13/02/2026
Z przymrużeniem oka, trochę psychoanalitycznie o Tłustym Czwartku.
Już za nami, ale dlaczego by nie zamyślać się nad nim jeden dzień dłużej😉
Notatki Koło•brzegu żartobliwie
Edyty Łuców-Stepczyńskiej
Correale na fali Tłustego Czwartku
Wyobrażam sobie, że Antonello Correale w Tłusty Czwartek nie widziałby po prostu pączka. Widziałby obraz. A może nawet – Obraz przez duże „O”.
Bo pączek nie jest przecież tylko ciastem. To obiekt nasycony. Napęczniały znaczeniem. Okrągły jak fantazja o pełni. Wypełniony słodkim nadmiarem – jak psyche w momencie, gdy nie może już pomieścić afektu.
Correale mógłby powiedzieć, że Tłusty Czwartek to społecznie usankcjonowany moment legalizacji regresji. Zgoda na chwilowe zawieszenie superego dietetycznego. Zgoda na powrót do pierwotnej relacji z obiektem karmiącym. Pączek staje się wtedy czymś więcej niż deserem – staje się obrazem obiektu, który obiecuje: „nasycę cię całkowicie”.
A przecież – jak wiemy z Potęgi obrazów – obrazy nie są niewinne. One działają. Zawłaszczają pole psychiczne. Organizują doświadczenie.
Wyobrażam sobie, że Correale spojrzałby na witrynę cukierni i powiedział:
„To nie jest ekspozycja słodyczy. To galeria obrazów nasycenia. Każdy pączek obiecuje ocalenie przed pustką”.
A kiedy sięgamy po trzeci z rzędu?
Może to nie łakomstwo. Może to próba ujarzmienia obrazu braku, który nie daje spokoju.
Bo pączek – w tym ujęciu – jest jak obraz psychotyczny w miniaturze: zbyt intensywny, zbyt słodki, zbyt pełny. Na chwilę daje wrażenie kompletności, a zaraz potem zostawia nas z pytaniem: „Dlaczego wciąż nie jestem nasycony?”.
I pewnie dodałby jeszcze pół-żartem:
„Tłusty Czwartek pokazuje, że społeczeństwo doskonale rozumie dynamikę obrazów. Daje nam jeden dzień, byśmy mogli się nimi przejeść – zanim znów wrócimy do kontroli”.
A może najważniejsze byłoby to: że w tej zbiorowej celebracji jest coś wspólnotowego. Obrazy nasycenia krążą między nami. Śmiejemy się, stoimy w kolejkach, porównujemy nadzienia. Afekt się rozlewa.
Bo w gruncie rzeczy Tłusty Czwartek to święto potęgi obrazu pełni.
I – jak każda potęga – działa tylko dlatego, że pod spodem istnieje doświadczenie braku.
Tekst z przymróżeniem oka zainspirowany myśleniem teoretycznym i klinicznym Antonello Correale i jego książką „Potęga obrazów”.