16/08/2026
Piękne świadectwo …
Historia prawdziwa. Historia człowieka, który dzięki swojej sile, determinacji odbił się od prawdziwego dna i „zbudował” na nowo własnego siebie- trzeźwego od 15 lat.
To daje wiarę, daje nadzieję, że każdy może tego dokonać!
Gratulujemy Grzegorzowi i życzymy kolejnych cudownych, trzeźwych lat!
15 ROCZNICA TRZEŹWOŚCI.
Cześć 👊🏻
„OD BEZDOMNOŚCI DO GODNOŚCI!
Dokładnie 22 Lipca 2011 roku, czyli 15 lat temu podjąłem najważniejszą decyzję w swoim życiu – całkowicie i dobrowolnie przestałem pić alkohol.
Nie była to łatwe zadanie, następnie był detoks i leczenie farmakologiczne gdzie postawiono mnie w sensie fizycznym n a nogi. Później terapia stacjonarna.., na niej zadbano o moją sferę mentalną.
Następnie były pierwsze spotkania w Stowarzyszeniu Trzeźwościowym w Katowicach, gdzie poraz pierwszy przedstawiłem się jako Grzegorz Alkoholik. Siedziałem tam i słuchałem ludzi, którzy opowiadali o pięciu, dziesięciu, a nawet dwudziestu latach trzeźwości. W tamtym czasie wydawało mi się to czymś wręcz nierealnym. Nie potrafiłem sobie wyobrazić, że można tyle czasu żyć bez alkoholu.
Leczenie odwykowe rozpoczynałem , po cudem przeżytej chronicznej fazie uzależnienia. Bezdomność, skrajne wyczerpanie psychiczne i fizyczne, utrata godności oraz nadziei były moją codziennością. Wiele osób postawiło już na mnie krzyżyk.
Jeszcze bardziej niż sama terapia przerażała mnie myśl o tym, co będzie później. Nie miałem pracy. Nie miałem własnego kąta ani dachu nad głową. Z rodziną praktycznie nie utrzymywałem normalnego kontaktu. Przyszłość budziła we mnie ogromny strach, lęk i jeszcze większe wątpliwości.
Ale nie poddałem się.
Krok po kroku zacząłem odbudowywać swoje życie. Odzyskałem szacunek do samego siebie. Odbudowałem relacje z rodziną. Wróciłem do obowiązków zawodowych, tym samym odzyskując dach nad głową. Dla wielu ludzi są to rzeczy oczywiste. Dla mnie były symbolem nowego początku i dowodem na to, że nawet z największego dna można się podnieść.
Od tamtej chwili każdego dnia podejmowałem tę samą decyzję – co by sie k*rwa nie działo nie wracać do picia alkoholu. Nikt nie mógł zrobić tego za mnie. To była i nadal jest moja odpowiedzialność.
Dzisiaj mija dokładnie piętnaście lat.Trzeźwych lat!
Z tej okazji nie wybrałem tradycyjnego tortu rocznicowego. Do zdjęcia postanowiłem wziąć zwykły bochenek chleba. Dla wielu będzie to tylko chleb. Dla mnie jest symbolem życia, godności i przetrwania. W czasie mojej bezdomności, spowodowanej uzależnieniem od alkoholu, wielokrotnie chodziłem głodny. Były dni, kiedy brakowało nawet kawałka chleba. Dlatego dzisiaj ten bochenek ma dla mnie wartość, której nie da się przeliczyć na pieniądze. To cichy symbol wdzięczności i moja osobista prośba do losu, aby już nigdy go nie zabrakło – ani mnie, ani nikomu, kto walczy o nowe życie.
Moje życie nie jest idealne. Nadal pojawiają się problemy, trudne sytuacje i chwile zwątpienia. Przez te lata doświadczyłem również dyskryminacji, braku zwykłej ludzkiej empatii, a nieraz także nienawiści z powodu tylko dlatego że żyje i wszelakim przejawom zazdrości. Paradoks polega na tym, że kiedy byłem na dnie, nikt wyciągnął do mnie rękę. Dzisiaj, gdy pokazuję, że można odbudować swoje życie, nie brakuje ludzi, którzy nazywają to „lansem”.
Nie.
To nie jest lans.
To piętnaście lat codziennej pracy nad sobą. Piętnaście lat odpowiedzialności za własne decyzje. Piętnaście lat życia bez alkoholu.
Nie wybudowałem wielkiego domu. Nie jeżdżę luksusową limuzyną. Nigdy nie mierzyłem swojego sukcesu pieniędzmi ani tym, co posiadam.
Mój największy sukces wygląda zupełnie inaczej.
Jestem trzeźwy. Jestem żywy. Mam kontakt z rodziną.Mam pracę. Mam dach nad głową.Mam Partnerkę. Mam szacunek do samego siebie. Każdego ranka budzę się bez kaca, bez wstydu i bez potrzeby uciekania od rzeczywistości.
Nie piszę tego po to, żeby komukolwiek coś udowodnić.
Piszę to dla tych, którzy dzisiaj są w miejscu, w którym ja byłem piętnaście lat temu. Chcę, żeby wiedzieli, że dopóki człowiek żyje, dopóty ma szansę zmienić swoje życie. Z największego dna również można się podnieść.
P.s.
Piętnaście lat temu odzyskałem coś, czego nie kupi się za żadne pieniądze – własną godność, wolność od alkoholu i samego siebie.
Jeżeli ktoś zapyta mnie, co zbudowałem przez te piętnaście lat, odpowiem bez wahania:
Zbudowałem człowieka, który już nie ucieka przed życiem, lecz potrafi żyć w prawdzie, odpowiedzialności i trzeźwości.
A bochenek chleba, który trzymam na pamiątkowym zdjęciu, przypomina mi każdego dnia, skąd wyszedłem i jak wiele znaczy to, że dziś nigdy nie muszę zastanawiać się, czy będę miał co zjeść.
Dla mnie to osiągnięcie jest warte więcej niż niejeden dom, niejedna limuzyna i niejedne pieniądze.
Z poważaniem,
Grzegorz Alkoholik
🏴👇🏻
15TH SOBRIETY ANNIVERSARY
Hi 👊🏻
FROM HOMELESSNESS TO DIGNITY!
Exactly 15 years ago, on July 22, 2011, I made the most important decision of my life – I completely and voluntarily stopped drinking alcohol.
It wasn’t easy. First came detox and pharmacological treatment, which physically got me back on my feet. Then came inpatient therapy, where they took care of my mental state.
After that, I attended my first meetings at the Sobriety Association in Katowice. That’s where I introduced myself for the first time as Grzegorz the Alcoholic. I sat there listening to people who had been sober for five, ten, or even twenty years. At the time, it seemed completely unreal to me. I couldn’t imagine living that long without alcohol.
I began my recovery after barely surviving the chronic phase of addiction. Homelessness, extreme mental and physical exhaustion, the loss of dignity and hope — that was my daily reality. Many people had already written me off.
Even more than the therapy itself, what terrified me was the thought of what would come next. I had no job. No place of my own, no roof over my head. I had almost no normal contact with my family. The future filled me with enormous fear, anxiety, and even greater doubts.
But I didn’t give up.
Step by step, I began to rebuild my life. I regained respect for myself. I rebuilt my relationships with my family. I returned to work, which allowed me to get a roof over my head again. For many people these are ordinary things. For me, they were symbols of a new beginning and proof that you can rise even from the deepest bottom.
From that moment on, every single day I made the same decision — no matter what the f**k happens, I’m not going back to drinking. No one could do it for me. It was and still is my responsibility.
Today marks exactly fifteen years. Fifteen sober years!
For this occasion, I didn’t choose a traditional anniversary cake. Instead, I decided to take a simple loaf of bread for the photo. To many, it will be just bread. To me, it is a symbol of life, dignity, and survival. During my homelessness caused by alcohol addiction, I often went hungry. There were days when I didn’t even have a piece of bread. That’s why today this loaf means more to me than money can buy. It is a quiet symbol of gratitude and my personal request to fate — that it may never be lacking again, neither for me nor for anyone fighting for a new life.
My life is not perfect. Problems, difficult situations, and moments of doubt still appear. Over the years, I have also experienced discrimination, a lack of ordinary human empathy, and sometimes even hatred — simply because I am alive — along with various manifestations of jealousy. The paradox is that when I was at rock bottom, no one offered me a helping hand. Today, when I show that it is possible to rebuild your life, there is no shortage of people calling it “showing off.”
No.
This is not showing off.
This is fifteen years of daily work on myself. Fifteen years of taking responsibility for my own decisions. Fifteen years of life without alcohol.
I didn’t build a big house. I don’t drive a luxury limousine. I never measured my success by money or possessions.
My greatest success looks completely different.
I am sober. I am alive. I have contact with my family. I have a job. I have a roof over my head. I have a Partner. I have respect for myself. Every morning I wake up without a hangover, without shame, and without the need to escape from reality.
I’m not writing this to prove anything to anyone.
I’m writing this for those who are today in the place where I was fifteen years ago. I want them to know that as long as a person is alive, they have a chance to change their life. You can rise even from the deepest bottom.
P.s.
Fifteen years ago, I regained something that cannot be bought for any amount of money — my own dignity, freedom from alcohol, and freedom from myself.
If someone asks me what I built over these fifteen years, I will answer without hesitation:
I built a man who no longer runs away from life, but is able to live in truth, responsibility, and sobriety.
And the loaf of bread I’m holding in the commemorative photo reminds me every day where I came from and how much it means that today I never have to wonder whether I’ll have something to eat.
For me, this achievement is worth more than any house, any limousine, and any amount of money.
With respect
Grzegorz Alcoholic 💪🏻!