09/07/2026
https://www.facebook.com/share/1GHRpqU9AC/
Niewidzialna śmierć. Jakiś czas temu pewien ambitny zoolog Bram Koese, postanowił sprawdzić ile zwierząt ginie na jednej lokalnej drodze. Przez rok dokumentował każde znalezione ciało. Było ich ponad 600. Statystyki jednak rzadko przemawiają do wyobraźni. Dlatego Bram stworzył nietypowy pomnik. A właściwie pomniki. Ponad 600 pomników, a każdy z nich symbolizował jedno przerwane życie. W taki właśnie sposób to, co wcześniej było jedynie kolejną liczbą w tekście, stało się bardzo namacalną częścią lokalnego krajobrazu.
🦔🪦
Każdego dnia je mijamy, choć nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę. Czasami leżą na poboczu, czasem w rowie, bywa, że są już tylko jakąś niewyraźną plamą na zderzaku albo asfalcie. Zwykle nie zawracamy sobie nimi głowy. Albo tylko trochę. Jakaś chwila refleksji i zadumy. I już, jedziemy dalej, bo przecież cel jest gdzie indziej. A to życie, które jeszcze parę momentów temu miało swoje instynkty, miejsca, gniazda, przecież i tak zaraz zniknie bez śladu.
⏭️🚗
Współczesne drogi to bez wątpienia jedno z największych osiągnięć ostatniego stulecia. Łączą miasta i skracają dystanse jak nigdy wcześniej. No i pozwalają przemieszczać się z prędkością, o której nasi przodkowie ledwie parę pokoleń wstecz mogli tylko pomarzyć. Niestety, problem cały polega na tym, że dla ogromnej rzeszy istot te same drogi to pułapka. Poprzecinane nimi siedliska niosą lęk, dezorientację i - bardzo często - śmierć. Dane sugerują, że każdego roku pod kołami samochodów ginie kilkaset milionów zwierząt. Niestety, nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak bogatym biologicznie terenem mogą być przydrożne pobocza. Badania pokazują jednak, że bardzo wiele gatunków, w tym owadów, małych ssaków czy ptaków regularnie wykorzystuje je do żerowania, rozmnażania lub przemieszczania się między fragmentami krajobrazu. Mieszkają tam liczne gatunki bliskie zagrożenia. Znajdują się tam korytarze ekologiczne dla zapylaczy oraz innych bezkręgowców oraz schronienia dla małych ssaków. Droga to więc cały pas oddziaływania ekologicznego, który może sięgać od kilku, do nawet kilkuset metrów od jezdni. Im więcej życia koncentruje się przy niej, tym większe ryzyko śmierci pod kołami.
🚔🆘
Niestety, paradoks polega na tym, że to właśnie ta powszechna śmierć jest jednocześnie śmiercią niewidzialną. Kiedy bowiem ginie słoń, nosorożec, wieloryb czy inny wielki i majestatyczny ssak, wówczas świat od razu pogrąża się w emocjonalnych reakcjach. Pojawiają się artykuły, zdjęcia, relacje oraz liczne apele o ściślejszą ochronę przyrody. Kiedy jednak samochód rozjeżdża kolejnego lisa, zaskrońca czy żabę, wówczas, jakoś tak, odbywa się to bez większego halo. Czas szybko zaciera ślady pozostawione na drodze. A wraz z nimi, znika pamięć o istnieniu. Być może właśnie dlatego tak niewiele osób zdaje sobie sprawę ze skali tego problemu. Problemu, szacowanego na setki milionów żyć tylko w samej Europie.
📈⚠️
I dokładnie ta myśl przyświecała Bramowi Koese. Bram od lat zajmował się badaniem przyrody związanej z ekosystemami słodkowodnymi. Mieszkając w niewielkim miasteczku otoczonym licznymi mokradłami oraz kanałami codziennie ze smutkiem obserwował, jak bardzo dzika przyroda cierpi przy jednej tylko lokalnej drodze. Aby zweryfikować faktyczny wpływ na środowisko i jednocześnie nagłośnić ten problem, Bram przez cały rok monitorował tę drogę fotografując każde martwe zwierzę. W ciągu 12 miesięcy naliczył ich 642. Liczba ta zszokowała go na tyle, że postanowił nagłośnić sprawę szerzej. Niestety, bez reakcji. Brak oddźwięku i właściwie zero jakichkolwiek odpowiedzi od lokalnych władz sprawiły, że Bram wpadł na swego rodzaju partyzancki plan. Przy drodze zamontował 642 pomniki, reprezentujące każdą śmierć poniesioną w wyniku zderzenia zwierzęcia z samochodem. Na poprzecznej belce widniała nazwa gatunku oraz data śmierci. Obok umieszczono grafikę przedstawiającą wizerunek gatunkowy oraz kod QR. Wystarczyło wyciągnąć telefon, by przenieść się do cyfrowego archiwum i zobaczyć fotografię martwego osobnika. W ten sposób każdy pomnik stawał nie tylko symbolem, ale i swoistym nagrobkiem, kartą katalogową oraz naukowym dowodem jednocześnie.
📲📄
Psychologia od dawna mówi nam o tym, jak bardzo kiepsko nasz mózg radzi sobie z ogromnymi liczbami. Sto, tysiąc czy milion ofiar często brzmi abstrakcyjnie. Jednak pojedyncza historia potrafi nierzadko poruszyć znacznie bardziej niż jakikolwiek alarmujący raport. Być może to właśnie dlatego przydrożne pomniki wywarły tak duże wrażenie, każdy wszak przypominał o tym, że to, co dla nas może być nieprzyjemną chwilą na drodze, dla tego konkretnego zwierzęcia oznacza koniec jego całego świata.
Rzecz jasna, to nie jest tak, że nic się nie robi. W wielu krajach od kilku dobrych lat buduje się specjalne przejścia dla zwierząt nad i pod drogami. Stosowane są także specjalne ogrodzenia naprowadzające i systemy ostrzegawcze dla kierowców. W miejscach, w których wdrożono tego typu przedsięwzięcia, liczba śmiertelnych potrąceń spadła nawet o kilkadziesiąt procent.
📉☝️
Warto więc przede wszystkim pamiętać o tym, że asfalt przecina szlaki migracyjne istniejące od wielu dekad. I że droga, którą codziennie jeździmy do pracy czy szkoły, może być śmiertelną pułapką dla wielu istnień. Istnień, które inaczej nie potrafią, które nie rozumieją mechaniki pojazdów i znaków drogowych. Być może jednak największym problem nie tkwi w tym, że zwierzęta giną na drogach, lecz w tym, że zdążyliśmy już na tyle przywyknąć do tego widoku, iż uznajemy go za coś zupełnie normalnego.
/Schilthuizen, Menno. “What If Every Roadkill Had a Memorial? Road Ecology Meets Community Science.” Nautilus, June 20, 2025/ Grafika tamże/