16/08/2026
- Czy mówić sobie wszystko?
- Nie. Przychodzi do terapeuty mężczyzna strapiony tym, ma fantazje seksualne na temat innej kobiety niż żona. „Czy to znaczy, że jej nie kocham?" — pyta. I po chwili: „Czy powinienem jej uczciwie wyznać, że mam takie myśli?”.
- Powinien?
- Po pierwsze, takie fantazje nie znaczą, że nie kocha swojej żony. Biologicznie jesteśmy poligamiczni, dopiero seksualność zagarnięta w kulturę czyni nas monogamicznymi i wiernymi. Nie znajduję też powodu, żeby o tym mówił żonie. „A po co chce pan mówić o tych fantazjach? Jaki to miałoby odnieść skutek?".
- No jak to? Mam z żoną tak dobrą i bliską relację, że wszystko sobie mówimy.
- Nie podzielam tego poglądu. Teza „prawda nas wyzwoli" może dotyczyć wydarzeń metafizycznych, ale nie fantazji seksualnych. Przyjemnie myśleć o swojej wzajemnej wyłączności, nawet jeśli to nieprawda. Gdyby żona mi powiedziała, że miała fantazje seksualne na temat innego mężczyzny, tobym się tym strapił i pewnie przyłożył do tego większą wagę niż ona. Dla niej to była przelotna myśl, coś zabawnego w gruncie rzeczy, a ja co wieczór z tym obrazem wyolbrzymionym i rozbudowanym kładłbym się spać i może nawet nie zasypiał.
- Czyli w sferze fantazji lepiej być dalej niż bliżej?
- Mieć tajemnice. Nie domyślałbym się dobrego związku, który miałby polegać na pełnej wymienialności. Intymność, odrębność i nawet pewien poziom samotności ma swój sens. Wymienialność byłaby niebezpieczną iluzją. To można dobrze opisać na przykładzie relacji matki z dzieckiem. Kobieta mówi mi o swojej dziesięcioletniej córce: „Panie doktorze, jeszcze Kasia się nie odezwie a już wiem, co ona powie". I mówi to z dumą, a ja tego słucham z niepokojem. Coś analogicznego między dorosłymi ludźmi byłoby już bardzo niepokojące. Oczywiście, są chwile zakochania, uniesienia, bliskości, gdzie „ja to ty, a ty to ja". Takie jednoczące momenty mają swój urok. Natomiast gdyby to miało dotyczyć wszystkich obszarów byłoby zastanawiające. Mam jakieś troski, które udźwignę sam i nie mówię o tym żonie. Po co ma się martwić? To może być też chronienie partnera. Wyobrażam sobie, że ona też mi pewnych rzeczy nie mówi. I nie czuję, żeby mnie tym zdradzała, obrażała czy unieważniała, Ma swoje sprawy.
- Z tego wynika, że trzeba mieć tajemnice w związku.
- Tajemnica spełnia też funkcję tożsamościową. Buduje mnie. Bywam sam na sam ze swoimi egzystencjalnymi lękami, mogę oczywiście porozmawiać o tych trwogach z żoną, ale gdybym robił z tego towar na wymianę, tobym coś tracił. Moje lęki też mnie stwarzają. Hartują. Muszę umieć z nimi pobyć. Wydaje mi się ślepą uliczką naszej kultury ten pomysł, wszystko jest na sprzedaż.
"Czując" Agnieszka Jucewicz, Grzegorz Sroczyński w rozmowie z profesorem Bogdanem de Barbaro, Wydawnictwo Agora, Warszawa 2015
fot Grażyna Makara
Profesor Bogdan de Barbaro będzie komentował wystąpienia na Letniej Konferencji:)