26/06/2026
"Na drodze do oświecenia znajduje się jedno magiczne słowo. To twoja mantra, twój okrzyk bojowy. To słowo brzmi: „dalej". Jest bardzo ważne. To wielka rzecz. (…) Pewnego dnia, być może w tym życiu, rozpoczniesz proces prawdziwego przebudzenia, a słowo takie jak „dalej" może ci posłużyć za potężny talizman.
- W procesie przebudzenia zdarzają się chwile, gdy osoby, które kroczyły tą ścieżką przed tobą, mogą przyjść ci z pomocą i dostarczyć wskazówek dotyczących kolejnego kroku. To wszystko, co jakikolwiek nauczyciel lub jakiekolwiek nauki mogą ci w rzeczywistości dać - sporadyczny drogowskaz. Mogą to być ważne podpowiedzi o bardzo ogólnym charakterze, takie słowo jak „dalej” lub rady o mniejszym zasięgu podane w specyficzny sposób, jak ta mówiąca o zabijaniu Buddy. Kiedy przez to wszystko przechodziłem, nie towarzyszył mi żaden nauczyciel ani guru, jednak korzystałem z pomocy wielu przyjaciół podróżników, którzy zadali sobie trud zostawiania na drodze znaków, ostrzeżeń i wskazówek. Poeci, filozofowie, mędrcy - poważni ludzie. Ludzie, którzy poświęcili czas na gromadzenie wiedzy dla tych, którzy przyjdą po nich.
W pewnym momencie docierasz do dość niepokojącego punktu swojej podróży i wznosisz się ponad, ponad własnych mentorów - ludzi, do których żywiłeś najwyższy możliwy szacunek. Doskonale pamiętam, jak mnie to spotykało przy różnorodnych okazjach i mogę ci powiedzieć, że jest to dziwne i zniechęcające doświadczenie, zwłaszcza że ma dość specyficzny i niepowtarzalny charakter. To byli giganci na tym polu, że tak powiem. Było jasne, choć brzmiało to osobliwie, że bardzo zbliżyłem się do tych ludzi i w gruncie rzeczy, kiedy dotarłem do miejsca, w którym się zatrzymałem, zatrzymałem się z nimi, przekazując im najgłębsze wyrazy szacunku, po czym z ciężkim sercem wyruszyłem dalej. Nie mam pojęcia, jak brzmi to dla kogoś, kto tego nie doświadczył, ale to była bardzo bolesna część tej podróży i dobrze jest komuś o tym powiedzieć.
Nauczyciele, których akurat potrzebujemy, zawsze się zjawią. Nie ma powodu, aby docierać do mentorów innych osób.
„Zabij Buddę” to jeden z takich znaków pozostawionych przez wcześniejszego wędrowca. Ma bardzo konkretne zastosowanie. Z tego co pamiętam, ma sens w jednym szczególnym momencie podróży, raczej dość późnym. Oznacza to, że nikt przed tobą jeszcze w to miejsce nie dotarł. Na tym etapie nie wiesz dokładnie, co powinieneś dalej zrobić. W zasadzie każdy niewłaściwy ruch wydaje ci całkiem słuszny i niezwykle kuszący. A potem, jakby znikąd, w twojej głowie pojawia się ta absurdalna, krótka fraza o zabiciu Buddy, a twoje serce rośnie z niewysłowionej wdzięczności. I wiesz już co robić, a niebezpieczeństwo ponownego zapadnięcia w śpiączkę zostało zażegnane - zaśmiałem się na myśl o potędze pamięci - Tak wygląda życie na tej ścieżce, stary. To podróż.
Przez kilka chwil pozostawałem zanurzony w swoich miłych wspomnieniach, zanim streściłem je Andrew.
- To właśnie oznacza „dalej". W bardzo określonym punkcie podróży, kiedy mógłbyś odpocząć i pomyśleć, że wykonałeś swojej zadanie, słyszysz: „Wstawaj! Jeszcze tam nie dotarłeś". Nie daj się zwieść. Nie bądź sentymentalny. Nie bądź beztroski. Nie zatrzymuj się. Myślisz, że tam dotarłeś, ale tak nie jest. Wciąż widzisz dwa obrazy, a jest tylko jeden. To wyobrażenie, przed którym klękasz - kimkolwiek lub czymkolwiek jest - to kolejna projekcja tych twoich bzdur. „Zabij to cholerstwo i idź dalej" O to właśnie w tym chodzi.”
Jed McKenna "Oświecenie duchowe. Cholernie osobliwe."