Katarzyna Sokołowska Psychoterapeuta

Wskazówki dojazdu

Katarzyna Sokołowska Psychoterapeuta Jestem psychologiem, psychoterapeutą systemowym, specjalistą psychoterapii uzależnień z wieloletnim doświadczeniem. Od 2004 roku pracuję z pacjentami.

Prowadzę aktualnie rekrutacje do tej grupy. Inicjatywa jest stad, ze malo jest takich grup ! 😃Także zapraszam!
13/08/2026

Prowadzę aktualnie rekrutacje do tej grupy.
Inicjatywa jest stad, ze malo jest takich grup ! 😃

Także zapraszam!

Zapraszamy osoby w wieku 16-19 lat, które zauważają, że w trudnych momentach tracą kontrolę nad swoimi nawykami i chcą:

Monika Tarnowska, jak zawsze w punkt 😊
07/03/2026

Monika Tarnowska, jak zawsze w punkt 😊

Życzliwa ciekawość rodzica wobec tego, jakie emocje przeżywa dziecko, buduje więź, której rola w wychowaniu jest bezcenna - mówi w rozmowie z PAP psycholożka dr Monika Tarnowska.

„W życiu nie chodzi o odnalezienie siebie ani o odnalezienie czegokolwiek. Życie polega na tworzeniu siebie i tworzeniu ...
06/03/2026

„W życiu nie chodzi o odnalezienie siebie ani o odnalezienie czegokolwiek. Życie polega na tworzeniu siebie i tworzeniu rzeczy”.
Bob Dylan

Postanowiłam wesprzec koleżankę i jej pieska w kłopocie. Link do zrzutki-matki w komentarzu 🙏https://zrzutka.pl/8522ty?f...
05/03/2026

Postanowiłam wesprzec koleżankę i jej pieska w kłopocie. Link do zrzutki-matki w komentarzu 🙏
https://zrzutka.pl/8522ty?fbclid=IwdGRjcAQWv1ZjbGNrBBa_TWV4dG4DYWVtAjExAHNydGMGYXBwX2lkDDM1MDY4NTUzMTcyOAABHva11q-b2DYLnBAgBNv-EUQsmu75eAAyXXmtSRmXLMYp4gKCQylg4zeHfnzY_aem_Pz58-dtV-j0sLYUTlLdeUQ

Cześć,mam na imię Niki i razem z moim opiekunem chcemy pomóc mojemu koledze – Fąflowi. 🐾Cztery lata temu moja koleżanka pojechała do schroniska w Sejnach. Właśnie tam spotkała Fąfla. Od tamtej chwili są nierozłączni. Razem spędzają każdy dzień – na spacerach, zabawach i wsp....

05/03/2026

Od kwietnia wolna będzie godzina 16 we wtorek (jako regularny termin). Jeśli ktoś chcialaby rozpocząć proces psychoterapii zapraszam do kontaktu i na konsultacje.

09/02/2026

Świetna opowieść o chorobie afektywnej-dwubiegunowej (CHAD)

❤️
08/02/2026

❤️

„To nie mój film” – psychologia relacji, która straciła język.„To nie mój film” Marii Zbąskiej to opowieść, którą można ...
02/02/2026

„To nie mój film” – psychologia relacji, która straciła język.

„To nie mój film” Marii Zbąskiej to opowieść, którą można czytać nie tyle jako historię o kryzysie związku, ile jako studium emocjonalnego utknięcia. Film nie pokazuje gwałtownego rozpadu ani dramatycznych zwrotów akcji. Zamiast tego skupia się na stanie znacznie trudniejszym do uchwycenia — na relacji, która trwa, choć coraz mniej wiadomo, po co.
Wanda i Janek decydują się na pieszą wędrówkę wzdłuż zimowego Bałtyku, traktując ją jako test dla swojego związku. Psychologicznie jednak nie jest to próba odbudowy bliskości, lecz raczej ostatnia próba nadania sensu relacji, która funkcjonuje już głównie z przyzwyczajenia. Ich problemem nie jest brak uczuć, lecz brak dostępu do nich — zmęczenie, które nie przeradza się w konflikt, ale w emocjonalną ciszę.
Z perspektywy psychologii relacji film trafnie pokazuje mechanizm minimalnego kontaktu emocjonalnego. Bohaterowie są razem fizycznie, rozmawiają, żartują, irytują się sobą, ale rzadko dochodzi między nimi do prawdziwego spotkania. Ironia i drobne uszczypliwości pełnią funkcję ochronną — pozwalają zachować dystans tam, gdzie bliskość stała się zbyt ryzykowna.
Surowy krajobraz morza wzmacnia ten stan. Zimny, obojętny, pozbawiony pocieszenia, staje się metaforą emocjonalnej przestrzeni między bohaterami. W terapii par często podkreśla się, że relacja zaczyna się rozpadać nie wtedy, gdy partnerzy się kłócą, ale wtedy, gdy przestają być sobą nawzajem ciekawi. W tym filmie ta utrata ciekawości jest wyczuwalna niemal w każdej scenie.
Tytuł „To nie mój film” można interpretować jako psychologiczny mechanizm obronny. To zdanie, które pozwala zdystansować się od własnych wyborów i odpowiedzialności za życie. Łatwiej uwierzyć, że znaleźliśmy się w cudzej historii, niż przyznać, że to my przestaliśmy aktywnie ją tworzyć. Wanda i Janek funkcjonują właśnie w takim zawieszeniu — między trwaniem a odejściem, bez gotowości na jedno i drugie.
Film nie udziela jednoznacznej odpowiedzi, czy ta relacja powinna się zakończyć. I właśnie w tym tkwi jego siła. Z psychologicznego punktu widzenia nie każdy związek kończy się dlatego, że „nie ma miłości”. Czasem kończy się dlatego, że nie ma już przestrzeni na rozwój, a bycie razem staje się formą unikania straty.
„To nie mój film” to cichy, uważny portret emocjonalnego impasu. Nie oferuje pocieszenia ani prostych rozwiązań, ale stwarza przestrzeń do zadania sobie pytania, które w relacjach bywa najtrudniejsze: czy wciąż jestem obecna w swoim życiu i związku — czy tylko odgrywam znaną rolę?

„Wielki Błękit” – o zgodzie na to, kim drugi człowiek jest.Jestem fanką filmu Wielki Błękit. Od czasów licealnych wracam...
26/01/2026

„Wielki Błękit” – o zgodzie na to, kim drugi człowiek jest.

Jestem fanką filmu Wielki Błękit. Od czasów licealnych wracam do niego co kilka lat. Choć inspirowany jest prawdziwą historią, świadomie odnoszę się do samego filmu — do dzieła, które od pierwszego seansu wryło się we mnie jako film totalny.
Nie potrafię dziś jednoznacznie powiedzieć, co dokładnie mnie w nim zafascynowało za pierwszym razem. Pamiętam jednak bardzo wyraźnie jedno uczucie: chciałam, żeby się nie kończył. A było to o tyle zaskakujące, że jako piętnastolatka byłam dzieckiem niecierpliwym, nadpobudliwym, z trudem wysiedziałam w miejscu — a film był długi.
Sam fakt, że w ogóle po niego sięgnęłam, też ma swoją historię. Nigdy nie byłam orłem z fizyki ani nauk ścisłych (choć trafiłam do klasy matematyczno-fizycznej w Staszicu). Po jednej z odpowiedzi dostałam jedynkę. Nauczyciel zaproponował mi nietypowy „układ”: jeśli na następną lekcję obejrzę Wielki Błękit i napiszę jego recenzję, skreśli mi dwie jedynki.
Był to wspaniały nauczyciel. Do dziś jestem mu wdzięczna za to, że nie niszczył tych, którym nauka przychodziła trudniej, a tych, którzy chcieli się rozwijać, potrafił realnie wspierać. Osobowość niezwykła.
Od tamtej pory oglądałam Wielki Błękit co kilka lat. I do dziś ten film się dla mnie nie zestarzał. Wręcz przeciwnie — z każdym kolejnym seansem widzę w nim więcej. Zmienia się nie on, lecz ja. A wraz ze mną sposób, w jaki patrzę na bohaterów: coraz mniej przez pryzmat ocen, coraz bardziej przez pryzmat ich historii.
Film przedstawia dwie bardzo wyraziste postaci. Jedna z nich bywa pokazywana w sposób niemal karykaturalny — jako narcystyczna, głośna, skupiona na sobie. A jednak uważniejszy obserwator dostrzeże pod tą fasadą dużą wrażliwość i potrzebę bycia widzianym, a nie jedynie podziwianym. Drugi bohater to jego przeciwieństwo: introwertyczny, charyzmatyczny pasjonat, żyjący w swoim wewnętrznym świecie. Człowiek głęboko zanurzony w tym, co nadaje jego życiu sens. Równie łatwo można by go nazwać egoistą — kimś zamkniętym, niedostępnym emocjonalnie, skoncentrowanym wyłącznie na sobie.
I jest jeszcze ona — kobieta, która świadomie wiąże się właśnie z nim. Zakochuje się w tym introwertycznym, nieoczywistym mężczyźnie, wiedząc, kim on jest i jaki jest. Pragnie relacji, bliskości, wspólnego życia, rodziny. Z czasem coraz mocniej doświadcza frustracji i złości, bo on nie porzuca tego, co dla niego fundamentalne, nie dopasowuje się do jej oczekiwań, nie zmienia swojej natury.
W tym miejscu bardzo łatwo sięgnąć po proste etykiety: narcyz, egoista, niedojrzały emocjonalnie. Łatwo też uznać, że „powinien się zmienić”, „dorosnąć”, „zrezygnować z pasji i wreszcie być normalnym mężem i ojcem”. Tylko że ta kobieta weszła w relację z nim takim, jakim był od początku. Z jego światem, jego ciszą, jego wyborem życia.
I właśnie tu ten film najmocniej dziś ze mną rezonuje.
Z perspektywy dnia dzisiejszego Wielki Błękit jest dla mnie opowieścią o granicach oczekiwań wobec drugiego człowieka. O tym, że nie mamy prawa żądać od kogoś, by się zmienił tylko dlatego, że jego sposób istnienia jest dla nas trudny, niezrozumiały albo budzi w nas lęk. Za tym, kim ktoś jest, stoją zawsze ważne doświadczenia, wrażliwość, historia — nawet jeśli jej nie znamy.
Ten film przypomina mi również, jak łatwo oceniamy i deprecjonujemy to, czego nie rozumiemy. Jak często zamiast ciekawości pojawia się krytyka, zamiast próby zrozumienia — pogarda, a zamiast akceptacji — presja zmiany. Tymczasem być może najdojrzalszą formą szacunku wobec drugiego człowieka jest pozwolenie mu być takim, jakim jest — nawet jeśli to oznacza, że nie potrafimy z nim stworzyć życia, jakiego pragniemy.
Dlatego tak ważne jest, by dać sobie czas przed wejściem w relację. Czas na zobaczenie drugiego człowieka w całości — nie tylko w zakochaniu, ale i w codzienności, w wyborach, w wartościach. I dopiero wtedy odpowiedzieć sobie na pytanie: czy potrafię kochać tego człowieka takim, jakim jest naprawdę? Czy mogę być z nim szczęśliwa — nie z wyobrażeniem, potencjałem czy nadzieją na zmianę, ale z nim realnym?
Wielki Błękit porusza oczywiście znacznie więcej ważnych tematów. Jednak po ostatnim seansie to właśnie ten wątek pozostał we mnie najmocniej.
Z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że to film z mojego osobistego top 5.
I że czas działa wyłącznie na jego korzyść.

Adres

Grażyny 13/15 Lok. 16
Warsaw
02-548

Strona internetowa

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Katarzyna Sokołowska Psychoterapeuta opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij