05/06/2026
Drogą na skróty nie zajdziesz daleko.
Niestety coraz częściej zauważam tendencje do tego, że ludzie idą na skróty. Problem nie byłby o tyle duży o ile tyczyłoby się to tylko dorosłych, ale niestety w roli głównej występują tutaj dzieci i młodzież jeżdżąca konno.
Jadąc na zawody towarzyskie w skokach przez przeszkody nie oczekuję cudów - w końcu są to zawody towarzyskie, często te pierwsze w życiu zarówno dla wielu jeźdźców jak i koni. Jednak jak sama nazwa wskazuje - służy to nie tylko wyłowieniu zwycięzcy, ale sprawdzeniu umiejętności. A o choćby podstawowych umiejętnościach w wielu przypadkach mówić nie można… Częstym obrazkiem niestety jest to tylko jechanie na koniu, utrzymanie się na nim, „odklepanie” na nim parkuru. Wszyscy są przecież zadowoleni, bo w końcu pojechałam zawody i nawet przejechałam na czysto. Ale czy o to chodzi? Gdzie podziała się cała sztuka jeździecka, dla której przecież jeździmy i rozwijamy się, która w teorii powinniśmy chcieć zgłębiać i poprawiać? Którą powinniśmy chcieć rozwijać przede wszystkim dla dobra koni, które użytkujemy? Nigdy nie osiągniemy perfekcji, bo takowa nie istnieje w tym przypadku, ale doszliśmy do takiego momentu, gdzie jeździec naprawdę nie przejawia żadnych oznak poprawnej nauki dosiadu czy komunikacji z koniem. To naprawdę widać na parkurze. Parkur nie wybacza i pokazuje wszystkie błędy, nie tylko zrzutki. Jestem mocno zniesmaczona widząc takie obrazki. Już od dłuższego czasu mówi się, że nawet szkółki jeździeckie, które prowadzą młodych adeptów w sposób odpowiedni, czasowo dopasowany do możliwości i pogłębiania umiejętności, mają o wiele gorsze osiągi niż szkółki, które po chwili opanowania podstaw pozwalają dzieciom skakać czy również brać udział w zawodach jeździeckich. Wiem, że każdy dzisiaj chciałby szybko i chciały pochwalić się osiągnięciami na social mediach, ale chyba nie o to chodzi. Za moich czasów młodości, by pojechać nawet na zwyczajne zawody towarzyskie trzeba było jakiś poziom umiejętności reprezentować. I za tym tęsknię.
Na koniec przychodzę ze swoim stwierdzeniem, które idealnie tu pasuje „jakoŚĆ, a nie jakoś”.
A w kolejnym poście odniosę się do autorytetów w tym temacie.