06/05/2026
Hej kochani,
Nadaję tę wiadomość z mojego gabinetu Co w duszy gra? - Adamina Alabrudzińska, ponieważ naszła mnie refleksja o tym, jak ważne jest kreowanie własnej przestrzeni.
W dzieciństwie zwykle mamy swój pokój, miejsce, w którym trzymamy swoje zabawki, skarby znalezione gdzieś na ulicy, zapiski, plakaty i inne cuda. Potem, w dorosłości, idea własnego pokoju dziwnym trafem zamiera. Mamy kuchnie, garderobę, salon, sypialnie i tym podobne "funkcjonalne" pomieszczenia. Własny pokój często należy się jedynie dzieciom.
Piszę to, ponieważ gabinet, do którego przychodzą moi klienci nie jest dla mnie tylko miejscem pracy. Stał się pokojem, który wypełniam enegią potrzebną mi do trzymania niekiedy bardzo trudnych, złożonych procesów. Moi klienci często śmieją się, że cały czas coś tutaj zmieniam. To prawda, bo czuję, że ta przestrzeń żyje i zmienia się razem ze mną. Są w niej dzwoneczki przypominające mi świeże Alpejskie powietrze, makrama starannie utkana rękoma mojej kochanej mamy, książki z dedykacjami od przyjaciół, cudowny kalendarz od Maria Kaczorowska - akceptacja i zaangażowanie z przesłaniem na każdy miesiąc, rośliny, które pielęgnuję od lat, kamienie, przywiezione z magicznych wzgórz Sardynii i wulkaniczne szkło Islandii, podarki od klientów, świece dające żywy ogień i zapas legendarnej już herbaty yogi tea - throat comfort, którą sączymy w chłodne dni...istny pokój impresji..mój pokój. Piękna sprawa. Gdy tu wchodzę, zapominam o bożym świecie. Czuje ogromną wdzięczność za każdego gościa, który odwiedza mnie w tej przestrzeni ze swoją historią. I czuję, że ta przestrzeń trzyma te historie razem ze mną.
Apeluję zatem o przywrócenie własnych pokoi dla dorosłych! A jeśli jest to z jakichś powodów niemożliwe...zachęcam do uważności na to, czym decydujemy się otaczać w swoim miejscu pracy, odpoczynku, życia..
Buziak 😘