Paulina Chudzikiewicz-Krawsz

Paulina Chudzikiewicz-Krawsz psychoterapeuta, specjalista psycholog kliniczny

Jak w dobie nowoczesnych technologii i nowych modeli relacji przygotować młodych ludzi do świata, którego reguł dzisiaj ...
19/08/2026

Jak w dobie nowoczesnych technologii i nowych modeli relacji przygotować młodych ludzi do świata, którego reguł dzisiaj nikt nie jest w stanie do końca przewidzieć?

W mojej ocenie do kluczowych kompetencji przyszłości należy zdolność do obserwowania własnego sposobu myślenia, umiejętność samoregulacji i tolerowania frustracji, a także otwartość na spotkanie z Innym i pozostawania w stanie niepewności, niejasności bez konieczności szybkiego odreagowywania. Dodatkowo tym, co wzmacnia odporność psychiczną jest zdolność budowania bliskich i autentycznych relacji.

A Ty co byś dodał do tego?
Czego warto uczyć obecnie młodych ludzi? W czym ich wspierać?

[grafika tła została przygotowana przez AI]

Czy rozumienie wystarczy, żeby cokolwiek się zmieniło?Jeden z najsłynniejszych obrazów René Magritte’a przedstawia fajkę...
15/08/2026

Czy rozumienie wystarczy, żeby cokolwiek się zmieniło?

Jeden z najsłynniejszych obrazów René Magritte’a przedstawia fajkę z podpisem: „Ceci n’est pas une pipe” („To nie jest fajka”). Pozorny paradoks, który przypomina o prostej prawdzie: obraz (symbol) nie jest przedmiotem, a słowo nie jest doświadczeniem.

W gabinecie psychoterapeutycznym uleganie złudzeniu, że nazwanie czegoś jest tym samym, co tego doświadczenie, ujawnia się niekiedy pod postacią pytania: „Skoro już rozumiem, skąd bierze się to, co przeżywam, to dlaczego nic się nie zmienia?”

Sama wiedza o tym, „z czego coś wynika”, jest jak patrzenie na namalowaną fajkę. Widzimy kształt, ale nie czujemy ani ciepła żarzącego się tytoniu, ani jego zapachu.

Jak pisał Thomas Ogden, przywołując myśl Ferencziego i Ranka: „Rozumienie w psychoanalizie może być następstwem doświadczenia, ale doświadczenie nie wynika ze zrozumienia”.

W najnowszym artykule tym przyglądam się ucieczce w intelektualizację, pop-psychologicznym etykietom oraz kierowaniu pragnienia bycia rozpoznanym ku nowoczesnym technologiom. Piszę też o tym, dlaczego słowa zyskują prawdziwą moc dopiero w relacji.

Zapraszam do przeczytania całego tekstu:

https://chudzikiewiczkrawsz.pl/iluzja-zrozumienia-o-mysleniu-ktore-chroni-przed-doswiadczeniem/

Pragniemy być zauważeni, zrozumiani i zaakceptowani. A jednak pragnienie to budzi w nas głęboki lęk, że spojrzenie innyc...
10/08/2026

Pragniemy być zauważeni, zrozumiani i zaakceptowani. A jednak pragnienie to budzi w nas głęboki lęk, że spojrzenie innych nie przyniesie zrozumienia, lecz ocenę, zawstydzenie lub upokorzenie.

John Steiner opisuje, jak w obliczu tego lęku uciekamy w „psychiczny azyl” – wycofujemy się z relacji, by chronić się przed bólem odsłonięcia. Przebywając w azylu czujemy się bezpiecznie niewidoczni. Nie jesteśmy jednak w stanie widzieć wyraźnie ani siebie ani innych. Izolacja ta prowadzi do głębokiego poczucia samotności, pustki i zatrzymuje nasz rozwój.

„Pacjent może tak bardzo bać się upokorzenia [wynikającego z bycia widzianym], że wszystkie jego działania są podporządkowane potrzebie jego uniknięcia. Niektóre osoby próbują usuwać się w cień; inne starają się odwrócić przykre doświadczenie i wzbudzić w ludziach podziw; jeszcze inne chronią się, upokarzając drugiego człowieka.”

Pojawiająca się potrzeba natychmiastowego zredukowania napięcia, jak zauważa Steiner, może powstrzymywać nas przed zmierzeniem się z głębszymi problemami, np. z poczuciem winy czy wstydu. Zadaniem terapii nie jest szybkie pozbycie się tych trudnych emocji, lecz pomoc w tym, by uczyć się je wytrzymywać.

Bycie widzianym konfrontuje nas również z własną odrębnością. Kiedy porzucamy iluzję pełnej samowystarczalności, stajemy przed pytaniem: jacy naprawdę jesteśmy i czego nam brakuje? Odkrywamy wtedy naszą zależność od innych.

Fairbain sugeruje, że „dziecko zaczyna odczuwać wstyd wtedy, gdy jego miłość zostaje odrzucona.” Jest to wówczas wstyd za odczuwanie potrzeb, które są lekceważone lub bagatelizowane.

Wszyscy potrzebujemy obron, by chronić się przed lękiem i cierpieniem. Problem pojawia się wtedy, gdy kurczowo trzymamy się mechanizmów, których już nie potrzebujemy – boimy się utraty ochrony, nie mając pewności, czy poradzimy sobie inaczej.

Celem terapii nie jest zlikwidowanie obron, lęku czy wstydu. Chodzi o stworzenie bezpiecznej relacji, w której można kontenerować i wytrzymywać emocje. Zrozumienie kierujących nami motywów stopniowo pomaga w rozpoznaniu własnego potencjału i nowych możliwości.

Z jakimi myślami Ciebie zostawia ta perspektywa Steinera?

Tokarczuk, ustami swojej bohaterki Marty, wplata w powieść perspektywę, w której odwoływanie się do uogólnień okazuje si...
25/07/2026

Tokarczuk, ustami swojej bohaterki Marty, wplata w powieść perspektywę, w której odwoływanie się do uogólnień okazuje się przejawem projekcji — stanu, w którym traktujemy swój własny stan umysłu tak, jakby utracił on połączenie z nami i stał się częścią kogoś innego, świata zewnętrznego.

Dziś zarówno neurobiologia, jak i psychoanaliza zgadzają się, że projekcja jest powszechnym narzędziem budowania obrazu świata.

Ostatnie badania nad percepcją potwierdzają, że mózg nie rejestruje świata dokładnie takim, jaki jest. On go bez przerwy szacuje, wyobraża sobie i przewiduje. To, co nazywamy naszą rzeczywistością, to w dużej mierze wewnętrzny model — konstrukcja zbudowana z wcześniejszych doświadczeń, przekonań, lęków i mechanizmów obronnych. Rzutujemy wewnętrzny krajobraz na świat i łatwo mylimy własną projekcję z faktami.
W psychoanalizie Bion wskazywał, że to, jak spostrzegamy świat, zależy od sprawności naszej funkcji alfa, czyli zdolności do przetwarzania surowych wrażeń w myśli, nadawania im znaczenia i refleksji nad własnym doświadczeniem. Kiedy funkcja ta ulega osłabieniu (np. pod wpływem zalania nadmiarem bodźców czy trudnych emocji), może pojawić się zjawisko „halucynowania spójności”.

Dobrze ilustruje to fragment snu: mężczyzna miał w nim zostać poddany operacji oczu, a lekarz obiecywał mu: „Usunę panu kawałek oka i będzie pan miał ograniczone pole widzenia, ale wszystko stanie się bardziej gładkie, dużo przyjemniejsze” (Bergstein A., 2021).

Wytrzymywanie realności bywa niezwykle trudne. Czasem towarzyszy mu pragnienie ucieczki w świat prostszy i jednoznaczny. Płacimy za to „kawałkiem oka”, godząc się na zawężenie pola percepcji. Z myśleniem dzieje się podobnie.
Kategoryczne uogólnienia dają nam iluzję porządku oraz kontroli tam, gdzie w rzeczywistości dotykamy bezradności, dawnego zranienia lub lęku przed ponownym rozczarowaniem. Mówiąc „zawsze” czy „nigdy”, często nieświadomie chronimy się przed złożonością i niejednoznacznością świata i relacji, w których żyjemy. Wygładzamy obraz kosztem dobrego widzenia.

10/07/2026

„Płuca" to książka o tym, że można się udusić nie brakiem powietrza, tylko brakiem słów.

To saga rodzinna rozpisana na kilka pokoleń i kontynentów — ale tak naprawdę opowieść o jednym pytaniu: co się dzieje z uczuciem, którego nikt nigdy nie nauczył się nazywać? Bohaterowie Pedro Gunnlaugura Garcii dziedziczą po sobie nie tylko historie rodzinne, ale i milczenie — ten sam lęk przed bliskością, ten sam sposób kochania, który nie wie, jak się zbliżyć, nie krzywdząc i nie uciekając.

To też historia o tym, że jedynym lekarstwem na tę specyficzną samotność bywa odwaga, by spróbować opowiedzieć siebie drugiej osobie — nawet jeśli głos się łamie, nawet jeśli to, co powiemy, zostanie zapamiętane na zawsze.

W filmiku więcej o tym, jak czytać tę książkę i dlaczego warto dać się jej zatrzymać.

A Wy — czy w Waszych rodzinach jest cisza, która trwa już drugie albo trzecie pokolenie?

03/07/2026

Teoretycznie wakacje kojarzą się z rozluźnieniem i odpoczynkiem. Ale czy zawsze tak jest?

W psychoterapii psychodynamicznej i psychoanalitycznej rytm spotkań co roku przerywa przerwa wakacyjna. Zazwyczaj jest to miesięczny okres bez sesji terapeutycznych wyznaczany przez psychoterapeutę. Czas, który wbrew pozorom bywa psychicznie niezwykle gęsty i budzi bardzo skrajne odczucia.

Kiedy stałe oparcie znika, pojawia się pytanie: czy wewnętrzne połączenie z terapeutą przetrwa, czy też ulegnie zerwaniu.
Zamknięte na kilka tygodni drzwi gabinetu stają się ekranem, na który rzutujemy nasze doświadczenia związane z zależnością, potrzebą bliskości i opuszczeniem. W tym okresie u części pacjentów bardzo wyraźnie aktywują się myśli o całkowitym zakończeniu terapii. Dlaczego tak się dzieje?

Fantazja o odejściu bywa kuszącym mechanizmem obronnym. Daje iluzoryczne poczucie kontroli nad sytuacją: „To ja odchodzę, więc nikt mnie nie porzucił”. Czekanie na kogoś, brak dostępu do wsparcia i konieczność uznania własnej zależności od drugiego człowieka bywają na tyle trudne, że łatwiej jest przekonać samego siebie: „Nikogo nie potrzebuję, poradzę sobie sam”. Odcięcie się od braku bywa prostsze niż jego przeżywanie.

Powroty bywają równie skomplikowane jak sama rozłąka. Rzadko towarzyszy im czysta, jednoznaczna radość czy tęsknota. Często na pierwszej powakacyjnej sesji pojawia się złość za opuszczenie, lęk przed ponownym zaangażowaniem czy niepewność czy ten fotel w gabinecie wciąż jest naszym miejscem.

Wszystkie te stany – od twierdzenia, że przerwa nic nam nie robi i nie ma żadnego znaczenia, po chęć rzucenia terapii tuż po powrocie – są niezwykle cennym materiałem analitycznym. Pokazują, jak radzimy sobie z brakiem i separacją w życiu codziennym.

Przerwa nie niszczy procesu – ona go naświetla. Wszystko to, co wydarzy się w wewnętrznym świecie pacjenta podczas tego miesiąca, będzie najważniejszym tematem do wspólnego zbadania, gdy znów usiądziemy w fotelach.

Kryzys psychiczny rzadko bywa procesem olinowanym i w pełni racjonalnym. Często przypomina labirynt, w którym to, co bud...
02/07/2026

Kryzys psychiczny rzadko bywa procesem olinowanym i w pełni racjonalnym. Często przypomina labirynt, w którym to, co budowaliśmy przez lata jako naszą bezpieczną tożsamość, nagle rozsypuje się w kawałki. Hermann Hesse w Wilku stepowym stworzył genialne studium takiego stanu – opowieść o człowieku, który musiał zapłacić własnym rozumem, by w ogóle zacząć autentycznie żyć.

Ta podróż w głąb siebie mocno koresponduje z psychoanalitycznym pojęciem „niesamowitego”. Jak w swoim artykule przypomina psychoanalityk Zbigniew Kossowski, to specyficzny rodzaj lęku, który nie rodzi się z tego, co obce, ale z tego, co najbardziej znane i wyparte. Kiedy odcinamy swoje emocje, popędy i potrzeby w obawie, że nas zniszczą, nasza psychika zaczyna kostnieć. Zamieniamy się w automaty pozorujące życie, a to, co odrzucone, wraca do nas z zewnątrz w postaci niepokojących symptomów i lęków.

Surrealistyczny Teatr Magiczny z powieści Hessego to nic innego jak przestrzeń naszej nieświadomości. Miejsce, w którym musimy zaryzykować spotkanie z własnym chaosem i mnogością naszych wewnętrznych głosów. Dopiero gdy zgadzamy się na ten rozpad, zyskujemy szansę, by z rozproszonych odłamków ułożyć siebie na nowo – w zupełnie inny, głębszy i bardziej elastyczny sposób.

Bibliografia:
1) Hesse, H. (1927/2022). Wilk stepowy. Poznań: Wyd. Media Rodzina.
2) Freud, S. (1919/1997). Niesamowite. W: Pisma psychologiczne. Warszawa: Wydawnictwo KR, s. 233–262.
3) Kossowski, Z. Niesamowite jako źródło niepokoju i wiedzy. Wunderblock, 2022; 1.

Kłótnie o brudne kubki i sterty ubrań to ślepa uliczka, w której rodzice i nastolatkowieczęsto zostają z poczuciem wzaje...
08/05/2026

Kłótnie o brudne kubki i sterty ubrań to ślepa uliczka, w której rodzice i nastolatkowie
często zostają z poczuciem wzajemnego osaczenia. Dorośli czują się lekceważeni,
a dzieci kontrolowane.

Zamiast pytać: „Jak zmusić go do sprzątania?”, warto zapytać: „Co ten bałagan może nam
powiedzieć?”. Zapraszam Cię do spojrzenia na pokój nastolatka nie jak na pole bitwy, ale jak na mapę jego wewnętrznego świata.

W dzisiejszym materiale odnoszę się do dylematów, którymi dzielą się ze mną w gabinecie terapeutycznym rodzice nastolatków. Ich uwaga często koncentruje się na trudności w budowaniu porozumienia, ale też na niepokoju o to, kiedy „zwykły” bałagan staje się sygnałem alarmowym, że z dzieckiem dzieje się coś niepokojącego.

Pisząc ten post, pozostaję jednocześnie z myślą, że my, dorośli często skupiamy się na chaosie nastolatka, zapominając o tym, jak sami organizujemy własną przestrzeń. Czasem nasz pedantyczny porządek bywa równie silną zbroją, co ich bałagan. Może boimy się chaosu tak bardzo, że nieświadomie nie zostawiamy miejsca na emocjonalne „rozsypanie się” naszych dzieci?

Ten post nie jest instrukcją, jak mieć czysty dom. Jest o tym, jak budować kontakt tam, gdzie dotąd była tylko złość i frustracja.

Zapisz ten post na później, by móc do niego wrócić, gdy będziesz szukać słów zrozumienia w miejsce oceny.

Jeśli treści tego typu są dla Ciebie ciekawe, polub post. To dla mnie znak, że warto tworzyć ich więcej.




(grafiki: Pinterest)

Adres

Ulica Belwederska 40/7
Warsaw
00-594

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Paulina Chudzikiewicz-Krawsz umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij

Kategoria