22/10/2023
💕🆙💕
NIE ZGADZAM SIĘ
Moja koleżanka po fachu od dobrych paru miesięcy usiłuje znaleźć odpowiedniego konia do kupna dla swojej klientki. Z tej okazji ja sama dostaję masę ciekawych, choć najczęściej przerażających ogłoszeń do obejrzenia. Wnioski moje są takie, że ludziom już całkiem odbiło. Jedynym pozytywem jest to, że z całą pewnością jako gatunek wyginiemy 😛 .
Zaś każdego, kto ma zamiar kupić sobie teraz konia, należy natychmiast zacząć leczyć psychiatrycznie.
Nie da się kupić konia do normalnej jazdy konnej. Dlaczego?
Ponieważ konie, które nie potrafią kompletnie nic i już zostały wstępnie zniszczone fizycznie, kosztują 50-80 tysięcy, a poniżej tej kwoty każdy koń ma jakąś wadę skreślającą go z listy do kupienia.
Nie ma koni idealnych. Zawsze, a to noga będzie krzywa, a to uczulenie będzie na coś, a to ruch będzie taki sobie, a to charakter niestabilny, a to mięśnie wątłe, a to kopyta do bani, a to jazda bardzo nieprzyjemna, a to… coś innego.
Z drugiej strony, jeśli coś kosztuje mnie ponad 50 tysięcy, to do diabła ma być dobre, a nie „z czymś”, na co trzeba przymknąć oko.
Albo masz 100 tysięcy i więcej na dobrego konia, albo musisz się zwrócić do podstaw, czyli:
Lepiej kupić konia za 10 tysięcy i wydać potem kolejne 50 na trening, niż za 100 tysięcy i go zepsuć samemu.
No tak, ale za 10 tysięcy nie da się kupić konia zdrowego. Podstawowo zdrowego konia. Takie czasy.
Przy okazji oglądania i badania koni przed kupnem, ujawniło mi się jedno z bardzo popularnych w tej chwili schorzeń koni użytkowych, mianowicie większość ma kissing spine albo jego początki.
Kiedyś kissing spine był schorzeniem powstałym od rollkuru. Świadczył o bardzo złym treningu konia. Dzisiaj, gdy już opublikowano badania na ten temat, śmiało możemy nazwać taki trening znęcaniem się. Jednak jak wyjaśnić początki KSS u młodych koni, u koni rekreacyjnych, u koni szkółkowych?
Kissing spine, czyli to specyficzne schorzenie kręgosłupa konia, w którym dwa lub też więcej wyrostków kolczystych ustawionych jest w taki sposób, że ocierają się o siebie, lub wręcz dotykają siebie nawzajem.
To bardzo bolesne.
Taki koń ma wtedy bóle pleców i żadne siodło mu tutaj nie pomoże. Jedyne co może pomóc, to odstawienie od pracy i przejście rehabilitacji. Praca na loży i rozciąganie kręgosłupa, wzmacnianie mięśni odpowiedzialnych za noszenie jeźdźca.
W tym samym czasie jeździec powinien przejść metamorfozę swojego dosiadu i korektę wszystkich jego błędów, by jeździć lekko i nie powodować więcej takich problemów u konia.
Nie ma reguły jaki koń będzie bardziej narażony na KSS.
Czy to będzie koń szkółkowy, który uczy jeźdźców bez równowagi? - Tak, może tak być.
Czy to będzie młody koń, który jest nieprawidłowo zajeżdżany i dalej jeżdżony? - Tak też może być.
Czy to będzie koń sportowy, który pracuje nieprawidłowo biomechanicznie? - Bardzo możliwe.
Powodem KSS są błędy w jeździe i pracy z koniem. To jest nieprawidłowy dosiad i praca w „złym ustawieniu konia”.
Nieprawidłowy dosiad: brak prostej linii – bark, biodro, pieta i zaburzenia równowagi z tym związanej. Gdy tracimy podparcie dla swojego dosiadu (nasza noga jest za bardzo z przodu), tyłek leży (i często podskakuje) na grzbiecie konia.
Załóżmy, że to jest koń szkółkowy i znosi to latami, napina plecy i kurczy je, by utrzymać tam jeźdźca. Efekt? Możliwy KSS.
Załóżmy, że jest to koń młody, dopiero wchodzący w pracę z siodłem i nie ma jeszcze rozwiniętych struktur mięśniowych. Efekt? Możliwy KSS.
Załóżmy, że będzie to koń rekreacyjny jednego właściciela, który „tylko jeździ sobie w tereny”, ale nie pracuje nad dosiadem. Efekt? Możliwy KSS.
Każdy błędny dosiad będzie powodował jednostki chorobowe u konia.
Praca w złym ustawieniu: każda sytuacja gdy nos konia jest za linią pionu.
Za każdym razem, gdy ustawiasz głowę konia, gdy poprzez działanie wodzy skracasz jego szyję (również, gdy otrzymujesz konia z wyższą potylicą i i nadal poza pionem), gdy ograniczasz mu możliwość wyjścia nosem do przodu, koń napina i blokuje również plecy, a to w dłuższym działaniu prowadzi do KSS.
Również na lonży. Jeśli pracujesz na wypięciu (które ma teoretycznie poprawiać sytuację) i ograniczasz koniowi ruch nosem w przód, to nawet jeśli będzie opuszczał pięknie szyję, ale chował nos za pion, nic się nie poprawi.
Swego czasu czytałam artykuł o badaniu, w którym wzięto pod lupę wypięcia na lonży. I wypinacze, i czambon, i gumy, i pessoa. Przypinano koniowi elektrody mierzące kurczliwość mięśnia grzbietu (możliwe, że jego długość). Dla porównania lonżowano go tak również bez żadnego wypięcia. Co się okazało? Że absolutnie każde wypięcie powoduje skurczenie się mięśni na grzbiecie i mniejsze ich rozkurczanie. Jedyne co nie blokowało prawidłowej pracy mięśni, to brak wypięcia.
A teraz popularna opinia. Powodem KSS jest ponoć pełen siad. Otóż NIE ZGADZAM SIĘ.
Po pierwsze błędy dosiadu są nie tylko w pełnym siadzie. W anglezowanym widzę ich tak samo dużo. W półsiadzie mało kto potrafi jeździć dobrze. Gdyby to pełen siad był główną przyczyną, to większość koni dawniej miałaby takie kłopoty. Kiedyś jeździło się pełnym siadem dużo częściej niż teraz. Konie pracowały w pełnym siadzie całe dnie i nie było problemów bólowych (oczywiście możemy o nich nie wiedzieć).
Konie są z nami bardzo długo, a posiadanie swojego własnego konia bez potrzeby treningu to wymysł ostatnich 30 lat. Teraz mamy lawinę problemów z KSS. Przypadek?
Pełen siad, JEŚLI koń ma ukształtowane już dobrze mięśnie pleców i jeździec SIEDZI POPRAWNIE i NIE USTAWIA SZTUCZNIE głowy konia. To wspaniałe narzędzie komunikacyjne. To najlepszy możliwy sposób na czucie odpowiedzi konia całym sobą. Tak, jak bez kontaktu nie poczujemy odpowiedzi z pyska konia, tak bez pełnego siadu mamy mniej czucia poprzez nasze ciało. Pełen siad to cudowne narzędzie treningowe i warto jest się go uczyć. „Jedyne” wymaganie, to NAUCZYĆ SIĘ GO DOBRZE. Pracować nad nim z mądrym trenerem, a nie tylko usiąść i „nie spadać” lub „ nie klepać”.
Bardzo przykro jest mi obserwować pełen siad jeźdźców ujeżdżeniowych na zawodach, również tych zaawansowanych. Przykro mi, że tak niewiele widzę porozumienia ciał i połączenia, a dużo przemocy i ucisku, kiedy nie tak trudno (choć czasochłonnie) jest to poprawić.
Czy każde KSS skreśla konia z dalszej pracy? A czy przepuklina u ludzi, to powód by położyć się do łóżka i czekać na śmierć? Każdy kręgosłup z takim schorzeniem wymaga troski, ćwiczeń rozciągających, rehabilitacji i czasem leków (zwłaszcza na początku). Czy można wyprowadzić konia z takiego schorzenia? Pełne 100% zależy oczywiście od stopnia choroby, ale ulżyć można każdemu, a uzyskać poprawę i funkcjonalność użytkową, u większości. Sama miałam w treningu konie z KSS, które po jakimś czasie nie wykazywały ŻADNYCH bólowych reakcji (mimo silnych nacisków zaskoczonych badających weterynarzy).
Badajmy konie przed kupnem. KSS to powód do sporej obniżki ceny konia. Trzeba będzie poświęcić mu czas i uwagę, by powrócił do pełni zdrowia, ale nie skreślajmy takich koni, mogą być przy odpowiednim zaopiekowaniu i pracy, wspaniałymi rumakami.
I ostatnie: uczmy się jeździć prawidłowo w każdym siadzie! To ważne i dla naszego zdrowia i dla naszych koni.
Zdjęcie: fotogenikki.nl
Niezależnie co trenujecie, dbajcie o siebie ❤
•
•
•