29/06/2026
Zanim powiesz rodzicowi, że gorset pogarsza sytuację...
..sprawdźmy najpierw kilka rzeczy.
Nie zliczę telefonów, które zaczynają się od słów:
👉 „Fizjoterapeuta powiedział, że jest tragedia.”
👉 „Gorset chyba wszystko pogorszył.”
👉 „Kręgosłup poszedł w drugą stronę.”
👉 „Lekarz mówi, że korekcja jest za mała.”
A potem okazuje się, że:
✓ dziecko od kilku tygodni nie dopina pasków tak jak podczas przymiarki,
✓ gorset jest zakładany z przesunięciem na miednicy,
✓ RTG wykonano bez zaleconej wkładki wyrównującej,
✓ pacjent urósł kilka centymetrów od ostatniej kontroli,
✓ zdjęcie wykonano w nieprawidłowo założonym gorsecie.
Albo klasyka:
👉 „Kręgosłup poleciał w drugą stronę!”
Tak. Czasami właśnie o to chodzi.
Hiperkorekcja w gorsecie nie zawsze oznacza błąd. Podobnie jak brak spektakularnej poprawy kąta Cobba nie zawsze oznacza źle wykonany gorset.
Leczenie skoliozy rzadko jest czarno-białe.
Bywa też odwrotnie.
Lekarz zwraca uwagę, że korekcja w odcinku piersiowym jest niewystarczająca. Dokładamy korekcję. Na kolejnym RTG okazuje się, że odcinek szyjny reaguje gorzej.
Dlatego ocena gorsetu nigdy nie powinna opierać się na jednym parametrze.
Oczywiście zdarzają się gorsety wymagające korekty. Zdarzają się błędy. I wtedy trzeba o nich mówić.
Ale zanim powiemy rodzicowi, że „gorset szkodzi”, warto najpierw odpowiedzieć sobie na kilka pytań:
✔ Czy gorset jest prawidłowo zakładany?
✔ Czy paski są dociągane zgodnie z zaleceniami?
✔ Czy RTG zostało wykonane zgodnie z instrukcją?
✔ Czy pacjent nie przeszedł w ostatnim czasie gwałtownego skoku wzrostowego?
✔ Czy oceniamy cały obraz kliniczny, a nie tylko jeden parametr?
Bo gorset jest najbardziej widocznym elementem leczenia. I dlatego najłatwiej przypisać mu winę za wszystko, co dzieje się ze skoliozą.
Naszym wspólnym celem nie powinno być szukanie winnego.
Naszym celem powinno być znalezienie przyczyny.
A to najłatwiej osiągnąć wtedy, gdy fizjoterapeuta, ortotyk i lekarz rozmawiają ze sobą, zanim przestraszą rodzica.