać z tylko lekko nadpalonego budulca zamiast lepić od zera z prochu, dusząc się dymem)...

Czasami strzelasz ogniem tam, gdzie kierujesz swoje potrzeby, myśli, chęci, bo nagły ogień wydaje się bardziej dostępny i paradoksalnie łatwiejszy do zniesienia, niż bardziej długotrwałe pragnienie i działanie podjęte w kierunku ocieplenia i powolnego ogrzewania się adekwatnego do potrzeb i możliwości...

Co spalasz i w imię jakich zranień - w sobie i na zewnątrz? Co w Tobie i dookoła Ciebie, mogłoby Cię ogrzać gdybyś pozwolił sobie podejść? Gdzie są Twoje zmrożenia, zimna, chłody? Co możesz z nimi zrobić?

_______________________________
Jeśli poszukujesz psychoterapii na drodze do wewnętrznej równowagi - zapraszam: www.psychoterapiaintegracyjna.org

Obrazek AI + kolaż Pinterest

Jeśli znalazłeś się w swoim życiu w momencie, w którym potrzebujesz specjalistycznej pomocy psychologa - psychoterapeuty, zapraszam Cię do wspólnej drogi.

Myślami dziś jestem przy potrzebie rozwagi i spokoju, dorosłości w zetknięciu z tym co okrutne, złe. A dorosłość podpowi...
09/10/2026

Myślami dziś jestem przy potrzebie rozwagi i spokoju, dorosłości w zetknięciu z tym co okrutne, złe. A dorosłość podpowiada, że poznanie Innego, zaangażowanie we wspólnotę, autentyczność, relacje - szczególnie te najbliższe i żywe, w budowanie społeczeństwa opartego na byciu tu razem ze wszystkimi, a nie przeciwko wszystkim, to dobra droga. Dlatego zapraszam Was dziś do posłuchania piosenki. O jakimś tego aspekcie. O (neuro)róroznorodnym świecie w którym każdy ma inaczej, niektórzy łatwiej, niektórzy trudniej, nie chodzi o to, aby wejść w czyjas głowę, poczuć jak on, ale żeby się wzajemnie uważnie słuchać i reagować na to co słyszymy. Może tak, razem - uznając swoje bycie człowieczymi i z człowieczymi wrażliwościami, podatnościami, jakościami, oraz to samo w innych - możemy budować spokojniejszy, bardziej empatyczny świat, dla nas i dla młodszych pokoleń.

„W Polsce uczy się pół miliona neuroatypowych dzieci. Co czują, kie...

https://www.facebook.com/share/p/191otcHiEn/ Ważny tekst do przeczytania - o przemocy, której nie widać, a pozostawia gł...
07/10/2026

https://www.facebook.com/share/p/191otcHiEn/ Ważny tekst do przeczytania - o przemocy, której nie widać, a pozostawia głębokie ślady w psychice.

Niewidzialna przemoc również rani.
Pomoc zaczyna się od rozmowy.

Dziś obchodzimy Międzynarodowy Dzień Bez Przemocy🌹

Z perspektywy psychotraumatologii to ważny moment, by przypomnieć, że mechanizmy przemocowe nie zawsze sprowadzają się tylko do naruszenia nietykalności fizycznej. Najbardziej niszczące formy przemocy mają charakter uwikłany, subtelny i relacyjny.

Przemoc psychiczna i relacyjna to nie jednorazowy incydent, lecz systematyczny wzorzec zachowań, mający na celu destabilizację poczucia bezpieczeństwa, kontrolę oraz osłabienie autonomii drugiej osoby. Działa skrycie, ale może prowadzić do tzw. traumy relacyjnej (oraz złożonego PTSD), krusząc fundamenty tożsamości bez względu na wiek.

Jak przejawia się niewidzialna przemoc w różnych środowiskach?
👉W środowisku rówieśniczym i szkolnym:
Odrzucenie relacyjne i ostracyzm: celowe wykluczanie z grupy, zmowa milczenia, izolowanie na przerwach.
Relacyjna agresja mikrostrukturalna: obgadywanie, manipulowanie sympatiami, podważanie pozycji w grupie, ukryty bullying i cyberbullying.
Unieważnianie i niedocenianie: umniejszanie sukcesów szkolnych, wyśmiewanie intencji i wysiłku oraz wmawianie dziecku lub nastolatkowi, że „nie zna się na żartach” czy „jest zbyt wrażliwe”.
👉W relacjach dorosłych i środowisku pracy:
Gaslighting: ustrukturyzowana manipulacja subiektywną rzeczywistością („Przesadzasz”, „Nic takiego nie miało miejsca”).
Umniejszanie intencji, starań i osiągnięć: chroniczne ignorowanie dobrych gestów, wysiłku czy pójścia na kompromis (traktowanie czyjejś życzliwości, troski i wykonanej pracy jako „oczywistości” lub „niewystarczających starań”), przypisywanie zasług innym oraz podważanie kompetencji.
Szantaż emocjonalny i karanie ciszą (silent treatment): używanie milczenia, wycofania afektu i ignorowania obecności drugiej osoby jako narzędzia kary oraz kontroli.
Przemoc ekonomiczna i kontrolująca: ograniczanie samostanowienia, decyzji zawodowych oraz dysponowania własnymi zasobami.
👉W systemie rodzinnym:
Parentyfikacja i szantaż więzią: obarczanie dzieci odpowiedzialnością za stan emocjonalny dorosłych.
Unieważnianie emocjonalne (emotional invalidation): chroniczne ignorowanie potrzeb psychicznych dziecka, brak uznania dla starań, krytyka wrażliwości.

Skutki kliniczne: Długotrwała ekspozycja na przemoc psychiczną mogą generować chroniczny stan pobudzenia układu nerwowego, bezradność, zaburzenia lękowe, depresyjne oraz utratę zaufania do własnych osądów. Zachowania takie jak karanie ciszą, unieważnianie emocji czy stałe odrzucanie i niedocenianie dobrych intencji mogą dodatkowo prowadzić do retraumatyzacji i odtworzenia trudnych wspomnień i wydarzeń z przeszłości.

To, że rany są niewidoczne dla oczu, nie zmniejsza rozmiaru cierpienia.
Zdrowienie – niczym roślina kiełkująca z pękniętej ceramiki – zaczyna się od bezpiecznej więzi i nazwania problemu po imieniu.

🤝 Fundacja Pomorskie Centrum Psychotraumatologii oferuje specjalistyczne wsparcie psychoterapeutyczne i diagnostyczne w zakresie przepracowywania traumy relacyjnej, odbudowywania granic oraz odzyskiwania autonomii.
Nie musisz przechodzić przez to w samotności. Skontaktuj się z nami🌹

Dziś prywata moi Drodzy! Prywata na profilu prowadzonym przez psychoterapeutę - co tu się dzieje?! Co widzisz poniżej? M...
05/10/2026

Dziś prywata moi Drodzy! Prywata na profilu prowadzonym przez psychoterapeutę - co tu się dzieje?!

Co widzisz poniżej? Moje prywatne zdjęcie moich prywatnych marchewek... Które jak się okazało wyrosły zupełnie niespodziewanie w donicach balkonowych na mym prywatnym balkonie. Początkowo myślałam, że w "mieszance kwiatów polnych" wysianych przez dziecięcię na wiosnę znalazły się nasionka marchewki, ale dochodzenie rodzinne ujawniło, że nie. Sprawdziliśmy! Nasionka marchewki były natomiast w mieszance nasion, które wysypaliśmy do całorocznego karmnika dla ptaków, stojącego nad donicami, a więc ta oto marchewka jest owocem (warzywem!) siewu dokonanego przez karmiące się u nas ptaki. :) Nie żeby specjalnie ją przyniosły. Pewnie szukając najlepszych kąsków zrzuciły ją przypadkiem, a ona wykiełkowała...

Czemu tutaj o tym piszę? Bo wykopując te marchewki, razem z zasuszonymi już na jesień kwiatami, pomyślałam, że to dobra metafora :)

Bo wiecie? Te nasiona miały być dla ptaków, nie dla nas. Miały być darem, pokarmem, opieką. Czymś, co dla nas jest niewielkie, a daje cudną możliwość widzenia ich przez okno balkonowe co rano - a dla nich duże, pomocne, szczególnie, że zima była sroga, a lato upalne (obok ziarenek jest tam też woda). Ziarenka stały się niezamierzenie i nieświadomie zarówno tym, co było wymyślone i przewidziane, jak i czymś ciekawym, niespodziewanym, rozwijającym, przyjemnym, wesołym i ważnym (widział ktoś z was kilkulatka który odnalazł marchew w swojej doniczce?), a zupełnie nieplanowanym. Nigdy wcześniej nie wyhodowaliśmy marchewki ;)!

Może tak to właśnie jest z życiem? Coś w nie wkładasz, coś wyjmujesz i część z tych rzeczy jesteś w stanie przewidzieć i zaplanować, a części zupełnie nie. I to nie tak, że tylko to co kontrolowane, przewidziane i ze starannością zaprojektowane jest wartościowe, bo często coś, co się wydarza samo przez się, jest równie piękne, a może nawet piękniejsze... Naprawdę nie jesteśmy aż tak mądrzy w tym swoim ludzkim rozumku, aby móc wymyślać najciekawsze, a tym bardziej najcenniejsze chwile życia. Trzymać życie w ryzach, w ramach, w całości w umyśle - może niektórzy o tym marzą, ale czy to w ogóle realne? Czasem trzeba życiu pozwolić się zdarzyć pomiędzy tym, co przez nas zaplanowane, przedsięwzięte i zrobione... Dać się zaskoczyć. Żyć to życie.

Bo czy ktoś by mi uwierzył, gdybym powiedziała, zakładając ten karmnik 2 lata temu, że ogarnę dla dziecka takie fajne doświadczenie życiowe na temat współbycia różnych aspektów przyrody i sprawię, aby sikory bogatki i sikory modraszki wysiały nam na balkonie w mieście marchew, która wyrośnie w donicy? Nie. I miałby rację. Gdybym nawet mogła je jakoś do tego nakłonić - czy to byłoby o tym samym? Totalnie nie. Życia nie da się sprawić, ale da się (zupełnie bezwiednie) pozwolić, aby się zadziało. I zauważyć że się wydarzyło :)

A Ty? Jak blisko Ci do potrzeby kontroli, planowania? Ile kosztuje Cię puszczenie jej, odejście od planu, zobaczenie co będzie? Jak to się stało, że potrzebujesz lub nie potrzebujesz wpływu na tę, a nie inną sprawę czy temat w życiu? Czy to kontrolowanie przynosi Ci realnie więcej pożytku niż straty, czy jest kosztowne, a mało efektywne?

Nie zapytam czy wyrosła Ci kiedyś marchew na balkonie, ale może masz podobne historie do zauważania w życiu? Relacje powstałe z niepohamowanego impulsu chęci zagadania do kogoś, miłość z nie zabitego "nie wypada" uśmiechu, firmę z niezłego pomysłu na sturtup, pracę ze wspólnej burzy mózgów, zdrowie z zawczasu podjętego leczenia dzięki czyjejś - dopuszczonej do umysłu - historii, przyjaźń dzięki wyjściu z mało rozwijającego wykładu wcześniej?

_________________________

Daj się życiu wydarzać. A jeśli nie możesz - z jakiegoś powodu - może chcesz podjąć próbę powrotu do takiej możliwości? Często służy temu proces psychoterapii. Zapraszam - w Warszawie lub zdalnie - www.psychoterapiaintegracyjna.org

Nie, dziś nie będzie postu o pomidorkach (chociaż uprawa roślin i ich uważne doglądanie mogą być bardzo regulujące i prz...
02/10/2026

Nie, dziś nie będzie postu o pomidorkach (chociaż uprawa roślin i ich uważne doglądanie mogą być bardzo regulujące i przyjemne)... No może troszeczkę będzie, ale obiecuję, że będą nam tylko metaforą.

Zamiast do ogródka, zabiorę nas w rozważanie o poczuciu bezpieczeństwa. Słuchając inspirującego wykładu w szkoleniu, w którym obecnie biorę udział, powiedziano coś niby oczywistego (będąc w tym zawodzie), ale tak znacząco podkreślonego, że bardzo jasno błysnęło w moim umyśle i rozkwitło obrazem pomidora - no cóż...

Zdanie brzmiało (w moim tłumaczeniu): "Jeśli osoba utknęła w trybie przetrwania i stresie potraumatycznym, z powodu WCZESNEJ TRAUMY, nie da się dezaktywować czy zmniejszyć tego napięcia w podobny sposób, jak u osoby dotkniętej traumą szokową. Jest tak, ponieważ jeśli dziecko przystosowało się do niebezpiecznych warunków i ciągłych prób przetrwania, do zagrożenia zdrowia lub życia (fizycznego lub psychicznego), to nie miało warunków do zwykłego rozwoju - NIE NAUCZYŁO SIĘ JAK czuć się bezpiecznie, ani CO TO ZNACZY CZUĆ SIĘ BEZPIECZNIE W ŚWIECIE, a życie w trybie przetrwania stało się dla niego normą." Dla wszystkich z wrażliwym układem nerwowym, których ten cytat mógłby wystraszać, pragnę dodać, że była to część wstępu do dalszej pracy odnośnie specjalistycznej psychoterapii osób z tego rodzaju traumami, a nie koniec wypowiedzi.

Bo wiecie, jakby takiego małego pomidorka, który ledwo zaczyna się wyłaniać z pomidorowego kwiatu, zamknąć w ograniczonej czymś twardym przestrzeni, która stałaby się jego środowiskiem wzrostu i nadal obserwować jak rośnie, to nasz pomidor stanie się (podobno, bo przyznaję, że nie próbowałam) - kwadratowy! Nawet jeśli rolniczo to podobno trudne, to chcę tym przykładem coś Wam opowiedzieć.

Mianowicie: my też kiedyś zaczynamy rozwijać nasze ciało - w tym układ nerwowy. Jego początkowy rozwój ma miejsce jeszcze w życiu płodowym. Później pojawiamy się na świecie, a układ nerwowy rośnie, rozwija się i uczy - zdobywamy kolejne doświadczenia i sposoby funkcjonowania w świecie, jakiś ten świat dla nas jest, a my jakoś na niego reagujemy i się do niego dostosowujemy. Nasz świat to najpierw przestrzeń wewnątrzmaciczna naszej mamy, później jej ramiona i współdzielona przestrzeń psychiki, następnie kolejne relacje i współzależności, dom, przedszkole, szkoła, relacje rówieśnicze, miłości, społeczność osiedla, miejscowości, państwa, cały dostępny poznaniu i doświadczeniu świat to różne przestrzenie i jakości... No właśnie... A nie każdemu pomidorowi dano zdrową przestrzeń, potrzebną wodę, słoneczne światło i czuły wzrok opiekuna chroniącego przed chętnymi do podgryzania ślimakami. Tak jak nie każdemu z nas dano bezpieczeństwo, miłość, spokój, uwagę, nie mówiąc o braku wojny, biedy, bólu, zdrowia. Niektórym brakowalo nawet podstawowego zaspokojenia potrzeb fizjologicznych takich jak jedzenie, czy schronienie przed zimnem. A to - przyznajcie - nie mogło nie zapisać się w naszym "kształcie".

Tak więc kierując się ku wspólnej refleksji... Czy znasz swój kształt, oraz formę, która go ukształtowała? Czy to, co dla Ciebie normalne, zwyczajne, to co mieścisz w, stwierdzeniu: "taki jest świat i ludzie, ja taki jestem", to rzeczywiście prawda, jakaś norma i czy aby na pewno dotyczy wszystkich? Czy może jednak coś Ci tam zgrzyta, a żyjąc proporcjonalnie dłużej niż pomidor - znajdziesz w swoim życiu czas na ostrożne rozmontowanie ograniczeń i znalezienie dla siebie zdrowszych warunków do dalszego rozwoju (co często oznacza zgodę na przyjęcie profesjonalnej opieki psychoterapeutycznej czy innej), aby dowiedzieć się, co to znaczy "poczuć się bezpiecznie" i jak nareszcie nauczyc się o to dbać?

Gdyby zdjąć ogranicznik z pomidora w 35. dniu - nie zmieni kształtu - już nie rośnie, nie zmienia się, ale gdyby zrobić to w 7. dniu... czy nie byłby mimo wszystko z czasem znów naturalnie okrągły?

Nasz układ nerwowy jest plastyczny, przebudowuje się - w różnym tempie i różnym zakresie, ale ma taką zdolność - zarówno w wieku 2-, 6-, 30- jak i 60-lat. Zmienia się i reorganizuje - pod wpływem doświadczenia, środowiska i uczenia się. Pamiętasz o tym? A nawet jeśli właśnie sobie przypomniałeś - może czas na rewizję? Czym (może już własnoręcznie), siebie kształtujesz i co ma szansę z tego w Tobie urosnąć?

*obrazek skomponowany z udziałem AI

____________________________
Jeśli szukasz psycholożki i psychoterapeutki osób dorosłych, mam od października dwa miejsca na nowe procesy - w gabinecie w Warszawie (okolice metra Młociny), lub zdalnie. Więcej informacji, oraz możliwość zapisu możesz znaleźć na stronie: www.psychoterapiaintegracyjna.org.

Zastanawiam się Moi Drodzy nad przyszłością i sposobem istnienia tego profilu. Mam niebywałą przyjemność i czuję sens (o...
30/09/2026

Zastanawiam się Moi Drodzy nad przyszłością i sposobem istnienia tego profilu. Mam niebywałą przyjemność i czuję sens (osobisty i zawodowy - psychoedukacyjny) w układaniu myśli w słowa, pisaniu, niezależnie od ilości czytających, dla Was i dla siebie, ale przestaję mieć serce do - kiedyś wypływającego ze szczerego impulsu - tworzenia grafik.

W związku z tym, że zależy mi na spójności i autentyczności, będę teraz publikować teksty, prawdopodobnie również ilustrować je, ale inaczej - czasem odwołując Was do dzieł kultury, a czasem tworząc jakiś obraz jak dotychczas (jeśli to akurat przyjdzie do mnie jako szczera potrzeba), lub używając do tego współczesnych technologii. Myślę, że pojawią się też "ilustracje" inne niż obrazy - jak dotychczas, ale może śmielej. Chciałabym jednak móc się nadal cieszyć tworzeniem, mieć tu miejsce na frajdę z niego i dzielenia się nim :)

*Dziś obrazek wygenerowałam używając AI.

Wrócę dziś do tekstu sprzed kilku miesięcy. Nadal aktualny, z pewnymi zmianami :)Czy masz rozpoznaną własną historię, je...
28/09/2026

Wrócę dziś do tekstu sprzed kilku miesięcy. Nadal aktualny, z pewnymi zmianami :)

Czy masz rozpoznaną własną historię, jej wpływ na siebie, jakości jakie z niej wynosisz jako zasoby, ale i jako trudności? A może unikasz kontaktu ze sobą, udając, że Twoja przeszłość nie ma żadnego znaczenia?

Możesz nawet myśleć, że to chronienie siebie. Chwilowo może tak, ale przecież jak nie widzisz, że w szafie trzymasz gnijące mięso, to nie znaczy, że ono nie zacznie śmierdzieć. No, w najlepszym razie, jeśli odór też zniesiesz bez mrugnięcia - w końcu tak się zasuszy, że umrzesz mając satysfakcję że się tym nie zająłeś, ale Twoje dzieci po prostu będą mieć trudność z posprzątaniem po Tobie tego odoru i czerni wtopionej w strukturę szafy - strasznej, bo już w części nie do zrozumienia czym była. Tego chcesz?

Rozumiem, że bardzo trudno jest widzieć realność. Nazwać przemoc przemocą, gwałt gwałtem, zaniedbanie zaniedbaniem, a samotność samotnością. Trudno też uznać przesyt za przesyt. Ale prawda naprawdę wyzwala. Naprawdę pomaga. Prawda boli i razi w oczy, ale z czasem i oswojeniem tego blasku - świeci. Grzeje i leczy. Nie tylko Ciebie. Twoje dzieci i wnuki też. Nie ma w tym żadnej magii ani nadprzyrodzonej mocy. Jest po prostu szczerość, autentyczność, często możliwość nareszcie wyrażenia emocji, ale i bycia z nimi przyjętym, utulonym, aby z czasem przyszedł spokój zrozumienia co się wydarzyło i skąd sutki tych zdarzeń w życiu.

W bajkach domek Czarownicy, z piecem do którego wrzucano dzieci był często z piernika...

_________________________________________
Jeśli potrzebujesz uporządkować swoje doświadczenie, zrozumieć - mając czas na zagłębienie się w siebie - z czym i dlaczego się mierzysz oraz podjąć wysiłek w celu zmiany, zapraszam Cię na psychoterapię. Tutaj możesz poznać szczegóły i umówić wizytę:

Jeśli znalazłeś się w swoim życiu w momencie, w którym potrzebujesz specjalistycznej pomocy psychologa - psychoterapeuty, zapraszam Cię do wspólnej drogi.

25/09/2026

Czy akceptujesz swoje bezsilności? Jak się czujesz kiedy dociera do Ciebie że nie możesz, lub nie potrafisz czegoś na czym Ci zależy?

Nie cofniesz czasu
Nie sprawisz, aby druga osoba była taka jak chcesz
Nie od Ciebie zależą pory roku
Nie możesz zmusić kogoś do miłości
Nie jesteś w stanie zrobić więcej, niż Twoje ciało da radę
Nie decydujesz o życiowych wyborach swoich dzieci
Nie możesz patrzeć tylko na swoje potrzeby
Nie możesz uratować całego świata
Nie możesz sprawić, aby było idealnie bezpiecznie
Nie zaplanujesz nawet jednego dnia w 100%
Nie unikniesz słabości i trudu
Nie w pełni od Ciebie zależy Twoje zdrowie

"A właśnie że tak!" często prowadzi do przemocy... Wobec innych, wobec siebie, wobec świata, wobec społeczności...

Zdrowy dostęp do własnej bezsilność i jej pomieszczanie ratuje przed przemocą - pomyślałbyś w ten sposób? Czy dla Ciebie to prawda, czy zupełny absurd? I jak w swoim życiu doszedłeś do takiego, a nie innego podejścia do adekwatnie zauważalnej bezsilności? Jako niemowlę byłeś przecież zdany na innych - silny w zakresie możliwości żądania wsparcia (kto słyszał płaczące niemowlę wie co mam na myśli), ale bardzo bezsilny w zakresie możliwości samo-opieki, jednocześnie bez żadnej świadomości, że to nie Twój płacz sprawia, że mleko zostaje Ci podane, a czyjś wybór, że Cię w Twojej bezsilności usłyszy i zaopiekuje Twój płacz. Czy uczucie adekwatnej bezsilności nie ma czegoś wspólnego z naszą ludzką umiejętnością budowania społeczności, empatii, tworzenia skomplikowanych systemów zależności międzyludzkich? Ewolucyjni psychologowie piszą o tym, jak rozwój empatii możliwie pozwolił na rozwój człowieka w kierunku myślenia, tworzenia społeczności, języka... A jak wpływa na ludzkość kultura siły, pogardy dla bezsilności, wszechmocy? Czy to nie skrajnie przeciwne jakości?

Kolejnym razem gdy poczujesz się zupełnie bezsilny może będziesz mógł nie uciec od tego uczucia, a zobaczyć czym jest i co do Twojego życia wnosi?

___________________
Nierzadko psychoterapia dotyka akceptacji naszej wewnętrznej i zewnętrznej realności, oraz umiejscowienia zaangażowania w tych jej aspektach, które są możliwe i potrzebujące naszej energii, zamiast w tych w których spalamy się czy niszczymy. To również praca w zakresie naszej relacji z bezsilnością, tak unikaną we współczesności jakością. Jeśli szukasz dla siebie psychoterapii, zapraszam: www.psychoterapiaintegracyjna.org

🌿 Magdalena Borkowska |
🌷Psycholog, Psychoterapeutka osób dorosłych w nurcie Psychoterapii Integracyjnej |
🪴Twórca Produktów Cyfrowych

Adres

Ulica Kaliszówka 2/45
Warsaw
01-909

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Psychoterapia Siebielubna opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Kontakt: Praktyka

Wyślij wiadomość do Psychoterapia Siebielubna:

Skróty

Udostępnij