10/12/2025
Od jakiegoś czasu uważniej przyglądam się każdemu „przepraszam”, które wypowiadam w ważnych dla mnie relacjach. Nie wątpię w moc tego słowa, po prostu nie chcę przepraszać odruchowo, powierzchownie, na wszelki wypadek, zawsze, za wszystko, ze strachu, zmuszona czyimś obrażonym tonem głosu, albo bo wypada być grzeczną… „Przepraszam” wypowiedziane dla świętego spokoju, dla dobra jakiejś relacji nie spowoduje skruszenia serca, bardziej prawdopodobne, że nawet utwardzi to serce w bolesnym poczuciu niesprawiedliwości i nadużycia, czy choćby bycia niezrozumianym. “Przepraszam” to nie jest konwencja czy pusty rytuał, to decyzja podjęta w sercu, wynikająca z dbałości o bliskość w sytuacji:
🌿 gdy chcę wziąć odpowiedzialność za to co się stało; Tak, myliłam/myliłem się, podjęłam/podjąłem złą decyzję, a teraz jestem gotowa ponieść odpowiedzialność za obrót wydarzeń, które doprowadziły do negatywnych konsekwencji
🌿 gdy chcę słowem lub symbolicznym gestem zadośćuczynić, jakoś zrekompensować wyrządzoną komuś krzywdę. Przeprosinami nie da się wymazać tego, co się wydarzyło, ale można otworzyć furtkę konkretnemu działaniu, świadomej próbie odbudowania zaufania w relacji
🌿 gdy mam wolę zmiany raniącego zachowania, nie chcę, żeby się powtarzało; gdy nie zasłaniam się “tak wyszło”, ale w procesie rozumienia siebie i swoich mechanizmów szukam źródła destrukcyjnych zachowań w sobie. Są w nas takie “głody”, które pod wpływem silnych emocji zarządzają nami bez kontroli, przez co bywa, że krzywdzimy tych, których kochamy. Tymczasem nie ma zmiany na zewnątrz, bez wcześniejszego dokonania zmiany w sobie…
…ale o tym więcej innym razem 💚
__________________
www.zlotapsyche.pl
Psychoterapia indywidualna, psychoterapia par, psychoterapia online